96 wyświetleń
02. Jaki kierunek dla handlu?

Piątkowe posiedzenie Forum Gospodarczego (11 marca) i tuż po nim Gminnej Komisji Gospodarki Rozwoju Gminnego i Obszarów Wiejskich, zdominowały tematy dotyczące handlu w Wołominie.
Handlowi w Wołominie samorządy powiatu i gminy Wołomin, poświęcają
w ostatnim czasie szczególnie dużo uwagi. Ostatnie posiedzenie rady powiatu zakończyło się decyzją skierowania sprawy budowy sklepu na terenie po byłej hucie w Wołominie do Prokuratury Krajowej i innych organów kontrolnych w kraju. Za decyzją tą głosował również Zarząd Powiatu na czele ze starostą Konradem Rytlem, któremu kupcy wołomińscy zarzucili łamanie prawa przy wydawaniu decyzji pozwolenia na budowę.
Handlowi poświęcone były również dwa piątkowe spotkania
w Urzędzie Miasta i Gminy Wołomin: Forum Gospodarcze przy burmistrzu Wołomina Jerzym Mikulskim i Komisja Gospodarki Rozwoju Gminnego i Obszarów Wiejskich Rady Miejskiej w Wołominie,w których uczestniczył również starosta Konrad Rytel
Ograniczą czy nie?
Przypomnijmy, że Wołomin na dzień dzisiejszy nie ma opracowanego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Kupcy w swoich wystąpieniach przywołują podjętą w 2003 roku przez Radę Gminy Wołomin uchwałę, ograniczającą powierzchnię budowanych w granicach miasta sklepów do 1000 m2. – Przeczytałem dokładnie tę uchwałę, która mówiła: “(…) Przystępuje się do zmiany planu przestrzennego zagospodarowania (…)”. Plan, który wówczas obowiązywał wygasł. Gmina do dziś nie uchwaliła nowego planu. Tę uchwałę można zachować tylko na pamiątkę. Do planu nie przystąpiono
i uchwała nie została zrealizowana – tłumaczył zebranym starosta.
To, że żądania kupców nie mają umocowania prawnego potwierdził różnież Krzysztof Antczak, wiceburmistrz Wołomina. – Środowiska kupieckie chcą ograniczenia wydawania pozwoleń na budowę w granicach administracyjnych miasta do 1000 m2, nie stanowią jednak o tym żadne przepisy ogólnokrajowe – wyjaśniał sytuację.
Atmosfera dla inwestowania
Ciągłym wracaniem do dyskusji na temat hadlu w Wołominie wydają się być poirytowani przedsiębiorcy działający w innych dziedzinach. – Bolejemy nad tym, że handel zajmuje tyle lat pracę samorządu powiatu i gminy. Jako obywatel płacący podatki, nie zgadzam się na to, aby radni za moje pieniądze, zajmowali się tyle czasu wyłącznie handlem. Nie widzę, żeby drobny handel wpłynął na zmianę sytuacji wokół. Natomiast duży inwestor jest w stanie zmienić większą przestrzeń. Takie inwestycje jak rewitalizacja, są darem dla miasta, ale korzystają z tego również ci, którzy wokół prowadzą działalność – uważa Szczepan Kwiatek, prezes Wołomińskiego Klubu Biznesu. Kwiatek zwrócił uwagę również na to, że ciągła wrzawa wokół handlu odstrasza przyszłych inwestorów. – Każdy inwestor chcący wejść z inwestycją na dany teren sprawdza co się dzieje w gminie. Jaka jest atmosfera wokół powstających inwestycji. A w Wołominie atmosfera jest bardzo nieciekawa – podkreślił na koniec wystąpienia.
Co na to klienci?
Odpowiedzi na to pytanie szukał Wiesław Kazana, sam również zajmujący się handlem. – Ludzie nie akceptują tego, jak dziś wygląda handel w Wołominie. Nasza oferta nie jest właściwa – mówił. Zdaniem Kazany zagrożeniem dla handlu w Wołominie nie są duże sklepy tylko wielkie warszawskie centra handlowe.
- Handel to dziedzina dynamiczna. Powinniśmy znaleźć odpowiedź na pytanie: – Czego chcą ludzie? Starać się sprostać tym wymaganiom. Zastanówmy się dlaczego 60% pieniędzy wypływa z Wołomina? – namawiał zebranych do udzielenia odpowiedzi.
Na to pytanie w Wołominie szuka się odpowiedzi od kilku lat. – Analiza handlu była robiona w 2002 roku. Od tego czasu minęły 3 lata. Sytuacja się zmieniła. Dziś trzeba ją znowu przeanalizować – uważa wiceburmistrz Antczak. Paweł Decewicz, autor wspomnianego opracowania ponownie już zabrał się do pracy. Na najbliższej sesji, 17 marca, Decewicz przedstawi efekty analizy radnym i kupcom. Czy uda się podczas dyskusji zachować spokój i zbliżyć się do finału tej publicznej debaty? Dowiemy się niebawem.