127 wyświetleń
13. Zła parada i dobry pastor
Niedawno ulicami Warszawy przeszła nielegalna parada promująca dewiacyjne zachowania seksualne. Udział w niej to wstyd dla każdego uczestnika, ale największym wstydem był udział wicepremier rządu i wicemarszałka Sejmu.
Dzień przed niesławną paradą gościł w Polsce szwedzki pastor skazany na karę więzienia za cytowanie Biblii. Jako członek władz Stowarzyszenia na rzecz Swobód Obywatelskich byłem gospodarzem i inspiratorem tej wizyty.
Z natury ludzkiej wynikają miłość, rodzina i rodzicielstwo. Zgodne z naturą są też akty seksualne, które wyrażają miłość, utrwalają rodzinę i prowadzą do ojcostwa lub macierzyństwa. Inne akty seksualne są wewnętrznie sprzeczne, niezgodne z naturą człowieka i w tym aspekcie dewiacyjne. Z tego względu nawet termin homoseksualizm jest mylący, gdyż sugeruje jego równoległość i porównywalność do tak zwanego heteroseksualizmu. Tymczasem mamy do czynienia z normą naturalną utrwaloną w tradycji kulturowej, czyli miłością narzeczeńską i małżeńską wyrażającą się także w aktach erotycznych. Gdyby pederastia miała być normalna, to na jakiej podstawie można by uznawać, że pedofilia, zoofilia czy nekrofilia już nie są normalne?
Pismo Święte wyraża bardzo jasną naukę potępiającą praktyki seksualne w ramach jednej płci. Stary i Nowy Testament nazywają ten grzech po imieniu i surowo karcą. Tę biblijną naukę przypomniał w swoim kazaniu zielonoświątkowy pastor w swej parafii na jednej z wysp u wybrzeża Szwecji. W tym kraju obowiązuje prawo zakazujące podżegania do waśni i homilia została zakwalifikowana jako przestępstwo. Pastor został skazany na miesiąc więzienia za rzekomą „mowę nienawiści”. Po wyroku uniewinniającym w sądzie drugiej instancji szwedzki prokurator generalny odwołał się do sądu najwyższego w celu skazania chrześcijańskiego duchownego.
Prezydent Warszawy jest profesorem prawa i wiedział, jakie ma podstawy prawne dla zakazania manifestacji. Ustawa dotycząca wolności zgromadzeń przewiduje możliwość odmowy zgody ze strony władz miejskich ze względu na moralność publiczną i z tej możliwości Lech Kaczyński skorzystał. Używał przy tym także interesującej argumentacji, że nie może wydać zgody na manifestowanie seksualności w przestrzeni publicznej i tak samo zakazałby demonstrowania naturalnej seksualności, gdyż powinna ona pozostać sprawą intymną. Tych ważnych i subtelnych rozróżnień nie rozumieli grubo ciosani i prymitywni politycy lewicy, którzy ze szczeniackim uporem demonstrowali brak mądrości.
Pastor Ake Green jest prawdziwym bohaterem naszych czasów. Nie wahał się głosić słowa Bożego, teraz cierpi jak prześladowani apostołowie, ale to jego będzie wieniec chwały.