120 wyświetleń
14. Sztuczki księgowe w Wołominie
Wojciech Jankowski
Na kondycję finansową gmin wpływ ma wiele czynników. Zazwyczaj na budżet patrzy się przez pryzmat ustawowych limitów zadłużenia, zdefiniowanych w ustawie o finansach publicznych, których samorządom nie wolno przekraczać. Są to tzw. normy ostrożnościowe mówiące o tym, iż całkowita wysokość długu danej JST nie może przekroczyć 60 procent jej dochodów, a spłaty rat zaciągniętych kredytów i pożyczek w danym roku nie mogą przekroczyć 15 procent dochodów budżetu gminy.
Teoretycznie ma to zabezpieczyć samorządy przed nadmiernym zadłużeniem, którego zazwyczaj pierwszym objawem jest utrata płynności. Przejawem utraty płynności jest brak pieniędzy i niemożność terminowego regulowania swoich zobowiązań (płac, faktur za wykonane prace). To może wywołać efekt kuli śniegowej, gdyż od nieuregulowanych faktur bądź niespłaconych na czas kredytów trzeba płacić karne odsetki.
Jak wykazały ostatnie kontrole regionalnych izb obrachunkowych, część gmin „wypracowała” system, dzięki któremu jej sytuacja finansowa w oficjalnych sprawozdaniach wygląda lepiej niż w rzeczywistości. Jak to możliwe? Jednym z podstawowych trików stosowanych przez samorządy jest zawieranie umów o odroczonym terminie płatności. Z racji tego, iż tego typu zobowiązań nie wykazuje się w sprawozdawczości budżetowej, kontrolowanej przez regionalne izby obrachunkowe (bo nie są te zobowiązania wymagalne na koniec danego roku), tym samym nie są one uwzględniane przy obliczaniu ustawowych wskaźników (15 i 60 proc.) i nie znajdują odzwierciedlenia w sprawozdawczości budżetowej.
O jakich zobowiązaniach mówimy? Najczęściej są to niezapłacone faktury o wydłużonym terminie płatności związane np. z budową szkoły, dostarczeniem artykułów biurowych do urzędu i jednostek podległych gminie, wdrożeniem energooszczędnego programu oświetlenia ulic, zakupem środków transportu komunikacji miejskiej i parkomatów oraz „niepisana” umowa pomiędzy wykonawcą, dostawcą a urzędem o nieskładaniu faktur rachunków.
Na lokalnym podwórku
Taką metodę zastosował m.in. w trzeciej kadencji zarząd gminy Wołomin (lata 1999-2002). A było to przede wszystkim efektem prowadzenia niezbyt umiejętnej polityki dochodowo – inwestycyjnej. Nazbyt rozbudowano front inwestycyjny i rozpoczęto właściwie w jednym roku – 2000 – w zasadzie wszystkie większe inwestycje gminne, bez patrzenia na realne możliwości finansowe gminy. Dodatkowo ówczesne władze gminy prowadziły nieumiejętną politykę pozyskiwania środków zewnętrznych (bezzwrotnych dotacji krajowych i zagranicznych), a także zaniechały poboru części należnych gminie opłat (m.in. z tytułu renty planistycznej).
Prędzej czy później taka polityka musiała się odbić czkawką. Już w 2000 roku gmina, by móc w miarę terminowo pokrywać wydatki, musiała się posiłkować krótkoterminowymi kredytami, wysoko oprocentowanymi. Później było już tylko gorzej. W efekcie w roku kończącym trzecią kadencję, gmina Wołomin, by utrzymać płynność, musiała uruchomić trzy linie krótkoterminowe kredytowe na kwotę 3,5 mln zł.
Dodatkowo musiała „przerzucić” termin płatności z tytułu dostarczenia towaru lub wykonania usługi (na kwotę blisko 5,3 mln zł) na 2003 rok. Dzięki temu prostemu zabiegowi, zwanemu potocznie „zamiataniem długu pod dywan”, w oficjalnej sprawozdawczości budżetowej te niezapłacone faktury i rachunki nie pojawiły się. Co nie oznaczało, że ich nie było. Były, ale ciężar ich uregulowania spadł już na kolejną ekipę (podobnie zresztą jak spłata zaciągniętych krótkoterminowych kredytów).
Porządki w finansach
W efekcie pierwsze lata kadencji burmistrza Mikulskiego to porządkowanie finansów gminy oraz próba odzyskania płynności i wiarygodności wśród dostawców i kooperantów. By opanować zastany chaos, trzeba było podjąć szereg działań racjonalizatorskich, które nie od razu przyniosły efekt (m.in. wprowadzenie wieloletniego planowania inwestycji, zwiększenie szczelności systemu poboru podatków lokalnych).
Ale dziś, patrząc na poziom zadłużenia ogółem i stale spadający poziom wymagalnych zobowiązań (z 3,8 mln zł w 2002 roku do 600 tys. zł na koniec 2005 roku), można śmiało stwierdzić, iż było warto. Sytuacja finansowa gminy poprawiła się do tego stopnia, iż w 2006 roku można było 2,5 mln zł wolnych środków przeznaczyć na lokaty krótkoterminowe.