106 wyświetleń
Blisko i daleko
Rozmowa z Pawłem Decewiczem z Centrum Gospodarki Przestrzennej, współautorem przygotowanego na początku 2002 roku opracowania: „Prognoza skutków budowy obiektu handlowego o powierzchni sprzedażowej 2000 m2 dla Wołomina”.
- Od kilku tygodni w Wołominie toczy się burzliwa dyskusja na temat budowanego obiektu handlowego na terenie miasta, o powierzchni handlowej niemalże 2000 m2. Zajmował się Pan kilka lat temu analizą w której próbował Pan odpowiedzieć na pytanie: – jakie skutki przyniesie budowa podobnego obiektu w Wołominie…
- Parę lat temu wydawało mi się przez moment, że skutkiem tego będzie powstanie kolejnych supermarketów, tyle, że założonych przez lokalnych kupców. Najmniej spodziewałem się tego, że miejscowa społeczność wróci po kilku latach do tej samej dyskusji. Od czasu wybudowania Carrefoura na dworcu Warszawa Wileńska i dwóch nowych marketów w Wołominie nie ma już się przed czym bronić. W interesie całego miasta jest prowadzenie działań konstruktywnych. Zamiast skupiać się na blokowaniu budowy centrum handlowego należało raczej zadbać o kreowanie Wołomina jako ośrodka handlu i usług, który przyciągnie mieszkańców okolic. Wracając do pytania o skutki. Po pierwsze, ewentualny nowy supermarket najbardziej zagrozi istniejącym już dużym obiektom, a nie drobnym kupcom. Po drugie, skorzystają na tym mieszkańcy, bo korzystna cenowo oferta ma znaczny wpływ na poprawę standardu życia, szczególnie uboższych. Po trzecie, istniejące drobne placówki handlowe zaczną się specjalizować i różnicować szukając możliwości uzyskania wyższej marży przez uatrakcyjnianie swojej oferty. Prosty handel uzupełnią usługi, to one w nadchodzących latach powinny dawać nowe miejsca pracy. Jeśli w Wołominie powstaną duże sklepy specjalistyczne, to może przyciągną dawno nie widzianych w mieście klientów, a pamiętajmy, że nikt raczej nie przyjeżdża na zakupy z „zamkniętym portfelem”. Trzeba tylko mieć czym „komplementarnym” skusić takich przyjezdnych.
- Co Pana zdaniem jest atutem Wołomina?
- Obecnie największym atutem jest sąsiedztwo Stolicy. Ale o mieście można powiedzieć, że jest zarówno blisko jak i daleko od Warszawy. Blisko, gdy patrzymy na mapę, daleko, bo układ drogowy nie sprzyja dojazdowi własnym środkiem lokomocji, daleko również ze względu na niedobrą opinię o linii kolejowej. Przesiadając się do samochodów w ciągu ostatnich 10 lat zapomnieliśmy trochę o roli jaką nowoczesna kolej może pełnić w takim mieście jak Wołomin. Popatrzymy na olbrzymi sukces Kabat i Natolina jako miejsc zamieszkania. Wołomin kojarzy się nam ciągle jeszcze jako miasto przemysłowe. A wydaje się jednak, że jego przyszłością jest bycie jedną
z sypialni Warszawy. I rolą władz samorządowych, zarówno miasta Wołomin jak i powiatu, powinno być aktywne wspieranie tej ewolucji. Zmodernizowane połączenie kolejowe będzie wtedy wielkim atutem. Nie można jednak tylko czekać na inwestorów, trzeba stwarzać im warunki do pracy. Wspieranie rozwoju usług i handlu oferujących atrakcyjne otoczenie miejsca zamieszkania, powinno być elementem takich działań.
- Ale właśnie takiego centrum obawiają się nasi lokalni kupcy. Jak wspomniałam na wstępie naszej rozmowy od kilku tygodni trwa batalia mająca na celu zablokowanie dobiegającej końca budowy jednego z obiektów handlowych, jak też niedopuszczenie do budowy kolejnego budynku…
- Chyba nie trzeba mówić, jak na to patrzą inwestorzy zewnętrzni. Takie protesty i blokady na pewno nie przysporzą miastu nowych inwestycji. Inwestorzy szukając lokalizacji dla swoich przedsięwzięć zwracają dużą uwagę na panujący wokół klimat społeczny. Szkoda z tego podwójna, po pierwsze, niewiele jest do wygrania; po drugie, pośrednio traci na tym całe miasto. Myślę, że tak naprawdę lokalni kupcy dostrzegają fakt, że prawdziwa konkurencja rozwija się poza granicami Wołomina i tak nie mają innej drogi jak przystosowanie swojej działalności do potrzeb rynku. Przez ostatnie kilka lat obserwujemy zmianę struktury wydatków dokonywanych przez polskie społeczeństwo. Klienci wydają proporcjonalnie więcej pieniędzy na towary wykraczające poza ofertę supermarketów. To jedna z szans którą trzeba wykorzystać.
- A bliskość Stolicy?
- Warszawa jest obecnie, proporcjonalnie do całej ludności Polski, niezbyt dużym miastem. Najprawdopodobniej będzie się rozwijała i rosła i to w szybkim tempie. Wołomin musi patrzeć na swoje miejsce w tej metropolii, inaczej pozostanie izolowaną enklawą. Proszę zwrócić uwagę jak szybko zmienia się handel w Warszawie. Od olbrzymiej blaszanej hali na przedmieściu do Arkadii, Złotych Tarasów z rozrywką, kinami, restauracjami, które w zasadzie są miastami w mieście. Lokalizowanie centrów handlowo-usługowych na obrzeżach miasta, doprowadziło do tego, że centrum Warszawy wygląda w weekend jak wymarłe. Centra handlowe przejęły po prostu rolę przestrzeni publicznej jaką dawniej pełnił rynek miejski. A miasto z ambicjami musi mieć atrakcyjną przestrzeń publiczną, miejsce gdzie można się spotkać. Tego w Wołominie chyba najbardziej brakuje.
- Protestujące środowiska kupieckie nie widzą jednak swojej szansy w powstawaniu kolejnych sklepów, szczególnie dużych.
- To błąd. Silne centrum handlowe, to szansa na zatrzymanie w granicach miasta wydawanych codziennie przez kupujących pieniędzy. Już wówczas, gdy przygotowywaliśmy wspomniane na wstępie opracowanie, policzyliśmy samorządowcom i kupcom, ile to pieniędzy pozostawiają mieszkańcy Wołomina poza miastem. Atrakcyjna lokalna oferta handlowo-usługowa, nie tylko zatrzyma mieszkańców Wołomina i zachęci do zakupów, ale też ściągnie do tego miasta klientów
z okolicznych miejscowości. To działa podobnie jak wzrost eksportu w skali kraju. Pamiętajmy też, że w Polsce miasto i gmina są bogate dochodami swoich mieszkańców, 27% podatku od dochodów osobistych wędruje do lokalnej kasy, to przeciętnie 1/3 budżetu gminy. Starajmy się zatem żeby chcieli u nas zamieszkać i zameldować się) ci zamożniejsi, wtedy będzie więcej pieniędzy na inwestycje, ale i na pomoc biednym. Walka o handel w myśl zasady, moje zwycięstwo jest równe tylko porażce przeciwnika, może się stać klęską dla Wołomina i wyłącznie opóźnić jego rozwój na tle innych miejscowości wokół Warszawy.
Rozmawiała Teresa Urbanowska