89 wyświetleń
Edward M. Urbanowski – A współczucie?
Trzęsienie ziemi na Haiti pokazało, jak jesteśmy bezsilni wobec kataklizmu i jak bezmyślnie obojętni na widok nieszczęścia innych. Sejsmolodzy nie przewidzieli tego wstrząsu, stąd tak duża liczba ofiar. Zawiodła nauka i ci wszyscy, którzy mówiąc, że już zapanowali nad przyrodą, uśpili naszą czujność. To pierwszy, nasuwający się z tej tragedii, wniosek.
Drugi wniosek, to zdumiewający cynizm i bezduszność świata w niesieniu skutecznej pomocy pokrzywdzonym. Rządy, międzynarodowe organizacje i ludzie dobrej woli informowali, że już w kilka godzin po wstrząsie zaczęli wysyłać tam pomoc, a tymczasem przez pierwsze dni po tragedii ocaleni Haitańczycy umierali na ulicach z zupełnego braku wody, żywności i lekarstw! Sprzeczność informacji? Tak! Dzisiaj już wiemy, że przez pierwszy tydzień na zniszczoną wyspę nie kierowano rzeczywistej pomocy a jedynie ogromne ekipy telewizyjne! Samoloty największych stacji telewizyjnych zatarasowały jedyne lotnisko w stolicy tego kraju, gdyż oczekiwały na powrót swoich dziennikarzy. Z tego powodu Polscy strażacy, którzy polecieli ze specjalnie wytresowanymi psami do odszukiwania zasypanych, musieli lądować w sąsiedniej Dominikanie a potem jechać setki kilometrów samochodami. Ważniejszy dla świata był przekaz telewizyjny!
Gdy już wreszcie pomoc na wyspę dotarła, to okazało się, że nie ma jej czym przewozić, bo nieliczne ocalałe samochody zostały już wcześniej wynajęte przez wizytujących wyspę działaczy organizacji humanitarnych, dziennikarzy czy polityków, którzy masowo zjechali by na własne oczy zobaczyć tę straszną tragedię. I tylko z tych egoistycznych powodów zmarło tysiące ludzi ocalonych z kataklizmu. Haiti, to już dzisiaj wielka tłusta plama na sumieniu świata!
Możemy powiedzieć, gdzie Rzym a gdzie Krym. Ale z tym byłbym ostrożny. Kilka miesięcy temu we wsi Brzuska w powiecie przemyskim na Podkarpaciu, małżeństwo Hopów zbierało chrust w lesie. Przy tej pracy wycięli dwa drzewka. Zadziwiająco szybko znalazła się Policja i Straż Leśna. Wyliczyli, że ci siedemdziesięciolatkowie zniszczyli dwa drzewa o wartości 11 złotych i 78 groszy, co oznaczało, że te ?drzewa? były grubości palca! Sprawa trafiła przed oblicze Sądu. Zasądzono 200 złotych kary i 116 złotych nawiązki. Jak można było przypuszczać, tych ludzi nie było stać na zapłacenie tak wysokiej grzywny. Wkroczył więc komornik który zajął im emerytury. W efekcie to małżeństwo przez dwa zimowe miesiące pozostawało bez środków do życia. Nikt im nie pomógł! Nawet gminna pomoc społeczna i najbliżsi sąsiedzi. Gdy o tej sprawie zrobiło się głośno, nadleśnictwo Bircza wydało komunikat w którym czarno na białym stwierdziło: ?Całość postępowania przeciwko Państwu Zofii i Henrykowi Hopom z Brzuski, łącznie z wnioskiem do Sądu, prowadzona była przez Policję na podstawie donosu.(!) Straż Leśna, na wniosek prowadzących postępowanie, dokonała jedynie wyceny skradzionego drewna na podstawie wskazanych pni. (!) Natomiast Nadleśnictwo nie ma zamiaru dochodzić tej należności, tj.11,78 zł w sposób niewspółmierny do jej wartości.?
W tej całej historii zabrakło tylko jednej informacji. Województwo Podkarpackie to przecież twierdza Prawa i Sprawiedliwości! To ich doświadczalny poligon nad IV RP.