102 wyświetleń
Edward M. Urbanowski – Piekło
Nakazano nam, byśmy 4 czerwca uroczyście obchodzili 20 – lecie pierwszych wolnych wyborów w Polsce. Pomysł dobry, ale … nie do końca, bo jak tu świętować, gdy w tym dniu trzeba będzie rano biec do pracy. Przecież w pracy, jak to w pracy, przełożony zdenerwuje, kolega źle spojrzy, człowiek zaklnie i szybko zapomni o święcie. Dopiero wieczorem, oglądając w telewizji relację z uroczystości, uświadomimy sobie jak mocno zawiedliśmy Pana Prezydenta i stoczniowców. Zawstydzeni sięgniemy po piwo i zaśniemy z ogromnym kacem. Naturalnie, moralnym! Czy to tak powinniśmy świętować ten dzień?
Przed dwudziestu laty upadł w Europie komunizm. Symbolicznym początkiem tego procesu były czerwcowe wybory w Polsce a radosnym finałem upadek muru berlińskiego w dniu 9 listopada 1989 roku. I w takiej też kolejności miano świętować. Najpierw Gdańsk, później Praga i inne miasta a na końcu Berlin. To w Gdańsku, w dniu 4 czerwca, przywódcy państw byłego bloku wschodniego i Niemiec mieli, między innymi, przewrócić ogromną kostkę domina symbolizującą początek lawiny, która zmiotła z powierzchni Europy znienawidzony komunizm.
Jak wiemy, wybuchł skandal, bo gdańscy stoczniowcy, rząd i Pan Prezydent nie mogli się dogadać. Każda ze stron chciała, ale chciała inaczej. Związkowcy chcieli protestować, Pan Prezydent błyszczeć a rząd zrealizować przyjęty program uroczystości. Do tego, o czym się już bardzo mało i bardzo cicho mówi, nie będzie Lecha Wałęsy. A to tak, jak urodziny bez solenizanta! Stoczniowcy zapomnieli bowiem, że Gdańsk bez Wałęsy nie jest już miastem szczególnym, symbolem, a ?jedynie” jednym z wiele w Europie! Dla zobaczenia upadającej stoczni nikt z Pragi, Berlina czy Budapesztu tu nie przyjedzie. Stąd pojawił się Kraków, jako miejsce na tyle neutralne ale ważne dla nas Polaków, by w jego murach zorganizować część polityczną uroczystości rocznicowych i ugościć przywódców państw europejskich. Niestety, tym sposobem uroczystość, która mogła szeroko rozsławić Polskę w Europie, będzie już tylko lokalną ?imprezką”. Sto lat temu Stanisław Wyspiański, ze wspomnianego wyżej Krakowa, napisał: ?Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur, ostał ci się ino sznur”. Paradoksalnie, ale chyba wszystkim o to chodziło! Stoczniowcom, bo Lech Wałęsa ich nie przysłoni, Prezydentowi, bo będzie jedynym prezydentem na placu i rządowi, bo nie będzie musiał wysłuchiwać gwizdów i obelg. Ale nawet i nam, obywatelom, bo będziemy mogli jak dawniej, opluwać Wałęsę i narzekać na zły świat. To chyba prawda, że w polskim piekle nie będzie strażników. Sami dopilnujemy, by nikt nie wylazł z kotła.
Sąd w Nowym Jorku skazał na 30 lat więzienia rabina Israela Weingartena za długoletnie molestowanie własnej córki. Jeszcze na sali sądowej pedofil pastwił się nad swoją ofiarą zadając jej pytania wywołujące u niej ból i cierpienie! Sędzia, John Gleeson, powiedział mu wprost, że jego ?zachowanie w sądzie jeszcze spotęgowało skalę zbrodni. Wydawało się, że w jakiś perwersyjny sposób doskonale się pan bawił. Nigdy nie zapomnę bólu jakiego doświadczyła na tej sali pańska córka.”
A może to tak wygląda piekło?