248 wyświetleń
Edward M. Urbanowski – Zmarnowana okazja
Gdy przed trzydziestu laty Lech Wałęsa podpisywał protokół z wynegocjowanego z władzą porozumienia strajkowego w Stoczni Gdańskiej, nikt nie przypuszczał, że to początek końca komunizmu.Nawet prawo do tworzenia wolnych, samorządnych i niezależnych związków zawodowych było rozumiane tylko jako alternatywa dla źle funkcjonujących, oficjalnych, związków zawodowych. O walce z ustrojem jeszcze nie myślano. Wprost przeciwnie. ?Nowe związki zawodowe stoją na gruncie zasady społecznej własności środków produkcji stanowiącej podstawę istniejącego w Polsce ustroju socjalistycznego. Uznając, iż PZPR sprawuje kierowniczą rolę w państwie, ani nie podważając ustalonego systemu sojuszów międzynarodowych, dążą one do zapewnienia ludziom pracy odpowiednich środków kontroli, wyrażania opinii i obrony swych interesów.?
Powstały w następstwie podpisanego porozumienia NSZZ ?Solidarność?zgromadził wokół siebie 10 milionów członków. To było dwie trzecie pracujących! Ale też ? o czym należy pamiętać ? było to największe na świecie forum dyskusyjne. Przez rok, dziesięć milionów ludzi spierało się o przyszłość Polski, a przerwali dyskusję dopiero, gdy na ulice wyjechały czołgi i zgasło światło. To wtedy, w tę noc, 13 grudnia 1981 roku, wreszcie się zgodzono, że dalsze naprawianie socjalizmu już nie ma sensu i należy go zastąpić czymś innym.
Zmiany ustroju dokonaliśmy pod sztandarami ?Solidarności? w 1989 roku! Za nami poszli inni, Czesi, Niemcy, Węgrzy. Upadł mur berliński, rozpadł się Związek Radziecki a imieniem ?Solidarności?, czy Lecha Wałęsy, nazywane są place, ulice, szkoły i lotniska. Te imiona na trwałe znalazły swoje miejsce w historii powszechnej a w ich cieniu …i nasze, bezimiennych uczestników tych wydarzeń.
W rocznicę podpisania porozumień sierpniowych okazuje się, że z tą historyczną pamięcią nie jest tak dobrze. ?Solidarność?, to dzisiaj mały, czterystu tysięczny związek zawodowy sympatyzujący z Prawem i Sprawiedliwością i do tego opuszczony przez swoich historycznych przywódców. W tej ?Solidarności? wyżej sobie cenią Jarosława Kaczyńskiego niż Lecha Wałęsę! Trudno się więc dziwić, że nie ma wielu chętnych z kraju i zza granicy do wzięcia udziału w tegorocznych uroczystościach rocznicowych w Gdańsku. Po raz kolejny marnujemy wielką okazję do przypomnienia światu, że to w Polsce, w 1980 roku, ruszono z posad bryłę komunizmu!
Przed kilkoma laty Lech Wałęsa zaproponował Związkowi, by swoje historyczne sztandary zdeponował w muzeum i skoncentrował się na niesieniu pomocy pracownikom. Nie posłuchano go, Związek dalej kolaborował z partiami politycznymi, by w końcu stanąć przy boku Braci Kaczyńskich. Dwustu działaczy Związku zostało odznaczonych orderami ale sam Związek coraz bardziej upadał, bo był nieskuteczny w zakładach pracy. Najliczniejszą grupą pracowniczą w dzisiejszej ?Solidarności? jest budżetówka, gdyż w fabrykach robotnicy wolą branżowe związki z OPZZ! Do takiej to ?Solidarności? Jarosław Kaczyński może mówić o tragedii smoleńskiej, obronie krzyża na Krakowskim Przedmieściu czy pielgrzymkach na Wawel, ale to nie ten mówca i nie te historie obudzą zbiorową pamięć i dumę.
Świat bez Sierpnia’80, ?Solidarności? i Lecha Wałęsy byłby inny, gorszy. O tym należy mówić, to przypominać i z tego być dumnym.