345 wyświetleń
Huta w Korozji – Szklane piękno, szklany kicz – dwugłos
Huta w Korozji
W ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 15 września wołomińskej galerii Korozja i Kolor odbył się wernisaż wystawy noszącej nazwę Formy dekoracyjne z Huty Szkła w Wołominie. Znajdujące się tam eksponaty zostały zgromadzone przez członków stowarzyszenia Wiatraki Kultury.
Wybudowana w 1905 r. Huta Szkła rozwijała się wraz z Wołominem. Dawała zatrudnienie ponad 3 tysiącom osób stając się ważnym elementem lokalnego życia a jej produkty były cenione w całym kraju. Pozostawiła po sobie wiele znakomitych pamiątek dawnych, dobrych lat. W tym wypadku historia znowu ukazała swoją przewrotność. Mimo, że główną gałęzią produkcji huty były szklane przedmioty użytkowe ,to obecnie największym uznaniem cieszą wytwarzane tam wyroby artystyczne, z którymi, dzięki stowarzyszeniu Wiatraki Kultury, możemy się zapoznać na wystawie w galerii Korozja i Kolor.
- Pomysł na wystawę wziął się z przekory. Nikt nie chciał podjąć się zadania przypomnienia ludziom o tym ważnym elemencie historii Wołomina, więc wziąłem sprawę we własne ręce ? mówi inicjator przedsięwzięcia Leon Palesa ? Od lat zbieram pamiątki po naszej hucie, co nie należało do rzeczy łatwych. Czasami wiązało się to z wieloma trudnościami, ale jak wyrzucali mnie drzwiami, to wchodziłem oknem i dzięki temu możemy teraz podziwiać tę ekspozycję.
Rzeczywiście jest co podziwiać. Obok zwykłych butelek czy szkła laboratoryjnego na wystawie przeważają starannie wykonane przedmioty mające charakter bardziej ozdobny jak ryby, misie czy inne wyroby o trudnych do określenia kształtach, jednak zdecydowanie robiących duże wrażenie. Można też zobaczyć tam inne pamiątki po hucie jak chociażby tablicę pamiątkową poświęconą Feliksowi Paplińskiemu czy stare zdjęcia z zakładu.
Szymon Plasota
SZKLANE PIĘKNO, SZKLANY KICZ
Ze szkła można wyczarować wszystko – zarówno prawdziwe dzieła sztuki, jak i banalne ozdóbki. Wrażenia estetyczne po obejrzeniu szklanych wyrobów można mieć skrajne, od zachwytu po zdegustowanie.
?Człowiek jest sztuki królem; sztuka kształtem jego woli? – tak pisała Jadwiga Łuszczewska. Jakże wdzięcznym materiałem do kształtowania jest szkło. Zamysł twórcy może być tak biegunowo różny jak wiele jest charakterów ludzkich. Dlatego podczas oglądania wystawy w Galerii ?Korozja i Kolor? moim oczom ukazały się przepiękne, bajeczne rzeźby oraz dla kontrastu kiczowate zwierzątka.
Twórcą szklanych arcydzieł jest nieżyjący już Henryk Albin Tomaszewski. To wspaniały artysta, zwany nestorem polskiego szkła. Przy tworzeniu szklanych rzeźb panu Henrykowi udało się opracować technikę perfekcyjnego wywijania krawędzi wylewów, co stało się charakterystycznym motywem twórczości Tomaszewskiego. Ciekawy jest fakt, iż rzeźbiąc artysta szukał natchnienia w muzyce Chopina, Czajkowskiego i Lutosławskiego oraz poezji Norwida. Przez to także dzieła są pięknymi, abstrakcyjnymi formami przestrzennymi. Pełne są romantyczności i delikatnych kształtów. Bryły te wydają się być stworzone z lodu, mają w sobie sporo magii i wdzięku. Dzięki bardzo efektownej konsystencji odznaczają się silną ekspresyjnością. W te szklane cuda można się wręcz zapatrzyć…
Obok tych eterycznych rzeźb stoją twory hutnika Zygmunta Werstlera. Trudno te zwierzątka nazwać rzeźbami, bo ugodziłoby to w pojęcie i fenomen rzeźby. Dla mnie można je określić tylko jednym słowem – kicz. Te puste, dmuchane ze szkła bałwankowate misie być może cieszyłyby się uznaniem dzieci na okolicznych odpustach, ale nie odwiedzających galerie sztuki. Wiem, że czasem zachwyca sztuka naiwna, niekiedy przesłanie artysty zawarte jest w emanowaniu brzydotą. Aczkolwiek w przypadku misiów nie widzę żadnego przesłania. Jednak, ogólnie patrząc na wystawę, taki kontrast piękna i brzydoty, odbieram bardzo pozytywnie. Ponieważ każdy człowiek powinien mieć prawo wyboru, zaznać każdej strony estetyki oraz różnorodności zmysłowych wrażeń.
Sylwia Kowalska