43 wyświetleń
Jan Pietrzak: – ?Krótsza długość? drugiej tury
Pierwsza fala wyborcza przetoczyła się przez Polskę, przed nami fala druga, czyli druga rata spłaty obywatelskiego obowiązku? Warto tu zacytować panią prezydent Warszawy, która mówiąc o fali na Wiśle powiedziała, że ?jej długość będzie krótsza?. To i lepiej, bo mniej brudów zostanie do posprzątania? Brudy dotychczasowej kampanii to na przykład kłamliwe sondaże, tygodniami wmawiające wyborcom fałszywy obraz preferencji. Biura badania opinii stały się u nas częścią medialnej maszynki do oszukiwania społeczeństwa. Neutralni, obiektywni eksperci zostali wyparci przez usługowych cwaniaków gotowych za kasę dać ciała politycznym sponsorom. To wstyd dla polskiej socjologii.
Tego wstydu wiele się wylewa z różnych koryt. Gwiazdor mediów Tomasz Lis przesadził jednak rekordowo w śmiesznej nadgorliwości. Powitał wybranego już jakoby prezydenta Komorowskiego we ?Wprost? czołobitnym wstępniakiem i wykutą w skale podobizną na okładce. Trochę się pospieszył? Jak mu się uda, to za dwa tygodnie ma gotowy materiał jako powtórkę z rozrywki.
?ale nic jeszcze nie wiadomo, ponieważ paro procentowa różnica między panami Kaczyńskim i Komorowskim nie upoważnia do radosnych wiwatów żadnej strony głównego sporu o prezydenturę. Ludzie dostrzegli podczas dotychczasowej kampanii, że Jarosław Kaczyński zmienił się, że złagodniał? Ma po temu zrozumiałe, dramatyczne powody. Polityk w przeszłości ostro oceniający sytuację i oponentów potrafi być bardziej dla nich wyrozumiały i mniej kategoryczny. Okazało się, że łagodność prezesa PiS-u szalenie denerwuje konkurencyjny sztab wyborczy. Mają mu za złe, że nie jest agresywny, że proponuje zakończenie wojny polsko ? polskiej, że spokojniej ocenia lewicę Napieralskiego niż kiedyś ?postkomunę?. Premier Tusk wręcz kpi, że Kaczyński poprowadzi paradę równości? Dziwne to, ponieważ logicznie biorąc, powinni się przeciwnicy groźnego niegdyś ?Kaczora? cieszyć, że go przekonali do umiarkowania. A oni odwrotnie: żyły sobie wypruwają by go wyprowadzić z równowagi.
Temu służy proces sądowy o słowo ?prywatyzacja,? który pewnie Kaczyński przegra. Nie dlatego, że nie ma racji, lecz dlatego, że nie ma w Polsce sądu, w którym Kaczyński w ogóle może wygrać jakąkolwiek sprawę. Na podobnej zasadzie nie ma w Polsce sądu, który by zechciał osądzić gen. Jaruzelskiego. Takie mamy niezawisłe sądownictwo, że prezes Prawa i Sprawiedliwości na sprawiedliwość liczyć nie ma prawa.
Jedyni sędziowie, którzy mogą mu oddać sprawiedliwość to wyborcy!