165 wyświetleń
Jan Pietrzak – „Cenzura – won z Internetu!”
Trochę się pochwalę. Od kwietnia ubiegłego roku jestem posiadaczem internetowej strony. Przez niecały rok nawtykałem tam mnóstwo rzeczy: felietony, piosenki, fotografie, recenzje, nawet niby-radiowe audycje? Dorobiłem się licznych subskrybentów, przyjaciół, komentarzy? Na You Tube pojawiło się wiele moich utworów wrzucanych przez internautów. W sumie wciągnąłem się. Lubię nastrój swobody, panujący w internetowych społecznościach. Nawet jeżeli w pewnej części pojawia się chamstwo, denerwująca głupota, okropne maniery? traktuję to jako przykry, ale konieczny margines wolności. Zdaję sobie też sprawę z zagrożeń wynikających z niekontrolowanego dostępu do tematów groźnych, zwłaszcza dla młodzieży? Ale, ale, ale? internet to nieskrępowana przepisami przestrzeń wolności. Bardzo ludziom potrzebna i bardzo Polsce potrzebna.
Mieszkamy w kraju spętanym przez biurokrację w dużym stopniu odziedziczoną po komunie. Mentalność władz każdego szczebla określają przede wszystkim zakazy, nakazy, ograniczenia, paragrafy, ostrzeżenia, rygory, limity, koncesje, pozwolenia, szlabany, przepustki? setki, tysiące sposobów ograniczających wolność obywatela. Na to nakłada się brak wolnych mediów, w których można by w sposób dowolny, niekontrolowany, nieocenzurowany wykrzyczeć swój problem, opowiedzieć światu co komu w duszy gra, wyszydzić fałszywe wielkości, pokazać język, ogłosić ekscentryczny pomysł? Opinię publiczną kształtują sitwy medialne dbające jedynie o interesy swoich mocodawców.
Internet przełamuje monopol mediów i urzędów. Pozwala każdemu człowiekowi wyartykułować prywatne emocje, spostrzeżenia, polemiki, nie licząc się z poprawnością polityczną ni z terrorem status quo. To ważna wartość dla społecznej psychiki. I raptem dowiadujemy się, że nasz rozkoszny niby-liberalny rząd przygotowuje ustawowy ?rejestr stron i usług niedozwolonych?, który ma za zadanie ?chronić społeczeństwo przed treściami szkodliwymi społecznie?! Cóż to za horrendum! Jest to dokładnie cenzura prewencyjna rodem z peerelu. Komuchy przez pół wieku chronili nas przed szkodliwymi treściami i wystarczy! Wy panowie ministrowie w pierwszej kolejności chrońcie społeczeństwo przed aferzystami z waszych szeregów, nieudolnymi prokuratorami (jak ze sprawy Olewnika), niedołężnymi sądami, szpitalami wyrzucającymi pacjentów, przed nieustannymi podwyżkami cen i podatków?
Macie przed czym chronić społeczeństwo! A od Internetu won!