Kategoria Kultura, Nr 0085, 13 marca 2008 (17 marca 2008).
233 wyświetleń

Magia starodawnych fotografii

4 marca w ?Domu nad Łąkami” odbyło się otwarcie wystawy fotograficznej Katarzyny Humińskiej. O pani Kasi pisaliśmy już na łamach naszej gazety. Przyjrzyjmy się obecnej artystycznej formie fotografki.

- ?Z rodzinnych albumów mieszkańców Wołomina” to niezwykle nastrojowa wystawa. Skąd wywodzą się prezentowane fotografie? Jaką techniką zostały przez Panią wykonane?
- Fotografie zostały zebrane od mieszkańców Wołomina i okolic, ponieważ wystawa miała dotyczyć historii ludzi związanych z naszym miastem. Technika, jaką zostały wykonane jest obecnie przyjęta i wygodna – mianowicie jest to reprodukcja cyfrowa zrobiona za pomocą aparatu cyfrowego, opracowane w programie Photoshop Cs2, a następnie wydrukowane w profesjonalnym labie ?PROLAB” w Warszawie.
- Na zdjęciach pokazywani są członkowie Pani rodziny. Dlaczego zdecydowała się Pani na tak osobistą ekspozycję? Czy nie są to zbyt osobiste zasoby fotograficzne?
- Zdjęcia z moich rodzinnych zasobów są wykorzystane między innymi ze względu na ich, dla mnie – dostępność, jak również jakość techniczną i estetyczną. Moja rodzina od dwóch pokoleń mieszka w Wołominie, zachowały się fotografie z całego czasu mieszkania tutaj. Jeśli chodzi o bardzo osobisty charakter tych fotografii – to oczywiście zgoda! Nie mam jednak z tego powodu obiekcji – rozmawiałyśmy na temat użycia moich zdjęć z Panią Dyrektor Marzeną Kubacz, która jest pomysłodawczynią wystawy i uzgodniłyśmy wykorzystanie ich.
- Fotografią zajmuje się Pani od lat osiemdziesiątych. Jest Pani pierwszą fotografką w rodzinie, czy w przeszłości ktoś już uprawiał tę dziedzinę sztuki?
- Zawodowo nikt w mojej rodzinie nie zajmował się fotografią.
- Skąd pomysł połączenia otwarcia Pani wystawy ze spotkaniem literackim, poświęconym Stanisławowi Szpotańskiemu? Czy te dwa wydarzenia kulturalne łączą się tematycznie w jakikolwiek sposób?
- Pomysł wystawy, jak już wspomniałam, należy do Pani Kubacz. Jest to kontynuacja tego typu prezentacji w Muzeum Nałkowskich w okresie obchodów ?Dni Wołomina”. To już trzecia edycja zdjęć ludzi z Wołomina . Fotografie te, zarówno na obecnej wystawie, jak i na poprzednich, ukazują kawałek historii obyczajowo-społecznej. Poprzednie wystawy to: ?Albumy rodzinne” i ?Monidło”. Połączenie wystawy i spotkania literackiego o Stanisławie Szpotańskim wiążą się o tyle, że po prostu są to ?opowieści” o ludziach z naszego regionu i miasta. Przedstawione zostały sylwetki ludzi bardziej lub może mniej zasłużonych w jakikolwiek sposób dla nas, ale przecież to właśnie ci ludzie stanowią historię. Mam nadzieję, że dla wielu uczestników spotkania w Muzeum było to coś interesującego.
- Do kiedy można oglądać Pani wystawę w ?Domu nad Łąkami”?
- Wystawa będzie dostępna przez ponad miesiąc, dokładna data zamknięcia znana jest paniom pracującym w Muzeum W. i Z. Nałkowskich.
Rozmawiała Sylwia Kowalska
- ?Z rodzinnych albumów mieszkańców Wołomina” to niezwykle nastrojowa wystawa. Skąd wywodzą się prezentowane fotografie? Jaką techniką zostały przez Panią wykonane?
- Fotografie zostały zebrane od mieszkańców Wołomina i okolic, ponieważ wystawa miała dotyczyć historii ludzi związanych z naszym miastem. Technika, jaką zostały wykonane jest obecnie przyjęta i wygodna – mianowicie jest to reprodukcja cyfrowa zrobiona za pomocą aparatu cyfrowego, opracowane w programie Photoshop Cs2, a następnie wydrukowane w profesjonalnym labie ?PROLAB” w Warszawie.
- Na zdjęciach pokazywani są członkowie Pani rodziny. Dlaczego zdecydowała się Pani na tak osobistą ekspozycję? Czy nie są to zbyt osobiste zasoby fotograficzne?
- Zdjęcia z moich rodzinnych zasobów są wykorzystane między innymi ze względu na ich, dla mnie – dostępność, jak również jakość techniczną i estetyczną. Moja rodzina od dwóch pokoleń mieszka w Wołominie, zachowały się fotografie z całego czasu mieszkania tutaj. Jeśli chodzi o bardzo osobisty charakter tych fotografii – to oczywiście zgoda! Nie mam jednak z tego powodu obiekcji – rozmawiałyśmy na temat użycia moich zdjęć z Panią Dyrektor Marzeną Kubacz, która jest pomysłodawczynią wystawy i uzgodniłyśmy wykorzystanie ich.
- Fotografią zajmuje się Pani od lat osiemdziesiątych. Jest Pani pierwszą fotografką w rodzinie, czy w przeszłości ktoś już uprawiał tę dziedzinę sztuki?
- Zawodowo nikt w mojej rodzinie nie zajmował się fotografią.
- Skąd pomysł połączenia otwarcia Pani wystawy ze spotkaniem literackim, poświęconym Stanisławowi Szpotańskiemu? Czy te dwa wydarzenia kulturalne łączą się tematycznie w jakikolwiek sposób?
- Pomysł wystawy, jak już wspomniałam, należy do Pani Kubacz. Jest to kontynuacja tego typu prezentacji w Muzeum Nałkowskich w okresie obchodów ?Dni Wołomina”. To już trzecia edycja zdjęć ludzi z Wołomina . Fotografie te, zarówno na obecnej wystawie, jak i na poprzednich, ukazują kawałek historii obyczajowo-społecznej. Poprzednie wystawy to: ?Albumy rodzinne” i ?Monidło”. Połączenie wystawy i spotkania literackiego o Stanisławie Szpotańskim wiążą się o tyle, że po prostu są to ?opowieści” o ludziach z naszego regionu i miasta. Przedstawione zostały sylwetki ludzi bardziej lub może mniej zasłużonych w jakikolwiek sposób dla nas, ale przecież to właśnie ci ludzie stanowią historię. Mam nadzieję, że dla wielu uczestników spotkania w Muzeum było to coś interesującego.
- Do kiedy można oglądać Pani wystawę w ?Domu nad Łąkami”?
- Wystawa będzie dostępna przez ponad miesiąc, dokładna data zamknięcia znana jest paniom pracującym w Muzeum W. i Z. Nałkowskich.
Rozmawiała Sylwia Kowalska – ?Z rodzinnych albumów mieszkańców Wołomina” to niezwykle nastrojowa wystawa. Skąd wywodzą się prezentowane fotografie? Jaką techniką zostały przez Panią wykonane?
- Fotografie zostały zebrane od mieszkańców Wołomina i okolic, ponieważ wystawa miała dotyczyć historii ludzi związanych z naszym miastem. Technika, jaką zostały wykonane jest obecnie przyjęta i wygodna – mianowicie jest to reprodukcja cyfrowa zrobiona za pomocą aparatu cyfrowego, opracowane w programie Photoshop Cs2, a następnie wydrukowane w profesjonalnym labie ?PROLAB” w Warszawie.
- Na zdjęciach pokazywani są członkowie Pani rodziny. Dlaczego zdecydowała się Pani na tak osobistą ekspozycję? Czy nie są to zbyt osobiste zasoby fotograficzne?
- Zdjęcia z moich rodzinnych zasobów są wykorzystane między innymi ze względu na ich, dla mnie – dostępność, jak również jakość techniczną i estetyczną. Moja rodzina od dwóch pokoleń mieszka w Wołominie, zachowały się fotografie z całego czasu mieszkania tutaj. Jeśli chodzi o bardzo osobisty charakter tych fotografii – to oczywiście zgoda! Nie mam jednak z tego powodu obiekcji – rozmawiałyśmy na temat użycia moich zdjęć z Panią Dyrektor Marzeną Kubacz, która jest pomysłodawczynią wystawy i uzgodniłyśmy wykorzystanie ich.
- Fotografią zajmuje się Pani od lat osiemdziesiątych. Jest Pani pierwszą fotografką w rodzinie, czy w przeszłości ktoś już uprawiał tę dziedzinę sztuki?
- Zawodowo nikt w mojej rodzinie nie zajmował się fotografią.
- Skąd pomysł połączenia otwarcia Pani wystawy ze spotkaniem literackim, poświęconym Stanisławowi Szpotańskiemu? Czy te dwa wydarzenia kulturalne łączą się tematycznie w jakikolwiek sposób?
- Pomysł wystawy, jak już wspomniałam, należy do Pani Kubacz. Jest to kontynuacja tego typu prezentacji w Muzeum Nałkowskich w okresie obchodów ?Dni Wołomina”. To już trzecia edycja zdjęć ludzi z Wołomina . Fotografie te, zarówno na obecnej wystawie, jak i na poprzednich, ukazują kawałek historii obyczajowo-społecznej. Poprzednie wystawy to: ?Albumy rodzinne” i ?Monidło”. Połączenie wystawy i spotkania literackiego o Stanisławie Szpotańskim wiążą się o tyle, że po prostu są to ?opowieści” o ludziach z naszego regionu i miasta. Przedstawione zostały sylwetki ludzi bardziej lub może mniej zasłużonych w jakikolwiek sposób dla nas, ale przecież to właśnie ci ludzie stanowią historię. Mam nadzieję, że dla wielu uczestników spotkania w Muzeum było to coś interesującego.
- Do kiedy można oglądać Pani wystawę w ?Domu nad Łąkami”?
- Wystawa będzie dostępna przez ponad miesiąc, dokładna data zamknięcia znana jest paniom pracującym w Muzeum W. i Z. Nałkowskich.
Rozmawiała Sylwia Kowalska
- ?Z rodzinnych albumów mieszkańców Wołomina” to niezwykle nastrojowa wystawa. Skąd wywodzą się prezentowane fotografie? Jaką techniką zostały przez Panią wykonane?
- Fotografie zostały zebrane od mieszkańców Wołomina i okolic, ponieważ wystawa miała dotyczyć historii ludzi związanych z naszym miastem. Technika, jaką zostały wykonane jest obecnie przyjęta i wygodna – mianowicie jest to reprodukcja cyfrowa zrobiona za pomocą aparatu cyfrowego, opracowane w programie Photoshop Cs2, a następnie wydrukowane w profesjonalnym labie ?PROLAB” w Warszawie.
- Na zdjęciach pokazywani są członkowie Pani rodziny. Dlaczego zdecydowała się Pani na tak osobistą ekspozycję? Czy nie są to zbyt osobiste zasoby fotograficzne?
- Zdjęcia z moich rodzinnych zasobów są wykorzystane między innymi ze względu na ich, dla mnie – dostępność, jak również jakość techniczną i estetyczną. Moja rodzina od dwóch pokoleń mieszka w Wołominie, zachowały się fotografie z całego czasu mieszkania tutaj. Jeśli chodzi o bardzo osobisty charakter tych fotografii – to oczywiście zgoda! Nie mam jednak z tego powodu obiekcji – rozmawiałyśmy na temat użycia moich zdjęć z Panią Dyrektor Marzeną Kubacz, która jest pomysłodawczynią wystawy i uzgodniłyśmy wykorzystanie ich.
- Fotografią zajmuje się Pani od lat osiemdziesiątych. Jest Pani pierwszą fotografką w rodzinie, czy w przeszłości ktoś już uprawiał tę dziedzinę sztuki?
- Zawodowo nikt w mojej rodzinie nie zajmował się fotografią.
- Skąd pomysł połączenia otwarcia Pani wystawy ze spotkaniem literackim, poświęconym Stanisławowi Szpotańskiemu? Czy te dwa wydarzenia kulturalne łączą się tematycznie w jakikolwiek sposób?
- Pomysł wystawy, jak już wspomniałam, należy do Pani Kubacz. Jest to kontynuacja tego typu prezentacji w Muzeum Nałkowskich w okresie obchodów ?Dni Wołomina”. To już trzecia edycja zdjęć ludzi z Wołomina . Fotografie te, zarówno na obecnej wystawie, jak i na poprzednich, ukazują kawałek historii obyczajowo-społecznej. Poprzednie wystawy to: ?Albumy rodzinne” i ?Monidło”. Połączenie wystawy i spotkania literackiego o Stanisławie Szpotańskim wiążą się o tyle, że po prostu są to ?opowieści” o ludziach z naszego regionu i miasta. Przedstawione zostały sylwetki ludzi bardziej lub może mniej zasłużonych w jakikolwiek sposób dla nas, ale przecież to właśnie ci ludzie stanowią historię. Mam nadzieję, że dla wielu uczestników spotkania w Muzeum było to coś interesującego.
- Do kiedy można oglądać Pani wystawę w ?Domu nad Łąkami”?
- Wystawa będzie dostępna przez ponad miesiąc, dokładna data zamknięcia znana jest paniom pracującym w Muzeum W. i Z. Nałkowskich.

Rozmawiała Sylwia Kowalska