134 wyświetleń
Mnóstwo problemów w szpitalu
Celowo nieobsadzone dyżury w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Lekceważenie przez dyrekcję szpitala zgłaszanych do niej problemów – to tylko niektóre z zarzutów jakie padły pod adresem szpitalnych władz na spotkaniu lekarzy z powiatową Komisją Zdrowia.
W poniedziałek 7 lipca odbyło się posiedzenie powiatowej Komisji Zdrowia. Radni spotkali się z grupą lekarzy pracujących w szpitalu. Rozmawiano o problemach placówki. Zdaniem lekarzy sytuacja w szpitalu jest inna niż przedstawia ją w mediach dyrektor Ryszard Olszanowski. – Wypowiedzi dyrektora w artykułach, które ostatnio ukazały się w mediach, nie przedstawiają faktycznej sytuacji – twierdzi doktor Marcin Sitarz.
Dyrekcja nie ma czasu
Lekarze twierdzą, że dyrekcja nie znajduje czasu na spotkanie z nimi. – Umawiane jest spotkanie a potem nikt się nie zjawia w ustalonym terminie – mówili podczas obrad Komisji Zdrowia.
Ich zdaniem trudna sytuacja jest na większości szpitalnych oddziałów, jednak największe zaniepokojenie budzi to, co dzieje się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR). – Niedopuszczalne jest, żeby na tym oddziale nie było dyżurującego chirurga. A takie sytuacje zdarzają się dość często.
Często nie ma tam żadnego lekarza. Zostają same pielęgniarki, które muszą ocenić sytuację i zdecydować, czy pacjenta skierować na jeden z oddziałów, czy odesłać do szpitala w Warszawie – opowiadali. Zdaniem doktora Ciesielskiego dyrekcja szpitala nie do końca rozumie funkcję, jaką ten szpital pełni w środowisku. – A SOR jest właśnie wizytówką szpitala. Od jakości pracy SOR-u i interny zależy funkcjonowanie całego szpitala – uważa lekarz.
Problemy na SOR i Internie
A właśnie SOR i Interna to oddziały, które borykają się z największymi problemami.
- Zdaniem dyrekcji lekarz pracujący na oddziale powinien schodzić do SOR-u i zajmować się chorymi. A my w czasie swojego dziennego dyżuru przeprowadzamy 4 operacje. Do każdej operacji potrzeba minimum dwóch lekarzy. Nas na oddziale jest 4 lub 5.
Nikt nie przerwie operacji, żeby zająć się innym chorym. Dlatego w SOR-ze pacjenci, często z poważnymi urazami, czekają niejednokrotnie wiele godzin na pomoc. Taka sytuacja jest niedopuszczalna. Kto poniesie odpowiedzialność gdy stanie się coś niedobrego? – pytał Marcin Sitarz.
Nie lepiej przedstawia się sytuacja Oddziału Internistycznego. Z wypowiedzi lekarzy wynika, że z tego oddziału odchodzą również lekarze. Wymówienie z pracy złożył także ordynator. Za nim odejdą inni. Za kilka miesięcy okaże się, że zostanie ich tam tylko dwóch.
Lekarzy zatrudnia pośrednik
Lekarzy oburza brak możliwości kontynuowania opieki nad pacjentem. – Aby móc pracować w przyszpitalnej poradni i konsultować swoich pacjentów, muszę się zatrudnić w firmie pośredniczącej pomiędzy mną a szpitalem. Ta firma zatrudnia mnie w przychodni – mówi doktor Marcin Sitarz. – Płaci ona znacznie wyższe stawki za godzinę niż szpital. Nasuwa się pytanie – ile szpital płaci tej firmie za moją pracę? – pytał podczas spotkania.
Brak lekarzy
Jak już wspomnieliśmy szpital boryka się z brakiem kadry medycznej. – Wielu lekarzy odchodzi stąd z uwagi na złą organizację pracy. Rozmowy z dyrekcją do niczego nie prowadzą. – Dochodzą do nas słuchy, że my lekarze jesteśmy niechętni do pracy. Jest to nieprawda.
Nieprawdziwe są również podawane publicznie informacje na temat wysokości naszych zarobków. Lekarze nie otrzymali żadnej realnej podwyżki wynagrodzeń – twierdzili uczestnicy spotkania. – Ale w tej chwili nam nie chodzi o pieniądze. Jest nas, wcale nie mała, grupa młodych lekarzy, którzy mieszkają w Wołominie czy Kobyłce. Chcemy pracować w tym szpitalu. Zależy nam na dobrej opinii naszego miejsca pracy. My swoich pacjentów spotykamy na ulicy, w szkołach odprowadzając dzieci, czy w kościele – podkreślali lekarze.
Co na to radni?
Informacje wywarły duże wrażenie na radnych – członkach Komisji Zdrowia. – Dla mnie to dzisiejsze spotkanie jest wstrząsające – stwierdził Krzysztof Strzałkowski, przewodniczący komisji. Spotkanie zostało nagrane. Powstanie z niego protokół. Będzie on przedstawiony dyrekcji szpitala z zaleceniem analizy i naprawy sytuacji. Podstawą rozwiązania tych problemów jest dialog. Jeśli będą z tym problemy to komisja podejmuje się w nich uczestniczyć – twierdzi Strzałkowski.
Podobne spostrzeżenia mają inni uczestnicy spotkania. – Jeżeli zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez dyrekcję szpitala i to, co tu Państwo mówicie, jest prawdą to są sposoby na wyciągniecie z tego stanu konsekwencji służbowych – stwierdził Ireneusz Maślany. Podobne stanowisko w sprawie ma również Strzałkowski.
Teresa Urbanowska
Pingback: Szpitalny pat trwa nadal!? - Archiwum - Życie Powiatu Wołomińskiego