60 wyświetleń
Nie jestem sprinterem
Grzegorz Wajs – radny
Wołomina, sportowiec od piętnastu lat uprawiający kolarstwo,
zawodnik grupy zawodowej DHL, społecznik. Ostatni sezon to m.in. I
miejsce w prestiżowym wyścigu O złoty pierścień Krakowa, III miejsce
w generalnej klasyfikacji Wyścigu dookoła Mazowsza, punktowane IX
miejsce w Mistrzostwach Polski w Gorzowie Wielkopolskim, start w Tour
do Pologne.
- Panie Grzegorzu,
porozmawiajmy o Złotym Pierścieniu Krakowa. Za cóż go Pan
otrzymał?
- Za wygranie kryterium
ulicznego w Krakowie, mówiąc najkrócej.
- Proszę o szczegóły.
- Jest to specyficzne
kryterium. Na 700 metrowej rundzie wokół Rynku Głównego
grupa kolarzy ściga się zdobywając punkty na finiszach. Zwycięża
najaktywniejszy. W tym roku musieliśmy pokonać 57 okrążeń.
Atrakcyjności kryterium dodaje punkt regulaminu mówiący, iż
zawodnik zdublowany odpada z rywalizacji. Z grupy 81 zawodników
rozpoczynającej zawody do mety dojechało tylko dziewięciu!
- Nie jest Pan przecież
typowym sprinterem. Czyżby opracował Pan nową taktykę rozgrywania
tego typu wyścigów?
- Fakt, nie jestem
sprinterem i w kryteriach faworytem nigdy nie będę, ale to był
wyjątkowy dzień. Czułem się mocny, w końcu to ja zaatakowałem, gdy
stworzył się ostateczny skład naszej grupy uciekinierów czyli
Grzesiek Gronkiewicz i Jacek Mickiewicz.
- Chwileczkę Panie
Grzegorzu, a defekt roweru?
- Straciłem okrążenie.
Musiałem, zgodnie z regulaminem tzw. neutralizacja, odrobić stratę
jednego okrążenia. Poszedłem na solo i udało mi się, bo rywale
oglądali się, który ma mnie gonić. Gdy nadrobiłem okrążenie,
już byłem spokojny.
- Serdecznie gratuluję
sukcesu. EMU