Kategoria Archiwum, Kultura, Nr 0231, 9 czerwca 2011 (9 czerwca 2011).
152 wyświetleń

Pokażę tę książkę wnukom

Niewielu z nas potrafi docenić piękno naszych małych ojczyzn. Niewielu zna ich historię czy lokalne atrakcje. By rozbudzić w nas lokalny patriotyzm Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Słupno opracowało pierwszą książkę o Słupnie ?Ocalić od zapomnienia?. O projekcie rozmawiamy z Moniką Jagiełło, mieszkanką Słupna ? autorką książki .

- Młodzi rzadko przyznają się do lokalnego patriotyzmu. O Pani wiem, że od 2009 działa jako wolontariuszka w Stowarzyszeniu Rozwoju Wsi Słupno. Co Panią skłoniło, aby przyłączyć się do tego stowarzyszenia?

- Faktycznie średnia wieku członków Stowarzyszenia wskazuje, że są to raczej emeryci albo ludzie po 40-tce, którzy zapełniają sobie w ten sposób wolny czas. Miałam okazję poznać panią Teresę Jóśk ? prezes Stowarzyszenia i patrząc na to co robi to stowarzyszenie, jakie projekty realizuje zaczęłam się wciągać w tą działalność. Studiuję kulturoznawstwo i taka działalność wiąże się z kierunkiem moich studiów. Postanowiłam więc wziąć udział w jednym z projektów. Od tego jednego wszystko się zaczęło, cała nasza współpraca.

- Wiem, że jest Pani autorką książki o Słupnie. Jak doszło do jej napisania?

- Pomysł zrodził się w Stowarzyszeniu. Książkę zaczęliśmy pisać rok temu. Jest ona owocem projektu ?Łącząc pokolenia ? zachować od zapomnienia?. Rozpoczęliśmy go realizować wiosną 2010 roku. Koordynatorem projektu jest pani Teresa Jóśk, która stwierdziła, że nie ma jeszcze żadnej książki, w której podejmowany jest temat Słupna. Postanowiliśmy to zmienić. Napisaliśmy projekt i pozyskaliśmy fundusze. Publikacja powstała dzięki wsparciu i dofinansowaniu Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności w ramach programu ?Działaj lokalnie VII? zrealizowanego przez Akademię Filantropii w Polsce oraz Zielonkowskie Forum Samorządowe. Po załatwieniu wszystkich formalności, musieliśmy podzielić się działaniami w Stowarzyszeniu. A, że ja posiadam smykałkę literacką, to pani Teresa nominowała mnie do napisania owej książki.

- Czy jest to książka historyczna?

- Nazwałabym ją monografią z elementami reportażu. Jest tam dużo faktów historycznych, dużo wspomnień, ale są również rozdziały poświęcone współczesnemu życiu Słupna. Staraliśmy się stworzyć książkę, która przypadnie do gustu każdemu. Nie tylko mieszkańcom, ale i osobom, które do tej pory nie miały nic wspólnego ze Słupnem.

- Jak wyglądały prace nad projektem?

- Nie ma co kłamać, to była ciężka praca. Trzeba było poświęcić temu zadaniu dużo czasu, dać wiele od siebie. Mam nadzieję, że mieszkańcy to docenią i przeczytają naszą książkę. W pisaniu bardzo pomogła mi Katarzyna Ćwiklińska ? fototechnik, a prywatnie moja przyjaciółka. Zdjęcia umieszczone w tej publikacji są właśnie jej autorstwa. Pracę zaczęliśmy od przeprowadzenia wywiadów z mieszkańcami.

- Jak mieszkańcy Słupna reagowali na Waszą propozycję? Byli otwarci, chcieli rozmawiać?

- Przyjęli nas pozytywnie. Zaczynaliśmy od najstarszych. Zależało nam, aby cofnąć się w czasie jak najdalej. Zdarzało się, że wzruszenie odejmowało mowę naszym rozmówcom, głównie wtedy, gdy wspominali czasy wojny czy komunizmu. Robiliśmy również wywiady z lokalnymi artystami oraz firmami. Z tymi drugimi było już trochę trudniej, jednak 90 % lokalnych firm podeszło do naszego projektu pozytywnie. Generalnie ludziom się podobało. Nawet dzisiaj, kiedy spotykają mnie na ulicy, zainteresowani pytają – Kiedy książka?.

- No właśnie. Kiedy będzie można ją przeczytać?

- Książka jest już gotowa. Skończyliśmy ją praktycznie pod koniec ubiegłego roku, więc myślę, że sprawnie nam to poszło. Książka jest już w wydawnictwie, ma być drukowana. Jako stowarzyszenie, szukamy sponsorów, po to, aby wydać jak największą ilość egzemplarzy. Myślę, że jeszcze przed wakacjami powinna zostać wydana. Planujemy spotkanie promocyjne, na które zaprosimy właśnie bohaterów książki oraz mieszkańców.

- Pracowała Pani przy tym projekcie na zlecenie czy jako wolontariusz?

- Nie otrzymałam żadnych profitów za swoją pracę, oprócz osobistej satysfakcji i pewnej formy wypromowania siebie. Była to dla mnie świetna przygoda, coś niezapomnianego. Szczerze polecam wszystkim mieszkańcom powiatu wołomińskiego, by włączyli się w rozwój swoich miejscowości. Sądzę, że moją przygodę z tą książkę będę wspominać bardzo długo. Być może nawet, pokażę tę książkę moim wnukom.

Rozmawiała

Aleksandra Jankowska

  • wandzia123

    ja bym nie mogła być aż taką patriotką…

  • ania

    A JA SIĘ CIESZĘ, ŻE ZNALAZŁA SIĘ TAKA OSOBA CO CHCE UPAMIĘTNIĆ WYDARZENIA W SŁUPNIE .
    TO COŚ WSPANIAŁEGO I CHĘTNIE PRZECZYTAM TĄ KSIĄŻKĘ.