Kategoria Barwne portrety, Nr 0101, 10 lipca 2008 (10 lipca 2008).
310 wyświetleń

Reprezentanci Zespołu Wojska Polskiego w Wołominie

Jacek OlejniczakAdam Malcherek z uczniemW szeregach Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego grają dwaj muzycy powiązani z Wołominem poprzez Szkołę Muzyczną I i II stopnia im. W. Lutosławskiego – Adam Malcherek i Jacek Olejniczak. RZWP kultywuje tradycje narodowe poprzez różnorodne środki wyrazu artystycznego: muzykę, taniec, śpiew oraz słowo. Grupa prężnie działa od ponad 60 lat. Grać w tym zespole to prawdziwy zaszczyt i prestiż dla muzyka.

Przedmiotem ich działalności jest opracowywanie programów artystycznych i organizowanie koncertów m.in. estradowych, plenerowych, kameralnych, symfonicznych, solistycznych i chóralnych.

Z orkiestrą współpracują uznani artyści – śpiewacy, piosenkarze, tancerze i aktorzy. Wołomin odwiedzają dwaj muzycy, grający w tym znakomitym Zespole i jednocześnie uczący w Szkole Muzycznej I i II stopnia. O nauczaniu, muzyce i pracy w RZWP rozmawiam z puzonistą – Adamem Malcherkiem i klarnecistą – Jackiem Olejniczakiem.

Adam Malcherek:
- Gra Pan na trąbce i na puzonie. Skąd taki wybór instrumentów?

- Z wykształcenia jestem puzonistą. Ukończyłem Warszawską Akademię Muzyczną. Przygodę z muzyką rozpocząłem jako dziecko. A ponieważ pochodzę ze Śląska, choć teraz mieszkam w Ząbkach, nie miałem wyboru. Ten region Polski słynie przecież z orkiestr dętych.

- Czy warto uczyć dzieci gry na instrumentach, wymagających dużej pojemności płuc?

- W tym przypadku walczę ze stereotypami. Przy grze na puzonie pojemność płuc nie ma znaczenia. Należy tylko wypracować odpowiednią technikę oddychania. Ważne też, by nie mieć wad anatomicznych w zgryzie. Mitem jest także, że gra na puzonie prowadzi do rozedmy płuc.

- Czy czuje się Pan muzykiem spełnionym?

- Mam niebywałą przyjemność grać w Reprezentacyjnym Zespole Artystycznym Wojska Polskiego. To orkiestra, która jest klasą samą w sobie. To ambasador kultury w wojsku. Gdy występujemy na scenach, to zawsze poza konkursami. Jesteśmy zapraszani jako gwiazda. Jestem zawodowym żołnierzem, a RZWP daje mi mnóstwo możliwości artystycznych. Graliśmy w wielu miejscach, a z tutejszych okolic w Radzyminie i Ossowie. Czekamy tylko na występ w Wołominie.

Jeśli pan Burmistrz by zechciał, chętnie wystąpimy przed wołomińską publicznością. Dużo satysfakcji daje mi też praca z dziećmi w Szkole Muzycznej. To miło obserwować jak rosną młodzi puzoniści, bowiem ciągle jest ich w Polsce niewielu.

Jacek Olejniczak:
- Dlaczego spośród tak wielu instrumentów muzycznych wybrał Pan klarnet?

- Mój tata grał na klarnecie. Pochodzę z Częstochowy. Ta istnieje wiele orkiestr dętych. Ojciec zabierał mnie na próby i tak w wieku 7-8 lat zacząłem grać.

- Proszę opowiedzieć o swoich największych sukcesach zawodowych.

- Nagrody, jakie zdobyłem, motywowały mnie zawsze do dalszej nauki gry na klarnecie, szlifowania kunsztu muzycznego. W Liceum Muzycznym w Częstochowie zdobyłem III miejsce na Ogólnopolskim Koncercie Klarnecistów. Na studiach II miejsce w konkursie ogólnopolskim.

- A dlaczego zdecydował się Pan na dydaktykę? Czy łatwo uczyć dzieci gry na klarnecie?

- Gdy zapragnąłem dzielić się swą wiedzą i uczyć, zgłaszałem się do różnych szkół. Przypadkiem zadzwoniłem do wołomińskiej i tak wszystko się zaczęło. Staram się zachęcić moich uczniów do gry. Obserwuję, jak się rozwijają. Trzeba sobie jednak zawsze zdawać sprawę, że na sukces potrzeba czasu, wielu ćwiczeń i cierpliwości. Ale z całą pewnością warto.
Rozmawiała Sylwia Kowalska