Kategoria Archiwum, Nr 0166, 17 grudzień 2009, Polityka (17 grudnia 2009).
31 wyświetleń

Rządy partyjnych tyranów

Oligarchia (gr.ὀλιγαρχία “panowanie nielicznych”, od wyrazów ὀλίγος oligos “nieliczny” + ἀρχή arche “władza”) – forma rządów polegająca na sprawowaniu władzy przez niewielką grupę ludzi. Najogólniej rzecz ujmując, oligarchia to rządy podobne do dyktatorskich, które cechują się przywłaszczeniem suwerennej roli w państwie przez małą grupę. W XVII i XVIII wieku w Polsce powszechna stała się forma oligarchii, zwana magnacką. Ustrój ten polegał na dużym, jeśli nie jedynym, wpływie najbogatszych rodów możnowładczych na politykę zewnętrzną oraz wewnętrzną w państwie. Spośród tej grupy wywodzili się także niemal wszyscy urzędnicy centralni.

Zyjący cztery wieki przed narodzeniem Chrystusa myśliciel grecki Arystoteles sklasyfikował różne ustroje. Dzielił je na dobre, służące obywatelom i złe – gnębiące ludzi, służące tylko dzierżycielom władzy. Wśród złych ustrojów Arystoteles wymieniał oligarchię jako zdegenerowaną formę ustroju arystokratycznego. Arystokraci w rządzeniu kierowali się dobrem obywateli będąc ludźmi wyróżniającymi się intelektem i postępującymi moralnie. W ustroju oligarchicznym dążeniem grupy rządzącej było bogacenie się kosztem całego społeczeństwa spychanego w nędzę. Polska doświadczyła jednej i drugiej formy ustrojowej. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów powstał unikalny w Europie system rządów „arystokratycznych” określany jako demokracja szlachecka. Jego podstawą była zamożna szlachta, świadoma praw i obowiązków stawiająca na pierwszym miejscu troskę o stan spraw publicznych. Kiedy jednak w XVII wieku ziemie polskie dotknęły wyniszczające wojny z Moskwą, Turcją, Szwecją (potop) i krwawa wojna domowa z Kozactwem, zamożność polskiej szlachty uległa ruinie. Zawieruchę wojenną przetrwały fortuny magnackie. Magnat miał często własne wojsko i mógł obronić swoją majętność, szlachcic właściciel kilku wsi nie. W następstwie pauperyzacji pojawiła się liczna szlachta bez majątku, która jednak miała prawo glosowania i decydowania o losach państwa. Magnat dochodzący własnych interesów mógł kupować głosy biednych „panów braci” i wpływać na państwo. Mogły to robić i robiły obce rządy. Rozpanoszyła się korupcja. Do szlachty wybierającej króla, do posłów zaczęły płynąć nie tylko magnackie pieniądze, ale obce, rosyjskie, pruskie. Nastąpił rozkład państwa i Polacy stracili niepodległość w rozbiorach.

Mamy dziś w Polsce ustrój, w którym rolę decydującą odgrywają partię polityczne. Można twierdzić, że taki jest standard w demokracji. Jednak w przypadku Polski pojawia się istotny wyróżnik. W partiach rolę decydującą odgrywają gremia kierownicze. A w tych gremiach przywódcy partyjni występujący w roli władców absolutnych. Polskie partie stały się nienawidzącymi się nawzajem grupami, które za wszelką cenę starają się przeciwnika politycznego zohydzić i zniszczyć. Sprawy państwa, interes narodowy ocena wyzwań i zagrożeń schodzą na dalszy plan. Wojna między partiami, widoczna na sali sejmowej i w utarczkach medialnych, staje się jedyną wizytówką życia politycznego. Przy czym ta międzypartyjna wojna przybiera często formy groteskowe, gdy najważniejsi ludzie w państwie spierają się o lot samolotem, czy miejsce przy stole konferencyjnym. Jednocześnie, zgodnie z logiką wojny wodzowie „partyjnych armii” uważają za konieczne, aby surowo dbać o dyscyplinę własnych szeregów. Skutkiem jest usuwanie z partii ludzi myślących, zwłaszcza takich, którzy ośmielili się mieć inne zdanie niż szef partii, lub mogą być podejrzewani o próbę objęcia przywództwa w partii. Z PO musieli odejść chociażby dwaj „tenorzy” Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński oraz „siostra” Zyta Gilowska, a z PiS „fundamentalista” Marek Jurek, „trzeci bliźniak” Ludwik Dorn …, można by długo wymieniać. Mój znajomy odwiedził kolegę, który jest posłem jednej z partii opozycyjnych. Poseł przyjmował kolegę rozluźniony, żartował. Zadzwonił telefon. Kiedy poseł usłyszał w słuchawce głos szefa swego klubu parlamentarnego poderwał się i stanął wyprężony na baczność. W rozmowie odezwał się tylko raz – wykrzyknął silnym głosem – Tak jest!

Przypomniał mi się dowcip z dawnych czasów. Brezniew rozmawia przez telefon z Gierkiem. W gabinecie jest Susłow. Leonid słucha Gierka i co pewien czas odpowiada – niet, niet, niet. W końcu raz pada – da. Po skończone rozmowie Susłow pyta: Lonia na coś ty pozwolił Gierkowi? Breżniew – Na nic. Zdziwiony Susłow – No to czemu powiedziałeś „da”? Brezniew – No bo pytał czy go słyszę. Od tamtych czasów jakość usług telefonicznych wyraźnie poprawiła się.

W klasyfikacji Arystotelesa obok oligarchii innym złym ustrojem jest tyrania. Czy polska oligarchia partyjna przekształca się w system rządów tyranów partyjnych?

Romuald Szeremietiew

VN:F [1.9.1_1087]
Oceń artykuł:
Ocena: 0.0/10 (0 głosów)

Telewizja internetowa
Pełne relacje z wydarzeń sportowych, koncertów, imprez, przedstawień, wystąpień, zebrań.
Nie musisz tam być, żeby zobaczyć wszystko!
Zapraszamy do oglądania

Rozkład jazdy autobusów

Najczęściej komentowane

Ostatnie komentarze

Ostatni numer ŻPW:

Szukaj na naszej stronie

Statystyki strony

8 osób przegląda teraz stronę
8 gości, 0 administratorów
Najwięcej osób dzisiaj: 10 o 6:28:03
W tym miesiącu: 36 o 19.07.2010 12:58:26
W tym roku: 54 o 21.06.2010 12:37:43
Od zawsze: 54 o 21.06.2010 12:37:43

Szczegółowe statystyki



5 797 wpisów
11 815 komentarzy