Świąteczny prezent muzyczny
Z dnia: 17 stycznia 2008, brak komentarzy21 grudnia w wołomińskim Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich można było wysłuchać recitalu fortepianowego Mustafy Okana Kizilay’a. czytaj całość
21 grudnia w wołomińskim Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich można było wysłuchać recitalu fortepianowego Mustafy Okana Kizilay’a. czytaj całość
Wydawać by się mogło,
że najtrudniej jest pokonać utrwalone od lat zwyczaje, zwłaszcza te
dobre, cieszące się powszechnym uznaniem. A jednak. Pan Krzysztof
Wytrykus prezes Towarzystwa Przyjaciół Wołomina dokonał rzeczy
niemożliwej. W tym roku zaniechał przeprowadzenia wyboru Wołominiaka
Roku i wyróżniającej się firmy.
Oba plebiscyty, co by
nich nie powiedzieć, wzbudzały społeczne emocje i w jakiś sposób
pozwalały identyfikować się mieszkańcom ze swoim miastem. Myślę, że
już najwyższa pora, by otworzyć szeroko okna i przewietrzyć to
towarzystwo.
Edward M.Urbanowski
Od nowego roku na
amerykańskich przejściach granicznych przyjezdni, w tym Polacy
obywatele kraju uznawanego za przyjaciela i sojusznika USA,
obowiązkowo muszą poddać się procedurze pobrania odcisków
palców i wykonania sobie policyjnych zdjęć.
Jakby tego było mało,
za kilka miesięcy dokumenty przyjezdnych znakowane będą farbą o
różnych kolorach w zależności od stanu zagrożenia jaki oni
stanowią dla USA. Jeżeli zaś ktoś nie podda się tej policyjnej
ewidencji zostanie w kajdankach i deportowany do ojczystego kraju
bez prawa ponownego wstępu do kraju pierwszej demokracji świata.
Polska zdecydowanie
stanęła po stronie Stanów Zjednoczonych w sprawie interwencji
w Iraku i to w czasie kiedy ONZ i bliscy jej partnerzy byli temu
przeciwni. Narażając się Francji, Niemcom i Rosji swoją jednoznaczną
decyzją trwała przy boku USA, stając się największym jej
sprzymierzeńcem w Europie Wschodniej. Takie stanowisko
przypieczętowane zostało wysłaniem do Iraku około 2,5 tysiąca
żołnierzy. Prezydent Francji Jacques Chirac pozwolił sobie na
obrażanie nas nakazując nam milczenie w sprawie Iraku. Natomiast
kanclerz Niemiec Gerhard Schroder nazywany, moim zdaniem niesłusznie,
mecenasem Polski we wprowadzaniu nas do UE, przyjmując Aleksandra
Kwaśniewskiego w Berlinie za naszymi plecami wzmacniał front kilku
państw przeciwko Polsce. W ostatnim czasie wzmogła się również
fala pogardliwych i uwłaczających Polsce żartów tzw.
„Polenwitze”. Jako przykład przytoczę jeden z nich, o
Iraku. „Polscy żołnierze zapowiedzieli że nie dopuszczą, by
ktoś inny splądrował Irak”.
Stanowisko USA i jej
polityka wizowa w stosunku do Polski osłabiają naszą pozycję w
Europie. Niemcy śmieją się mówiąc, że mieliśmy być koniem
trojańskim Ameryki w Europie a zostaliśmy osłem trojańskim. Przecież
to obywatele Niemiec, Francji i 25 innych państw korzystają z
przywileju bezwizowego wjazdu do USA a nie Polacy. Należy tu dodać,
że to właśnie terroryści którzy zaatakowali 11 września wieże
World Trade Center mieszkali, uczyli się i pracowali w Europie
Zachodniej między innymi w Niemczech, Francji, Anglii i Włoszech.
Politycy amerykańscy
bronią swoich racji względami zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom
Ameryki. Ale czy każdy Polak, Czech lub Węgier rodzi się z piętnem
terrorysty a Niemiec, Anglik, Włoch czy Francuz to obrońca pokoju?
Na radykalną odpowiedź
w sprawie traktowania swoich obywateli na granicy USA zdobyły się
władze Brazylii. Zastosowały identyczne procedury na swojej granicy w
stosunku do obywateli amerykańskich. Okazało się, że Amerykanie są
wysoce oburzeni i głośno protestują za traktowanie ich jak
przestępców. Może i dobrze, że tak postępują Brazylijczycy,
gdyż jest to ważny argument by wywrzeć presję na zmianę stanowiska
prezydenta Busha.
Oburzenie w
wypowiedziach polskich polityków nic nie dało ale ponoć coś ma
się zmienić podczas oficjalnej wizyty Aleksandra Kwaśniewskiego w
Waszyngtonie. Myślę, że słowa wypowiedziane przez Prezydenta Polski
skierowane do B.Clintona w Warszawie „Niech Bóg
błogosławi Amerykę” będą dobrym początkiem do rozmowy o
likwidacji wiz. W Ameryce mieszka przecież około 10 milionów
amerykanów polskiego pochodzenia. Jest to więc elektorat z
którym rozsądny polityk musi się liczyć. Zresztą sami
Amerykanie stawiają pytanie: Dlaczego Ameryka nam to robi? Czołowy
dziennikarz USA w głośnym artykule apeluje: „Ameryko pokochaj
Polaków” wytykając administracji prezydenta Busha
kiepski bilans przyjaźni amerykańsko – polskiej.
Artykuł komentatora i
dziennikarza Tomasa I. Friedmana to bardzo ważny głos przedstawiony
na łamach New York Times. W treści artykułu Friedman ostrzega
amerykańskie władze przed pozostawieniem Polski samej sobie. Jeżeli
taka sytuacja będzie trwać dalej to Polska zacznie odwracać się od
USA a to grozi wchłonięciem jej przez wyprutą z wartości, cyniczną,
niezdolną do podejmowania decyzji „starą Europę”, w
której powszechna jest niechęć do Ameryki. Dziennikarz, będąc
niedawno w Polsce, twierdzi że znalazł u nas lekarstwo na
antyamerykańskie nastroje. Jest nim szczera, nieukrywana przyjaźń do
Ameryki – w Polsce naprawdę lubią Amerykę. Tę sympatię komentator
tłumaczy tym, że Polacy tragicznie doświadczeni przez historię i rolę
jaką odegrały w niej Rosja i Niemcy – wciśnięci geograficznie,
gospodarczo, kulturowo i militarnie między tych dwu sąsiadów
wiedzą, że nigdy nie mogą być ich pewni i żyć spokojnie. Słowo
wolność dla Polaków to nie jest jakiś slogan – to ciągła
walka, zabory, okupacja i sztuka przetrwania narodu. Dziennikarz
stwierdza, że „gdy Polacy myślą o Ameryce, myślą o słowie
wolność”. Polacy jako obywatele sojusznika Stanów
Zjednoczonych powinni być wręcz traktowani wyjątkowo przyjaźnie.
Jak informuje Życie
Warszawy, przyczyną delikatnej reakcji polityków polskich na
szykany amerykańskie jest to że, tzw. VIP-y naszego kraju, czyli
prezydent, członkowie rządu, politycy i wojskowi NATO posiadają
specjalne wizy A1. Im nikt nie robi zdjęć i nie pobiera odcisków
palców. Jedynie Lech Kaczyński prezydent Warszawy głośno
powiedział: „Ja na to się nie zgodzę, nie chcę być poniżany
przez Amerykanów”. Myślę, że podczas wizyty w USA
A.Kwaśniewski przypomni sobie, że jest prezydentem wszystkich
Polaków. Gdyby, odpukać, rozmowy nic nie dały – pozostaje nam
już chyba tylko wariant brazylijski. Jeśli nas nie szanują czas byśmy
sami zadbali o swój honor! Przecież dla Ameryki, tak jak i dla
Polski, bezpieczeństwo obywateli jest najważniejsze, a nie mamy
żadnych gwarancji, że zagrożenie nie nadejdzie z Ameryki.
Jeden z amerykańskich
profesorów S.Hunitington wysunął tezę: „lekarstwem na
terroryzm nie jest wcale ograniczenie demokracji lecz jej szerzenie
tam gdzie jej brakuje”. Warto to przemyśleć u progu XXI wieku.
Kazimierz Andrzej
Zych
Jerzy F. Kielak -
mieszkaniec wsi Mostówka
Z Miletu pochodzi
trzech filozofów: Tales, Anaksymander i Anaksymenes. Każdy z
nich miał swoją teorię powstania świata – pramaterii. Dla
Anaksymendra – taką pramaterią był apejron, czyli coś, co nie ma
definicji, kształtu, ani granic.
Coś z czego się
czerpie, gdy potrzeba tworzywa do budowy świata – a może wyobrażenia
świata. Apejron według ks. Józefa Tischnera w „Historii
filozofii po góralsku”: – Nie wiem czy wiecie, co to
„pustać”? Pustać to jest jakby pół nicego. To się
ciągnie, ciągnie i nie końcy….
No to już wiemy, że
pustać i apejron to to samo, jedno powiedziane po grecku a drugie po
góralsku. Na naszym gruncie rodzimym nie bez znaczenia jest
znajomość nie tyle języków, co wyobrażeń innych ludzi.
W gminie Wołomin jest
wieś i miasto i jeśli o tym drugim się pamięta, o tym pierwszym nie
Tereny wiejskie to taki
magazyn z których czerpie się w razie potrzeby. Tu, wybudować
można fabrykę, albo coś równie potrzebnego. Miasto potrzebuje
dla swojego rozwoju ziemi, która jest na wsi. A nie odwrotnie.
Za czasów PRL przejście ze wsi do miasta było pewnego rodzaju
nobilitacją. Dziś już tak nie jest.
W porównaniu do
miasta wieś jest bardziej zaniedbana, a o interesy ludzi ze wsi mało
kto dba.
To jest taki apejron z
którego w razie czego weźmie się co potrzebne. Bez-kres, bez
określonej granicy, bez definicji, jest, a jakby nie było.
Brak definicji rozciąga
się nie tylko na terytorium, ale i na ludzi.
Na wsi żyją ludzie
związani ze swym miejscem na ziemi mocniej niż w mieście. W mieście
jest drzewo, a na wsi jest – moje drzewo. W mieście jest ulica, a na
wsi – moja droga. W mieście jest: plac, skwer, kawałek terenu, który
nie wiadomo do kogo należy – na wsi jest inaczej, co jest czyje każdy
wie i ma to ogromne znaczenie.
To co władza planuje na
wsi, na co chce przeznaczyć tereny wiejskie nie jest do końca
interesem wsi i ludzi tam mieszkających. Plany dotyczą nie rozwoju
wsi i interesów jej mieszkańców, lecz przeznaczenia
terenów wiejskich na cele miejskie. Wieś daje coś miastu, a
nie odwrotnie. To na terenach wiejskich jest wysypisko śmieci, które
służy miastu. Na terenach wiejskich jest oczyszczalnia ścieków,
stacja poboru wody dla potrzeb gminy.
Rola służebna terenów
wiejskich w stosunku do miasta jest aż nadto widoczna. Wieś to nie
tylko oracze, kosiarze, traktorzyści i kombajniści, na wsi mieszkają
dziś a właściwie od zawsze rozmaici ludzie. Z całą pewnością
gospodarze swojej ziemi, swego terenu, ludzie czuli na potrzeby
społeczności, zawsze jakoś odsuwani na bok.
Kiedy ważą się słowa i
czyny, za słowami tymi idące nie można ich pozostawić „na
boku”, sądząc, że decyzję mają podjąć inni, ci „namaszczeni”.
Prawdą na pewno nie jest jakoby na wsi wołomińskiej nie było nikogo,
kto mógłby być reprezentatywny. Są tacy, choć wygodniej jest
ich nie widzieć.
Od czasów
Anaksymandra powstało wiele teorii powstania świata, jedne bardziej
udane, inne mniej, ale apejron zawsze jest aktualny, zawsze z niego
można coś zaczerpnąć.
To pytanie zadawane w
Wołominie od wielu lat. Ciągle jednak brak na nie jasnej odpowiedzi.
Od 1 września 2003 roku
uczniowie ze Szkoły Podstawowej Nr 1 w Wołominie rozpoczęli naukę w
budynkach Zespołu Szkół Nr 4. Przed rozpoczęciem roku
szkolnego trwała ożywiona dyskusja pomiędzy środowiskiem szkoły w
władzami miasta.
Wydawać by się mogło,
że sprawa ucichła. Nic bardziej mylnego. Na ostatnim, przed
styczniową sesją Rady Miasta w Wołominie, posiedzeniu Komisji
Oświaty, dyskutowano o ekspertyzie budowlanej wykonanej na zlecenie
gminy. Z ekspertyzy tej wynika, że po przeprowadzeniu remontu w
„jedynce” nie będą się mogły uczyć dzieci. – Co dalej z
naszą szkołą? – pytała podczas spotkania nauczycieli z burmistrzem
miasta, jedna z nauczycielek z „jedynki”. Pracownicy
szkoły domagają się wznowienia spotkań z władzami miasta. tur
Zapraszamy do przesyłania do nas własnych filmów prezentujących ciekawe, interesujące, niecodzienne itp wydarzenia.
Telewizja internetowa
Pełne relacje z wydarzeń sportowych, koncertów, imprez, przedstawień, wystąpień, zebrań.
Nie musisz tam być, żeby zobaczyć wszystko!
Zapraszamy do oglądania