Nr 0004, 28 kwietnia 2004

Wiosenny galimatias

Z dnia: 17 maja 2004, brak komentarzy


Jan
Żebrowski

Politycy, jak telewizja, zaczęli nadawać programy, które
podobają się wszystkim, im więcej sensacji, tym ciekawiej, im więcej
błota, tym widownia liczniejsza.

Dawno nie mieliśmy tak ponurej wiosny. Sądząc po atmosferze
panującej w Polsce, jesteśmy na krawędzi wielkiej katastrofy.

Gospodarka bankrutuje i niedługo wszyscy pójdziemy z
torbami, szpiedzy i agenci siedzą w rządzie, śledzą polityków
i ich żony. Sam zacząłem się rozglądać, czy mnie już nie śledzą.

Im gorzej tym lepiej

Tylko forsycje głupie żółcą się na potęgę, a krzaki bzów
pąki mają coraz większe, ale im nie ma się co dziwić, nie oglądają
biedne telewizji.

Zatroskane, zbolałe twarze polityków, im gorzej tym lepiej.
Dla kogo lepiej, dla kogo gorzej. Przyznam się, byłem przerażony tym
co się dzieje, do momentu, gdy spostrzegłem, że nasi politycy robią
przedbiegi do kolejnych wyborów: do Parlamentu Europejskiego,
do Sejmu, a może i kadencję władz samorządowych da się skrócić,
nigdy nic nie wiadomo.

Polityk wbrew pozorom myśli.

Jest oczywiste, że musi nastąpić w Polsce sporo zmian, nie
wszystkim to się spodoba i wtedy na „nas” nie zagłosują.

Politycy, jak telewizja, zaczęli nadawać programy, które
podobają się wszystkim, im więcej sensacji, tym ciekawiej, im więcej
błota, tym widownia liczniejsza. Jeśli dodamy, że niektórzy
najbardziej lubią oglądać horrory…

Kolejny znak naszych czasów: „powiedz mi do jakiej
partii należysz, a zgadnę, jak i o czym będziesz mówić”.
Dyskusje nie tylko sejmowe, ale i samorządowe to często spektakle
jednego aktora, chociaż występują niby różne osoby.

Chciałbym czasami usłyszeć, co na dany temat myśli polityk,
którego cenię. Nic z tego, dyscyplina klubowa, powtarza
najczęściej dyrdymały swego szefa. Inna sprawa to język wystąpień,
większość polityków nie potrafi być szczera, mówi
językiem sztucznym, zafałszowanym, urzędniczym. Co z tego, że mamy
wielu mądrych i rozsądnych polityków, nie widać ich w
podejmowanych decyzjach. Oddają pole populistom i demagogom, a nie
tylko Lepper jest populistą.

Dyscyplina klubowa?

Tłumaczenie, że obowiązuje dyscyplina klubowa, to zwykły wykręt i
ucieczka od odpowiedzialności, a często brak kwalifikacji do
podejmowania decyzji.

Nasi decydenci nagminnie głosują w sprawach, o których nie
mają pojęcia, a przecież poseł, czy radny podpisując się pod decyzją
odpowiada za nią osobiście, nawet jeśli nie finansowo, to swoim
honorem i dobrym imieniem.

Broń swego zdania

Jeśli nie zgadzasz się z decyzją swojej organizacji, odejdź,
powiedz o tym głośno, broń swego dobrego imienia. Nie wsadzą cię za
to więzienia, najwyżej trochę mniej zarobisz. Nie każdy musi być
politykiem, czy samorządowcem.

I proszę mi nie mówić, że opowiadam dyrdymały.
Zapotrzebowanie na szczerość i uczciwość jest w naszym społeczeństwie
wielkie, coraz większe. Nie bójmy się o tym mówić.
Jeśli prawdą jest, że politycy starają się wyczuwać nastroje
społeczne, to może nie wszystko stracone.

A póki co, wyłączmy telewizory i chodźmy na spacer,
naładujmy swoje akumulatory dobrą energią, następna wiosna dopiero za
rok.

Wołomin kulturalny

Z dnia: 17 maja 2004, brak komentarzy

Rozmowa z Wacławem Pankiem -
Wołominiakiem roku 2003

-
Nie jest Pan rodowitym Wołominiakiem. Od kiedy zaczynają się Pańskie
związki z miastem?

- W tym miesiącu mija 30 lat, kiedy
wiosną 1974 roku osiedliłem się w Wołominie. Ale taki prawdziwy
związek z miastem zaczął się dla mnie 13 grudnia 1981 roku.

Do tego czasu byłem krytykiem
muzycznym, który pracował w Warszawie i jeździł po kraju a w
Wołominie tylko mieszkał.

- A co się zmieniło po 13 grudnia?

- Na samym początku stanu wojennego
zostałem wyrzucony z dziennikarstwa i dostałem tzw. wilczy bilet co
oznaczało, że nigdzie w PRL – u nie mogłem pracować jako dziennikarz.

- Za co był ten bilet?

- Za postawę polityczną niezgodną z
linią Jaruzelskiego… no powiedzmy, że uznawałem wyższość Chopina
nad Moniuszką. Ponieważ zostałem bez środków do życia, to
założyłem wspólnie z Grześkiem Jagiełłą pierwszy antykwariat w
Wołominie. Mieścił się on przy wejściu do Megasamu między nabijaniem
zapalniczek a stoiskiem z kiszonymi ogórkami i kapustą. Tam
PSS wyznaczył nam takie wielozapachowe miejsce. Antykwariat się
przyjął i całkiem nieźle prosperował. Miałem wreszcie sporo czasu na
spokojne pisanie książek i sztuk teatralnych, bo pracowaliśmy na
zmianę co drugi dzień. Zacząłem być nawet wdzięczny Jaruzelskiemu, że
za jego sprawą wyleciałem z dziennikarstwa. Później do końca
PRL-u pracowałem jako kierownik literacki w teatrach muzycznych i
prowadziłem koncerty.

- Niejednokrotnie widziałam Pana w roli
prowadzącego koncerty muzyczne w Wołominie…

- Faktycznie. Od roku 1990
organizowałem i prowadziłem wiele koncertów w Wołominie.
Najwięcej z nich w kościele MB Królowej Polski przy ulicy
Kurkowej dzięki życzliwości ks. proboszcza Józefa Kamińskiego.
Między innymi pierwszy w Wołominie koncert ekumeniczny, kiedy to w
kościele katolickim wystąpił jeden z najlepszych w Europie
prawosławnych chórów muzyki cerkiewnej z Bukaresztu.

Prowadząc koncerty Andrzeja
Wojakowskiego, strałem się tym wspierać człowieka, który
bezsprzecznie ma największe zasługi w rozwoju kultury muzycznej
powiatu wołomińskiego.

- Na jakim poziomie jest ta nasza
powiatowa kultura muzyczna?

- Mało kto zdaje sobie sprawę, że w
stosunku do ilości mieszkańców, przy tej ilości chórów,
zespołów i imprez muzycznych co ma Wołomin, należy on do
najbardziej muzycznych miast w Polsce. Nie mówiąc już o tym,
że do wyjątków w kraju należy 40 – tysięczne miasto z
podstawową i średnią szkoła muzyczną, które zawdzięcza uporowi
i konsekwencji Pawła Rozbickiego.

- Kilka lat temu uczestniczyłam w
festiwalu „Tobie Polsko”, którego był Pan
organizatorem…

- Tak. Był to pierwszy w Polsce
Festiwal Pieśni Patriotycznej, obejmujący swoim zasięgiem całe
Mazowsze. Przy wstępnych krokach organizacyjnych bardzo pomógł
mi Andrzej Zych, ułatwiając kontakty z władzami Warszawy.

- Kiedy wrócił Pan do
dziennikarstwa.

- W wolnej Polsce w 1990 roku.
Założyłem wówczas Wieści Podwarszawskie, które stały
się pierwszym tygodnikiem województwa stołecznego. Początkowo
przy powstawaniu pisma dużo życzliwości okazał Zbyszek Chrobak,
przewodniczący pierwszej wybranej w wolnych wyborach Rady Miejskiej
w Wołominie, który przez kilka miesięcy użyczał mi nawet
swojego gabinetu na redakcję.

- Odbierając Statuetkę Wołominiaka Roku
2003, powiedział Pan; „poszło w Polskę określenie – wiedza o
kulturze z Wołomina”… – dlaczego?

- W zeszłym roku Wydawnictwo Polskie w
Wołominie opublikowało mój podręcznik do nowego przedmiotu w
szkołach średnich, „Wiedza o kulturze”, który
przyjął się w całym kraju. Zamawiający podręczniki różnych
wydawnictw na ogół operują skrótem nazwy wydawnictwa,
mówiąc: – Poproszę matematykę WSiP-u (Wydawnictw Szkolnych i
Pedagogicznych). Przy moim podręczniku mówią: – Poproszę
wiedzę o kulturze z Wołomina. Ponieważ opublikowaliśmy też pierwszy w
Polsce program nauczania tego przedmiotu, to na konferencjach
nauczycielskich słyszę określenie: – A ja pracuję z Wołominem.

- Jest to w takim razie pozytywna
promocja naszego miasta…

- Powszechność takich zwrotów,
używanych dziś w całym kraju, w pewnej mierze zmienia wyobrażenie
miasta mafii na Wołomin kultury.

- Nad czym Pan obecnie pracuje?

- Na zamówienie trzech
zaprzyjaźnionych teatrów muzycznych piszę sztukę biograficzna
„Viva Verdi” – o życiu najwybitniejszego twórcy
oper. Sztuka ta ma być grana w trzech językach i w trzech krajach a
ilustrowana największymi przebojami z oper Giuseppe Verdiego.

- Życzę powodzenia i dziękuję za
rozmowę.

Rozmawia

Teresa Urbanowska

Zawód czy powołanie?

Z dnia: 17 maja 2004, brak komentarzy

O służbie zdrowia należy dużo i
otwarcie mówić, ale bez emocji,wyłącznie szczerze.

Janusz Mroczek – ordynator szpitala
w Wołominie w latach 1973 – 1999, od czterech lat na emeryturze

Zbliża się Międzynarodowy Dzień
Pielęgniarek (12 maja), dlatego chciałbym poświęcić kilka słów
tej największej grupie zawodowej w środowisku medycznym -
pielęgniarkom i położnym.

Zawód ten stworzony przez
angielkę F. Nightingale istnieje już od ponad 150 lat. Rodził się w
bólach, w okresie kiedy kobiety nie miały równych praw
z mężczyznami, a ich pragnienie niesienia pomocy nie znajdowało
zrozumienia otoczenia. Uczyły się zawodu jedynie pomagając lekarzom i
podpatrując ich pracę. Po raz pierwszy pielęgniarki sprawdziły się w
praktyce podczas wojny krymskiej (1853 – 1856). Wyjechały wówczas
na wojnę z własnej woli i na własny koszt. Na polu walki wspaniale
zdały egzamin. Z przykrością trzeba stwierdzić, że niestety właśnie
wojna była dla pielęgniarek pierwszym polem doświadczalnym. Dopiero
znacznie później zaczęto otwierać specjalne szkoły, które
pozwoliły na rozszerzenie zakresu ich działalności i poszerzanie
wiedzy. Myślę jednak, że my wszyscy chcielibyśmy aby oszczędzono im
tych wielkich stresów i przeżyć, aby mogły pracować tylko w
czasie pokoju w zwykłych szpitalach i przychodniach.

Zawsze uważałem, że do wykonania tego
pięknego i wymarzonego dla kobiet zawodu potrzebne jest powołanie.
Pielęgniarki pracują przy łóżku chorego, przy wszystkich
zabiegach operacyjnych, przy wielu skomplikowanych badaniach
diagnostycznych, przy różnego rodzaju znieczuleniach i przy
każdym porodzie. Bez pomocy pielęgniarek wszystkie te czynności
lekarskie nie mogłyby się odbywać.

Rozwój dzisiejszej medycyny
zmusza pielęgniarki do ciągłego kształcenia się i podnoszenia
kwalifikacji zawodowych.

Wprowadza się coraz częściej w ich
zawodzie wąskie specjalności, co pozwala na zwiększenie i polepszenie
zakresu ich działania.

Pracują z ludźmi chorymi o różnym
poziomie intelektu i kulturze osobistej. Narażone są czasami na
przykre zachowania, a wymaga się od nich, aby były pogodne i
uśmiechnięte. Nie mogą nigdy zapomnieć, że pracują przy chorym
człowieku. Przychodząc do pracy muszą niejednokrotnie zapomnieć o
własnych problemach.

Dlatego też do tego zawodu trafiają
ludzie o wyjątkowych walorach etycznych i dużej odporności
psychicznej.

Rażąco niskie zarobki zmuszają wiele z
nich do szukania dodatkowej pracy. Bardzo dużo pielęgniarek kończy
studia i zmienia zawód, wiele wyjeżdża za przysłowiowym
„chlebem” poza granice naszego kraju. Chcą żyć tak, jak
ich koleżanki na całym świecie.

Młodzi ludzie będą wybierać bardziej
płatne zawody, a nie wymagające tak wielkiej ofiarności.
Społeczeństwo we własnym więc interesie powinno domagać się poprawy
ich sytuacji materialnej.

W dużym stopniu to od nas samych
zależy, czy następne pokolenia będą miały zapewnioną ich opiekę.

Zegar europejski

Z dnia: 17 maja 2004, brak komentarzy


Euroentuzjastom niech wyznacza
europejskie cele, eurosceptykom niech odmierza czas istnienia Unii.
Pierwszego maja w Ossowie odsłonięty zostanie zegar słoneczny –
europejski drogowskaz.

Pomysłodawcy chcą, żeby był on
symbolem dobrej woli wszystkich osób i organizacji, którym
bliskie są patriotyczne ideały i promocja naszej „małej
ojczyzny”. Mieszkańcom kontynentu ma uświadamiać, że tu w 1920
roku nasi ojcowie obronili ich wolność i demokrację. Gdyby nie Ossów,
nie byłoby Brukseli. My o tym wiemy. Rzadko jednak pamięta o tym
żyjący w spokoju i dostatku mieszkaniec zachodniej Europy. Może
właśnie ten zegar, wykonany według projektu doktora inż. Marka
Żółtowskiego, utrwali w pamięci świata wydarzenia, które
rozegrały się na tej ziemi przed ponad osiemdziesięciu laty. Może
przedstawiciele dwudziestu europejskich krajów, którzy
zbiorą się tutaj w rocznicę Konstytucji 3 Maja, powiedzą swoim
rodakom o księdzu Ignacym i warszawskich ochotnikach, którzy
polegli tu po to, żeby oni mogli żyć godnie.

Niech przyjeżdżają na gościnne
Mazowsze, niech zadumają się przy ossowskim zegarze nad przemijaniem
czasu, który jednak nie powinien zacierać pamięci. Zapraszamy.

Stowarzyszenie

Przyjaciół Ossowa



Materiały video

Zapraszamy do przesyłania do nas własnych filmów prezentujących ciekawe, interesujące, niecodzienne itp wydarzenia.

110 lat OSP w Radzyminie

110 lat OSP w Radzyminie

9 maja 2012

SK Bank Team

SK Bank Team

24 kwietnia 2012

Legia MTB Cup

Legia MTB Cup

17 kwietnia 2012

Gala TNT w Wołominie

Gala TNT w Wołominie

14 kwietnia 2012

Radość ze zwycięstwa…

Radość ze zwycięstwa…

14 kwietnia 2012

PolandBike – Grzegorz Wajs zaprasza na nowy sezon

PolandBike – Grzegorz Wajs zaprasza na nowy sezon

14 kwietnia 2012

Konferencja prasowa z Luizą Złotkowską w Zielonce

Konferencja prasowa z Luizą Złotkowską w Zielonce

8 kwietnia 2012

Luiza Złotkowska znowu w Zielonce

Luiza Złotkowska znowu w Zielonce

8 kwietnia 2012

więcej filmów