Nr 0009, 25 sierpnia 2004

Blaski i cienie jednego życia

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Wspominamy Jana Olszewskiego, pedagoga, wieloletniego dyrektora SP 1 w Wołominie

Posiadał wrażliwość na niedolę ludzką i wysoko rozwinięty instynkt opiekuńczy. Troszczył się o warunki bytowe nauczycieli, emerytów, zwłaszcza niezaradnych życiowo, służył im dobrą radą i wszechstronną pomocą. Swą ludzką postawą, troskliwością i życzliwością zasłużył na pamięć, wdzięczność i szacunek.

Jan Olszewski urodził się 9 kwietnia 1907 roku we wsi Wiercień, powiat Bielsk – Podlaski. Po ukończeniu Seminarium Nauczycielskiego w Swisłoszczy w 1929 roku i odbyciu obowiązkowej służby wojskowej 16 listopada 1930 roku rozpoczął pracę nauczycielską
w Szkole Powszechnej w Małkini.
Po czterech latach został służbowo przeniesiony do Szkoły Powszechnej w Glinie n/Bugiem na stanowisko kierownika. Szkoła była wyjątkowo zaniedbana. Dzieci przeważnie bez podręczników, brudne i oberwane, opuszczające naukę. Prawie żadne zainteresowanie rodziców nauką dzieci i pracą szkoły.Jan Olszewski podjął pionierską działalność nad zmianą oblicza szkoły i środowiska. Spotyka się z rodzicami, organizuje świetlicę dla młodzieży pozaszkolnej.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Objęto nauczaniem wszystkie dzieci w wieku szkolnym, poprawiono frekwencję na lekcjach, zorganizowano dożywianie dzieci w szkole, podniesiono stopień organizacyjny szkoły i wyposażono ją w niezbędny sprzęt, pomoce naukowe i bogatą w książki bibliotekę. Ukoronowaniem tej pracy było wzniesienie nowego własnego budynku szkolnego. Osiągnięto to wszystko ze środków finansowych i pracy mieszkańców tej wsi.
We wrześniu 1939 roku brał udział jako żołnierz 71 pułku piechoty w bardzo ciężkich bojach nad Narwią, pod Różanem, a następnie pod Andrzejewem. Jego batalion został przez Niemców doszczętnie rozbity. Ocalało jedynie kilku żołnierzy, wśród których i on się znalazł.
W czasie okupacji uczył w jawnej szkole oraz prowadził wraz z żoną Sylwiną aktywną działalność konspiracyjną. Wykazał się wielkim patriotyzmem, odwagą, dzielnością i dyscypliną żołnierską. Zorganizował i prowadził wraz z żoną tajne nauczanie języka polskiego, historii i geografii. Od listopada 1939 roku do końca okupacji był członkiem Ruchu Oporu. W Armii Krajowej służył w sekcji propagandy i informacji, odbierał i rozprowadzał prasę podziemną, przechowywał wraz z żoną rannych partyzantów i broń. W związku z działalnością konspiracyjną przeżył niejedną groźną chwilę i to, że nie został aresztowany i zachował życie może zawdzięczać chyba tylko wyjątkowemu szczęściu, przypadkowi, pomyślnym zbiegom okoliczności.
W roku 1948 ukończył w Warszawie Instytut Pedagogiczny ZNP i przeszedł do pracy w Państwowym Liceum Pedagogicznym w Radzyminie. Niedługo dane mu było tu pracować, bo 23 marca 1949 roku na skutek fałszywego oskarżenia został aresztowany przez władze bezpieczeństwa i po dwuletnim śledztwie skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na 8 lat pozbawienia wolności, utratę mienia i pozbawienia praw publicznych i honorowych na 4 lata. W wyniku składanych skarg o rewizję wyroku Sąd Najwyższy zmniejszył karę do 4 lat, którą w całości odbył.
W wyniku jego starań o rehabilitację i przywrócenia prawa do pracy w szkole odbyła się kolejna rewizja wyroku. Tym razem sąd uznał poprzednie wyroki za błędne i całkowicie go uniewinnił.
W kilka miesięcy po wyjściu z więzienia został zatrudniony w Państwowym Domu Dziecka na stanowisku księgowego oraz jednocześnie w Szkole Podstawowej nr 2 w Wołominie w charakterze sekretarza. Po uzyskaniu pełnej rehabilitacji przeszedł do pracy w Szkole Podstawowej nr 1 w Wołominie z jednoczesnym powierzeniem mu obowiązków zastępcy kierownika szkoły. Od 1965 roku do czasu przejścia na emeryturę w roku 1972 był kierownikiem tej szkoły.
Jego działalność na stanowisku kierownika szkoły nr 1 w Wołominie zasługuje na pełne uznanie. Szkoła zawdzięcza mu wiele, zarówno pod względem dydaktyczno – wychowawczym, jak i gospodarczym. Poprzez cechy i walory swego umysłu i charakteru, jak pomysłowość, upór i wytrwałość w załatwianiu spraw, opanowanie i życzliwość, niezwykle sugestywnie oddziaływał na środowisko i zjednywał ludzi dla swych planów i zamierzeń. W szkole stworzył zwarty i wartościowy kolektyw nauczycielski w którym panowały stosunki przyjaźni i zaufania. Pracę szkoły oparł nie na nakazach i zakazach, ale na zasadzie świadomej dyscypliny, wzajemnym poszanowaniu i wzajemnej pomocy wśród nauczycieli.
Przy pomocy materialnej Komitetu Rodzicielskiego dokonał remontu kapitalnego budynku szkolnego, przejął pomieszczenia po banku i adaptował je na bibliotekę, magazyn pomocy naukowych, pracownię muzyczną i izbę harcerską. Wyposażył szkołę w pracownię do zajęć praktyczno – technicznych oraz rozpoczął budowę sali gimnastycznej, której nie dokończył z powodu przejścia na emeryturę. Zmarł w lutym 1992 roku.
Opr. Sylwia Dąbrowska

Dożynki w Mokrej Wsi

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

W ostatnią niedzielę w Mokrej Wsi w gminie Tłuszcz odbyły się dożynki gminne. – Odczuwam wielką satysfakcję, że wreszcie nasza wieś jest gospodarzem gminnych dożynek – mówi Karol Tyczyński gospodarz z Szymanówka, starosta tegorocznych dożynek. Radości nie kryła też starościna dożynek – Aleksandra Świeżak, żona sołtysa z Mokrej Wsi. – Cieszę się, że w przygotowaniach brali udział moi wnukowie Justynka i Paulinka Świeżak oraz Monika i Kamil Rawscy – opowiadała nam z dumą. Rokrocznie z okazji święta plonów nagradzani są przodujący rolnicy. W tym roku za najlepsze uznano gospodarstwa: Zygmunta Markuszewskiego z Brzezin, Sławomira Bednarczyka z Chrzęsnego, Adama Wojtyrę z Grabowa oraz Wacława Brzozowskiego z Kozłów. Zdaniem komisji oceniającej wieńce najładniejszy upleciony został oczywiście zw Mokrej Wsi. tur

Dziecko w kadrze

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Chyba wszyscy rodzice lubią
fotografować swoje dzieci – są tak wdzięcznymi i naturalnymi
modelami, są tak szczere w swoich reakcjach i dla każdego rodzica tak
piękne, że chciałoby się utrwalić na kliszy niemal każdy moment ich
życia. Zwłaszcza, że tak szybko dorastają …

Często jednak odbierając odbitki od
fotografa jesteśmy zawiedzeni tym co widzimy – maleńkie
dziecko w ogromnej przestrzeni, niemal trudne do zidentyfikowania,
czarne oczodoły zamiast cudownych błękitnych źrenic, biała plama
zamiast twarzy, ucięta głowa bądź kończyny, rozmazany „duch”
uciekający z kadru …

Co możemy więc zrobić żeby zapobiec
takim sytuacjom?

Jednym z większych problemów dla
początkujących fotografów jest ruchliwość dzieci, co często
daje efekt w postaci poobcinanych części ciała bądź poruszenia.
Dziecko można na chwilę „unieruchomić” dając mu do ręki
jakąś rzecz-coś, co je zainteresuje, zatrzyma na chwilę a
jednocześnie odwróci jego uwagę od osoby fotografującej i
aparatu..

A jeśli chcemy pokazać spontaniczną
zabawę, kipiącą energią, pełną dynamizmu?

Takie zdjęcie wymaga pewnego rodzaju
przygotowania. I nie chodzi tu bynajmniej o jakiekolwiek ustawianie
dzieci, a jeśli już o ustawianie to raczej osoby fotografującej.
Musimy znaleźć takie miejsce, z którego widzimy cała scenkę,
światło oświetla głównych bohaterów jak najkorzystniej,
upewnić się czy czas (im krótszy tym lepiej) i przysłona
migawki są prawidłowe i…. przewidzieć jak może potoczyć się
obserwowana akcja.

Ważny jest także „punkt
widzenia”. I niestety najczęściej jest to punkt widzenia
dorosłych – czyli patrzymy na dzieci z góry. Tak
widziana postać ma zniekształcone proporcje a najpiękniej na
zdjęciach wychodzą fryzurki naszych pociech. Postarajmy się zejść do
poziomu naszych dzieci – przykucnijmy, usiądźmy na podłodze czy
nawet połóżmy się na niej. Oprócz naturalnego oddania
proporcji zyskujemy też wrażenie uczestnictwa w dziecięcym świecie a
zdjęcia mają większą siłę oddziaływania.

Często
popełnianym błędem jest także fotografowanie ze zbyt dużej albo małej
odległości.

Przy fotografowaniu ze zbyt dużej
odległości postać na zdjęciu jest za mała, przy zbyt małej odległości
- rysy twarzy są zdeformowane. Jeśli posiadamy aparat z wymiennymi
obiektywami lub przynajmniej zooma – do portretów najlepiej
użyć ogniskowych o zakresie mniej więcej 80-150 mm. Najtrudniejsza
sytuacja jest w przypadku niewymiennych obiektywów
szerokokątnych ale i tu można sprytem obejść ich ograniczenia i
zrobić dziecku udany portrecik. Wystarczy użyć filmu
drobnoziarnistego (ISO 100), sfotografować z większej odległości (
już odległość 1,5 m – 2m da dobre rezultaty) a robiąc odbitkę w
laboratorium poprosić o jej odpowiednie skadrowanie.

Często, zapatrzeni w głównego
bohatera zdjęcia, zapominamy, że aparat widzi mniej emocjonalnie niż
my i on zauważy niepotrzebne przedmioty w tle, drzewo wyrastające z
głowy synka czy linię horyzontu przecinającą szyjkę naszej córeczki.
Nasz mózg eliminuje nieistotne elementy rzeczywistości, aparat
– nie. Dlatego warto też rzucić okiem na to co dzieje się w
tle, czasem wystarczy zmienić położenie aparatu, przesunąć się parę
centymetrów w prawo lub lewo, a czasem lepiej zrezygnować z
planowanego ujęcia.

Tło i główna postać nie powinny
współzawodniczyć ze sobą o zwrócenie uwagi widza.
Lepsze więc będzie tło o stonowanej kolorystyce i jeśli to możliwe
duża odległość miedzy tłem a modelem. Przy zastosowaniu ogniskowej o
większej długości (100mm do 200mm) i przy odpowiednio dobranej
średniej przesłonie (f 4.0 do 8) otrzymamy ostrą postać i rozmyte
tło. Oczywiście postępujemy tak tylko w przypadku jeśli tło nie jest
ważnym elementem zdjęcia, sytuującym dziecko w jakiejś konkretnej
sytuacji i będące częścią opowiadanej historii.

Unikajmy fotografowania w południe.
Światło jest wtedy twarde i silne – daje nieładne, bardzo jasne plamy
i zupełnie czarne cienie oraz zmusza do mrużenia oczu, które i
tak na domiar złego zupełnie znikają w głębokim cieniu w związku z
kątem padania światła.

Najlepszym naturalnym źródłem
światła do fotografowania ludzi jest późno popołudniowe słońce
(zwłaszcza przy niewielkim zachmurzeniu), kiedy znajduje się ono
nisko na niebie. Jego światło jest wówczas mniej intensywne,
nie zmusza do mrużenia oczu, a padając pod małym kątem daje
ożywiające portret światełka w oczach fotografowanej osoby.

Do fotografowania dzieci znakomite jest
lekkie zachmurzenie ponieważ rozproszone światło jest wszędzie takie
samo. Nie ma wtedy większego znaczenia, że fotografowane dziecko
przez cały czas się przemieszcza – nie grozi nam, że buzia nagle
znajdzie się w głębokim cieniu i na zdjęciu stanie się ciemną plamą
bądź odwrotnie, zbyt oświetlona smugą światła będzie za jasna.

Podsumowując – dzieci fotografujemy tak
jak dorosłych, tylko … szybciej, w korzystniejszych warunkach
oświetleniowych i przy zastosowaniu krótkich czasów
(raczej nie dłuższych niż 1/125 s).

Powodzenia!

Ekokatastrofa w Tłuszczu

Z dnia: 25 sierpnia 2004, 2 komentarzy

Teresa Urbanowska

Konrad Rytel starosta powiatu wołomińskiego

- Przez wiele miesięcy na terenie bazy Spółdzielni Remontowo – Budowlanej w Tłuszczu dochodziło do przestępstw. Andrzej Prokopowicz, prezes tej spółdzielni, a zarazem przewodniczący Rady Gminy w Tłuszczu, dzierżawił teren osobom, które prowadziły tam działalność przestępczą. Na dzierżawionym terenie przetwarzano olej opałowy na olej napędowy – mówi Konrad Rytel, starostwa powiatu wołomńskiego.

Podczas nielegalnej produkcji używano środków silnie zanieczyszczających środowisko. Ze wstępnych ustaleń wynika, że usunięcie zanieczyszczeń, ich utylizacja i rekultywacja terenu wyniesie około 2 milionów 300 tysięcy złotych. Na razie nie wiadomo kto zapłaci za usuniecie powstałych

Jan Krzysztof Białek, burmistrz Tłuszcza 

szkód.                                                                

Ustalono…

…że teren od spółdzielni dzierżawiła firma POLMO-POLAND z Piastowa. – Dzierżawca zawarł umowę z przestępcami. Trudno dziś jednoznacznie orzec od kiedy ten proceder kwitł. Najstarsza umowa do której udało mi się dotrzeć pochodzi z ubiegłego roku. Są do niej liczne aneksy i można domniemywać, że cała sprawa trwała od dawna – uważa starosta.

O tym co dzieje się w Tłuszczu odpowiednie służby dowiedziały się od funkcjonariuszy z Centralnego Biura Śledczego (CBŚ). Aresztowano kilkadziesiąt osób w tym właściciela firmy POLMO-POLAND. Całego smaczku sprawie dodaje to, że jest ona prowadzona przez Prokuraturę z Kielc i przez Sąd Rejonowy w Pińczowie. – Można więc sądzić, że to co działo się w Tłuszczu, jest odpryskiem całkiem innej sprawy – uważa nasz rozmówca.

5 maja odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego (gminnego i powiatowego) na którym podjęto decyzję o konieczności dokonania przeglądu ekologicznego i usunięciu odpadów, które są wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia ludzkiego.

Burmistrz skierował do prezesa Spółdzielni Robót Drogowo – Budowlanych żądanie natychmiastowego usunięcia szkód. Prezes od decyzji burmistrza odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO). Podobne wezwanie do prezesa wystosował starosta. Pomimo skargi prezesa Spółdzielni nie zostało ono uchylone.

Kto zapłaci?

- Sytuacja się pogarsza z dnia na dzień i nikt nic w tym temacie nie robi – alarmuje Rytel.

Zdaniem starosty utylizacją i oczyszczeniem terenu powinien zająć się właściciel terenu jak też sama gmina Tłuszcz.

- Przerażające jest to, że tylko starosta poważnie podchodzi do problemu skażenia terenu. Zleciłem ekspertyzę specjalistycznej firmie ekologicznej, która ustali zakres i sposób utylizacji pozostałych na terenie zanieczyszczeń. Jako starostwo wyszukaliśmy również odpowiednią firmę, która zajmie się wywiezieniem i utylizacją zanieczyszczeń – powiedział nam.

Starostwo złożyło wniosek do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska jak też do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na dotacje z przeznaczeniem na likwidację skażeń.

Według wstępnych szacunków koszt wywiezienia odpadów i ich utylizacja wyniesie ok. 300 tys. zł. To nic w porównaniu z rekultywacją, która może kosztować nawet ok 2 milionów. Takich pieniędzy oczywiście nie ma nikt, ani gmina Tłuszcz, ani Starostwo ani też właściciel terenu.

Starostwo przygotowało porozumienie w którym zwróciło się do gminy oraz do spółdzielni o wspólne finansowanie wywiezienia i utylizacji pozostających ciągle na terenie spółdzielni odpadów.

- Na dzień dzisiejszy nie podpisałem jeszcze tego porozumienia, które mówi, że każda ze stron ma wyłożyć po 100 tys. zł. Na wydanie tak dużej kwoty muszę mieć zgodę rady gminy – uważa Białek.

Zdaniem burmistrza jeśli sąd wskaże kto ma zając się usuwaniem szkód, poniesione koszty będą do odzyskania.

- Nałożenie na Spółdzielnię nawet 100 tysięcy złotych może oznaczać, że kilkadziesiąt osób pozostanie bez pracy.

Jak nas poinformowano Krzysztof Białek – burmistrz Tłuszcza został uznany za oskarżyciela posiłkowego akces jako taki oskarżyciel zgłosił również Starosta Konrad Rytel.

Czy stronom uda się dojść do porozumienia, pokaże czas najbliższy. Wszyscy zgodnie twierdzą, że sprawa jest poważna, wszyscy też zapewniają, że nie posiadają pieniędzy na likwidowanie strat wyrządzonych przez nieuczciwa firmę. Sprawcy procederu przebywają w areszcie i na dzień dzisiejszy nie ma możliwości zmuszenia ich do posprzątania całego bałaganu. Miejmy nadzieję, ze zapowiedź starosty, iż teren zostanie jeszcze w tym miesiącu uprzątnięty ma szanse być zrealizowana. Na koniec miesiąca sierpnia zaplanowane jest spotkanie podsumowujące dotychczasowe działania w sprawie.

GOMBER

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Jolanta Michalik

Witold Gombrowicz mawiał, że swoim pisarstwem chciałby pomóc rodakom w odzyskaniu duchowej niezależności i godności. Uważał, że wewnętrznie spustoszeni Polacy pogrążyli się w „wódce i kiełbasie”, cynizmie lub apatii. Cenił ład, porządek, organizację – w życiu pojedynczego człowieka i całego narodu. Obawiał się, że pijaństwo, słomiany ogień i bałaganiarstwo to niezmienne cechy Polaków. Bywał agresywny wobec głupców i pyszałków. Gardził próżniactwem i lenistwem. Z dumą podkreślał, że zarabia na życie pisaniem.

Bezkompromisowy, ekscentryczny, wyniosły autor arcypolskich „Dzienników” w relacjach służących, kucharek, lokajów, stangretów to jaśnie panicz, herbaciarz, wątły, chorowity dziwak, który pisał nocą, spał do południa i zostawiał sterty niedopałków.

„Żadnego właściwie podobieństwa z moim dzieciństwem i pacholęctwem, dwa różne kraje, dwa różne środowiska, choć niby to samo ziemiańskie pochodzenie. Gdzie mnie tam było do Gombrowiczowskich majątków, kamienic, wizyt, wieczorków i stałego dochodu” – pisał Czesław Miłosz w 1988 r. o „Jaśnie Paniczu” Joanny Siedleckiej. Czwarte już wydanie tej książki, uzupełnione wieloma odnalezionymi fotografiami, ukazało się w setną rocznicę urodzin Witolda Gombrowicza.

Wspomnienia „dworskich”, zrujnowanej dalszej i bliższej rodziny, przyjaciół i znajomych „Gombra” są o niebo ciekawsze od konwencjonalnych rozpraw literatów, zresztą autor „Ferdydurke” nie lubił pisarzy, „salonu”, tradycji. Literacki reportaż Joanny Siedleckiej może być znakomitym wstępem do lektury dzieł wciąż elitarnego Gombrowicza.

Joanna Siedlecka, „Jaśnie Panicz”, Świat Książki, Warszawa 2004, 283 str., cena 36 zł.

Jak liczyłem bociany

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Lato wielu rocznic

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Młodzieży chowanie…

Z dnia: 25 sierpnia 2004, 5 komentarzy

Na grzyby!

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Na nowo odkryta

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Nowoczesna polityka historyczna

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Odrobina luksusu

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Olimpiada made in Poland.

Z dnia: 25 sierpnia 2004, 2 komentarzy

Openspace nad Łąkami

Z dnia: 25 sierpnia 2004, 2 komentarzy

Plac 3 Maja jak nowy

Z dnia: 25 sierpnia 2004, 1 komentarz

Po odszkodowanie do gminy.

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Przygoda z muzyką

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Spotkania pod zegarem

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy

Truć się nie pozwolimy

Z dnia: 25 sierpnia 2004, 5 komentarzy

W Rosji bez zmian

Z dnia: 25 sierpnia 2004, brak komentarzy


Materiały video

Zapraszamy do przesyłania do nas własnych filmów prezentujących ciekawe, interesujące, niecodzienne itp wydarzenia.

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

8 lutego 2012

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

8 lutego 2012

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

9 stycznia 2012

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

30 grudnia 2011

Siłacze w Kobyłce

Siłacze w Kobyłce

30 grudnia 2011

Karate Kyokushin i duch walki

Karate Kyokushin i duch walki

30 grudnia 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

30 grudnia 2011

Choinka z Burmistrzem Wołomina

Choinka z Burmistrzem Wołomina

25 grudnia 2011

więcej filmów