Nr 0017, 13 kwietnia 2005

13. Uwikłane związki

Z dnia: 14 kwietnia 2005, brak komentarzy

Iwona Krasnodębska

Opowieść o losach czwórki młodych ludzi, których losy splatają się w uwikłanych historiach o miłości.
Bohaterowie, to ludzie z „bagażem emocjonalnym”, rozbitkowie, których widzimy, gdy się poznają, zakochują, zdradzają…Uwikłani w toksyczne relację nie mogą lub nie potrafią przerwać łańcucha obciążających ich zdarzeń.
Film, o uczuciach, emocjach, w którym każdy znajdzie kawałek dla siebie. Mam wrażenie, że „Bliżej” ma podwójne dno i że warto zobaczyć go, co najmniej dwukrotnie. Dzieje się tak, ponieważ reżyser niewiele mówi wprost. Niedomówienia pozwalają na własną interpretację jednocześnie dając możliwość, by przez pryzmat losów bohaterów zobaczyć siebie i własne związki.

Lustro, które odbija współczesną rzeczywistość – momentami szokuje, oburza – przede wszystkim, pozwala na zastanowienie. Najbardziej został mi w pamięci motyw znajomości internetowej. Kontrowersyjna rozmowa na czacie, niektórych rozbawia, innych – lekko oburza, a część widzów napawa obrzydzeniem. Wyraźnie widzimy, jak istotną, role odgrywa Internet – jak łatwo możemy stać się ofiarą tego medium, lub jak wiele dzięki niemu zyskać.
Istotną kwestią, tych historii jest element zdrady, który pojawią się niejednokrotnie. Patrzymy na zdradzających i zdradzanych – widzimy wyraźnie, co za sobą niesie zdrada, jaki ma wpływ na dalsze losy bohaterów, jak wiele w nas uśmierca, ale czy na zawsze?
Warto, wspomnieć o niesamowitym wkładzie Natalie Portman, przy której Julia Roberts wypada dość blado. Portman mistrzowsko wciela się w rolę zagubionej bohaterki, zaskakując nas wielopłaszczyznowością osobowości postaci.
Film, dla każdego, kto zadaje sobie pytanie: Czym jest miłośc?

13. Święto książki w Tłuszczu

Z dnia: 14 kwietnia 2005, 6 komentarzy

W niewielkim Tłuszczu jest już tylko jedna księgarenka, w której razem z podręcznikami szkolnymi można kupić dezodorant i szampon do włosów, nie dziwi więc fakt, że coroczne Tłuszczańskie Biesiady z Książką przyciągają wielu mieszkańców kiermaszem książek, płyt i kaset, koncertami, spotkaniami z ciekawymi ludźmi i projekcjami filmów w Tłuszczańskim Centrum Kultury.
W sobotni poranek 2 kwietnia tłuszczanie gromadzili się w kościołach, by modlić się o zdrowie Ojca Świętego. Organizatorzy i nieliczni uczestnicy święta książki w ciszy i skupieniu przeglądali raczej skromną ofertę kilku wydawnictw. Na kiermaszu można było nabyć poradniki, literaturę dziecięcą, słowniki, klasykę. Oszczędni czytelnicy mogli skorzystać z przeceny lekko zniszczonych egzemplarzy popularnych powieści.
Swoją książkę „Tłuszcz. Studia i szkice z dziejów” prezentował Robert Szydlik. Biesiadom z Książką towarzyszyła wystawa „Świat muzyki” w Społecznym Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej. Drzwi muzeum w sobotę były zamknięte.
„Tłuszcz. Studia i szkice z dziejów” Roberta Szydlika to zbiór artykułów omawiających historię tłuszczańskiej społeczności, jej dziedzictwo duchowe i materialne. Znajdziemy tu m.in. omówienie wpływu kolei warszawsko – petersburskiej na rozwój Wołomina, Tłuszcza, Łochowa i Małkini, dzieje „Siewby”- Organu Ludu Polskiego, ludowego pisma wydawanego w Tłuszczu, a także historię tłuszczańskiego kultu Męczenników Podlaskich. Publikacja zawiera również subiektywny kalendarz historyczny, archiwalne zdjęcia Tłuszcza i jego mieszkańców, omówienie historycznej pracy jadowskiego lekarza Leona Bokiewicza „Opis powiatu radzymińskiego pod względem topograficzno-historycznym, statystycznym, higienicznym i lekarskim”.
Wymagających czytelników prawdopodobnie odstraszy niedbała korekta i nachalne reklamy pewnego lokalu wciśnięte między fotografie, żenujące przypisy, w których autor odsyła zainteresowanych tematem do pierwszego wydania swej książki, bo w tym musiał już uciąć tekst.
Robert Szydlik,
Tłuszcz. Studia i szkice z dziejów,
Tłuszcz 2004, wyd. II zmienione,
rozszerzone, poprawione, uzupełnione (sic!).

14. Ekolog – kto to taki?

Z dnia: 14 kwietnia 2005, brak komentarzy

Aparat postępu ocenia ekologów jako w miarę nieszkodliwych oszołomów, utrudniających dynamiczny rozwój, który wszak powinien przejawiać się budową szerokich autostrad, domów z betonu i szkła, hut oraz kopalni. Tyle przecież bogactwa kryje wciąż nasza ziemia!

Do czasu powstania Solidarności skrzętnie skrywano informacje o dewastacji środowiska w Polsce. W stanie wojennym tematy ekologiczne były tępione jako niepoprawne politycznie. Wychowani w takim klimacie rzadko zastanawiamy się, że w zasadzie wszystkie zdobycze cywilizacji prowadzą ku samozagładzie. Nie chodzi tu tylko o potencjał jądrowy, wystarczający – przy jednej komputerowej pomyłce lub terrorystycznym ataku na sieć Internetu – do rozwalenia ziemskiego globu na drobne kawałki. Wojnie służył rozwój motoryzacji, dla celów wojskowych wymyślono telefon komórkowy. Pierwsze konserwy przygotowano dla Napoleona przed wyprawą na Moskwę. Wskażcie mi wynalazki, których nie zastosowano dla celów militarnych. I wydłubane w drewnie czółno i osiodłany koń wykorzystywane były przede wszystkim do zdobywania nowych terytoriów (czytaj – niszczenia kolejnych obszarów środowiska naturalnego i wymordowania sąsiadów).
Ekolodzy przestrzegają – po etapie techniki musimy przebyć etap myśli, żaby móc mówić o prawdziwej cywilizacji. Przeprowadźmy więc rachunek sumienia, zanim ogłosimy nowy plan zagospodarowania przestrzennego. Pomyślmy, zanim wytniemy drzewo dla poszerzenia jezdni.
Cywilizowana Europa zaczęła się budzić i ekologiczne staje się modne. Dodatkowe środki finansowe służyć mają odtworzeniu tego, co w imię postępu zdążono zniszczyć. Obawiam się jednak, że pieniądze te skonsumuje machina biurokratyczna Unii, a mnie zakrzyczą zwolennicy rozwoju. Nim to nastąpi, spróbuję jednak przybliżyć Czytelnikom znaczenie działań proekologicznych i choćby niektórych skłonić do refleksji.
Określenie to wprowadził Karol Darwin w 1896 r., wywodząc je do greckiego słowa „oikos”, oznaczającego dom i gospodarstwo (gospodarowanie) i definiując jako wiedzę o związkach organizmu ze środowiskiem. Wyodrębnienie ekologii jako gałęzi nauk biologicznych, dysponującej własną metodologią, nastąpiło dopiero w dwudziestym wieku, jak pamiętamy – poprzedzonym rewolucją techniczną, czyli wycinaniem lasów i rozkopywaniem ziemi w poszukiwaniu surowców.
Owszem, mamy w naszej historii chlubne przykłady dbałości o środowisko naturalne. Zygmunt Stary w „Statutach litewskich” wydanych w 1532 r. nakazywał ochronę żubrów, turów, bobrów i innych gatunków. Nie zapobiegło to jednak zabiciu w osiemnastym wieku ostatniego tura w okolicach Jaktorowa pod Warszawą. Po pierwszej wojnie światowej w Puszczy Białowieskiej przebywały tylko 4 żubry, ostatniego z nich skłusowano w kwietniu 1919 roku. Warto zatrzymać się nad tym przykładem największego lądowego ssaka Europy, bo tu znaleźć możemy dowód, że ochrona przyrody nie jest głosem wołającego na puszczy. Istnienie dziś bezpiecznej populacji zwierzęcia będącego jedną z większych atrakcji turystycznych naszego kraju zawdzięczamy konsekwentnym działaniom polskich biologów.
Nie dowodzi to jednak, że możemy postęp wprowadzać bezmyślnie, z nadzieją, że „jakoś to będzie” a przyroda obroni się sama. Technologia zaczyna zwyciężać nad siłami natury. Giną najbogatsze w zwierzęta biotopy – lasy tropikalne. Utrzymanie dotychczasowego tempa wycinania Puszczy Amazońskiej oznacza, że ostatnie drzewo padnie tam w 2045 roku! Każdego roku znikają bezpowrotnie dziesiątki gatunków. Nie dostrzegamy tego, jeśli przestają istnieć drobne żuczki, ale oblicza się, że – mimo formalnej ochrony – w ciągu najbliższych 10 -15 lat nie będzie w środowisku naturalnym naszych najbliższych kuzynów: goryla, szympansa i mandryla, których mięso stanowi delikatesowy „przysmak z buszu” już nie tylko w Afryce, ale również w Europie i USA.
Za osiągnięcie cywilizacyjne uznać można zmniejszenie śmiertelności noworodków i wydłużenie średniej życia. Ale i tego nie bierzmy bezkrytycznie za dowód wyższości nieokiełznanego postępu nad „wstecznym” myśleniem ekologów. Największy przyrost naturalny odnotowuje się w środowiskach najbiedniejszych, powodujących pustynnienie ziemi w poszukiwaniu pokarmu. Pięciuset drwali wycinających las na Borneo zjada rocznie 30 ton mięsa, a około tysiąca ton wysyłane jest stamtąd nowo wybudowanymi drogami do miast. Z Amazonii (która za kilkadziesiąt lat może przestać istnieć) pozyskuje się 164 tysięcy ton mięsa, z czego 16 tysięcy ton stanowią małpy, kajmany i ssaki.
A więc ekolog to człowiek myślący o przyszłości. Nie ślepy przeciwnik postępu, lecz osoba dbająca o przetrwanie innych gatunków po to, żebyśmy mogli przetrwać jako gatunek najważniejszy. Zatem myślenia ekologicznego życzyć należy decydentom!

15. Czym jest ZOK?

Z dnia: 14 kwietnia 2005, brak komentarzy

Agata Mijewska

Wielu z nas słyszało o nerwicy natręctw. Czym jest tego rodzaju nerwica? Otóż obecnie nazywa się ją zaburzeniami obsesyjno – kompulsyjnymi, w skrócie ZOK. Ten rodzaj nerwicy charakteryzuje się występowaniem tzw. obsesji, czyli natrętnych myśli oraz kompulsji, czyli natrętnych czynności. Mogą one występować w podobnym nasileniu, może również występować przewaga jednych albo drugich. U dzieci najczęściej nerwica ta ogranicza się tylko do kompulsji.
Natrętne myśli pojawiają się wbrew naszej woli, nie potrafimy się ich pozbyć, co powoduje ogromne cierpienie. Często myśli te dotyczą czynów agresywnych, bądź niebezpiecznych dla siebie lub innych, porządku, czystości, często zawierają też treści religijne, bądź erotyczne. Często wydaje nam się, że za chwilę stracimy nad sobą kontrolę i np. zrobimy komuś krzywdę. Zachowania kompulsyjne to czynności, które mimowolnie wykonujemy. Może być to np. mycie rąk, układanie przedmiotów, czy nawet liczenie płyt chodnikowych. Czynności te mogą tworzyć całe, codziennie powtarzane rytuały.
Zarówno myśli, jak i czynności natrętne są próbą obniżenia charakterystycznego dla nerwic poziomu lęku. Osoby cierpiące na ZOK to często ludzie dążący do perfekcjonizmu, pedantyczni, mający przesadne poczucie obowiązku i odpowiedzialności, a także sztywne zasady moralne. Tak jak w przypadku innych rodzajów nerwic, częściej na ZOK cierpią kobiety. Podstawową metodą leczenie nerwic jest psychoterapia, w przypadku ZOK ważna jest również farmakoterapia, pomagająca rozładować lęk i przygotować się do psychoterapii. Dobrym wyjściem jest tu zatem leczenie w ośrodku zapewniającym kompleksową terapię.

Agata Mijewska – psycholog
Centrum Psychologiczne „Razem”
ul. 1 Maja 34A (I piętro), Wołomin
tel. 423 81 80, kom. 0 508 358 903

15. Męskie problemy

Z dnia: 14 kwietnia 2005, 1 komentarz

Prostata, stercz, gruczolak – to słowa coraz częściej pojawiające się nie tylko w gabinecie lekarskim, mediach, ale także w naszym codziennym życiu.

Nasza wiedza na temat schorzeń układu moczowo-płciowego jest coraz większa, i dobrze, bo możemy lepiej zrozumieć istotę choroby, rozpoznać typowe dolegliwości i bez zwlekania przedstawić je lekarzowi. Z danych epidemiologicznych wynika, że na dolegliwości ze strony dolnych dróg moczowych, głównie w następstwie łagodnego rozrostu stercza, cierpi ponad dwa miliony Polaków. W tym miejscu powinniśmy powiedzieć co kryje się pod pojęciem prostata (stercz) i na czym polega łagodny rozrost stercza. Prostata jest gruczołem położonym bezpośrednio pod pęcherzem moczowym, przez który przechodzi cewka moczowa. Mimo iż należy on do układu męskich narządów płciowych, jego stany chorobowe manifestują się zwykle dolegliwościami z dolnych dróg moczowych. Powiększająca się z upływem czasu masa gruczolaka powoduje narastanie trudności w skutecznym opróżnianiu pęcherza i związane z tym dolegliwości. Mówimy wtedy o łagodnym rozroście stercza.
Częstość występowania owego schorzenia wzrasta wyraźnie po 50 roku życia dlatego mężczyźni w tej grupie wiekowej powinni poddać się kontroli specjalisty urologa.
Jak rozpoznać kłopoty z prostatą? Do głównych objawów należą:
lzwiększona częstotliwość oddawania moczu w dzień i w nocy
ltrudne do opanowania parcie na pęcherz
lwydłużone oczekiwanie na rozpoczęcie oddawania moczu
losłabienie strumienia moczu
lwydłużenie czasu potrzebnego do opróżnienia pęcherza
luczucie niecałkowitego opróżnienia pęcherza
Kiedy zauważymy u siebie niektóre z tych objawów powinniśmy zgłosić się do urologa, który przeprowadzi badania. Jednym z nowoczesnych badań jest badanie uroflowmetrem. To urządzenie jest niezwykle wartościową i obiektywnĄ metodą oceny stopnia nasilenia objawów rozrostu.
Niestety nie jest jeszcze dostępny we wszystkich gabinetach urologicznych.
Następnym problemem, który może dotknąć mężczyznę po 40 roku życia są zaburzenia erekcji (potencji). Niestety jest to nadal temat tabu w naszym społeczeństwie i nie chcemy o tym mówić podczas wizyty u lekarza. Zaburzenia wzwodu są schorzeniem uleczalnym u wiekszości mężczyzn, którzy ich doświadczyli. Oczywiście nie jest to schorzenie zagrażające życiu, jednakże może mieć znaczący wpływ na samopoczucie mężczyzny i wzajemne stosunki z partnerką. W większości przyczyną owych zaburzeń są choroby takie jak: cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, podwyższony poziom cholesterolu czy też przebyte operacje. Zatem by ciągle uszczęśliwiać naszą partnerkę i budować trwałe związki powinniśmy zwracać się o pomoc do lekarzy rodzinnych, bądź zgłosić się do urologa lub seksuologa.
W naszej Przychodni w Wołominie odbędzie sie spotkanie z urologiem, na które Panów zapraszamy. Doktor będzie dysponował wspomnianym wcześniej uroflowmetrem.
Zatem jeśli masz kłopot z oddawaniem moczu lub też chciałbyś porozmawiać o problemach z potencją zgłoś sie do nas na konsultacje. Poniżej umieszczamy wszelkie potrzebne dane na temat spotkania.

15. Na pomoc grubaskom

Z dnia: 14 kwietnia 2005, brak komentarzy

15. Uciążliwości ciąży

Z dnia: 14 kwietnia 2005, brak komentarzy

15. Uczmy się z dzieckiem

Z dnia: 14 kwietnia 2005, brak komentarzy


Materiały video

Zapraszamy do przesyłania do nas własnych filmów prezentujących ciekawe, interesujące, niecodzienne itp wydarzenia.

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

8 lutego 2012

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

8 lutego 2012

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

9 stycznia 2012

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

30 grudnia 2011

Siłacze w Kobyłce

Siłacze w Kobyłce

30 grudnia 2011

Karate Kyokushin i duch walki

Karate Kyokushin i duch walki

30 grudnia 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

30 grudnia 2011

Choinka z Burmistrzem Wołomina

Choinka z Burmistrzem Wołomina

25 grudnia 2011

więcej filmów