Nr 0020, 6 lipca 2005

11. Więcej latamy

Z dnia: 7 lipca 2005, brak komentarzy

W 2000 roku 400 tys. Polaków przynajmniej raz wybrało się w lotniczą podróż. Od tego czasu szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej nasza lotnicza aktywność gwałtownie rośnie. Na terenie Polski znajduje się 12 portów lotniczych prowadzących regularną działalność lotniczą.

W 2004 r. obsłużyły one łącznie blisko 9 mln pasażerów. W tym samym roku 8 krajowych portów lotniczych obsługiwało przewozy pasażerskie tanich linii. Łącznie w tym ruchu obsłużonych zostało 1 mln 064 tys. pasażerów, w tym 558 tys. w porcie im. Fryderyka Chopina w Warszawie i 506 tys. w portach regionalnych. Już więc prawie 12% to pasażerowie przewiezieni tanimi liniami. Ale nie bezwzględne liczby ani procenty pokazują skalę zjawiska. Można śmiało powiedzieć, że lotnictwo w Polsce się nie rozwija ale wręcz eksploduje. Liczba obsłużonych pasażerów tanich przewoźników w 2004 r. w porównaniu do roku 2003 wzrosła ponad 60-krotnie. W ciągu roku nad polskim niebem i w polskich portach lotniczych zwiększyła się liczba pasażerów o 1 mln 840 tys.
Polska jest największym krajem które w 2004r. przystąpiły do Unii Europejskiej. W świetle niedawno znowelizowanych przepisów w transporcie lotniczym jest to najatrakcyjniejszy rynek przewozów lotniczych w Europie. Oczywiście ze względu na zasobność portfeli potencjalnych pasażerów dominującą rolę w walce o polski rynek przewozów lotniczych odgrywają i odgrywać będą tani przewoźnicy. Już w pierwszym roku ich działalności na polskim niebie obsłużyli blisko 12 % pasażerów, podczas gdy w krajach Unii Europejskiej poziom 30 kilku procent osiągnięto w ciągu lat kilkunastu. Przypomnę jako twórca ustawy prawo lotnicze, że zniesienie ograniczeń w dostępie do polskiego rynku prowadzi (z korzyścią dla klienta) do wejścia na rynek polski nowych przewoźników: 8 przewoźników niskokosztowych i 4 tradycyjnych. Przekłada się to na znaczące rozszerzenie siatki połączeń z i do Warszawy a także na dynamiczny rozwój portów w Katowicach, Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu.
Do chwili obecnej obsługa tzw. tanich linii lotniczych na lotnisku w Warszawie jest realizowana z wykorzystaniem Terminala 1 oraz otwartego w marcu 2004 r. Terminalu Etiuda który w ciągu 9 miesięcy ubiegłego roku obsłużył 473 tys. pasażerów. Lotnisko Okęcie dysponujące dwoma tymi Terminalami jest w stanie obsłużyć do 38 operacji lotniczych na godzinę (starty i lądowania). Terminal 2 będzie gotowy latem przyszłego roku. To są właśnie powody dla których w lutym tego roku w wyniku interwencji sejmowej Komisji Infrastruktury rząd wreszcie podjął decyzję o budowie w podwarszawskim Modlinie na byłym lotnisku wojskowym nowego lotniska dla tanich przewoźników, lotów towarowych, nocnych i czarterw.
Prace planistyczne i organizacyjne przewidują, że lotnisko powoła i będzie nim zarządzać spółka publiczna w skład której wejdą Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, Agencja Mienia Wojskowego, Samorząd Województwa Mazowieckiego, Starostwo i Miasto Nowy Dwór Mazowiecki. Inwestycja na lotnisku w Modlinie obejmuje: modernizację i rozbudowę drogi startowej, dostawę wieży mobilnej ruchu lotniczego, dostawę urządzeń radionawigacyjnych i systemu bezpieczeństwa. Planuje się, że jeszcze w tym roku lotnisko w Modlinie obsłuży 300 tys. pasażerów, a w przyszłym roku ponad 1 mln. Oczywiście nie będzie tak, że tani przewoźnicy operujący na lotnisku Okęcie będą je musieli od razu opuścić. W Modlinie będą niższe opłaty lotniskowe za start i obsłużenie każdej maszyny. Zakłada się, że w tym i w przyszłym roku zostanie wydatkowane bezpośrednio na lotnisku w Modlinie na inwestycje nie mniej niż 100 mln zł. Porównywalny koszt będzie trzeba ponieść w tym i w przyszłym roku na modernizację systemu drogowego. Tak jak to kiedyś pisałem bezpośrednie, gospodarcze oddziaływanie takiego lotniska wynosi od 30 do 50 kilometrów, a 1 mln obsłużonych pasażerów daje średnio na lotnisku i w strefie okołolotniskowej 500 miejsc pracy. Tak więc te 2-3 mln obsługiwanych pasażerów stworzy docelowo 1,5-2 tys. miejsc pracy. Docelowo Modlin będzie głównym lotniskiem obsługującym region północno-wschodni.
Na końcowym etapie są też analizy wstępne wyboru lokalizacji na nowe, „duże” lotnisko dla Polski. Za pieniądze z grantu rządu hiszpańskiego przeprowadza się audyt dotychczas zgłoszonych wskazań lokalizacyjnych. Ostatecznego wyboru i to jest już przesądzone dokona następny rząd, sądzę że nie wcześniej niż w 2006 r. a sama realizacja inwestycji nastąpi nie wcześniej niż w roku 2012. Oczywiście chcielibyśmy aby w jak największym stopniu rozwój lotnictwa był udziałem naszych, polskich operatorów lotniczych. Niestety Air Polonia zbankrutowała a Polskie Linie Lotnicze LOT mają pewne kłopoty. Pierwszy kłopot to oczywiście struktura właścicielska w której część akcji posiada syndyk po upadłej szwajcarskiej linii lotniczej. Drugi kłopot to znacząca utrata pozycji w rynku usług lotniczych w Polsce. LOT jest typowym średniakiem europejskim ale jeśli przy wzroście o 20% ruchu lotniczego w Polsce LOT wykazuje wzrost 7% to myślę, że jest się czym martwić. Przed władzami spółki i rządem także wybór nowych samolotów i podjęcie rywalizacji na nowych liniach. Bądźmy jednak optymistami bo jak nie być optymistą jeśli ceny biletów spadają a oferta rośnie i jest coraz bardziej atrakcyjna. Polscy piloci są w dalszym ciągu najlepsi na świecie a nasze stewardesy najładniejsze i najsympatyczniejsze.
Janusz Piechociński
Poseł PSL

12. Chichot MC Doris

Z dnia: 7 lipca 2005, brak komentarzy

Jolanta Michalik

Blaise Pascal powiedział kiedyś, że najlepsze książki to te, o których każdy czytelnik sądzi, że takie by też napisał.
Dorota Masłowska zadebiutowała jako osiemnastolatka kontrowersyjną „Wojną polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną”. Medialny zamęt wokół bestselleru, który miał być klapą, stanowi punkt wyjścia do właśnie wydanego „Pawia królowej”: „Ona coś tam pisze podobno (…) no przecież tak stać nie można, gówno w łapę i celować”. Rzekomo jednoroczna gwiazdka powróciła z chichotem jako MC Doris, śpiewając hip hopową piosenkę, nie o chwdp i baunsujących laskach, lecz o tym:
„Ta piosenka powstała z funduszy Unii Europejskiej (…). Ma na celu przysporzyć czytelników głupich i nieinteligentnych o zadowolenie, że zauważyli błędy i samodzielnie je znaleźli, oraz wprawić ich w zdumienie, że sami napisaliby to poprawniej i lepiej, gdyby tylko dostali kija w rękę i trochę ziemi.”
Pitz Patrycja o ciele psa i twarzy świni, muzyk Staszek Retro, co chciał być Szwedem, piękna pani z sukienką od Armaniego, zespół Konie, poetka neolingwistka Anna Przesik, Szymon menedżer, Katarzyna Lep ze spożywczaka, która marzy o karierze hostessy, dziennikarz muzyczny Mak Robert – wszyscy warszawscy bohaterowie „Pawia królowej” chcą odnieść sukces medialny i finansowy. Bohaterka Masłowska też „w to wchodzi”…
Najmłodsza matka spośród polskich pisarek jest obdarzona genialnym słuchem i poczuciem humoru. Łączy język reklam, telewizji, piosenek, haseł politycznych, młodzieżowego slangu, a także innych pisarzy w swój odrębny, rytmiczny styl. Ten, na pierwszy rzut oka, bełkot to droga do odzyskania pierwotnych znaczeń słów wyświechtanych, przeżutych na popkulturową papkę, opatrzonych wszelkimi możliwymi komercyjnymi znaczeniami.

Dorota Masłowska,
Paw królowej,
Biblioteka Twoich Myśli,
Warszawa 2005, s.155,
cena ok. 25 zł.

12. Nasi górą!

Z dnia: 7 lipca 2005, brak komentarzy

Miejska Orkiestra Dęta w Wołominie założona w 1968 roku przez Andrzeja Wojakowskiego już po raz drugi zdobyła pierwszą nagrodę w IX Mazowieckim Przeglądzie Orkiestr Dętych. O sukcesie orkiestry i jej pracy rozmawiam z jej obecnym dyrygentem, synem założyciela Łukaszem Wojakowskim.

- Co spowodowało tegoroczny sukces?
- Przede wszystkim sami orkiestranci – oni są sprawcą tego całego sukcesu. Bardzo jestem zadowolony, że właśnie w tym składzie udało się osiągnąć ten sukces, ponieważ od zeszłego roku orkiestra bardzo się przekształciła personalnie, doszło wiele młodych osób zastępując tych bardziej doświadczonych. Jeśli ten sukces nastąpił już teraz to bardzo dobrze wróży to na przyszłość i pokazuje, że w zespole tym drzemie ogromny potencjał. Korzystając z okazji chciałbym podziękować całemu zespołowi za wytrwałość, bo ostatnie tygodnie były rzeczywiście ciężkie, ale myślę, że warto było popracować…
- W orkiestrze jest wielu bardzo młodych muzyków. Czy wśród innych uczestników również było tyle młodzieży?
- Nasz skład jest bardzo przekrojowy – mamy zarówno dzieci jak i dorosłych ludzi, ale w składach amatorskich taka rozbieżność wiekowa jest sprawą jak najbardziej normalną. Inne zespoły też miały bardzo młode składy. Innych uczestników było bardzo wielu – powstaje dużo takich zespołów i wszystkie przyjechały się zaprezentować. My na ich tle byliśmy chyba zespołem najbardziej dojrzałym a na pewno najdojrzalszym muzycznie.
- Czy młody człowiek może przyjść do MDK, nauczyć się grać na jakimś instrumencie i wejść do orkiestry czy też musi już reprezentować pewien poziom?
- Około 90% osób, które brały udział w konkursie to były osoby, które przyszły do nas nie umiejąc nic. Tutaj nauczyły się grać, dostały instrumenty, dostały pedagogów. Ta droga do orkiestry wygląda bardzo różnie. Niektórzy już po 3 miesiącach siadali do orkiestry i byli pełnowartościowymi muzykami, dla nich była to prawdziwa pasja. Inni potrzebowali więcej czasu, na przykład rok, i przechodzili przez wszelkie szczebelki na tzw. głosach: od trzeciego, do drugiego aż wreszcie do pierwszego głosu. Często ci ludzie nie kończą na naszej orkiestrze. Mamy absolwentów Akademii Muzycznej w Warszawie, mamy wiele osób, które przez wiele lat tutaj przychodziły a teraz pokończyły warszawskie średnie szkoły muzyczne. To duży sukces, że jest ten efekt w postaci zawodowych muzyków.
Ale to jest też niestety bolączka zespołów amatorskich, że w momencie, kiedy przychodzą dzieciaki ci zawodowcy troszkę się zniechęcają. Oczekują większych wyzwań, natomiast tutaj muszą się cofać do niższego poziomu i wszystko tolerować.
- Jakie utwory znajdują się w repertuarze orkiestry?
- Orkiestra dęta musi mieć w swoim repertuarze zarówno program klasyczny, poważny ,jak również taki typowo rekreacyjny na potrzeby różnego rodzaju festynów a więc równocześnie i rozrywka. Właśnie na konkursie jako jedni z nielicznych zaprezentowaliśmy muzykę bardzo przekrojową – od muzyki poważnej przez melodie świata aż po muzykę czysto bigbandową, niemal skrajnie jazzową. Myślę, że taki szeroki program występu również był przyczynkiem do tego sukcesu.
- Czy Pan jako dyrygent sam odpowiada za wszystko, czyli za repertuar, dobór członków orkiestry itd. czy też ktoś Panu pomaga?
- Jeśli chodzi o repertuar to jest to moja dziedzina, natomiast organizacyjnie oczywiście pomagają mi członkowie orkiestry, która działa na zasadzie takiej bezinteresowności, co w dzisiejszym świecie jest sprawą dość znaczącą. Ci ludzie przychodzą tutaj dla frajdy muzykowania, dla wspólnego przeżywania czegoś i to jest chyba najwyższa wartość tego rodzaju zespołów – czy to będą orkiestry, czy chóry. Oni nie znajdują tutaj żadnej gratyfikacji finansowej. Sprawy organizacyjne, nuty, prowadzenie jakiś list – są osoby, które się tym wszystkim zajmują i załatwiają takie sprawy.
Mówi się, że orkiestry nie tolerują żadnej tyrani, ale ze strony dyrygenta musi być pewnego rodzaju dyktatura, natomiast wśród samych członków zespołu musi panować jak najdalej posunięta demokracja, odpowiedzialność jednego za drugiego. Także taki zespół to dość ciekawe zjawisko…
- Orkiestra istnieje od 1968 roku… Co się od tamtego czasu zmieniło?
- Zmieniło się niemal wszystko. 40 lat temu na topie był Elvis Presley i Beatlesi, natomiast teraz słucha się hip-hopu, dance’u, popu, czyli sama muzyka ma zupełnie inny kształt. Muzyka rozrywkowa poszła w kierunku rytmizacji a nie w stronę rozwijania melodii. W tamtych czasach były 2 programy telewizyjne, więc zachęcić do działania w takim zespole było
o wiele łatwiej, natomiast teraz, kiedy każdy ma w domu telewizor, komputer o wiele ciężej jest zachęcić młodego człowieka do niejednokrotnie dość poważnego wysiłku. Zmienia się również podejście do samego grania. Obecnie umiejętność gry na instrumencie staje się modna. Z tego powodu powstaje bardzo wiele prywatnych szkół muzycznych i tutaj istnieje szansa, że na bazie tych osób będzie można coś przygotować… Repertuarowo przeszliśmy praktycznie rewolucję. Ojciec mój, założyciel orkiestry od początku wprowadzał muzykę klasyczną dętą i muzykę poważną. Teraz
o wiele łatwiej jest dotrzeć do nut muzyki rozrywkowej a to z kolei pozwala wyjść z ofertą koncertową na dużo szerszą skalę. Zespół ma wiele większe możliwości uczestniczenia we wszelkiego rodzaju festynach, piknikach, gdzie charakterystyczne brzmienie orkiestr dętych pełni rolę przyciągacza publiczności
i tworzy atmosferę podniosłości lub święta.
Rozmawiał Krzysztof Myśliwiec

13. O nas raz jeszcze

Z dnia: 7 lipca 2005, 1 komentarz

Łukasz Marek

Już od ponad 15 lat żyjemy w obrębie nowego ładu społeczno-gospodarczego. Zmiany polityczne pociągnęły za sobą rewolucję gospodarczą ale też i olbrzymie przewartościowania w mentalności naszego społeczeństwa. Wiele osób płaciło i nadal płaci surową cenę za III RP a cena ta ma wymiar materialny ale również i mentalny (paranoja, trauma, poczucie bezsilności, utrata wiary we władzę oraz własne siły). Stan taki niesie z sobą wiele niebezpieczeństw tak dla jednostki jak i całego społeczeństwa.
Postanowiono zbadać społeczeństwo doby transformacji systemowej. Podstawowym probierzem był tutaj stosunek do emblematów zmian po 89 roku: czyli do demokracji oraz wolnego rynku. Większość Polaków ma pozytywny stosunek do owych czynników, ale ocena ich rodzimych odmian już nie jest tak dobra. W 2002 ponad 66% Polaków wyraziła akceptację wobec demokracji, ale przeważająca większość wyraziła swe zwątpienie w poprawne działanie mechanizmów nowego systemu politycznego oraz gospodarki rynkowej w naszym kraju. W sondażu przeprowadzonym przez CBOS za najważniejszą cechę demokracji uznaliśmy równość wobec prawa (83%), ponad 75% z nas wskazało na ochronę wolności osobistej, dobór najlepszych ludzi do rządzenia krajem oraz wyrównywanie przez państwo szans dostępu do kształcenia czy służby zdrowia. 50 % postrzegała demokrację jako możliwość wyboru między różnymi partiami czy aktywność obywateli w życiu publicznym. Widać tu pewne rozwarstwienie, bowiem tylko 2 z 5 Polaków interesuje się polityką a tylko 12% z nas jest członkiem jakiejkolwiek organizacji społecznej.
Spróbujmy skorelować przedstawione powyżej dane z obecnym stanem sceny politycznej. Afery drążą zaufanie do najwyższych władz. Sejm (symbol systemu demokratycznego) jest oceniany negatywnie przez 83% Polaków. Zaufanie do wymiaru sprawiedliwości waha się w granicach 43% a co drugi z nas twierdzi, że dla niego nie ma w gruncie rzeczy znaczenia czy rządy są demokratyczne czy nie. Widać wyraźnie, że wiemy czego chcemy, ale zestawienie tego co jest z tym co powinno być rodzi w nas frustrację i zobojętnienie. Elity polityczne goniąc za poparciem za wszelka cenę mogą (o ile już tego nie zrobiły) na trwałe uszkodzić sposób postrzegania publicznej sfery działalności człowieka. To ona właśnie jest jednym z głównych kreatorów naszej opinii. To ona jest miejscem „wyrabiania się” jednostek i tworzenia poczucia wspólnotowości. Transfer owej „wiedzy” jest dokonywany za pośrednictwem mediów, ale też swoistego łańcucha, którego częściami składowymi są elity, urzędy administracji i w końcu My. Szczególną właściwością tego transferu jest jego dwukierunkowość, bowiem z drugiej strony elity zmuszone są do ograniczania swych działań w obrębie społecznej akceptacji – dozwolenia. I tak w skrajnym przypadku możemy mieć do czynienia ze swoistym sprzężeniem zwrotnym, gdzie obie skrajne strony łańcucha napędzają się wzajemnie. Wynikiem takiego stanu rzeczy może być „zwichnięcie” norm moralnych („skoro oni to robią to czemu ja nie mogę?”) oraz szereg innych patologii w relacjach międzyludzkich.
Osobiście nie mogę doczekać się Polski za 20 lat, gdzie politycy będą za młodzi na „afery teczkowe” , ale obraz ten psuje mi uporczywe przeświadczenie o wprowadzeniu odpowiedzialności polityka za jego ojca, dziadka itd.

13. Obrona dynastii PRL – u

Z dnia: 7 lipca 2005, 2 komentarzy

Włodzimierz Cimoszewicz ogłosił podczas zakończenia roku akademickiego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, że jednak będzie walczył o fotel prezydenta RP. Czy było to zaskoczeniem dla Polaków? Chyba nie.

To dokładnie wyreżyserowana wstępna kampania skierowana na niezorientowanych Polaków. Najpierw ogłoszenie z pozycji marszałka Sejmu RP, że po zakończeniu kadencji wycofa się z polityki i osiądzie na swoim gospodarstwie w Białowieży podkreślając tym swoja niechęć do polityki, afer i chaosu politycznego. Potem zaś czas wyczekiwania na potok listów i telefonów proszących o zmianę decyzji!
Na pierwsze efekty tej gry długo nie trzeba było czekać. Szefem Komitetu Wyborczego Cimoszewicza zostaje żona prezydenta Kwaśniewskiego, która, jak sama mówiła, polityki nie znosi. Do Komitetu wszedł – tu konsternacja – reżyser wielu filmów patriotycznych Kazimierz Kutz, człowiek zasłużony, który o komunistach miał jednoznaczne zdanie które wyraził w filmie o pacyfikacji kopalni Wujek pt. „Kromka chleba”. W Komitecie znalazł się również Mieczysław Rakowski premier z PRL-u, ten od debaty w Stoczni Gdańskiej w stanie wojennym ze stoczniowcami. Zapewne do tego grona dołączą aktorzy, intelektualiści a zanosi się, że i sam Lech Wałęsa bo przecież pierwszy krok już został dokonany podczas imienin i debaty telewizyjnej z generałem Jaruzelskim.
Analizując obecną sytuację w kraju wysuwa się na pierwszy plan sprzeczne zachowanie społeczeństwa. Otóż przy bardzo niskich sondażach lewicy jako formacji politycznej rządzącej w Kraju, Polacy nie mogą pozbyć się sentymentu do pojedynczych jej polityków. Te anomalie przekładają się chociażby na dwóch kandydatów na prezydenta RP – Borowskiego i Cimoszewicza. Kiedy ich partie łącznie uzyskują 7 – 8% to ich liderzy potrafią, również łącznie, zebrać blisko 40% poparcia. O czym to świadczy? Zapewne o małym zainteresowaniu polityką Polaków oraz tym, że jesteśmy skłonni do głosowań na osoby ładne, wykształcone i efektownie ubrane, zapominamy zaś jaką formację polityczną reprezentują dzisiaj czy reprezentowali w przeszłości. To, że kandydat Borowski poprze kandydata Cimoszewicza to raczej pewne, podobny ruch wykona zapewne Henryka Bochniarz, gdyż będzie to „być albo nie być” grupy trzymającej władzę.
W nadchodzących wyborach parlamentarnych i prezydenckich będą ważyć się losy Kraju. To w tym roku zadecydujemy o odebraniu ostatniej reduty czerwonym! Na jesieni bieżącego roku winniśmy sobie zdać sprawę, że po 16 latach III RP rozpoczyna się kolejny etap bitwy o Polskę. Jeżeli ją wygramy położymy fundament pod sprawiedliwą IV Rzeczpospolitą. Jest o co walczyć!

13. Zła parada i dobry pastor

Z dnia: 7 lipca 2005, 44 komentarzy

14. Euroentuzjaści kombinują!

Z dnia: 7 lipca 2005, 10 komentarzy

14. Noc świętojańskich zakupów

Z dnia: 7 lipca 2005, 1 komentarz

15. Cellulit – do pokonania

Z dnia: 7 lipca 2005, 11 komentarzy

15. Mammografia

Z dnia: 7 lipca 2005, brak komentarzy

15. Odpowiedz na okrzyk, odpowiedz na uśmiech!

Z dnia: 7 lipca 2005, 2 komentarzy

15. Psychologia miłości

Z dnia: 7 lipca 2005, 1 komentarz


Materiały video

Zapraszamy do przesyłania do nas własnych filmów prezentujących ciekawe, interesujące, niecodzienne itp wydarzenia.

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

8 lutego 2012

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

8 lutego 2012

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

9 stycznia 2012

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

30 grudnia 2011

Siłacze w Kobyłce

Siłacze w Kobyłce

30 grudnia 2011

Karate Kyokushin i duch walki

Karate Kyokushin i duch walki

30 grudnia 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

30 grudnia 2011

Choinka z Burmistrzem Wołomina

Choinka z Burmistrzem Wołomina

25 grudnia 2011

więcej filmów