Nr 0027, 9 listopada 2005

02. I Rzecznika powołaliśmy

Z dnia: 8 listopada 2005, 4 komentarzy

Robert Perkowski
Radny Powiatowy

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Wołomińskiego został powołany Powiatowy Rzecznik Konsumentów. Niestety po raz kolejny po sposobie głosowania pozostał niesmak oraz rozgoryczenie.
Spośród trzech ubiegających się o to stanowisko osób, grupa rządząca wybrała, moim zdaniem, najmniej kompetentną i najsłabiej przygotowaną osobę. Skandalem był fakt, że zamiast rzetelnej oceny kandydatów i dokonania uczciwego wyboru, grupa rządząca podczas ogłoszonej przerwy spotkała się i ustaliła scenariusz głosowania.
Stanowisko Rzecznika Konsumentów jest bardzo ważne. To Rzecznik Konsumentów powinien pomagać zwykłym mieszkańcom naszego powiatu, reprezentując interesy ich przed nieuczciwymi producentami czy sprzedawcami.
Każdy, kto nie wie w jaki sposób skutecznie dochodzić swoich praw konsumenckich, może prosić o pomoc. W związku z tym, osoba na tym stanowisku powinna biegle poruszać się w przepisach prawa, posiadać odpowiednie doświadczenie oraz predyspozycje.
Niestety wybrana kobieta takich cech, w mojej ocenie, nie posiadała. Podczas przesłuchania kandydatów, na trudne pytania reagowała „chichotem”. Z kolei zapytana o plan działania odparła, że będzie między innymi organizowała spotkania dla młodzieży i producentów z terenu naszego powiatu.
No cóż, niekompetencja wygrała z doświadczeniem i fachowością. Szale zwycięstwa w tym nieuczciwym boju po raz kolejny przechyliła grupa rządząca naszym powiatem. Nie potwierdzone informacje mówiły o poparciu tej kandydatury przez starostę Grzegorza Dudzika, którego miała być znajomą. Sami zainteresowani tego nie potwierdzili, wiec jeszcze nie wiem na pewno jaką ta osoba miała protekcję. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak to, że kandydatka miała ciche, a zarazem bardzo silne poparcie ze strony koalicji.
Grupa rządząca przed samym głosowaniem zniknęła udając się na spotkanie, co może świadczyć o próbie „ustawienia” głosowania.
To, że obowiązki rzecznika pełniła Elżebieta Domańska, sekretarz powiatu, zauważone zostało kilka miesięcy temu. Ponieważ było to wyraźnym naruszeniem uprawnień przystąpiono do procedury wyboru rzecznika. Pracownika na to stanowisko może powołać jedynie Rada Powiatu a nie jak to miało miejsce Zarząd Powiatu.
W początkowym etapie po ogłoszeniu konkursu na w/w wakat, zgłosiła się jedynie jedna osoba. Zdaniem części radnych ogłoszenie o konkursie nie było dostatecznie rozpowszechnione, Rada zdecydowała umieścić informacje o konkursie ponownie m.in. w lokalnych gazetach.
Po kolejnym ogłoszeniu, zgłosiło się już trzech kandydatów, w tym ponownie wymieniona wcześniej Pani. Możliwe, iż to był zbieg okoliczności, że ta sama osoba, która jako jedyna zgłosiła się na wcześniejszą rozmowę miała również tak wielkie poparcie ze strony grupy rządzącej. Jestem jednak ciekawy jakie predyspozycje zadecydowały o jej przyjęciu?
Rzecz działa się na sesji Rady Powiatu Wołomińskiego
w dniu 25 października 2005r.

02. KABI to nie tylko kabiny

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

W sobotę 5 listopada w restauracji „U Pietrzaków” w Zielonce świętowano piętnastą rocznicę działania firmy – KABI.

Zaczynali we trzech: Zbigniew Szulich, Dariusz Kiełek i Mieczysław Lipka – Bartosik.
- 15 lat temu było nas trzech. Po piętnastu latach – też jest nas trzech, ale mamy silną załogę. Prawie 200 osób, które wspomaga firmę KABI. Z całego serca im dziękuję za poświęcenie. Dziękuję ich żonom za cierpliwość – powitał zebranych gości Zbigniew Szulich, jeden z trzech prezesów firmy.
Gospodarzom wieczoru ciepłych słów i gratulacji nie szczędzili zaproszeni goście. – Chciałbym pogratulować 15 lat istnienia. Już samo istnienie to jest dziś, w realiach polskiej gospodarki, bardzo dużo. Wiele firm zakończyło swoją działalność bankructwem zaś KABI rozwija się znakomicie. Tworzy wiele miejsc pracy. Jeżeli chodzi o rozwój technologię, sprzedaż a także jakość produktów ciągle idziecie do przodu.- wyraził swoja opinię senator Robert Smoktunowicz
I trudno nie zgodzić się z taką opinią.
Bowiem dziś logo KABI jest rozpoznawalne przez klientów. W ubiegłym roku w badaniu „Rynek Materiałów Budowlanych w Polsce”, prowadzonych przez PENTOR (Instytut Badania Opinii i Rynku) Spółka została sklasyfikowana na czwartym miejscu wśród krajowych i zagranicznych producentów w branży (spontaniczna znajomość marek producentów wyposażania łazienek. Produkty KABI sprzedawane są w 20 krajach, między innymi w Rosji, Finlandii, Szwecji, Norwegii, Niemczech, Austrii i Czechach. Jak pisaliśmy w ubiegłym roku : „Obecność produktów firmy na rynkach całej Europy jest konsekwencją aktywnej polityki marketingowej zakładającej obecność na największych imprezach targowych branży sanitarnej w całej Europie”. – Dziś KABI jest jedną z tych dzielnych, rozwijających się od postaw firm już nie małą a średnią zatrudniającą prawie 200 pracowników. Warto w tym miejscu przypomnieć, ze firmy te stanowią ponad 2/3 ogółu firm w Polsce i wytwarzają prawie połowę produktu krajowego brutto – mówił podczas jubileuszu Artur Zawisza poseł PiS.
Jubileusz to okazja do wspomnień. Bez tego nie obyło się również i tym razem: – Tak jak mówiłem KABI to nie tylko kabiny. KABI to przede wszystkim ludzie i nie do końca jest prawdą jak wspominałem, że było nas trzech. Tak naprawdę na początku było nas czterech. Dzisiejszy szef lakierni proszkowej Arkadiusz Komuda również zaczynał z nami – opowiadał Zbigniew Szulich.
Za działanie, istnienie i doskonałe wyniki prezesom załodze tego dnia dziękowali również samorządowcy wołomińscy: starosta Konrad Rytel i burmistrz Wołomina Jerzy Mikulski.
- Chciałbym wyrazić zadowolenie, że na terenie naszego powiatu działa jedna z najlepszych, ja śmiem twierdzić, że najlepsza w tej branży, firma w Polsce. My, jako powiat, będziemy się starać pomagać na ile będziemy mogli. Wiemy, że firma chce powiększać swoje możliwości produkcyjne. Cieszymy się, że to będzie w powiecie wołomińskim w gminie Dąbrówka. Część będzie w Wołominie część będzie w Dąbrówce, ale wszystko będzie w powiecie wołomińskim – mówił Rytel. Radości z istnienia firmy w Wołominie nie krył również burmistrz Mikulski:
- Myślę, że po 15 latach funkcjonowania, na polskim i nie tylko rynku, ludzie tu pracujący zasłużyli na te wszystkie słowa uznania. Jest to dla nas tym bardziej zaszczytne, że firma ta działa na naszym wołomińskim rynku.
Warto może jeszcze przypomnieć, ze wybór miejsca do obchodzenia jubileuszu nie był przypadkowy. Swoje pierwsze kroki KABI stawiało właśnie w Zielonce w pobliżu restauracji „U Pietrzaków”. Bal rozpoczął się od wspaniałego pokazu sztucznych ogni, które przyciągały uwagę przechodniów. Zaproszonym gościom czas umilał Marcin Daniec i zespół muzyczny Akt – znany szerszej publiczności z programu „Jaka to melodia”. Całość prowadził Marek Sierocki
Do wszystkich życzeń jakie złożono tego wieczoru dołącza się również redakcja i wydawca Życia Powiatu Wołomińskiego. Tak trzymać Panowie.
Teresa Urbanowska

03. Skrót

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

Na zegarku nie ma jeszcze godziny piątej rano. Za oknem łomot od którego trzęsą się szyby.

Tak wygląda poranek przy ul. Wojska Polskiego w Zielonce. A wszystkiemu winien skrót. Skrót pozwalający o kilka minut skrócić drogę z Zielonki do Rembertowa. Rok temu skrót ten był mało używany – głównie z powodu wybojów zarówno na części ul. Wojska Polskiego jak i na jej przedłużeniu w Rembertowie (ul. Pastuszków). W zeszłym roku miasto utwardziło gruntowy odcinek ul. Wojska Polskiego i od tej chwili zaczął się horror dla mieszkańców tej ulicy. Hałas to nie jedyna niedogodność – rozpędzone auta na w miarę prostym odcinku gruntowym ul Wojska Polskiego wzniecają tumany kurzu, który równo pokrywa okoliczne posesje. Nie pomagają zamknięte drzwi i okna – kurz w domach jest wszędzie, auta stojące przy domach po godzinie pokrywa gruba warstwa pyłu, a nawet życie towarzyskie w ogródkach w te wakacje praktycznie zamarło. Do utwardzenia nawierzchni użyto gruz betonowy, który jak się okazało, strasznie pyli. W miarę prosty odcinek drogi kusi spieszących się kierowców do rozwijania znacznych szybkości (pomimo ustawionego znaku ograniczenia do 40km/h), a drobne wyboje powodują uciążliwy hałas. Charakterystyczne jest to, że najszybciej jeżdżą te najbardziej „rozklekotane” pojazdy: polonezy truck lub dostawcze Lubliny. Chmura kurzu wzniecana przez pojedynczy samochód jadący już z prędkością 40 km/h powoduje powstanie chmury pyłu ograniczającego widoczność do kilkunastu metrów i o wysokości znacznie większej niż dwukondygancyjne budynki stojące przy ulicy. Deszcz pomaga tylko na krótko – maksymalnie jeden dzień bez opadów powoduje powrót do zapylenia. W chwili obecnej, w godzinach rannych jak i popołudniowych ulicą Wojska Polskiego ciągnie sznur pojazdów.
Mieszkańcy próbują z tym walczyć
płacąc za użytą wodę, którą polewają nawierzchnię, a także budują zapory, które mają zmusić mknące samochody do zwolnienia.
Przez ostatnie miesiące Burmistrz Gminy Zielonka, nękany ciągle interwencjami zdesperowanych mieszkańców, zadeklarował, że postara się w przyszłym roku zmienić rodzaj nawierzchni na ulicy na mniej pylący – „asfalotopodobny” analogiczny jak latem wykonano na ul. Pastuszków w Rembertowie. Jest to jednak rozwiązanie doraźne – brak kanalizacji na tym odcinku ul. Wojska Polskiego jest przeciwwskazaniem do położenia asfaltu. Jednak problem będzie dalej istniał – skrót ten nie jest dostosowany do takiego natężania ruchu:
Przewężenie w okolicy skrzyżowania z ul. Armi Krajowej oraz ul. Pastuszków w Rembertowie nie pozwala na swobodne wyminiecie się dwóch samochodów osobowych!
Spory ruch rowerowy i pieszy przy braku chodników i ograniczonej widoczności powoduje duże niebezpieczeństwo i niedogodności dla rowerzystów i pieszych.
Obserwacja stopnia zniszczenia utwardzenia asfaltopodobnego na ul. Pastuszków, które po kilku miesiącach eksploatacji ma już spore dziury pokazuje, że ten typ nawierzchni nie nadaje się do tak dużego natężenia ruchu. Dalej będzie uciążliwy dla mieszkańców hałas, a także narażone będą na uszkodzenie samochody jadące tymi ulicami.
Planowany brak „garbków” ograniczających prędkość pojazdów (argumentowany tym, że jest to droga przelotowa) dodatkowo przyczyni się do wybijania dziur w nawierzchni i wzrostu hałasu uciążliwego dla mieszkańców. Po stronie rembertowskiej, jak widać, nie traktują tego ciągu ulic jako drogi przelotowej – powstały dwa „garbki” na ul. Pastuszków i wprowadzano ograniczenie do 30km/h
Można ten problem skutecznie rozwiązać zaślepiając ul. Wojska Polskiego (najlepiej na odcinku pomiędzy ul . Brzozy-Brzeziny a Bankową), aż do chwili gdy nie wybuduje się porządnej asfaltowej nawierzchni, a ruch puścić ulicami lepiej do tego dostosowanymi: Armi Krajowej, I. Paderewskiego i Bankową – większość tego odcinka jest wyasfaltowana, posiada chodniki dla pieszych i odpowiedni odstęp od zabudowy by hałas nie był uciążliwy dla mieszkańców. Zostaje tylko krótki gruntowy odcinek ul. Bankowej – który na szczęście nie jest pokryty tym pylącym gruzem betonowym.
Ciągle, pomimo jesieni problem zapylenia występuje – mieszkańcy budują coraz większe „barykady” z kamieni na ulicy, które nieoznakowane grożą uszkodzeniem rozpędzonego ponad miarę samochodu, a rozwścieczeni kierowcy uszkodzonych aut potrafią w odwecie rzucać kamieniami z barykad w kierunku okolicznych domów – niewiele brakuje by doszło do jakiejś bójki.
Kilka dni temu ustawiono nowe znaki zabraniające wjazdu w najwęższy odcinek ul. Wojska Polskiego od strony Rembertowa, które jednak prawie natychmiast zniknęły. Także sporadyczne kontrole policyjne mają małą moc przekonywania. Wkrótce powinny rozpocząć się jesienne słoty co da wytchnienie mieszkańcom a urzędnikom czas na podjęcie odpowiednich działań, tak by wraz z wiosną mieszkańcy ul Wojska Polskiego mogli odetchnąć „pełną piersią”.
A Ty kierowco? Zwolnij – wydłuży to twój czas przejazdu tylko o kilkadziesiąt sekund, a bardzo pomoże innym.
Tomasz Łaski

04. Lekarze odchodzą z wołomińskiego szpitala

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

O pogarszających się warunkach i lekarskiej pasji rozmawiamy z Jarosławem Rosochackim, chirurgiem w wołomińskim szpitalu, przewodniczącym wołomińskiego Koła Ogólnopolskiego Związku Lekarzy

- Umawialiśmy się jakiś czas temu na rozmowę, którą mieliśmy przeprowadzić zaraz po posiedzeniu Komisji Finansów Rady Powiatu Wołomińskiego. Do rozmowy nie doszło, gdyż był Pan wówczas nieobecny. Cóż stało się, że nie uczestniczył Pan w tym ważnym dla szpitala spotkaniu?
- Bardzo chciałem być na tym spotkaniu. Zostałem jednak wezwany do szpitala przez kolegę który w czasie dyżuru wykonywał skomplikowany zabieg operacyjny. Takie niespodziewane wezwania nie są nowością
w naszej szpitalnej pracy.
- Co sprawia, że często jesteście wzywani w trybie doraźnym do pracy?
- Przyczyną jest fakt, że w naszym szpitalu jest coraz mniej lekarzy. Nasz szpital nie prowadzi tak zwanych dyżurów chirurgicznych „pod telefonem”. W sytuacjach trudnych lekarz mający dyżur wzywa tego z nas, który w danej chwili jest wolny, blisko szpitala – jednocześnie dostępny pod telefonem.
- Czemu tak?
- Zapewne dlatego, że takie rozwiązanie taniej kosztuje. Lekarz wezwany
w taki sposób otrzymuje za każdą godzinę przepracowaną w nocy około
8 zł. Odpowiadając na Pani wcześniejsze pytanie – nie było mnie na spotkaniu, które uważałem za ważne, gdyż ważniejsza była pomoc choremu. Zresztą było warto bo pacjenta udało się uratować i w dniu dzisiejszym opuścił już wołomiński szpital.
- O tym, że w naszym szpitalu pracuje coraz mniej lekarzy słyszymy coraz częściej. To jeden
z powodów dla których prosiłam Pana o rozmowę. Dlaczego Pańskim zdaniem, tak się dzieje?
- Nie ma się czemu dziwić. W ciągu ostatnich lat bilansowanie się szpitala usiłowano uzyskać wprowadzając drakońskie oszczędności. Z jednej strony ograniczono marnotrawstwo z drugiej oszczędzano na wcześniej przysługujących świadczeniach – odzieży roboczej, napojach regeneracyjnych, posiłkach dla dyżurnych. Potem zlikwidowano premie, przestano wypłacać trzynastkę, przesunięto wpłatę składek ZUS, położono rękę na funduszu socjalnym a gdy pozostaliśmy na „gołych” pensjach zaczęto ograniczać ilość lekarzy pracujących na dyżurach. Tam gdzie dyżurowało trzech – zostało dwóch, tam gdzie dwóch – jeden a co najgorsze są sytuacje, że ten jeden musi obsadzić dwa stanowiska pracy!!!
- Gdzie więc jest najgorzej?
- Moim zdaniem, bardzo trudna sytuacja tworzy się na anestezjologi, gdzie z oddziału odeszli wszyscy młodzi lekarze. Został tylko ordynator i emeryci lub koledzy tuż przed emeryturą. I nikt za pieniądze oferowane przez dyrekcję nie chce przyjść do pracy. Kolejny oddział w trudnej sytuacji kadrowej to interna. Tu też w ostatnim czasie odeszło siedmiu lekarzy co gorsza świetnie wyszkolonych specjalistów z ogromnym doświadczeniem i często po świetnie zdanych egzaminach. W większości trafili do doskonałych warszawskich klinik. Zresztą każdy oddział doznał „upustu krwi” a kolejne odejścia to tylko kwestia czasu.
- Dlaczego tak się dzieje? Przecież nie wszystkie szpitale borykają się z brakami kadrowymi?
- Powodują to przede wszystkim coraz mniejsze zarobki w zamian za rosnące obciążenie obowiązkami. Internista pełniący dyżur na dwóch stanowiskach często jeszcze po takim dyżurze musi pracować cały dzień w oddziale lub na mieście, dorabiając do szpitalnej pensji. Doświadczeni specjaliści są do maksimum obciążeni dyżurami, pracą w oddziale i poradni przyszpitalnej. Nie ma się więc czemu dziwić, że jeśli otrzymują propozycje pracy ciekawszej, mniej wyczerpującej i lepiej płatnej, korzystają z nich. Ci co pracują nadal w tych ciężkich warunkach często robią to, bo po prostu lubią tą pracę. Myślę, że nadszedł już czas by głośno mówić o tym, co stanie się gdy zrezygnują ci najwytrwalsi, gdy i ich dopadnie zmęczenie lub choroba.
- Za kilka tygodni szpital będzie obchodził 30 lat istnienia. Czy będzie co świętować?
- Każda rocznica to czas wspomnień. To czas pamięci o tych, którzy w ciszy
i bez fanfar przez wszystkie lata ratowali zdrowie i życie ludzi. A przez te 30 lat pracowało tu wielu wspaniałych lekarzy, wspaniałych ludzi, których często dziś nie ma wśród nas. Z całą pewnością trzeba uczcić pamięć nieżyjących już kolegów. I spotkać się
z tymi, którzy odpoczywają na zasłużonych emeryturach, bądź pracują gdzie indziej. A potem zapytać „Quo vadis wołomiński szpitalu”?
- Dość długo namawiałam Pana na tę rozmowę. Nieczęsto lekarze decydują się mówić o swojej pracy. Skoro jest tak ciężko, to dlaczego tkwi Pan w tym miejscu? Dlaczego są tu inni? Nie sądzę by brakowało propozycji?
- Odpowiedź nie jest wbrew pozorom skomplikowana. Od 47 lat mieszkam w Wołominie. Moja rodzina od blisko 100 lat. Swoją pracę zawodową rozpocząłem 23 lata temu ucząc się zawodu chirurga pod troskliwą opieką dr Janusza Mroczka w wołomińskim szpitalu. Tu jest mój dom i rodzina – to takie moje miejsce na ziemi, czasami gorzki smak ma praca tutaj, ale daje też dużo satysfakcji. Podobnie odpowiedzą pewnie i inni „straceńcy”. A swoją drogą, winien jestem pewne wyjaśnienie Czytelnikom. Obraz szpitala, jaki nakreśliłem, wygląda przerażająco i budzi pewnie Państwa niepokój. Zapewniam jednak, że szpital funkcjonuje nadal i jego trudna sytuacja nie wpływa, jak na razie, na poziom świadczonych usług. Nie ma takiej sytuacji, aby pacjenci nie otrzymali tego, co dla nich niezbędne. Gdy leczymy chorego, którego zdrowie lub życie jest zagrożone, nie liczymy kosztów. Koszty liczy się później. Powinniśmy jednak zacząć się już dziś (albo dopiero dziś) zastanawiać nad tym kto będzie pracował w tym szpitalu w niedalekiej przyszłości. W tej dyskusji szczególnie ważną rolę ma właściciel szpitala czyli Starostwo Powiatu Wołomińskiego
i Rada Powiatu. Jako organ założycielski nie ingeruje w kontraktowanie usług przez szpital oraz w politykę kadrową jednak zważywszy na okoliczności nie może uniknąć odpowiedzi na pytanie: – dlaczego szpital jest deficytowy?
I sam zakres zobowiązań Starostwa względem szpitala wymaga głębokiej analizy zaistniałej sytuacji. Bo jeśli winny jest kontrakt zaniżony w stosunku do innych placówek na Mazowszu, to kto dopuścił do takiej porażki w negocjacjach. Jeśli to sprawa polityczna, jak słyszymy, zemsta na prawicowym powiecie, to wskażmy tych polityków którzy działają na naszą szkodę.
Jeśli to wina administracji szpitala, to wyciągnijmy konsekwencje wobec winnych. Ale jeśli nie macie Państwo zielonego pojęcia dlaczego jest tak źle, to zaprośmy firmę z zewnątrz, która oceni wszystkie aspekty pracy szpitala i postawi diagnozę: kto i co zawiniło? Oczywiście ta diagnoza musi być postawiona szybko i niezależnie od lokalnego politycznego bagienka. Bo tu, gdzie walczymy o zdrowie i życie, nie ma miejsca dla polityki – również lokalnej.
- Docierają do redakcji coraz częściej informacje, że szpital zmierza w kierunku prywatyzacji. Czy może do tego dojść?
- Nie jestem specjalistą ekonomii, jednak uważam, że prywatyzacja naszego szpitala w formie takiej, jak niektórych państwowych przedsiębiorstw jest niemożliwa. Wysokość nakładów na ochronę zdrowia nie gwarantuje zysków prywatnym szpitalom leczącym wszystkich pacjentów. Placówki prywatne są nastawione na określoną grupę pacjentów, leczących się na schorzenia w sposób korzystny, refinansowane przez NFZ lub opłacających swoje leczenie.
A co z pozostałymi: biednymi, ciężko chorymi, wymagającymi kosztownych procedur? Tylko szpital publiczny jest w stanie zagwarantować wywiązanie się ze zobowiązań w stosunku do tej grupy pacjentów. Można rozważać czy nie zmienić sposobu rozliczania poszczególnych oddziałów, dając im większą autonomię finansową np. prowadzenie przez spółki pracownicze, choć w obecnej sytuacji nie wydaje mi się to realne.
- A co jest realne?
- Z całą pewnością realna jest restrukturyzacja szpitala. W jej ramach poszczególne jednostki organizacyjne, takie jak: stacja dializ, laboratorium, rentgen mogą zostać sprywatyzowane. Po dokładnej analizie, oczywiście, która odpowie na pytanie: – czy takie rozwiązania przyniosą szpitalowi oszczędności i poprawę finansów. Z całą pewnością to nie jedyne rozwiązania.
- Przecież szpital, o czym niejednokrotnie mówił dyrektor Romejko ma opracowany i zatwierdzony przez Radę program restrukturyzacyjny…
- Owszem i jest on w trakcie realizacji, ale nie sposób nie zauważyć jego słabych stron. Jego słabością jest to, że był układany praktycznie bez udziału lekarzy i ma charakter administracyjny. Nastawiony jest raczej na dalsze ograniczanie kosztów a nie tworzy jasnej koncepcji rozwoju szpitala a przecież powinniśmy leczyć nowocześniej i skuteczniej. I tak na marginesie. Czy administracja w układanym przez siebie programie jest w stanie sama siebie zredukować?
- Wyciągnijmy może wnioski końcowe z tej krótkiej dyskusji…
- Na zadawane tu przez Panią pytania odpowiedzi musi sobie udzielić właściciel Szpitala. Jeśli nie potrafi to powinien sięgnąć po pomoc
z zewnątrz.
W działaniach zmierzających do naprawy finansów powinni uczestniczyć wszyscy nasi przedstawiciele w Radzie Powiatu. Należy się przyjrzeć sposobowi negocjowania kontraktu oraz sposobowi składania oferty do NFZ. Kontrakt powinny przygotowywać kompetentne osoby, włączając w to dyrektora do spraw medycznych.
W ciągu ostatnich lat to drugie rangą po dyrektorze naczelnym i w moim mniemaniu najważniejsze przy określaniu kontraktu, stanowisko było obsadzane osobami przypadkowymi, które nie sprostały zadaniu, bądź wykorzystały czas na zrobienie specjalizacji. Od kilku miesięcy, w obliczu, zbliżających się negocjacji z NFZ jest ono nie obsadzone. Nadzieję budzi fakt, że dyrekcja wystąpiła do Starostwa o rozpisanie konkursu na posady dyrektorów, co może wkrótce pozwoli obsadzić i to stanowisko.
Do kompetencji Rady należy ocena, czy stać nas na dwa szpitale w powiecie, a jeśli tak, to jaka powinna być formuła placówki w Radzyminie. W dzisiejszych czasach, przy wymaganiach jakie stawia nowoczesna diagnostyka, zastanawiające jest trwanie placówki bez zaplecza diagnostycznego – ale to podobno też sprawa polityczna, więc decyzje zapadają w gabinetach polityków a nie lekarskich.
I na zakończenie: – jeśli chcemy, aby w pięknie odnowionym i wyposażonym szpitalu pozostali ludzie , którzy potrafią leczyć i aby można było ściągnąć specjalistów niezbędnych do rozwoju szpitala, to natychmiast trzeba poprawić warunki pracy, płacy i kształcenia lekarzy. Jeśli nie będzie determinacji i zgody na takie działania, to jedynym problemem jaki zostanie do rozstrzygnięcia będzie odpowiedź na pytanie – Kto zgasi światło?
Rozmawiała Teresa Urbanowska

05. Bliżej Francji

Z dnia: 8 listopada 2005, 4 komentarzy

W ostatni piątek w Zespole Szkół im. Ignacego Mościckiego w Zielonce pod hasłem „Bliżej Francji” odbył się Dzień Kultury Francuskiej. Impreza miała trzy odsłony: edukacyjną, kulinarną oraz kulturalną.

Rozpoczęto od szeregu wykładów, poświęconych francuskiej kulturze i historii. Profesor warszawskiego Wydziału Romanistyki Remigiusz Forecki opowiadał o wpływie francuskiej kultury na polską tożsamość narodową. Przypomniał on młodzieży szereg historycznych nazwisk i faktów, które odcisnęły piętno na polskiej historii. – Dzięki Francji mogliśmy przetrwać jako kultura. Ale nie można zapomnieć, że również my wpływaliśmy na kulturę i politykę francuską. – podkreślał Forecki. Wspomniał przede wszystkim Stanisława Leszczyńskiego i jego córkę, która została królową Francji. Nie zabrakło również wzmianki o polskich Legionach, które powstały przy armii Napoleona czy o panteonie polskich pisarzy, emigrantów, którzy swe największe dzieła tworzyli „na paryskim bruku”. – Z pewnością stosunki polsko-francuskie dotknął kryzys, coś na kształt „młodzieńczego trądziku”, ale jest czas… Trudno wyobrazić sobie kulturę francuską bez polskiej i odwrotnie. – podsumował swoje wystąpienie Forecki.
Po lekcji historii zebrani mogli skosztować wykwintnej kuchni francuskiej, serwowano chociażby małże i różne rodzaje serów. W liryczny nastrój wprowadzili gości uczniowie szkoły, którzy śpiewali piosenki i recytowali francuską poezję. Wieczór zakończyła sztuka o nieśmiertelnej Edith Piaf. Jej piosenki wykonywała Grażyna Skowron-Matkowska, zaś przy pianinie zasiadł znakomity Janusz Tylman.
Dzień Kultury Francuskiej odbył się w dość traumatycznych okolicznościach, wszak Francja nieuchronnie zmierza do wojny domowej, każda noc przynosi kolejne chuligańskie wybryki. Szkoda, że nie odbyła się dyskusja, która podjęłaby tematy związane z aktualną sytuacją kraju. Mimo wszystko Dzień Kultury Francuskiej był niepowtarzalnym wydarzeniem edukacyjno – kulturalnym w naszym powiecie. Może w przyszłości warto byłoby zorganizować podobne imprezy, zapoznające młodzież z europejską kulturą i sztuką.
Marcin Pieńkowski

05. Królowa Jadwiga to pierwsza liga…

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

05. Rozśpiewany Jubileusz

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

06. Władza na mieliźnie

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

06. Ścieki atakują Zielonkę

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

07. Bez pracy w Uni Europejskiej

Z dnia: 8 listopada 2005, 5 komentarzy

07. Niewypłacalność dłużnika

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

07. Umowa o dzieło

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

08. Rządowe manewry

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

09. I po wyborach!

Z dnia: 8 listopada 2005, 25 komentarzy

09. Idą Igrzyska

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

09. Jedenasty listopada

Z dnia: 8 listopada 2005, 2 komentarzy

09. Ojczyzna ponad wszystko!

Z dnia: 8 listopada 2005, 2 komentarzy

10. KPS nadal bez zwycięstwa

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

10. Pierwsza wpadka Mazura

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy

11. Duże emocje w Wołominie

Z dnia: 8 listopada 2005, brak komentarzy


Materiały video

Zapraszamy do przesyłania do nas własnych filmów prezentujących ciekawe, interesujące, niecodzienne itp wydarzenia.

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

Gaszenie pożaru na Warszawskiej w dniu 8 lutego 2012

8 lutego 2012

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

Pożar kamienic na ulicy Warszawskiej w Wołominie

8 lutego 2012

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

Koncert kolęd na Trzech Króli w Kobyłce

9 stycznia 2012

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

Wmurowanie kamienia węgielnego pod salę sportową przy ZS Nr w Wołominie

30 grudnia 2011

Siłacze w Kobyłce

Siłacze w Kobyłce

30 grudnia 2011

Karate Kyokushin i duch walki

Karate Kyokushin i duch walki

30 grudnia 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

Gonzu Cup Zielonka 2011

30 grudnia 2011

Choinka z Burmistrzem Wołomina

Choinka z Burmistrzem Wołomina

25 grudnia 2011

więcej filmów