Z dnia: 26 kwietnia 2006, brak komentarzy
Rozmowa z Pawłem Potockim, byłym przewodniczącym Komitetu Rozbudowy Zespołu Szkół Publicznych Nr 1 w Kobyłce, członkiem Rady Rodziców w ZSP 1 w Kobyłce.
- Spotkaliśmy się, bo chciał Pan za naszym pośrednictwem podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do powstania sali gimnastycznej przy ZSP Nr 1 w Kobyłce. Dlaczego dopiero teraz, skoro sala od kilku miesięcy jest już użytkowana?
- Tak się złożyło, że obowiązki zawodowe nie pozwoliły mi wziąć udziału w uroczystości otwarcia sali i na publiczne wystąpienie z takim podziękowaniem. W ostatnim czasie zbulwersowała mnie jednak notatka prasowa zamieszczona na łamach jednej z lokalnych gazet, gdzie osoba podpisująca się pod nią, chyba nie zna dokładnie sprawy i przez to podziękowania zawarte w notatce są nieścisłe. Korzystając z okazji, chciałbym wyjaśnić jak to było naprawdę.
- To w takim razie zacznijmy moze od początku…
- … Pomysł rozbudowy po raz pierwszy został publicznie podany na zebraniu Rady Rodziców w listopadzie 2000 roku i został zaakceptowany przez biorących w nim udział rodziców, jak też ówczesnego Dyrektora Szkoły. Po tym spotkaniu, 21 listopada złożyłem pierwsze pismo do Urzędu Miasta w Kobyłce. Można powiedzieć, że od tego czasu zaczęła się żmudna praca wielu osób: nas rodziców, Dyrekcji Szkoły, ówczesnego Przewodniczącego Zarządu Miasta Kobyłka – Michała Jakubowskiego, jak też części ówczesnych radnych i wielu urzędników gminnych. Te działania zakończyły się wyborem i przygotowaniem projektu budowlano-architektonicznego na budowę sali i rozbudowę szkoły. Po ostatnich wyborach samorządowych większa część radnych obecnej kadencji wspierała naszą inicjatywę i pracę, co zakończyło się wybudowaniem obiektu. Nie bez znaczenia było też wsparcie ze strony Burmistrzów naszego miasta, obecnej Dyrekcji Szkoły oraz Rady Pedagogicznej
Uważam, że jest to sukces środowiska Kobyłki skupionego wokół realizacji tego zadania. Krzywdzące jest więc przypisywanie zasług małemu gronu osób, jak podano to we wspomnianej notatce. Powinno nas cieszyć, że dzieci w całej Kobyłce uczą się wreszcie w godnych warunkach – czego wiele gmin może nam pozazdrościć. Nie widzę więc powodu dla którego teraz mielibyśmy rozdrapywać stare rany i zaczynać dyskusję, kto jest bardziej, a kto mniej zasłużony. Dziękuje więc wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego wspólnego sukcesu. Nie chciałbym wyszczególniać imiennie zasłużonych osób z obawy przed nieumyślnym pominięciem którejś z nich.
Rozmawiała
Teresa Urbanowska
Z dnia: 26 kwietnia 2006, brak komentarzy
Sławoj Leszek Głódź, Ordynariusz Diecezji Warszawsko-Praskiej i Adam Struzik, Marszałek Województwa Mazowieckiego, otrzymają w tym roku 15 sierpnia tytuł Honorowego Obywatela Radzymina.
Rada Miasta i Gminy Radzymin, na wniosek burmistrza Radzymina, przyjęła uchwałę o nadaniu tytułu Honorowego Obywatela Radzymina Jego Ekscelencji Arcybiskupowi gen. Dyw. Sławojowi Leszkowi Głódziowi, Ordynariuszowi Diecezji Warszawsko-Praskiej oraz Marszałkowi Województwa Mazowieckiego Adamowi Struzikowi.
O dobrej współpracy pomiędzy Adamem Struzikiem Marszałkiem Województwa Mazowieckiego a samorządem Radzymina pisaliśmy niejednokrotnie na naszych łamach, i za tą wzorcową niemalże współpracę władze Radzymina postanowiły uhonorować Adama Struzika tytułem Honorowego Obywatela. – Pan Marszałek wspierał i wspiera finansowo i merytorycznie nasze działania. Jego pomoc w zakresie realizacji inwestycji z zakresu infrastruktury technicznej i społecznej wpływa na zrównoważony rozwój naszej gminy – mówi Andrzej Siarna, wiceburmistrz Radzymina.
Przyznając tytuł Honorowego Obywatela Radzymina biskupowi Sławojowi Leszkowi Głódziowi, władze Radzymina chcą podkreślić wdzięczność za działalnośc na rzecz upowszechniania i pielęgnowania historii i tradycji Radzymina. – Jego Ekscelencja w sposób szczególny przyczynia się do podniesienia godności i znaczenia Radzymina w skali regionu i kraju – mówi Andrzej Siarna.
Teresa Urbanowska
Z dnia: 26 kwietnia 2006, 51 komentarzy
Edward M. Urbanowski
Lubię być czasem zaskakiwany. To taki łyk świeżego powietrza w dusznym pokoju, który ożywia mój umysł i nie pozwala zasnąć. Czasem jestem tak zadziwiony przez otoczenie, że muszę poddać rewizji dotychczasowe poglądy i przyzwyczajenia. I jest mi z tym, mimo wszystko, dobrze. Może dlatego wciąż jestem ciekawy ludzi i świata. Od niepamiętnych czasów, w Wielki Piątek, zawsze wychodziłem z pracy wcześniej. Nawet za mrocznej i bezbożnej komuny. Wydawało mi się, że tak będzie zawsze. Ale myliłem się. W tym roku siedziałem do ostatniej minuty regulaminowego czasu pracy. Takie jest prawo. Zawsze takie było. Zmienili się tylko nadzorcy.
Za kilka dni dwa majowe święta. Dwie czerwone kartki w kalendarzu, oznaczają wolne od pracy dni. Ale nie dla wszystkich. Okazało się, że zgodnie z obowiązującym kodeksem pracy, jeden z tych wolnych dni trzeba będzie odpracować. Dla mnie to będzie sobota, 27 maja. Zrozumiałe, że w tej sytuacji, moja sympatia jest większa dla święta ludzi pracy.
Ostatni fakt, który mnie zaskoczył, to pojawienie się w Wołominie Pana Pawła Solisa, byłego burmistrza miasta z ramienia AWS-u. Wydawało mi się, że to już zgrana karta w ręku kilku miejscowych graczy. Ale myliłem się. Pan Solis już zaczął kampanię wyborczą. Chce zostać burmistrzem. Ma prawo. Każdy ma prawo. Nawet Pani Jadzia! Mówiąc poważnie, by kandydować, to trzeba mieć coś do powiedzenia. Coś wiarygodnego, z sensem. Mieć pomysł, a nie tylko dobre i pobożne chęci. A tych elementów, w opublikowanych wypowiedziach Pana Solisa, nie znalazłem. Ba, odniosłem wrażenie, że ten Pan jak by miał już problemy z pamięcią. Zapomniał, że był przeciwny rozbudowie hali sportowej na stadionie Huraganu a dzisiaj uważa, że to jego sukces. Z gimnazjum numer 4 to było jeszcze gorzej, bo rozpoczęto budowę nie mając opłaconych rachunków za plany budowlane. Sprawa trafiła przed oblicze sądu. Nie przyniosło to chwały miastu. W podobnym duchu osiągnięciem Pana Solisa była też budowa sali gimnastycznej przy ulicy Sasina. Gdyby nie wybitna znajomość prawa budowlanego zastępcy obecnego burmistrza, Krzysztofa Antczaka, to ta sala długo by czekała na otwarcie. O pomniejszych sukcesach Pana Solisa nie będę wspominał, bo chyba już burmistrz Mikulski spłacił wszystkie długi swego poprzednika. A co było, a nie jest, nie bierze się w rejestr.
Aż ta pamięć! Budowa drogi 634, zamknięcie szkoły numer 1 i tym podobne decyzje, to są prerogatywy rady miejskiej a nie burmistrza miasta. Jak mógł o tym zapomnieć Pan Solis? Przecież to jego zwolennicy rządzą w radzie i rozdają karty. Jak chociażby to sławetne wyjście z sali grupy radnych! Czyż to nie radni: Sitarz, Żabik, Królak, Perzanowski, Romejko, Kalata, Gawkowski, Maguza, M.Kurek prawie zawsze głosują przeciwko wszelkim inicjatywom zgłaszanym przez burmistrza? Jak można z tymi radnymi coś zrobić dla Wołomina, wie tylko Pan Solis. I tu moje zadziwienie. Po co eksperymentować?
Z dnia: 26 kwietnia 2006, brak komentarzy
- Jestem pełen uznania dla wszystkich, dzięki, którym nadajemy dziś imię Jana Pawła II tej szkole. Pamiętajmy jednak, obyśmy nie kończyli tylko na nadawaniu imienia, nazw ulicom i budowaniu pomników – przestrzegał ks. Biskup Leszek Sławoj Głódź, podczas mszy świetej odprawianej z okazji nadania imienia Jana Pawła II Zespołowi Szkół Nr 3 w Wołominie.
W sobotę 22 kwietnia w Kościele p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej w Wołominie odbyła się uroczystość nadania ZS Nr 3 imienia Jana Pawła II i przekazania szkole sztandaru ufundowanego przez ks. Prałata Jana Sikorę i ks. Sylwestra Sienkiewicza, byłego i obecnego proboszcza parafii. – Sztandar jest drogowskazem. Za chwilę będziecie na ten sztandar składać uczniowskie ślubowanie. Dziś, gdy nasze postawy życiowe muszą być jasne i czytelne pamiętajcie, że najpierw trzeba słuchać Boga a dopiero potem ludzi – mówił do młodzieży ks. Biskup Leszek Sławoj Głódź. Po uroczystej mszy świętej uczestnicy uroczystości, na czele z Miejską Orkiestrą Dętą z Wołomina i pocztami sztandarowymi, przemaszerowali ulicami miasta do szkoły.
Jerzy Mikulski, burmistrz Wołomina i Zygmunt Nieznański, przewodniczący Rady Miasta przekazali na ręce Joanny Pełszyk, dyrektora szkoły, akty nadania imienia Jana Pawła II Liceum Ogulnokształcącemu oraz Gimnazjum – szkołom tworzącym ZS Nr 3.
Niezwykle podniosłym momentem uroczystości był akt przekazania nowego sztandaru na ręce Pani Joanny Pełszyk przez ks. Prałata Jana Sikorę i ks. Proboszcza Sylwestra Sienkiewicza, fundatorów sztandaru. – Polska to nasza Ojczyzna. Dziś pracujecie dla siebie. Jutro będziecie pracować dla tej Ojczyzny, dla Matki. Uczcie się historii, za to byście mogli uczyć się w wolnej Polsce, życie oddały miliony Polaków. Nie zmarnujcie tego czasu – apelował do młodzieży ks. Sikora.
Po przemówieniach czcigodnych gości, w których padło wiele ciepłych słów pod adresem dyrekcji oraz grona pedagogicznego, uczniów i ich rodziców, rozpoczęła sie część artystyczna przygotowana przez młodzież pod czujnym okiem pani pedagog Katarzyny Kielich.
Michał Wagner
Z dnia: 26 kwietnia 2006, brak komentarzy
W poprzednich częściach słownika pisałem o procedurze budowania strategii zrównoważonego rozwoju. Istota strategii tkwi w określeniu celu do którego zmierzamy planując rozwój. Realizacja celów jest traktowana jako zaspokojenie potrzeb. Pojęcie „potrzeby” ma duże znaczenie dla działalności człowieka. Dążenie do zaspokojenie potrzeb prowadzi do kolejnych zasadniczych, jakościowych zmian w siłach wytwórczych społeczeństwa.
Każda z dziedzin nauk społecznych formułuje swoją definicję „potrzeby”. Inaczej ją definiuje ekonomia czy psychologia, ale zawsze jest głównym elementem ich obszaru zainteresowań. Bardzo ogólna definicja potrzeby mówi, że jest to specyficzna reakcja organizmu na jego nieprawidłowe działanie. Istotą tej reakcji jest gotowość do przeciwdziałania likwidującego nieprawidłowe działanie. Zdefiniowaną w ten sposób potrzebę możemy odnieść do jednostek, organizacji oraz instytucji społecznych.
Przykład: jesteśmy niewyspani (organizm źle funkcjonuje) i występuje potrzeba snu, czyli reakcji na nieprawidłowe funkcjonowanie i jak się prześpimy, to zaspokoimy swoją potrzebę. Potrzeby możemy zaspokoić eliminując źródło ich powstania. Na pewno źle funkcjonujemy mając chory wyrostek, a jego wycięcie dopiero pozwoli dalej prawidłowo nam funkcjonować.
Analogicznie możemy spojrzeć na potrzeby organizacji i instytucji, przy czym w tym przypadku istotnym źródłem potrzeb może być nieefektywność w ich działaniu mogąca powodować, że nie osiągną właściwych sobie celów. Przykład z podwórka redakcyjnego: gdy jest dużo wydarzeń godnych odnotowania w gazecie, występuje potrzeba np. zatrudnienia nowego dziennikarza.
Swoje jednostkowe potrzeby człowiek może realizować indywidualnie lub poprzez uczestnictwo w grupach społecznych. Mamy wtedy do czynienia z potrzebami społecznymi, realizowanymi przez różne organizacje i instytucje. O ile potrzebę snu możemy zaspokoić indywidualnie, to już np. o swoje bezpieczeństwo czy zdrowie sami w pełni nie zadbamy. Jedną z organizacji powołanych do zaspokajania potrzeb społecznych jest administracja publiczna, tj. instytucje państwowe i samorządowe. Gmina czy powiat, zgodnie z ustawą powołane są po to, aby zaspokajać potrzeby społeczne zamieszkującej je społeczności. Istnieje podział kompetencji ich w ich zaspokajaniu. Najwyraźniej widać to w edukacji, na poziomie podstawowym i gimnazjalnym odpowiada za nią gmina, za szkoły średnie powiat a szkolnictwo wyższe leży w kompetencji państwa. Jednak bez względu na jakim szczeblu administracji zaspokajane są nasze potrzeby, pamiętajmy że czynione jest to za nasze pieniądze. Warto zatem ocenić czy instytucje te funkcjonują prawidłowo i czy nie występuje potrzeba dokonania w nich zmian.
Grzegorz Grabowski