Z dnia: 14 września 2006, 17 komentarzy
Edward M. Urbanowski
Czy inteligentny człowiek może publicznie mówić, że alternatywą dla „stołeczności” Wołomina jest Radzymin? Oczywiście, że nie. Takim miastem przyszłości jest przecież Tłuszcz! Świadczy o tym nie tylko centralne położenie tego miasta w powiecie ale i istniejąca sieć dróg. A wziąwszy pod uwagę planowane obwodnice wokół Warszawy to Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Ząbki, Marki i część gminy Radzymin znajdą się w metropolii warszawskiej. Jak by nie kombinować, pozostaje tylko Tłuszcz. Mówię to tym mędrcom, którzy od kilku dni dyskutują o nowej siedzibie dla władz powiatowych.
Ale to nic. Na samej górze też nie lepiej. W ubiegłym tygodniu warszawski urząd pracy wezwał do złożenia wyjaśnień pewnego obywatela u którego w domu pracowała teściowa. Opiekowała się dziećmi, gotowała, prała i sprzątała. Pani ta mieszkała pod Warszawą. Codziennie dojeżdżała do córki i otrzymywała za to jakieś pieniądze. Okazało się, że w państwie w którym obowiązuje prawo i sprawiedliwość taka rodzinna pomoc jest zakazana. Odczytano to jako nielegalne zatrudnienie, oszukiwanie fiskusa, łamanie przepisów sanitarnych i bhp. Jeszcze nie zapadła decyzja jak ukarać tegoż obywatela, pewne jest tylko to, że złamał prawo IV RP. A tu nie może już być litości. Pójdzie boso, bo nawet skarpetki mu zabiorą.
Słuchając o tym w radiu, zastanawiałem się dlaczego to spotkało tego właśnie obywatela. Przecież tysiące matek, teściowych i ciotek pomaga swoim dzieciom i wnukom. I odwrotnie. Czymże naraził się ten obywatel władzy, że wytoczyła przeciwko niemu armaty? Wytłumaczenie może być tylko jedno. Zapewne jest sympatykiem Platformy Obywatelskiej, w samochodzie wozi portret Tuska a wracając z ostatniego grzybobrania rozjechał w mijanej wsi kaczkę. Przed laty pewien bolszewicki prokurator zwykł mawiać: dajcie mi człowieka a znajdę paragraf. Zatoczyliśmy ogromne koło i takie postępowanie władzy już przestaje nas razić. Wiem, że to chore, ale to rozumowanie już przeszło do powszechnej mentalności. Liczy się tylko cel, który chce się osiągnąć, bez względu na cenę i styl. Tak już jest w polityce, biznesie, pracy a nawet w kontaktach towarzyskich.
Wydarzeniem ostatnich dni w Wołominie był wywiad jaki udzielił „Wieściom” Pan Solis, były burmistrz Wołomina. To, że chce powrócić na poprzednie stanowisko to wiemy. Tylko dlaczego udzielał tegoż wywiadu siedząc w gabinecie burmistrza Mikulskiego? Czyżby późnym wieczorem zakradł się do gmachu urzędu, by sobie posiedzieć w miękkim fotelu? A jeżeli już nawet tak było, to po co się chwalił zrobionym z tej okazji zdjęciem? Zabawny facet! Ale mówiąc poważnie, dowiedzieliśmy się, że Pan Solis opiera swoją nadzieję na powtórne wejście do ratusza nie na własnym programie czy ludziach którzy go otaczają, a na wyniku postępowania rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Ma nadzieję, że tenże organ zabroni Mikulskiemu sprawować urząd. Zapomniał tylko dodać, że organ ten rozpatruje setki podobnych skarg od firm które przegrały publiczne przetargi lub nie zostały do nich dopuszczone. Ot, Mędrzec!
Z dnia: 14 września 2006, brak komentarzy
- Ciężarówki zjeżdżają tu nocą. W bliskim sąsiedztwie naszego bloku rośnie śmierdząca góra – alarmował telefonicznie naszą redakcję mężczyzna, podający się za mieszkańca osiedla na ulicy Powstańców w Ząbkach. Cuchnąca góra leży na terenie administracyjnym Warszawy.
Postanowiliśmy sprawdzić co też takiego dzieje się w Ząbkach co tak bardzo zbulwersowało naszego rozmówcę. Zbierając materiały do tej publikacji przekonaliśmy się, że problem ten istnieje od 2003 roku. – Również i ja miałem wiele telefonów w tej sprawie – mówi Jerzy Boksznajder burmistrz Ząbek.
- Pod płaszczykiem rekultywacji dawnego wysypiska śmieci na terenie Kawęczyna, dzielnicy Warszawa Rembertów, firma Energoutech, przywozi za zgodą władz Stolicy osady z oczyszczalni Czajka, oraz popioły z elektrowni warszawskiej – opowiada nasz rozmówca.
Jak się okazuje władze Warszawy o decyzjach rekultywacji wysypiska, położonego w bliskim sąsiedztwie osiedli mieszkaniowych w Ząbkach, nie poinformowały samorządu Ząbek. – Wystąpiłem do pełniącego obowiązki prezydenta Warszawy Kazimierza Marcinkiewicza z żądaniem zaprzestania tych działań oraz cofnięcia przez Miasto Stołeczne Warszawy pozwoleń. W swoim wystąpieniu zażądałem naprawienia wyrządzonych szkód w środowisku. Wystąpiłem również o zbadanie wód w tym rejonie Ząbek – podkreśla Boksznajder.
Z osadami z oczyszczalni Czajka w naszym powiecie kilka lat temu borykały się władze Zielonki. Dzięki wspólnym wystąpieniom i zdecydowanej postawie władz tego miasta, domagających się składowania osadów w sposób zgodny z normami i zaleceniami ten problem w Zielonce nie istnieje. Teraz swoich praw domaga się środowisko Ząbek. Mieszkańcy kilka dni temu zaalarmowali również doktora nauk medycznych Krzysztofa Słomkę, radnego ząbkowskiego. – Postanowiłem sprawdzić osobiście o co chodzi. Pojechałem na miejsce i muszę przyznać, że to co ujrzałem przeraziło mnie na tyle, że postanowiłem się zająć sprawą. W tej chwili zbieram informacje i dokumenty dotyczące tematu. Zauważyłem wiele nieprawidłowości i na pewno tego tak nie zostawię – powiedział nam.
Zdaniem obu ząbkowskich samorządowców zachodzi duże prawdopodobieństwo, że sposób składowania osadów i popiołów na obrzeżach stolicy odbywa się z naruszeniem prawa. – Trzeba dokładnie sprawdzić co tam jest składowane. Z informacji jakie już udało mi się zebrać wygląda na to, że nie tylko osady z Czajki. Należałoby zwrócić uwagę na to czy w sposób właściwy prowadzony jest monitoring wpływu tego składowiska na środowisko. Niepokoi mnie to jako mieszkańca Ząbek, radnego i lekarza – mówi Słomka.
Również burmistrz Boksznajder ma wątpliwości, czy składowisko nie ma wpływu na degradację środowiska. – Nie wiem czy ktoś to badał? – zastanawiał się podczas rozmowy z nami. Jerzy Boksznajder zapewnił nas, że poinformował Prezydenta Warszawy, że w przypadku kontynuowania tego procederu wystąpi do sądu o odszkodowanie od władz Stolicy, za spowodowanie zagrożenia zdrowia mieszkańców Ząbek południowych. – O całej sprawie poinformowałem również Państwowego Inspektora Ochrony Środowiska domagając się stosownych w takich sytuacjach działań. Wiem, że trwają kontrole tego składowiska – powiedział kończąc z nami rozmowę.
Teresa Urbanowska
Z dnia: 14 września 2006, 38 komentarzy
O tanich chwytach wyborczych, konieczności rozpoczęcia merytorycznej dyskusji, popartej faktami, z Andrzejem Żelezikiem, szefem SKW, rozmawia Teresa Urbanowska.
- Od pewnego czasu na łamach Wieści Podwarszawskich ukazują się wywiady z Pawłem Solisem w którym pada szereg zarzutów pod adresem SKW. Czy Pan je czytał?
- Czytałem je kilka razy, gdyż nie mogłem uwierzyć, że udzielił ich człowiek, który przez cztery lata pełnił prestiżowe stanowisko burmistrza. Z wywiadów tych wynika, że osoba, która ich udzieliła nie zna się na zarządzaniu miastem, nie ma pojęcia o problemach gospodarowania, o zasadach finansowania, potrafi jednak krytykować poprzednika i obiecywać. A gdzie, jeśli mogę zapytać jest program dla Wołomina?
- Z jednego z wywiadu dowiedzieliśmy się między innymi o wysokości zadłużenia. Pan Solis twierdzi, ze jest to 24 miliony złotych. Muszę przyznać, że zdziwiła mnie ta liczba. Ile faktycznie to zadłużenie wynosi w takim razie?
- Pan Solis kreuje się na uczciwego i pozbawionego fałszu i brutalności kandydata, jednak czytając jego wypowiedzi trudno nie odnieść wrażenia, że jest dokładnie odwrotnie. Nie wiem czy Pan Solis nie wie jak odczytać dokumenty budżetowe, czy celowo naświetla fałszywie udowodnione cyframi fakty… To tani chwyt dla osób, nie mających dostępu do danych. A przecież ten Pan ma dostęp! Wykonanie budżetu za pierwsze półrocze wykazuje nadwyżkę. Gmina ma lokaty krótkoterminowe, a to, że założono wzięcie kredytów nie oznacza jeszcze, że będą one wzięte. Póki co to sądząc po wykonaniu półrocznego budżetu zamknie się on ponownie kolejny nadwyżką. Tak jak w roku ubiegłym. Uczciwy konkurent powinien docenić, że dochody gminy dwukrotnie wzrosły a burmistrz Mikulski w krótkim czasie poradził sobie z utratą przez gminę płynnością finansową, pozostawioną przez poprzednika. I w tej chwili od dwóch lat budżet zamyka się nadwyżkami.
- Paweł Solis, mówi o tym, że prowadzona jest brutalna kampania wyborcza. Czy taką kampanię zamierza prowadzić kierowany przez Pana Samorządowy Komitet Wyborczy?
- Zarzucając innym prowadzenie brutalnej kampanii Paweł Soli wykazuje, że sam zaczyna właśnie taką brutalną kampanię prowadzić. Chciałbym zapytać Pana Solisa – jakie dwie szkoły zostały zlikwidowane przez burmistrza Mikulskiego? Podaje Pan „dwójkę” – przecież ta szkoła funkcjonuje i ma się świetnie, tyle, że nie w przedwojennej ruderze lecz w pięknym nowoczesnym obiekcie z salą gimnastyczną i olbrzymim dziedzińcem. Kolejna sprawa „jedynka” – przecież Pan Solis przez 4 lata nie potrafił podjąć decyzji co zrobić z tą szkoła. Chciałbym przypomnieć w jakich warunkach uczyły się tam dzieci. Prędzej czy później decyzję trzeba było podjąć. Uczniów przeniesiono do odremontowanej Szkoły NR 4, gdzie uczą się w warunkach odpowiednich do dzisiejszych czasów.
- Skoro wspomniał już Pan o „jedynce”, to jest to dobry moment, żeby powiedzieć jakie są plany z stosunku do budynku po szkole…
Planowany jest remont budynku. Będzie on w znacznej części przeznaczony w dalszym ciągu na cele oświatowe. Koszt remontu wyniesie ok. 4 mln zł, gdyby trzeba go dostosować do warunków szkolnych ten koszt byłby znacznie większy. Wskazana przez obecnego burmistrza możliwość wybudowania nowej szkoły na terenie miejskim pomiędzy ul. Lipińską a ul. 1 Maja, byłaby o wiele korzystniejsza. Problem jednak w tym, że przy obecnym niżu demograficznym nie ma dla kogo budować kolejnej szkoły. Cały ten wywiad można by w ten sposób przeanalizować. Problem jednak jest taki, że nic z tego wywiadu nie wynika. Panie Pawle Solis, a może czas wreszcie zacząć polemikę na programy?
Z dnia: 14 września 2006, brak komentarzy
Rozmowa z Ireneuszem Maślanym, prezesem Przedsiębiorstwa Komunalnego w Wołominie.
Podczas jednej z rozmów powiedział Pan, że Przedsiębiorstwo Komunalne z Wołomina otrzymało certyfikat zarządzania jakością ISO…
- Uroczyste wręczenie certyfikatu nastąpi na przełomie września i października. Nad wprowadzeniem systemu zarządzania jakością pracowaliśmy całą załogą od początku tego roku. Firma pomyślnie przeszłą cała procedurę po której przyznano nam ISO 9001-2000.
- Gdyby miał Pan wymienić największą inwestycję jaką udało się PK wykonać zarządzanej przez Pana Firmie to co by to było?
- Niewątpliwie największą inwestycją jaką Przedsiębiorstwo wykonało, wspólnie z Gminą Wołomin, jest modernizacja targowiska miejskiego przy ulicy 1 Maja. Nasze Przedsiębiorstwo przeznaczyło na tę modernizację 100 000 zł, wkład Gminy był znacznie większy. W pierwszym etapie wykonano infrastrukturę: wodę, kanalizację i odwodnienie. Place targowe zostały utwardzone, wykonano miejsca parkingowe dla klientów targowiska. W drugim etapie wspólnie z kupcami wykonaliśmy modernizację 12 pawilonów wzdłuż ulicy Mickiewicza. W tej chwili jesteśmy na etapie prac przygotowawczych do wykonania kolejnych 16 pawilonów (wzdłuż ulicy 1 Maja). Mamy za sobą etap pozwoleń na budowę. Przedsiębiorstwo zapewnia doprowadzenie do obiektów infrastruktury i dokumentacji natomiast kupcy wybierają wykonawcę i na własny koszt stawiają pawilony.
- Jednak podstawową działalnością Przedsiębiorstwa Komunalnego jest chyba zarządzanie budynkami komunalnymi, których w Wołominie jest niemało…
- Z tymi budynkami to nie jest taka prosta sprawa. Zarządzamy około 140 budynkami z czego tylko około 10 % stanowi własność gminy w całości. Pozostałe budynki są w połowie własnością gminy a w drugiej połowie Wspólnot Mieszkaniowych. Dużą część stanowią budynki prywatne, gdzie właściciele są znani, ale z różnych powodów nie zajmują się swoją własnością. Rocznie na remonty tej substancji mieszkaniowej wydajemy ok,. 850 000 zł i kwota ta rośnie z każdym rokiem. Są to pieniądze wypracowane przez Przedsiębiorstwo w pozostałych dziedzinach działalności: wpływy z targowisk oraz wynajmy lokali użytkowych. Co roku staramy się wyremontować kompleksowo jeden z budynków, który w całości jest własnością gminy. Ostatnio taki remont przeprowadziliśmy w budynku Kościelna 31.
- Rozmawiamy dziś z prezesami wszystkich zakładów Gminy Wołomin. Przedsiębiorstwo Komunalne, to takie miejsce, gdzie stykają się w działaniu wszystkie te jednostki. Jak układa się współpraca z pozostałymi firmami?
- Tu musze powiedzieć, ze współpraca jest w pełni wzorcowa. Nasze wspólne działania zmierzają do poprawy warunków mieszkaniowych w budynkach komunalnych poprzez doprowadzenie do nich ciepła, wody i kanalizacji. Przykładem takiej dobrej współpracy są budynki przy ulicy Kościelnej, Wileńskiej i Warszawskiej. Takim najbardziej widocznym przykładem, jest ulica Warszawska, gdzie udało się przeprowadzić wiele różnych działań, dzięki dobrej koordynacji. Na Warszawskiej prowadzono siec cieplną, wodociągową, kanalizację sanitarną i deszczówkę. Gmina wykonała również nawierzchnię i chodniki. Tu widać, że dobra współpraca wszystkich służb miejskich „zagrała” i jak bardzo jest potrzebna.
Rozmawiała Teresa Urbanowska
Z dnia: 14 września 2006, brak komentarzy
O końcowej rekultywacji wysypiska i selektywnej zbiórce odpadów w Gminie Wołomin opowiada Zbigniew Piróg, prezes Miejskiego Zakładu Oczyszczania.
- Czy jest coś co można uznać za największe osiągnięcie dla MZO w ciągu ostatnich czterech lat?
- Takim najbardziej znaczącym wydarzeniem dla naszego zakładu w latach 2002 – 2006 jest realizacja selektywnej zbiórki odpadów „u źródła” w ramach projektu „Końcowa Rekultywacja, Ukształtowanie Składowiska i Selektywna Zbiórka Odpadów w Gminie Wołomin”. Projekty powstał z wykorzystaniem opracowanego w 2004 roku przez pracowników naszego zakładu programu selektywnej zbiórki odpadów „u źródła”.
- Akurat o tym programie pisaliśmy na naszych łamach dość dużo. Ale może przypomnijmy jeszcze o co w nim chodzi.
- W pierwszym etapie program obejmował działaniem miasto Wołomin, w drugim również sołectwa. Głównym celem programu było stworzenie dogodnych warunków dla mieszkańców do segregowania odpadów opakowaniowych „u źródła” czyli w gospodarstwach domowych. Na realizację tego projektu pozyskane zostało 5.2 mln zł dofinansowania ze środków Unii Europejskiej co stanowi 74,32 % kosztów kwalifikowanych w ramach wyżej wymienionego projektu. Inwestycja jest realizowana w latach 2004 – 2006.
- Jakie korzyści z realizacji takiego projektu ma sama firma?
- MZO w ramach realizacji Projektu zostało wyposażone w nowoczesne urządzenia służące do pozyskania w procesie segregacji surowców wtórnych, odpadów opakowaniowych, które to mieszkańcy uczestniczący w programie zbierają do specjalnych worków. Ale to nie wszystko. Nasz zakład wzbogacił się również, dzięki temu programowi w: prasę kontenerową do zagęszczania balastu z linii sortowniczej, prasę kanałową do formowania bel surowców wtórnych, linie sortowniczą z kruszarką do szkła.
- Czy sprawdzaliście, jakie wymierne efekty przyniosła selektywna zbiórka odpadów u źródła?
- Od 2004 roku do 30 czerwca roku bieżącego, wyselekcjonowano 2 141,90 ton surowców wtórnych takich jak: makulatura, tworzywa sztuczne, szkło oraz złom stalowy i złom metali kolorowych. Z funduszy gminnych zakupiono worki i stojaki przeznaczone do gromadzenia odpadów opakowaniowych. Zakupione zostaną również dwa specjalistyczne pojazdy do zbierania i transportu worków odbieranych od mieszkańców.
- Zatrzymajmy się może przez chwilę przy temacie: „Końcowa rekultywacja i ukształtowanie składowiska” . Z tego co nam wiadomo jest to już temat zakończony. Co przez to działanie zyskaliśmy?
- Faktycznie obiekt został odebrany przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i oddany do użytku 28 czerwca tego roku. Inwestycję realizował Zakład Techniki Ochrony Środowiska FOLEKO Sp. Z o.o. Ze Świdnicy, firma wyłoniona w przetargu, w którym osiągnięto cenę o około 2 mln. zł. niższą niż zakładał kosztorys inwestorski. „Stara część wysypiska” jest zabezpieczona, natomiast wybudowana nowa kwatera, zgodnie z założeniami projektowymi, ma posłużyć nam przez okres od 6 do 8 lat. Po upływie tego czasu składowisko zostanie całkowicie zamknięte i będzie mogło być zagospodarowane np. Na cele sportowo-rekreacyjne, z jednocześnie prowadzonym monitoringiem w zakresie oddziaływania na środowisko.
- Czy akcja zbiórki odpadów opakowaniowych „u źródła” jest w dalszym ciągu prowadzona?
- W jaki sposób mieszkańcy chętni do wzięcia udziału w takiej zbiórce mogą się do tej akcji przyłączyć?
Rozmawiała Teresa Urbanowska