Z dnia: 14 września 2006, brak komentarzy
We wtorek 12 września SKOK Wołomin obchodził siódmą rocznicę powstania.
W uroczystej konferencji licznie uczestniczyli pracownicy, członkowie i przyjaciele instytucji.
Kto pamięta jakie były początki tej instytucji na pewno zadaje sobie pytanie jak im się to udało? Początkowo niewielka, licząca dwóch pracowników firma dziś zatrudnia 120 osób. Kadrę pracowniczą w przeważającej ilości stanowią ludzie młodzi – jak podają oficjalnie działacze SKOK, średnia wieku pracowników nie przekracza 25 lat.
Odpowiedzi na pytanie – Jak im się to udało? – można było doszukać się podczas tegorocznej jubileuszowej konferencji, przez którą przewijało się hasło: „Sukcesem jest Człowiek”. Jak wielokrotnie podkreślano podczas spotkania, firma chce i stara się o to, by świadczone przez nią usługi były na jak najwyższym poziomie. Wyniki finansowe jak też tempo w jakim rozwija się SKOK Wołomin pokazują, że znalazło to uznanie u klientów korzystających z usług Kasy. W jednym z wywiadów zamieszczonych na naszych łamach przy okazji otrzymania przez SKOK kolejnej nagrody „Najdynamiczniejszy SKOK”, Mariusz Gazda Powiedział: – Nagroda sama w sobie nie jest sukcesem, ale jest potwierdzeniem sukcesu, jaki w ciągu ostatnich lat osiągnął nasz rodzimy SKOK.
A tych sukcesów przez ostatnie siedem lat zebrało się wcale nie mało. W rankingu SKOK-ów opublikowanym przez Rzeczpospolitą nasz Kasa zajęła 8 pozycję. Jest to sukces tym bardziej spektakularny, że w ciągu roku był to awans o siedem oczek w górę. Tę dynamikę rozwoju widać w wielu miejscach. Rośnie zatrudnienie, przybywa nowych placówek, przybywa też ilość stałych członków. W sposób znaczący wzrosły aktywa SKOK-u. – Od ubiegłego roku wzrosły one o ponad 93%, co oznacza, że zostały prawie podwojone – podkreśla prezes Gazda.
W okazjonalnym felietonie Wojciech Ciechomski tak pisze o sposobie na osiągnięcie sukcesu: – Od początku naszej działalności generalną dewizą było wsparcie lokalnej społeczności, którą stanowią w większości osoby o niewielkiej zdolności kredytowej, które nie miały dotychczas możliwości skorzystania z usług bankowych, znajduje się poza zasięgiem zainteresowania banków. Uważamy, że poprzez naszą działalność możemy stać się przyczynkiem rozwoju tych osób. Wynika to głównie z podstawowej idei ruchu SKOK owego – ekonomicznej samopomocy w warunkach gospodarki rynkowej oraz z tego, że jesteśmy spółdzielczą organizacją niezarobkową to jest nie działającą dla zysku (…) Jesteśmy dumni ze swojej dotychczasowej aktywności, ale wciąż stanowimy przed sobą nowe zamierzenia z wiarą w coraz liczniejsze rzesze członków i tym samym dalszy owocny rozwój naszej organizacji.
Teresa Urbanowska
Z dnia: 14 września 2006, brak komentarzy
Ocenia się, że około 10% społeczeństwa odczuwa mniej lub bardziej nasilone objawy depresji sezonowej. Najczęściej rozpoczyna się ona w trzeciej dekadzie życia, nie występuje po 55 roku życia. 2-3 razy częściej występuje u kobiet.
dr. Ryszard Stańczak
Wiele osób w sezonie jesiennym i zimowym skarży się na zmęczenie i senność, chandrę lub też wyraźne obniżenie nastroju. W nocy śpią one dłużej, pomimo to stale skarżą się na niewyspanie i z upływem dnia marzą tylko o powrocie do łóżka. Wzrasta łaknienie, szczególnie rośnie apetyt na słodycze. Nadmierne spożywanie batoników, czekoladek i innych łakoci prowadzi do przyrostu wagi. Są to bardzo charakterystyczne cechy depresji zimowej. Istotne jest, iż uczucie ciągłego zmęczenia przeważa nad przeżywaniem smutku – w pewnych przypadkach depresja sezonowa może przebiegać bez przygnębienia!
Jakie jest
rozpowszechnienie
depresji sezonowej?
Ocenia się, że około 10% społeczeństwa odczuwa mniej lub bardziej nasilone objawy depresji sezonowej. Najczęściej rozpoczyna się ona w trzeciej dekadzie życia, nie występuje po 55 roku życia. 2-3 razy częściej występuje u kobiet. Częstość występowania tej formy depresji rośnie wraz z szerokością geograficzną – jest to związane ze zmniejszaniem się długości dnia oraz ilości dni słonecznych w czasie roku. Depresja sezonowa może występować również u dzieci. Objawia się trudnościami we wstawaniu z łóżka, zasypianiu na lekcjach i trudnościami w nauce, skargami na ciągłe zmęczenie, wagarowaniem; dzieci stają się bardziej kapryśne i apatyczne.
Co powoduje
depresję sezonów?
Wydaje się, że u osób cierpiących na tą przypadłość następuje rozstrojenie się zegara biologicznego regulującego procesy życiowe człowieka. Winą za rozregulowanie zegara biologicznego obarcza się zmniejszenie ilości światła i krótszy dzień w okresie jesienno-zimowym.
Czy depresja sezonowa powinna być leczona?
Opisane objawy ustępują zwykle wiosną żeby nawrócić w okresie jesienno zimowym. Jeżeli powtarzają się regularnie przez kolejne lata i utrudniają codzienne funkcjonowanie powinny być leczone przez psychiatrę.
Jak leczy się depresję sezonową?
Obecnie uważa się, że najbardziej skutecznym leczeniem jest fototerapia. Osoby cierpiące na depresję sezonową mogą jej zapobiegać w okresie jesiennym stosując zabiegi światłolecznictwa profilaktycznie.. Skuteczne może być łączenie leczenia światłem z lekami przeciwdepresyjnymi.
Aby uzyskać pomoc należy zwrócić się do lekarza psychiatry.
Czy istnieją inne sezonowe zaburzenia nastroju?
Opisano również depresję letnią. Objawy depresyjne, które nawracają latem wydają się być związane ze wzrostem temperatury i wilgotności powietrza. Stąd wydaje się, że przebywanie w chłodnym i suchym pomieszczeniu może poprawić samopoczucie podobnie jak leczenie światłem w depresji zimowej.
Z dnia: 14 września 2006, brak komentarzy
Izabela Kieś – neurologopeda
Już na pierwszej wizycie dziecko może usłyszeć prośbę, by naśladowało logopedę i parsknęło jak koń, oblizało usta, cmoknęło, zaklęskało. Obserwując wykonanie tego typu ćwiczeń, można ocenić sprawność ruchową aparatu artykulacyjnego. Niski poziom tej sprawności może być przyczyną zaburzeń mowy. Jest on związany z ogólnym rozwojem ruchowym dziecka. Dzieci, które późno zaczynają mówić, źle mówią, często też później siadają, są mniej sprawne ruchowo, gorzej skaczą, biegają, utrzymują równowagę. Wymawianie poszczególnych głosek wymaga odpowiedniego ułożenia narządów mowy, pracy innych mięśni. W mowie spontanicznej, gdy głoska goni głoskę, trzeba bardzo szybko przechodzić od jednego układu narządów mowy do innego. Dzięki gimnastyce warg, języka, podniebienia miękkiego, żuchwy, staje się to precyzyjniejsze. To etap przygotowujący do nauki prawidłowej artykulacji głosek, gdy jest ona zaburzona. W przypadku opóźnionego rozwoju mowy taka gimnastyka przyspiesza powstawanie nowych głosek. Doskonalenie sprawności mięśni aparatu artykulacyjnego poprawia również dykcję.
Poszczególne ćwiczenia logopeda najpierw sam demonstruje, potem powtarza je pacjent. Często praca odbywa się wtedy przed lustrem. Ćwiczenia zalecane do domu, należy powtarzać systematycznie każdego dnia. Warto by rodzic przypilnował dziecko i poświęcił mu parę minut dziennie. Wspólnie wykonane ćwiczenia mogą być dobrą zabawą, która służy rozwojowi i poprawie funkcjonowania dziecka. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na te ruchy, które sprawiają trudność. Nie należy forsować dziecka zbyt długo trwającymi ćwiczeniami. Lepiej krócej ale częściej.
Z dnia: 14 września 2006, brak komentarzy
Najwięcej zamieszania wokół przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie robiły
(i nadal robią) osoby czy grupy, które nie tylko nic tak naprawdę o nim nie wiedzą, ale też nie należą do grona bezpośrednio zainteresowanych, tzn. nie są rodzicami dzieci w wieku szkolnym.
Katarzyna Rozbicka
Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 roku w art. 4.1 zobowiązuje szkoły do wprowadzenia treści z zakresu wychowania do życia w rodzinie (WDŻWR). Jest to jednak w dużej mierze zapis pusty, ponieważ w myśl Rozporządzenia MEN z dnia 12 sierpnia 1999 roku uczestnictwo uczniów na zajęciach z wychowania do życia w rodzinie jest uzależnione od zgody rodziców, przez co stawia osoby prowadzące oraz sam przedmiot w złym świetle. – Jeśli wymaga się zgody rodziców, to znaczy, że treści przekazywane przez edukatorów są – no, właśnie, jakie? – Demoralizujące? Nieprawdziwe? Nakłaniające do zła czy krzywdzenia innych?
Najwięcej zamieszania wokół przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie robiły ( i nadal robią) osoby czy grupy, które nie tylko nic tak naprawdę o nim nie wiedzą, ale też nie należą do grona bezpośrednio zainteresowanych, tzn. nie są rodzicami dzieci w wieku szkolnym. Dotychczasowe rządy także wolały unikać tematu. Politycy prawicy – bardziej, politycy lewicy – mniej stanowczo, ale jednak przeciwstawiali się wprowadzeniu przedmiotu do szkół.
Tymczasem mamy coraz więcej rozwodów, mnóstwo małżeństw zawieranych przez ludzi w bardzo młodym wieku – często jedynie z powodu tzw. „wpadki”, coraz większą liczbę samotnych i często małoletnich matek, a wiele kobiet dopiero w dojrzałym wieku dowiaduje się o swojej niepłodności wynikającej np. z przebytych w dzieciństwie czy okresie dojrzewania chorób. Większości tych tragedii ludzkich można było uniknąć właśnie poprzez właściwą edukację seksualną, która wbrew obiegowym opiniom, jest bardzo prorodzinna i wcale nie polega na zachęcaniu młodych ludzi do rozwiązłości czy niemoralnego zachowania. Przeciwnie – uczy odpowiedzialności za siebie i innych, uczy jak budować związki oparte na trwałych podstawach, jak rozwiązywać konflikty, pomaga też zrozumieć dojrzewającemu człowiekowi siebie, zachodzące w jego organizmie oraz psychice zmiany i to, co moim zdaniem jest bardzo ważne – burzy mity i stereotypy na temat rozwoju oraz zdrowia psychoseksualnego człowieka. Zaletą tej formy “uświadamiania” młodych ludzi jest choćby to, iż zajęcia prowadzą ludzie nieprzypadkowi. Są to pedagodzy, nauczyciele, edukatorzy seksualni czy sami seksuolodzy.
Ten obszar naszego życia jest w Polsce nadal tematem tabu, ale tylko tam, gdzie powinno się o nim mówić otwarcie – w rodzinie i w szkole. Nie oszukujmy się, młodzież poszukuje informacji na temat seksualności i czerpie je z niezbyt fachowych źródeł. Często są nimi starsi koledzy, internet, czasopisma czy filmy – ale te, które więcej mają wspólnego z pornografią niż z nauką. Jakie są efekty takich młodzieńczych poszukiwań nie trudno się domyśleć.