01. Poszukiwacze
Z dnia: 17 stycznia 2007, 8 komentarzyEdward M. Urbanowski
Zaczęliśmy ten rok fajerwerkami, szampanem i zabawą. Czyli tak, jak poprzednie. Powiedziałbym, tradycyjnie. Chociaż wolałbym, by to święto miało charakter spontanicznej, powszechnej zabawy na świeżym powietrzu. W tym dniu powinniśmy, tak jak miliony ludzi na świecie, witać Nowy Rok na ulicach i placach naszych miast i wsi. Może w przyszłym roku spotkamy się na Placu 3-go maja w Wołominie?
Nie przebrzmiał jeszcze huk noworocznych petard, gdy wybuchła lustracyjna bomba z napisem; „Arcybiskup”. Mówili wszyscy, dużo i uczenie, że wydawało się, że już nic więcej nie można dodać. A jednak. W tym tumulcie zagłuszone zostało oficjalne stanowisko Watykanu! Dlaczego? Proszę przeczytać.
Federico Lombardi rzecznik Stolicy Apostolskiej: „Postawa abp. Wielgusa w minionych latach reżimu komunistycznego w Polsce poważnie wystawiła na szwank jego autorytet, także wśród wiernych. Dlatego mimo jego pokornej i wzruszającej prośby o przebaczenie, rezygnacja z posługi w Warszawie i jej szybkie przyjęcie przez Ojca Świętego wydały się stosownym rozwiązaniem, aby stawić czoła dezorientacji, do której doszło w tym kraju.(…).
Przy tej okazji dobrze jest też zauważyć, że sprawa abp. Wielgusa nie jest pierwszym i prawdopodobnie nie będzie ostatnim przypadkiem ataku na ludzi Kościoła, opartego na dokumentach Służby Bezpieczeństwa dawnego reżimu. Chodzi o obszerny materiał. W próbach oceny jego wartości i wyciągania zeń wiarygodnych wniosków nie można zapominać, że stworzyli go funkcjonariusze reżimu ucisku posługującego się szantażem.
Wiele lat od upadku reżimu komunistycznego, gdy zabrakło wielkiej i niekwestionowanej postaci Jana Pawła II, obecna fala ataków na Kościół katolicki w Polsce, bardziej niż szczerym poszukiwaniem przejrzystości i prawdy, pod wieloma aspektami wydaje się być dziwnym przymierzem: między ówczesnymi oprawcami i innymi przeciwnikami Kościoła, a także zemstą tych, którzy niegdyś go prześladowali, a zostali zwyciężeni wiarą i pragnieniem wolności narodu polskiego.”
To „dziwne przymierze”, które zastąpiło „szczere poszukiwanie przejrzystości i prawdy” jest nam już w Wołominie dobrze znane. Przed rokiem, w imię tej „przejrzystości i prawdy”, lokalne media rozpoczęły lustrowanie naszych burmistrzów i wójtów. Zostało zasugerowane czytelnikom, że pewne osoby mogą być agentami SB. Tę nie potwierdzoną dokumentami plotkę, wykorzystali natychmiast ci, którzy mieli chęć przejąć władzę, bezkarnie rozpowszechniając ją po naszych domach i ulicach. To było wspólne działanie ludzi dawnego reżimu jak i nowych, wywodzących się z różnych środowisk, dopiero aspirujących do wejścia na salony władzy. To „dziwne przymierze” wystawiło wspólnego kandydata na burmistrza. Przegrali, ale ile pozostawili po sobie brudu, pomówień i kłamstw! Stu agentów, mówiących to samo, w stu różnych miejscach. To znany esbecki fortel. W przeddzień wyborów w sklepie, na targu, pod kościołem tylko jeden brzmiał głos: burmistrz jest kapusiem! To nie moja wybujała wyobraźnia tak mówi, a fakty. Kilka dni temu, na śmietniku, znaleziona została reklamówka z kilkoma tysiącami ulotek właśnie tej treści: burmistrz jest kapusiem. Nie zostały rozdane tylko dlatego, że w przeddzień opublikowane zostało zaświadczenie IPN demaskujące to potworne kłamstwo.
Autorzy tej ulotki są wciąż wśród nas. Czują się dobrze, bo przecież nie mogą mieć wyrzutów sumienia. Oni tylko poszukiwali prawdy.







