01. Komentarz zbyteczny
Z dnia: 26 kwietnia 2007, 6 komentarzyEdward M. Urbanowski
Władza dała ludowi igrzyska. Tę radosną wieść ogłosił sam premier Jarosław Kaczyński. Zapomniał tylko dodać, że pieniądze na wybudowanie kilku dużych stadionów piłkarskich zostaną komuś zabrane. Wiemy, że za kilka dni rozpoczną się strajki lekarzy i zostanie zlikwidowanych kilka szpitali, bo nie ma pieniędzy w budżecie państwa na służbę zdrowia. Komentarz, sądzę, jest tu zbyteczny.
Z tych samych powodów, czyli niskich płac, w instytucjach rządowych mają już miejsce niegodne człowieka, a i urzędnika, zachowania. W moim poprzednim felietonie opisałem, na przykładzie pewnego urzędu państwowego sytuację, gdzie urzędnicy, by otrzymać nagrodę, piszą na siebie meldunki. Sądziłem, że może jest to odosobniony przypadek i że zwykła operacja wycięcia tych kilku zgniłych komórek uratuje cały organizm. Okazało się, że to nie jest chyba incydentalny przypadek tej choroby a sprawnie funkcjonujący system oparty na totalnej inwigilacji, czyli meldowaniu o wszystkim i o wszystkich przełożonym. A że nie przesadzam, to powiem tylko tyle, że dzięki inicjatywie jakiegoś tam mieszkańca naszego wołomińskiego powiatu, przedmiotowy egzemplarz „Życia”, wraz ze stosownym meldunkiem, został dostarczony do centrali Ważnej Instytucji. Zaś autor notatki, w gronie przyjaciół, już świętował swój finansowy sukces, czyli pewną nagrodę. Naturalnie, uczestnicy tej przesympatycznej uroczystości już napisali notatki na swojego zaradnego kolegę i to dzięki ich gadulstwu dowiedziałem się o całym zdarzeniu. Śmieszne?
Przed kilku laty, w wołomińskim szpitalu, zrodziła się myśl wybudowania dla chorych kaplicy. Pomysł zyskał poparcie u władz powiatu, ale ludzie, jak to ludzie, zaczęli buczeć, czyli wyrażać swoje niezadowolenie. Dla wszystkich było wiadomym, że kaplica nie jest najpilniejszą potrzebą szpitala a raczej powinien to być ciepły korytarz łączący dwa budynki, pomiędzy którymi trzeba przewozić chorych. Chorzy są przewożeni przez podwórko szpitalne niezależnie od pogody, bo w jednym budynku leżą a w innym wykonywane są specjalistyczne badania. Koce nie zawsze przecież chronią przed zimnem czy deszczem. Znany jest w mieście przypadek starszej pani, gdy skierowana z izby przyjęć na szpitalną salę już tam żywa nie dojechała. Rodzina zmarłej, przyczynę jej śmierci upatruje właśnie w tej przeprawie pod gołym niebem przez szpitalne podwórko. Dla decydentów stało się jasne, że trzeba jednak posłuchać ludzi i, przy okazji budowy kaplicy, wybudować łącznik. I tak też zrobiono. Kamień poświęcił Arcybiskup i roboty ruszyły. Dla jednych była to budowa kaplicy a dla innych korytarza. Decydowały reprezentowane przez daną osobę tzw. wartości.
Zmieniła się władza w powiecie i w szpitalu. W budżecie powiatu na 2007 rok znalazły się pieniądze na budowę łącznika. Szybko zaprotestowała „Wspólnota Samorządowa”, czyli ugrupowanie radnego Pawła Solisa. W opublikowanym sprzeciwie, podpisanym przez Adama Kopczyńskiego, czytamy, m.in.: „Choroba, pobyt w szpitalu, to czas, kiedy często wielu z nas nadrabia zaległości i zaniedbania życia duchowego i praktyk religijnych. Budowa łącznika między dwoma budynkami szpitala jest momentem, w którym można nadrobić zaległości i stworzyć warunki do godnego wypełniania praktyk religijnych dla tych pacjentów naszego szpitala, którzy mają taką potrzebę.”
A ja myślałem, że wystarczy w szpitalu kapelan, kilku dobrych lekarzy, nowoczesna aparatura, i życzliwy dla chorego, bo dobrze opłacany, personel.







