02. I tacy też są
Z dnia: 14 czerwca 2007, 4 komentarzyEdward M. Urbanowski
Czerwiec rozpocząłem radośnie, od zabawy na weselu. Impreza była udana, więc hulankom, śpiewom i wszelkiej swawoli nie było końca. Dobrze, że poniedziałek miałem wolny! Ale to nie wszystko. W końcu miesiąca kolejne wesele. Uff! Na szczęście już pokazały się w lasach jagody i grzyby a na łąkach obrodził szczaw, więc do zimy wyjdę na prostą. A zresztą, taka zmiana diety dobrze mi zrobi.
Chyba to było w kwietniu, gdy zastanawiałem się nad poziomem polskiej administracji. Było dla mnie oczywiste, że jest źle, bo nigdzie tam, gdzie są niskie płace i panują koszmarne relacje, nie przyjdą wartościowi pracownicy. Tekst ten wywołał rezonans. I dobrze, bo to i miło autorowi i czemuś służy. Powiedzmy, powinno służyć, bo jest jak jest. W ubiegłym tygodniu, nie kto inny, tylko właśnie polscy urzędnicy wprowadzili świat w zdumienie. I to czym! Pierwszą była rzeczniczka praw dziecka, Ewa Sowińska, która zapowiedziała potrzebę sprawdzenia czy lalka, teletubiś Tinky Winky, bohater filmów animowanych dla dzieci, nie jest aby gejem. Później minister edukacji Roman Giertych nie umieścił, między innymi, Fiodora Dostojewskiego w kanonie lektur szkolnych. A na koniec Mariusz Kamiński, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, wyraził zgodę na coś tak makabrycznego, jak nadanie sprawie kardiochirurga ze szpitala MSWiA kryptonimu „Mengele”, od nazwiska hitlerowskiego zbrodniarza z Oświęcimia. Jak by tego nie było mało, minister Zbigniew Wassermann zgodził się w radio, że był to niewłaściwy kryptonim ale zaraz dodał, że ujawnienie go stanowi złamanie prawa. I to dla ministra z PiS-u było w tym zdarzeniu najważniejsze, bo nastąpił tu wyciek tajemnicy państwowej! Władysław Bartoszewski określił to wprost: „w strukturach państwa zatrudniono idiotów”.
I tu dochodzimy do istoty naszych rozmyślań. Czy “idioci” są tylko wśród rządzących? Przecież gdybyśmy z każdym wyżej wymienionym ministrem porozmawiali, to zapewne okazało by się, że są to miłe, sympatyczne i mądre osoby. Skąd zatem biorą się te idiotyzmy niszczące nasz kraj? Jedynym wytłumaczeniem takiego postępowania może tu być spiskowa teoria dziejów, ale nie mogę tego potwierdzić. Pozostaje mi więc szukać analogii w znanym mi otoczeniu, by tym sposobem coś tu zrozumieć.
Przed tygodniem, w niedzielę, uroczyście otwarto Plac 3-maja w Wołominie. Wytrysnęła fontanna, zapłonęły światła. Od dzieci po starców wszyscy przyjęli to z entuzjazmem. Wydawało się, że jest to powszechne odczucie. Ale już w poniedziałek przy fontannie pojawiło się trzech czy czterech wyrostków, którzy przez wiele godzin siedzieli w lodowatej wodzie majstrując coś przy dyszach wodnych. We wtorek było podobnie, ale po południu wszyscy zauważyli, że fontanna się psuje. Trzeba było wezwać konserwatora. Przez dwa dni naprawiano uszkodzenia. Zgromadzeni na placu mieszkańcy byli zgodni, że to nie była przypadkowa awaria a zamierzone działanie. Komuś bardzo zależało, by ta fontanna szybko się popsuła, by można było głośno mówić o wyrzuconych w błoto miejskich pieniądzach. To nie fantazja! W czwartek na placu wielu z nas to usłyszało.
Ta lekcja z psuciem fontanny chyba nas czegoś nauczyła. Dowiedzieliśmy się, że i w naszym mieście, tak jak w administracji państwa, są osoby, którym bardzo zależy, by mówiono o nas źle, by wokół nas był tylko brud i chaos. Ich życiową misją jest destrukcja. Ale czy to oznacza, że jesteśmy bezsilni? Na początek zróbmy sprawnie działający monitoring w centrum miasta, a zobaczymy, dlaczego tak często spotykamy idiotów.







