<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Życie Powiatu na Mazowszu &#187; Kultura</title>
	<atom:link href="http://www.zyciepw.pl/view/kultura/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.zyciepw.pl</link>
	<description>Bezpłatny tygodnik powiatu wołomińskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 15:55:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>Pomysł na najbrzydsze miasto świata</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/pomysl-na-najbrzydsze-miasto-swiata</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/pomysl-na-najbrzydsze-miasto-swiata#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 15:16:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 258, 2 lutego 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26386</guid>
		<description><![CDATA[Wyremontowana kamienica na rogu ul. Kościelnej i Mickiewicza w Wołominie przyciąga wzrok i uwagę nie tylko przez kontrast z sąsiednimi blaszanymi pawilonami. Równie barwny i intrygujący jak jego projekty jest też Andrzej Kaleta – twórca związany z miastem. – Twoja droga do projektowania i aranżacji wnętrz była dość kręta&#8230; – Urodziłem się i mieszkałem przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyremontowana kamienica na rogu ul. Kościelnej i Mickiewicza w Wołominie przyciąga wzrok i uwagę nie tylko przez kontrast z sąsiednimi blaszanymi pawilonami. Równie barwny i intrygujący jak jego projekty jest też Andrzej Kaleta – twórca związany z miastem. <span id="more-26386"></span></p>
<p><strong>– Twoja droga do projektowania i aranżacji wnętrz była dość kręta&#8230;</strong></p>
<p>– Urodziłem się i mieszkałem przez kilka lat w Mińsku Mazowieckim, ale dzieciństwo i młodość spędziłem na warszawskim Bemowie. Początkowo bardziej kusiło mnie wykształcenie techniczne, więc&#8230; jestem technikiem budowy maszyn. Przydało mi się to później, co potwierdza tylko teorię, że wszystko, co nas w życiu spotyka, jest potrzebne i czegoś nas uczy. Wtedy jeszcze szybko wycofywałem się z wszelkich kółek plastycznych, do których zapisywała mnie wierząca w moje artystyczne zdolności ciotka&#8230; Dopiero ostatnie dwa lata szkoły średniej poświęciłem na rozwój swoich umiejętności plastycznych. Dzięki temu dostałem się na ASP, na konserwację dzieł sztuki, wydział malarstwa sztalugowego i rzeźby polichromowanej.</p>
<p><strong>– To zapewne dość barwny okres w twoim życiu&#8230;</strong></p>
<p>– Mimo pozornie luzackiego nastroju na akademii pracuje się bardzo ciężko. Znakomite było to, że przez cały czas nauki mieliśmy kontakt z oryginalnymi dziełami – na przykład w Muzeum Narodowym w Warszawie. Po studiach trafiłem do Zamku Królewskiego, gdzie byłem konserwatorem dzieł sztuki. W którymś momencie odczułem potrzebę stworzenia czegoś swojego – próbowałem głównie malarstwa, ale projektowałem też formy użytkowe. Nie porzuciłem pracy konserwatorskiej, pracowałem na przykład jako kustosz zbiorów prywatnych arystokratycznej szkockiej rodziny. Spędziłem trochę czasu w USA, wyjechałem z Nowego Jorku tydzień przez atakiem na World Trade Center.</p>
<p><strong>– Co skłoniło cię do zajęcia się projektowaniem wnętrz?</strong></p>
<p>– Przede wszystkim daje mi to bezpośredni kontakt z człowiekiem. Troszkę przypomina to pracę konserwatora, gdyż do każdego zlecenia trzeba podejść indywidualnie, poznać charakter, dostosować swoje pomysły i styl. W projektowanym wnętrzu nie ja przecież będę mieszkał, ale inny człowiek, nie mogę się więc kierować wyłącznie swoim gustem. Chcę tworzyć wnętrza wybiegające nieco poza to, kim w danym momencie jest ich gospodarz, wnętrza, które pozwolą mu się rozwinąć, kreować siebie.</p>
<p><strong>– Jak trafiłeś do Wołomina?</strong></p>
<p>– Już w czasie studiów pojawiłem się na chwilkę na tym terenie – wykonywałem kopię malowidła ściennego z kościoła św. Trójcy w Kobyłce – scenę chrztu Jana Chrzciciela. Ale mój związek z tym terenem jest starszy – w Wołominie mieszkali moi dziadkowie ze strony ojca, on sam chodził tu do szkoły, choć urodził się we Francji&#8230; Najpierw on powrócił na te tereny, potem zaczął namawiać mnie – jak widać skutecznie. W 2001 r. osiedliliśmy się z rodziną w Zagościńcu, zostawiając za sobą poprzednie miejsce zamieszkania – Sobótkę pod Wrocławiem, razem z przyjaciółmi i źródłami dochodów.</p>
<p><strong>– To dość nieoczekiwany kierunek migracji – nie odstraszyła was „wołomińska legenda”?</strong></p>
<p>– Mieliśmy oczywiście obawy wywołane przez medialny wizerunek miasta, ale życie prędko zweryfikowało ten stereotyp: spotkaliśmy tu masę wspaniałych, życzliwych ludzi.</p>
<p><strong>– Twoje projekty elewacji wołomińskich kamienic wzbudzają żywe dyskusje wśród mieszkańców.</strong></p>
<p>– Zawsze mówiłem, że Wołomin to najbrzydsze miasto na świecie – a trochę świata widziałem. Cieszy mnie to, że znajduję zleceniodawców, a jeszcze bardziej – że udaje mi się wykonywać renowacje elewacji kamienic. Dziś może te prace są uważane za kontrowersyjne, ale za kilka lat oswoimy się z nimi i – mam nadzieję – zbudują pewien charakter centrum miasta. Nie mamy tu pereł architektury, ale mamy pewien styl, który można wyeksponować, podkreślić, powielić. Można na przykład powielić zwieńczenia kamienic i sprowadzić je na ziemię, używając podobnych form w charakterze oparć ławek czy innych elementów małej architektury. Jestem przekonany, że odważny, oryginalny pomysł na wygląd centrum miasta zmieni życie okolicznych mieszkańców i przedsiębiorców – podobnie, jak aranżacja wnętrza domu zmienia życie jego mieszkańców.</p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Rozmawiał Łukasz Rygało</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/pomysl-na-najbrzydsze-miasto-swiata/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ferie w Słupnie za nami</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/ferie-w-slupnie-za-nami</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/ferie-w-slupnie-za-nami#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 15:13:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 258, 2 lutego 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26384</guid>
		<description><![CDATA[Ferie nie muszą być nudne. Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Słupno już kolejny raz zorganizowało „Ferie w Słupnie” – atrakcje dla osób, które postanowiły spędzić dwa zimowe tygodnie w tym sołectwie. Trzeba przyznać, że w tym roku i dzieci, i młodzież nie narzekały na brak ciekawych zajęć. 17 stycznia wieś odwiedziła Beata Dubaniewicz, która jest podróżniczką i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ferie nie muszą być nudne. Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Słupno już kolejny raz zorganizowało „Ferie<br />
w Słupnie” – atrakcje dla osób, które postanowiły spędzić dwa zimowe tygodnie w tym sołectwie. Trzeba przyznać, że w tym roku i dzieci, i młodzież nie narzekały na brak ciekawych zajęć.<span id="more-26384"></span></p>
<p>17 stycznia wieś odwiedziła Beata Dubaniewicz, która jest podróżniczką i pilotem wycieczek zagranicznych. Podczas wizyty w Słupnie opowiedziała o swoich przygodach podczas wyprawy do Australii, wyświetliła filmy i fotografie, które wykonała w tym kraju. Wszystkie osoby, które przybyły na to spotkanie, własnoręcznie wykonały bumerangi.</p>
<p>18 stycznia Słupno odwiedziła Ilona Cichocka, która jest dietetykiem. Wygłosiła wykład na temat racjonalnego odżywiania i zdrowego stylu życia. Zadaniem każdego uczestnika tego wykładu było narysowanie piramidy zdrowego żywienia. Po wykładzie odbył się konkurs plastyczny w kategorii „Piramida zdrowego żywienia” oraz „Ferie w Słupnie”.</p>
<p>19 stycznia odbyły się warsztaty pieczenia ciasteczek, które prowadziła mieszkanka Słupna Renata Wilkowska. 21 stycznia inna mieszkanka Słupna Monika Jagiełło poprowadziła warsztaty artystyczne, których uczestnicy obejrzeli spektakl „Komu wierzycie”, nauczyli się, w jaki sposób należy analizować przedstawienia teatralne, dzieła literackie i muzyczne. Dopełnieniem warsztatów z Moniką Jagiełło było przygotowanie występu artystycznego z okazji Dnia Babci i Dziadka. Występ ten odbył się 22 stycznia w lokalu przy barze „7” w Słupnie. Na scenie zaprezentowali się młodzi artyści mieszkający w tym sołectwie. Po raz kolejny udowodnili, że Słupno to prawdziwa kopalnia talentów.</p>
<p>Niedzielny występ rozpoczął się od życzeń: – W imieniu swoim i wszystkich osób, które dziś wystąpią, życzę Państwu dużo zdrowia, szczęścia, oraz pociechy z waszych wnuków” – powiedziała Monika Jagiełło. Kolejnym elementem programu był wykład przygotowany przez Eryka Dudę-Gawrońskiego na temat mózgu kobiety i mężczyzny. Eryk w obrazowy sposób dokonał analizy tego tematu, łącząc psychologię ze sztuką. Podczas Dnia Babci i Dziadka wystąpili przedstawiciele teatru Ekspresja, który od kilku miesięcy działa w Słupnie. Tym razem nie wystawili oni żadnego spektaklu, tylko zaprezentowali swój talent wokalny. Kinga Głowacka zaśpiewała utwory „Orła cień” i „Kolorowy wiatr”, których wykonanie poruszyło wszystkich gości. Katarzyna Jamro wraz z Dawidem Skorupskim wykonali utwór „Najtrudniejszy pierwszy krok” – zaskoczyli wszystkich oryginalną interpretacją. Wzruszający był występ Eryka Dudy-Gawrońskiego, który zaśpiewał piosenkę „List do M”.</p>
<p>22 stycznia wystąpiły także trzy debiutantki teatru „Ekspresja”. Były to: Kinga Aronowska, która wykonała utwór „Jambalaya”, Justyna Janiszewska, która zaśpiewała „To był świat w zupełnie starym stylu” oraz Paulina Wyszyńska, która zaprezentowała się w piosence „Ech mała”. Debiut dziewczyn był z pewnością udany, każda z nich potwierdziła, że ma prawdziwy talent, charyzmę i osobowość.</p>
<p>Ważnym punktem występu była prezentacja wierszy autorstwa Moniki Jagiełło, której dokonali Dawid Skorupski, Paulina Wyszyńska, Kinga Aronowska i Justyna Janiszewska. Zaprezentowali utwory pt. „Chcę żyć wśród ludzi”, „Kto?”, „Czekam” oraz „Dłonie”. Dzień babci i dziadka w Słupnie zakończyła piosenka „Czarny Alibaba”, którą zaśpiewała Monika Jagiełło.</p>
<p>W drugim tygodniu ferii odbyły się warsztaty rękodzieła artystycznego, które 24 stycznia poprowadziła Elżbieta Zdrodowska, a 25 i 26 stycznia mieszkanka Słupna Irena Michalik. Podsumowaniem całych ferii w Słupnie była dyskoteka dla młodzieży, która odbyła się 28 stycznia. Uczestnicy „Ferii w Słupnie” byli zadowoleni, że brali udział w tak interesujących spotkaniach. Wszyscy byli zgodni, że te dwa tygodnie spędzone w Słupnie nie były czasem zmarnowanym, ale ciekawie i mądrze spożytkowanym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/ferie-w-slupnie-za-nami/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepełnosprawni piszą wiersze</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/niepelnosprawni-pisza-wiersze</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/niepelnosprawni-pisza-wiersze#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 15:11:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 258, 2 lutego 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26382</guid>
		<description><![CDATA[Żyjąca na przełomie XIX i XX w. znakomita pedagog zajmująca się nauczaniem specjalnym Maria Grzegorzewska stwierdziła kiedyś: „Nie ma kaleki, jest człowiek”. To bardzo mądre słowa, bo  w naszym kraju, a szczególnie w jego mniejszych gminach żyć niepełnosprawnym jest ciężko. Gdy patrzy się na ulice innych krajów Unii Europejskiej, można pomyśleć, że jest tam więcej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Żyjąca na przełomie XIX i XX w. znakomita pedagog zajmująca się nauczaniem specjalnym Maria Grzegorzewska stwierdziła kiedyś: „Nie ma kaleki, jest człowiek”. To bardzo mądre słowa, bo  w naszym kraju, a szczególnie w jego mniejszych gminach żyć niepełnosprawnym jest ciężko.<span id="more-26382"></span></p>
<p>Gdy patrzy się na ulice innych krajów Unii Europejskiej, można pomyśleć, że jest tam więcej niż w Polsce osób niepełnosprawnych. To mylne wrażenie. Tam oni po prostu są widoczni – żyją, ciesząc się każdym dniem. Mogą pójść do każdej kawiarni, kina, teatru, przemieszczać się wszelkimi środkami transportu. Nikt nad nimi nie ubolewa. Nikt im nie współczuje. Oni są po prostu normalni, należą do tej samej grupy, co w pełni sprawni ludzie.</p>
<p>W naszym kraju ciągle się walczy, by niepełnosprawni żyli, po prostu. Nie chowali się w domu, nie byli skazani na litość „zdrowych”. W mniejszych miastach nie widzi się na ulicach ludzi na wózkach, chodzących z białą laską itp. Niestety nie wynika to z tego, że nie istnieją. Oni czują się gorsi i zostają w domach. Często nie biorą udziału w społecznym życiu tak, jak inni ludzie.</p>
<p>Anna Dymna, postać tak znana, że jej sylwetki nie trzeba przypominać, od lat zajmuje się sprawami ludzi niepełnosprawnych. Za wszelką cenę próbuje im pomóc. Utworzyła stowarzyszenie wspomagające takich poszkodowanych przez los ludzi. Pomaga żyć im normalnie i cieszyć się każdym dniem. Obecnie pojawił się projekt, w którym wziąć udział mogą niepełnosprawni z całej Polski piszący wiersze.</p>
<p>„Republika Marzeń” Fundacji Anny Dymnej Spółdzielnia Socjalna ogłosiła konkurs pod hasłem „Słowa, dobrze, że jesteście”. Udział w konkursie mogą wziąć osoby niepełnosprawne powyżej 16 roku życia, które piszą wiersze. Jak czytamy na stronie Fundacji: „Mogą to być osoby piszące rękami, ustami, stopami, a nawet powiekami (za pomocą specjalnych programów komputerowych). Technika pisarska nie jest ważna, najistotniejsza jest poezja. Nagrodą główną dla laureatów oraz osób wyróżnionych w konkursie będzie wydanie wspólnego tomiku poezji. Przewidziane są także nagrody pieniężne. Nadesłane wiersze oceni profesjonalne jury w składzie: Anna Dymna, Janina Graban, Józef Baran, Leszek Aleksander Moczulski i Adam Ziemianin”.</p>
<p>Taki konkurs to szansa dla każdej niepełnosprawnej osoby na przedstawienie czytelnikom swoich wierszy i wzięcie udziału w ciekawym projekcie.</p>
<p>Aby wziąć udział w konkursie, prace – pięć utworów poetyckich – wraz z formularzem zgłoszeniowym (do pobrania na www.republikamarzen.org) należy nadesłać do 31 marca drogą elektroniczną na adres biuro@republikamarzen.org z dopiskiem „Konkurs poezji” lub pocztą zwykłą na adres: „Republika Marzeń” Fundacji Anny Dymnej, ul. Prof. Stefana Myczkowskiego 4, 30-198 Kraków, z dopiskiem „Konkurs poezji”. Namawiamy szczególnie osoby niepełnosprawne z terenu Powiatu Wołomińskiego do zgłoszenia się ze swoimi wierszami do Anny Dymnej.</p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Sylwia Kowalska/Janina Stasiszyn</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/niepelnosprawni-pisza-wiersze/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Węgrzy, czyli Madziarzy</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/wegrzy-czyli-madziarzy</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/wegrzy-czyli-madziarzy#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 15:09:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 258, 2 lutego 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26380</guid>
		<description><![CDATA[Polak, Węgier – dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki – przysłowie ciągle żywe, ciągle aktualne. Polacy i Węgrzy od tysiąca lat trwają w nieustannej przyjaźni. Miejski Dom Kultury w Wołominie wraz z burmistrzem Ryszardem Madziarem ostatniej soboty świętował tę przyjaźń. Wieczór Solidarności Polsko-Węgierskiej, który miał miejsce 28 stycznia w Miejskim Domu Kultury w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Polak, Węgier – dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki – przysłowie ciągle żywe, ciągle aktualne. Polacy i Węgrzy od tysiąca lat trwają w nieustannej przyjaźni. Miejski Dom Kultury w Wołominie wraz z burmistrzem Ryszardem Madziarem ostatniej soboty świętował tę przyjaźń.<span id="more-26380"></span></p>
<p>Wieczór Solidarności Polsko-Węgierskiej, który miał miejsce 28 stycznia w Miejskim Domu Kultury w Wołominie, był spotkaniem wyjątkowym i nietuzinkowym. Impreza miała podkreślić wagę przyjaźni polsko-węgierskiej, przybliżyć kulturę, historię Węgier oraz ich obecne problemy. Gościem specjalnym był radca ambasady Węgier – Imre Molnar. Na początku spotkania podkreślono jedno ze źródeł pomysłu na taki wieczór. W końcu burmistrz Wołomina to Ryszard Madziar. Radca mógł więc porozmawiać z burmistrzem jak Madziar z Madziarem… Wieczór Solidarności przyciągnął wielu znakomitych gości – oprócz Imrego Molnara i Ryszarda Madziara pojawili się: poseł Jacek Sasin, posłanka Małgorzata Gosiewska oraz zastępca starosty Powiatu Wołomińskiego Konrad Rytel. Tańcem i muzyką wieczór umilił węgierski zespół Rege, którego nazwa oznacza „baśń, bajka, klechda”. Przed występem zespołu przemówił Ryszard Madziar: – Mam na nazwisko Madziar, ale nigdy nie miałem czasu, by zbadać genealogię mojej rodziny. Wiem jedynie, że moi dziadkowie wywodzą się spod Węgrowa, więc musi coś w tym być – zażartował burmistrz. – Myślę, że dzisiejsze spotkanie zmobilizuje mnie do zbadania moich korzeni.</p>
<p>Burmistrz, jako entuzjasta historii, przybliżył wszystkim w skrócie historię Węgier oraz przyjaźni polsko-węgierskiej. – Przez te tysiąc lat najmilej było nam sąsiadować właśnie z Węgrami. Sądzę, że powinniśmy te dobre kontakty podtrzymywać – podkreślił.</p>
<p>Okazuje się, że Jacek Sasin też należy do grona miłośników i znawców historii. – Od początku Polski graniczyliśmy z Węgrami. Niegdyś wspólnie dzieliliśmy się królami – podkreślił. – Ale tak naprawdę z Węgrami dzieli nas wszystko. Język jest dla nas zupełnie niezrozumiały, mamy odmienne pochodzenie. Wszyscy wokół nas to Słowianie, oprócz Węgrów. Jednak stało się tak, że nigdy nie mieliśmy żadnych konfliktów. I mimo odmienności jesteśmy sobie bliscy.</p>
<p>Na te słowa w sympatyczny sposób odciął się Imre Molnar: – Chylę czoło przed wołominiakami. Już od setek lat zastanawiano się nad fenomenem przyjaźni polsko-węgierskiej. W tym sam Jan Długosz. Zastanowili się nad tym węgierscy historycy i stwierdzili, że Polacy nie mogą być Słowianami.</p>
<p>Radca ambasady węgierskiej dodał jeszcze: – My z Polakami od zawsze byliśmy świetnymi sąsiadami. Mamy te same wartości i od tysiąca lat potrafiliśmy za nie oddać swoje życie.</p>
<p>Zespół Rege zaczął od węgierskiego tańca szlacheckiego, a potem nawiązał do całego przekroju geograficzno-kulturowego swego kraju.</p>
<p>Zespół został założony w 2003 r., a jego głównym celem jest pielęgnowanie tradycji ruchu skautowskiego. Grupa działa dzięki wsparciu szkoły w Budzie. A na co dzień nie tylko razem występuje, ale też wspólnie spędza wakacje i święta, organizując artystyczne obozy i spotkania. Choć w Wołominie wystąpiła tylko niewielka część zespołu, cały zespół liczy dziś około 80 osób. A składa się z trzech grup: początkujących juniorów w wieku 15-20 lat, grupy seniorów, których celem jest nauka tradycyjnych węgierskich tańców, oraz zespołu scenicznego, który tworzą głównie studenci.</p>
<p>Spotkanie Solidarności Polsko-Węgierskiej w Miejskim Domu Kultury w Wołominie pokazało, że nasza przyjaźń z narodem węgierskim jest ciągle żywa i pielęgnowana.</p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Sylwia Kowalska</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/wegrzy-czyli-madziarzy/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trąba pali</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/traba-pali</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/traba-pali#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 15:26:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 257, 26 stycznia 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26308</guid>
		<description><![CDATA[Najdalsza nawet podróż zaczyna się od wyjścia za próg własnego domu. Każdy wirtuoz zaczynał kiedyś od pierwszych, nieczystych jeszcze dźwięków&#8230; Z Przemkiem Kostrzewą, wołominiakiem i znakomitym trębaczem, o pierwszych krokach i osiągnięciach w podróżach po pięciolinii rozmawia Łukasz Rygało. – Wiem, że pierwsze muzyczne kroki stawiałeś wcześnie, a początki nie były łatwe&#8230; – Zacząłem jako [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najdalsza nawet podróż zaczyna się od wyjścia za próg własnego domu. Każdy wirtuoz zaczynał kiedyś od pierwszych, nieczystych jeszcze dźwięków&#8230;</p>
<p>Z Przemkiem Kostrzewą, wołominiakiem i znakomitym trębaczem, o pierwszych krokach i osiągnięciach w podróżach po pięciolinii rozmawia Łukasz Rygało.<span id="more-26308"></span></p>
<p><strong>– Wiem, że pierwsze muzyczne kroki stawiałeś wcześnie, a początki nie były łatwe&#8230;</strong></p>
<p>– Zacząłem jako dziewięciolatek – mama zabrała mnie na przesłuchanie do orkiestry działającej przy Szklarynce, czyli ówczesnym Zakładowym Domu Kultury Huty Szkła. Od początku byłem negatywnie nastawiony do tego pomysłu, więc kiedy zakwalifikowano mnie jako trębacza i dostałem instrument&#8230; cóż – kilka razy wylądował pod łóżkiem. Po prostu uparłem się, że nie będę tego robił! Przymuszany do ćwiczeń, dopiero po trzech miesiącach, kiedy wydobyłem z trąbki pierwsze sensowne dźwięki, stwierdziłem, że to może być fajne. Zabrałem się do pracy – i ciągle było mi mało grania. Po zakończeniu swoich zajęć biegłem na piętro MDK, gdzie grali doświadczeni orkiestranci, i podglądałem ich przez uchylone drzwi&#8230; Dopiero po dwóch latach zaczęło być lepiej, ale&#8230; niedługo potem różne życiowe zdarzenia spowodowały, że instrument wylądował na półce, obraziłem się na niego i na orkiestrę na dwa lata. Na szczęście potem, kiedy przypomniałem sobie o trąbce, już pierwszego dnia zakochałem się w niej na zabój!</p>
<p><strong>– Nadrobiłeś stracony czas?</strong></p>
<p>– Rozpoczęła się naprawdę intensywna praca – wtedy w Domu Kultury portierzy dyżurowali przez 24 godziny na dobę, więc korzystałem z możliwości ćwiczeń w każdej wolnej chwili, nieraz nawet zostawałem na noc. Teraz z różnych powodów, również zawodowych, nie spotykam się z tymi muzykami, ale jest tam bardzo wielu ludzi, z którymi bardzo chętnie bym pomuzykował&#8230; W Polsce nie szanuje się tego typu orkiestr, a na świecie wywodzi się z nich cała masa znakomitych instrumentalistów, nie tylko jazzowych, ale również rockowych. A druga sprawa to wspaniała atmosfera takich orkiestr – wielopokoleniowość muzyków, często kontynuowanie rodzinnych tradycji muzycznych to również ważny element edukacji i kultury muzycznej.</p>
<p><strong>– Nie poprzestałeś na orkiestrowej edukacji&#8230;</strong></p>
<p>– Za radą mojego przyjaciela, znakomitego trębacza Marcina Ołówka, poszedłem do szkoły muzycznej na Krasińskiego w Warszawie. I to był chyba jedyny raz, kiedy Marcin pomylił się w sprawie muzyki – klasyczna gra na trąbce okazała się zupełnie nie dla mnie! Nie czułem tego zupełnie, choć wyniki miałem niezłe, zajmowałem nawet jakieś wysokie miejsca w konkursach ogólnopolskich. Przeniosłem się na Bednarską – na egzaminie wstępnym akompaniowali mi ludzie, których pierwszy raz widziałem na oczy, uzgodniliśmy tylko tonację, tempo&#8230; i zdałem na wydział jazzu! Nieżyjący już profesor Majewski powiedział mi potem, że na egzaminie nie za dobrze mi poszło, ale „trąba paliła” – dlatego mnie wzięli.</p>
<p><strong>– Dziś jesteś zawodowym muzykiem, współpracujesz na stałe z ośmioma zespołami – ostatnio współtworzyłeś bardzo ciekawe nagrania, które w lutym ukażą się na rynku.</strong></p>
<p>– Zadzwonił do mnie przyjaciel, kontrabasista Piotr Filipowicz, z którym regularnie współpracuję, i zaproponował zagranie koncertu z jazzowymi wersjami przebojów Michaela Jacksona. Wypełniliśmy tym pomysłem warszawski jazzowy klub Tygmont w czasie wakacji, co jest nie lada osiągnięciem. Nagraliśmy materiał demo, szybko znalazł się wydawca – jest nim Polskie Radio. Każdy utwór był odsłuchiwany przez rodzinę i spadkobierców Jacksona, wszystkie nasze wersje uzyskały ich aprobatę. Kilka dni pracy w studiu wystarczyło, żeby zarejestrować dziewięć utworów na płytę – oczywiście nagrywaliśmy „na setkę”, czyli graliśmy razem, jak na koncercie czy próbie. Termin premiery wyznaczyliśmy na ostatnie dni lutego i na razie wszystko wskazuje na to, że go dotrzymamy.</p>
<p><strong>– Mamy szansę usłyszeć cię znowu na lokalnej scenie?</strong></p>
<p>– Bardzo bym chciał, ale to zależy od organizatorów takich wydarzeń&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/traba-pali/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Magia Ukrainy w Radzyminie</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/magia-ukrainy-w-radzyminie</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/magia-ukrainy-w-radzyminie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 15:22:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 257, 26 stycznia 2012]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26306</guid>
		<description><![CDATA[Dyrektor Radzymińskiego Ośrodka Kultury i Sportu Mirosław Jusiński zaprasza wszystkich sympatyków muzyki ukraińskiej na koncert zespołu Lubystok, który odbędzie się 2 lutego  o godz. 16.30 w hali widowiskowo-sportowej w Radzyminie. Wstęp jest wolny. Piosenki ukraińskie chwytają za serce słowami i melodią. Co ciekawe, mają sporo wspólnego z ludową twórczością z Polski. Często nasze narodowe piosenki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dyrektor Radzymińskiego Ośrodka Kultury i Sportu Mirosław Jusiński zaprasza wszystkich sympatyków muzyki ukraińskiej na koncert zespołu Lubystok, który odbędzie się 2 lutego  o godz. 16.30 w hali widowiskowo-sportowej w Radzyminie. Wstęp jest wolny. <span id="more-26306"></span></p>
<p>Piosenki ukraińskie chwytają za serce słowami i melodią. Co ciekawe, mają sporo wspólnego z ludową twórczością z Polski. Często nasze narodowe piosenki czy kolędy są dokładną repliką tekstów ukraińskich. Jak twierdzą Jerzy Bartmiński i Tomasz Rokosz z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, „Kolędy te mają prawie taką samą melodię, a w niektórych swoich fragmentach teksty polski i ukraiński są sobie bardzo bliskie w sferze motywów, fraz zdaniowych i poszczególnych słów”. Widać to choćby w tekstach: „Chrystus się rodzi, nas oswobodzi&#8230;” (wersja polska) i „Chrystos rodywsia, Boh wopłotywsia&#8230;” (ukraińska). Takich przykładów jest cała masa. Tradycja i kultura polska i ukraińska co pewien czas się spotykają, są do siebie podobne. Może właśnie dlatego ukraińskie melodie tak trafiają w gusta Polaków.</p>
<p>Podobieństw i różnic w obu tradycjach ludowych będziemy mogli się doszukać już 2 lutego w hali widowiskowo-sportowej w Radzyminie. Zaproszony na koncert zespół muzyczny Lubystok powstał w 2003 r. w Krzemieńcu na Ukrainie. Pięć pań, które tworzą tę grupę muzyczną, aktywnie działa przy Szkole Muzycznej w Krzemieńcu. Dwie z pań ukończyły konserwatorium muzyczne, a pozostałe są po uniwersytetach muzycznych, tak że specjalistycznego wykształcenia trudno członkiniom zespołu odmówić. W swoim repertuarze zespół posiada piosenki ludowe oraz kolędy ukraińskie i polskie. Lubystok na terenie Ukrainy koncertuje na różnego typu imprezach kulturalnych, okolicznościowych i folklorystycznych. Zespół występuje także poza granicami Ukrainy – odbywa trasy koncertowe w Polsce, Niemczech, Austrii oraz we Włoszech.</p>
<p>Warto przyjść i zasłuchać się w romantycznych, jak i pełnych werwy piosenkach Ukrainy. Może pod wpływem tej muzyki część słuchaczy zechce poznać bliżej ten kraj, przyjrzeć się kapiącym złotem kopułom cerkwi, niebieskim ścianom domów, zasmakować w blinach, poznać prawdziwych kozaków. Magia Ukrainy działa.</p>
<p style="text-align: right;"><strong><em>Sylwia Kowalska</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/magia-ukrainy-w-radzyminie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pejzaże nadbużańskie ponownie królują</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/pejzaze-nadbuzanskie-ponownie-kroluja</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/pejzaze-nadbuzanskie-ponownie-kroluja#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 08:39:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 256, 19 stycznia 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26228</guid>
		<description><![CDATA[Amatorów piękna nadbużańskich krajobrazów nie brakuje. Także wśród artystów. Już kolejny raz malarze, rzeźbiarze i kowale artystyczni spotkali się w kuligowskim skansenie, by tworzyć w nadbużańskiej inspiracji. Owoce ich pracy można podziwiać w Galerii Przy Fabryczce. Albert Einstein powiedział kiedyś: „Wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy wszystko lepiej zrozumiesz”. Świetną ilustracją tych słów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Amatorów piękna nadbużańskich krajobrazów nie brakuje. Także wśród artystów. Już kolejny raz malarze, rzeźbiarze i kowale artystyczni spotkali się w kuligowskim skansenie, by tworzyć w nadbużańskiej inspiracji. Owoce ich pracy można podziwiać w Galerii Przy Fabryczce.<span id="more-26228"></span></p>
<p>Albert Einstein powiedział kiedyś: „Wpatrz się głęboko, głęboko w przyrodę, a wtedy wszystko lepiej zrozumiesz”. Świetną ilustracją tych słów jest poplenerowa wystawa „Pejzaże Nadbużańskie oraz Złota Jesień”, na którą 7 stycznia zaprosiła Galeria Przy Fabryczce wraz z Fundacją „Dziedzictwo Nadbużańskie” z Wojciechem Urmanowskim na czele. Liczni artyści musieli mocno zapatrzyć się w przyrodę, bowiem ich prace uderzają naturalnością, ale i oryginalnością, delikatnością, jak i też mocnym przekazem. Wszystkie powstały podczas kuligowskich plenerów artystycznych, które wpisały się w coroczną tradycję Skansenu pana Wojciecha i zawsze gromadzą wielu malarzy, rzeźbiarzy i kowali artystycznych. W tym roku swoje talenty zaprezentowali: Krystyna Biernacka, Lech J. Biernacki, Gabriela Czarnecka, Edward Danaj, Marek Gołaszewski, Tomasz Iwanicki, Małgorzata Kapłon, Marta Karłowicz, Magdalena Karłowicz-Iwanicka, Kazimierz Kubacz, Zuzanna Kud, Marek Manica, Edward Marciniak, Andrzej Matusiak, Antoni Omłotek, Artur Pastewka, Maria Niedźwiedź-Suchońska, Robert Rakoczy, Danuta Rasińska, Mirosław Stempcziński, Iza Wiszniowska, Lidia Wnuk, Krystyna Zadrożna. Jak widać, nazwisk pojawiło się sporo, a prac obejrzeć można jeszcze więcej. Od razu daje się zauważyć duża różnorodność pokazywanych prac, a także ich wysoki poziom. Wieczór pełen sztuki i przyrody uświetniły wiersze Darii Galant – niezwykłej artystki zaprzyjaźnionej ze Skansenem w Kuligowie. Pani Daria to postać szalenie barwna i wszechstronna. Jej pasją są konie. Jest twórcą Szkoły Edukacji Hippicznej Horse &amp; Art. Jest poza tym pisarką, poetką, scenarzystką, autorką filmów dokumentalnych, filmów artystycznych o koniach, obrazów. Wydała książki: „Bóg ukrył się w górach”, „Południca”, „Siostry Opposto” oraz zbiór wierszy „Lilith”. W jej powieściach i wierszach maluje się piękna, lecz groźna moc przyrody, która otacza bohaterów stojących w obliczu świata nadprzyrodzonego.</p>
<p>– W twórczości zajmuję się rachunkami, jakie człowiek musi zapłacić za swoje postępowanie. Za niszczenie drugiego człowieka. Za swoje złe myśli. Za złe intencje. Jego los wyznacza jego drogę życia. Przyroda albo pomoże, albo przeszkodzi w uzyskaniu szczęścia. To rodzaj filozofii – powiedziała niegdyś w wywiadzie dla „Życia Powiatu na Mazowszu” artystka. Przepojona pięknem natury i niezwykłymi emocjami poezja wspaniale współgrała z wystawianymi obrazami, rzeźbami i metaloplastyką.</p>
<p>Wszystkie poplenerowe prace można nadal oglądać w Galerii Przy Fabryczce w Wołominie przy ul. Orwida, a z twórczością i osobą Darii Galant można zapoznać się poprzez internetową stronę artystki: http://www.dariagalant.blogspot.com.</p>
<p>Sylwia Kowalska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/pejzaze-nadbuzanskie-ponownie-kroluja/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maryniści w Wołominie</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/marynisci-w-wolominie</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/marynisci-w-wolominie#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 08:32:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 256, 19 stycznia 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26226</guid>
		<description><![CDATA[Galeria Przy Fabryczce w Wołominie zaprasza na wernisaż wystawy „Maryniści w Wołominie”, który odbędzie się 3 lutego o godz. 18.00. O imprezie z Pauliną Kwiek rozmawia Sylwia Kowalska. Obok prac malarskich będzie można podziwiać eksponaty ze zbiorów Teresy i Grzegorza Bednarków z pubu Taaka Ryba oraz wysłuchać pieśni szantowych w wykonaniu uczniów ze Szkoły Podstawowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Galeria Przy Fabryczce w Wołominie zaprasza na wernisaż wystawy „Maryniści w Wołominie”, który odbędzie się 3 lutego o godz. 18.00. O imprezie z Pauliną Kwiek rozmawia Sylwia Kowalska. Obok prac malarskich będzie można podziwiać eksponaty ze zbiorów Teresy i Grzegorza Bednarków z pubu Taaka Ryba oraz wysłuchać pieśni szantowych w wykonaniu uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 4 im. Marynarki Wojennej RP w Wołominie. <span id="more-26226"></span></p>
<p><strong>– Czy morza i jeziora kojarzą się w jakikolwiek sposób z naszym powiatem?</strong></p>
<p>– Tak, Wołomin mimo znacznej odległości od Bałtyku swój związek z morzem rozpoczął już w okresie międzywojennym – w Szkole Podstawowej nr 4 w Wołominie działało wówczas Szkolne Koło Ligi Morskiej i Kolonialnej, które pod okiem nauczycielki Marty Stawińskiej organizowało różnego rodzaju akademie, wystawy, kursy modelarskie oraz wycieczki do Gdyni.</p>
<p><strong>– Inicjatorem wystawy jest Podkarpacki Oddział Stowarzyszenia Marynistów Polskich w Rzeszowie. Jak zapoczątkowana została znajomość galerii z rzeszowskim stowarzyszeniem?</strong></p>
<p>– Współpraca z Podkarpackim Stowarzyszeniem Marynistów Polskich wywiązała się dzięki znajomości z Gabrielą Czarnecką, mieszkanką Wołomina, która jest Członkiem Zarządu Głównego Stowarzyszenia, a od pięciu lat jest wiceprezesem Podkarpackiego Oddziału.</p>
<p><strong>– Postać Gabrieli Czarneckiej bardzo często pojawia się w połączeniu z wystawami organizowanymi przez Galerię Przy Fabryczce. Czy możną tę artystkę nazwać przyjacielem galerii?</strong></p>
<p>– Jak najbardziej można pokusić się o takie stwierdzenie. Po raz pierwszy pani Gabriela pojawiła się w galerii kilka lat temu, przy okazji Świątecznej Giełdy Talentów, gdzie wystawiała swoje wycinanki, obecnie jej prace można oglądać na wystawie poplenerowej Pejzaże Nadbużańskie, Galerię Przy Fabryczce odwiedza także prywatnie.</p>
<p><strong>– W jaki sposób pani Gabriela udziela się w życiu galerii?</strong></p>
<p>– Pani Czarnecka w Galerii Przy Fabryczce już kilkakrotnie prowadziła warsztaty wycinanki ludowej dla dzieci i dorosłych. Jako rzecznik praw dziecka TPD zaszczepia u swych podopiecznych zainteresowanie sztuką, kulturą i etnografią, odwiedzając z nimi naszą galerię.</p>
<p><strong>– W wystawie wezmą udział artyści z całej Polski. Czy zamierzają przyjechać do Wołomina na otwarcie wystawy?</strong></p>
<p>– Na wystawie swoje prace zaprezentuje 18 artystów. Nie wszyscy jednak pojawią się na otwarciu z powodu zbyt dużej odległości miedzy miastami nadmorskimi a Wołominem. Swoją obecność zapowiedzieli jednak malarze z Warszawy, jak i z dalej położonych miejscowości – Zamościa czy Rzeszowa.</p>
<p><strong>– Ciekawostką będą eksponaty z kolekcji Teresy i Grzegorza Bednarków z pubu Taaka Ryba. Jakiego typu będą to przedmioty?</strong></p>
<p>– Na wystawie prócz prac malarskich o tematyce marynistycznej zaprezentujemy także przedmioty związane z morzem i żeglugą, takie jak: bandery okrętowe, ster, kapoki, liny i sieci czy okrętowy dzwon – wszystko z prywatnych zbiorów państwa Bednarków.</p>
<p><strong>– Podobno przygotowany jest też występ pieśni szantowych. Czy można szykować się na wspólne śpiewanie?</strong></p>
<p>– Oczywiście, zachęcamy wszystkich bardzo serdecznie zarówno do podziwiania prac oraz eksponatów, jak i do wspólnego śpiewania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/marynisci-w-wolominie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Europejskie kolędy w Kobyłce</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/europejskie-koledy-w-kobylce</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/europejskie-koledy-w-kobylce#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jan 2012 11:18:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 255, 12 stycznia 2012]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26176</guid>
		<description><![CDATA[1 stycznia w Bazylice św. Trójcy w Kobyłce odbył się koncert kolęd europejskich w wykonaniu znakomitych artystów: Małgorzaty Kubali – sopran koloraturowy, Anny Adamiak – mezzosopran i Wojciecha Bardowskiego – baryton z towarzyszeniem zespołu muzycznego pod dyrekcją Adama Sychowskiego. Wydarzenie to objął honorowym patronatem arcybiskup Henryk Hoser – biskup diecezji warszawsko-praskiej. Po raz pierwszy Powiat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>1 stycznia w Bazylice św. Trójcy w Kobyłce odbył się koncert kolęd europejskich w wykonaniu znakomitych artystów: Małgorzaty Kubali – sopran koloraturowy, Anny Adamiak – mezzosopran i Wojciecha Bardowskiego – baryton z towarzyszeniem zespołu muzycznego pod dyrekcją Adama Sychowskiego. Wydarzenie to objął honorowym patronatem arcybiskup Henryk Hoser – biskup diecezji warszawsko-praskiej.<span id="more-26176"></span></p>
<p>Po raz pierwszy Powiat Wołomiński powitał Nowy Rok tak wielkim wydarzeniem artystycznym.</p>
<p>W programie koncertu znalazły się kolędy łacińskie, włoskie, francuskie, angielskie i ukraińskie w oryginalnej wersji językowej, jak również wiązanka najpiękniejszych kolęd polskich. Zabrzmiały one przepięknie w bajkowej scenerii ozdobionego kolorowymi światłami głównego ołtarza bazyliki. Głosy artystów znakomicie skomponowane pod względem barwy i brzmienia ubogaciły aranżacje na skrzypce, flet i fortepian autorstwa Adama Sychowskiego. Całość poprowadził znany dziennikarz, komentator radiowy i telewizyjny Wojciech Gąssowski.</p>
<p>Wśród licznie zebranej publiczności, która wypełniła po brzegi bazylikę mniejszą nie zabrakło przedstawicieli władz samorządowych gmin naszego powiatu na czele ze starostą wołomińskim Piotrem Uścińskim, który złożył serdeczne życzenia noworoczne mieszkańcom ziemi wołomińskiej. Specjalne podziękowania od dziekana ks. Jana Andrzejewskiego odebrali organizatorzy: Starostwo Powiatowe w Wołominie oraz Andrzej Zbyszyński i Wojciech Bardowski. W imieniu wszystkich zgromadzonych ks. proboszcz wyraził nadzieję, że tegoroczny koncert kolęd zostanie na stałe wpisany w kalendarz wielkich wydarzeń artystycznych naszego powiatu, a przyszłoroczna edycja przerodzi się w Międzynarodowy Festiwal Kolęd.</p>
<p>Było to wydarzenie kulturalne na bardzo wysokim poziomie, godne barokowej bazyliki. – Rozpoczęliśmy rok szczęśliwie, dostojnie i po mistrzowsku, a udział licznie zgromadzonych słuchaczy świadczy o potrzebie witania również w ten sposób Nowego Roku w naszym powiecie – powiedział wicestarosta Konrad Rytel.</p>
<p>Tych, którzy nie mieli okazji uczestniczyć w noworocznym koncercie, zapraszamy 15 stycznia do kościoła Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce na godz. 18.45.</p>
<p style="text-align: right;"><strong><em>Redakcja</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/europejskie-koledy-w-kobylce/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z dobroci serc</title>
		<link>http://www.zyciepw.pl/z-dobroci-serc</link>
		<comments>http://www.zyciepw.pl/z-dobroci-serc#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jan 2012 11:16:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Teresa Ubranowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Nr 255, 12 stycznia 2012]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.zyciepw.pl/?p=26174</guid>
		<description><![CDATA[To był wieczór pełen emocji, niesamowitych przeżyć i wzruszeń. A wszystko to z myślą o dzieciach z zespołem Downa. Fundacja „AND I AM UP” dzięki życzliwości dyrektora i aktorów Teatru Rampa 17 grudnia zorganizowała charytatywny spektakl „A my do Betlejem&#8230;”. To już trzecie przedświąteczne spotkanie zorganizowane w Teatrze Rampa na Targówku przez Fundację „AND I [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To był wieczór pełen emocji, niesamowitych przeżyć i wzruszeń. A wszystko to z myślą o dzieciach z zespołem Downa. Fundacja „AND I AM UP” dzięki życzliwości dyrektora i aktorów Teatru Rampa 17 grudnia zorganizowała charytatywny spektakl „A my do Betlejem&#8230;”.<span id="more-26174"></span></p>
<p>To już trzecie przedświąteczne spotkanie zorganizowane w Teatrze Rampa na Targówku przez Fundację „AND I AM UP”. Bilety cegiełki jak co roku rozchodzą się jak świeże bułeczki. Jak widać, ludzi o dobrych sercach nie brakuje, co napawa optymizmem i wiarą w drugiego człowieka. Cel akcji jest szczytny – chęć reaktywacji poradni dla dzieci z zespołem Downa przy wybranej placówce medycznej na terenie Warszawy. Okazuje się, że sprawa ma spore szanse na szczęśliwy finał. Jest szansa na otwarcie poradni już w przyszłym roku.</p>
<p>Za okazane serce dziękowała serdecznie prezes Fundacji „AND I AM UP” Joanna Dąbrowska: – Kiedy mówimy o dobroczynności, rzadko kto wspomina o dobroci. Krzysztof Kamil Baczyński napisał kiedyś, że przetrwają dwie rzeczy: poezja i dobroć. Dziękuję wam wszystkim za tę dobroć, bo to cnota niedoceniana – podkreśliła pani prezes.</p>
<p>Samo widowisko „A my do Betlejem&#8230;”, w reżyserii i na podstawie scenariusza Piotra Furmana, zaskakuje niecodzienną oprawą i interpretacją przedświątecznego nastroju. Premiera spektaklu miała miejsce 11 lat jemu. Przedstawienie jest nietypowe w pełni tego słowa znaczeniu. Na scenie brak jest jakiekolwiek scenografii, nie ma choinki czy innych świątecznych atrybutów. Piotr Furman wraz z kolegami aktorami stworzyli teatr na pustej podłodze. Króluje za to muzyka, śpiew, światło i specyficzne poczucie humoru.</p>
<p>W przerwie widowiska można było wziąć udział w loterii, wypić kawę i zasmakować domowego ciasta, a wszystko to w towarzystwie muzyki kwartetu smyczkowego Primo Incontro.</p>
<p>Przed drugą częścią przedstawienia miało miejsce wydarzenie wieczoru – licytacja eleganckiego pióra, specjalnie przekazanego na ten cel przez małżonkę Prezydenta RP Annę Komorowską. Tuż przed licytacją Joanna Dąbrowska przeczytała list od pani Prezydentowej, który wyrażał wsparcie działalności Fundacji „AND I AM UP” oraz przekazywał wszystkim świąteczne życzenia. Pióro zostało kupione za sporą kwotę – 2000 złotych, przez przedstawiciela firmy Mateus z siedzibą w Ząbkach. Firma ta wspiera fundację od dawna i stale z nią współpracuje.</p>
<p>Nie jest to jedyna firma, która z dobroci serca pomaga dzieciom z zespołem Downa. Podziękowania należą się też firmom: Medela Polska sp. z o.o. z siedzibą</p>
<p>w Warszawie, Orchidea z Zielonki, MIR-CAR z siedzibą w Markach,</p>
<p>Szkole English Language Workshop i Helen Doron z Ząbek, Autoryzowanemu Serwisowi Forda – Radzymińska, Aptece „Bajkowa” w Ząbkach, API-Market</p>
<p>w Ząbkach, Dolcanowi z siedzibą w Warszawie, Praktikerowi w Ząbkach oraz oczywiście Teatrowi Rampa na Targówku.</p>
<p>Warto pomagać i wspierać tak prężnie działającą fundację, warto wywołać uśmiech na twarzach dzieci i ich rodziców. Robimy to nie tylko dla nich, ale i dla nas samych, by czuć się lepiej samemu z sobą, by poczuć, że ma się serce&#8230;</p>
<p style="text-align: right;"><strong><em>Sylwia Kowalska</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.zyciepw.pl/z-dobroci-serc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

