Kategoria Nr 0003, 26 marca 2004 (1 kwietnia 2004).
108 wyświetleń

Wypasiony słownik

Jolanta
Michalik

Czy państwo zdanżają? Jeśli nie mogą państwo rozkminić tego
pytania, to czas na lekturę „Wypasionego słownika najmłodszej
polszczyzny” Bartka Chacińskiego. Zapraszam do najczystszej
krynicy świeżości i spontaniczności języka polskiego. Znajdziemy tu
objaśnienia słów w większości o internetowym rodowodzie, np.
ban, floodować, nei, wogle. Są też hasła zaczerpnięte z kultury
hiphopowej, jak choćby bauns, elo. Są i takie, za które autor
niejednokrotnie dostawał cięgi, bo dotyczą narkotyków lub są
zbyt wulgarne. Niektóre słowa natomiast zrobiły karierę.
Żenuaria trafiła na karty najnowszej powieści Jerzego Pilcha. Wtopa
Michała Wiśniewskiego – krzyczy tytuł z branży muzycznej.

Moją uwagę zwrócił wątek wołomiński. W opisie hasła karki
czytamy, że autor, jako rodowity wołominiak, może sobie pozwolić na
parę spostrzeżeń: „po pierwsze, nie dres czyni dresa i nie łysa
głowa czyni z człowieka karka (…) nie widziałem w moim rodzinnym
mieście takich karków, jak w Warszawie”. W innym miejscu
wspomina groźnego nauczyciela ze swojej szkoły i dojazdy podmiejskimi
pociągami. Czy autor „Słownika” nadal mieszka w Wołominie
i co o nim sądzi, dowiedzą się państwo z zamieszczonej obok rozmowy.

Odbiorcami tej publikacji powinni być przede wszystkim nauczyciele
oraz rodzice nastolatków i myślę, że nie trzeba nikomu
tłumaczyć, dlaczego. Podejrzewam, że w pierwszej kolejności ze
„Słownika” skorzystają wszyscy ci, którzy usilnie
starają się o bycie na czasie i w pośpiechu właśnie nie zawsze
zdanżają.

W wydaniu książkowym zamieszczono poszerzone wersje haseł ze
„Słownika najmłodszej polszczyzny”, który Bartek
Chaciński publikuje od 2002 r. w „Dużym Formacie”,
dodatku do „Gazety Wyborczej”.

Bartek Chaciński,
„Wypasiony słownik najmłodszej
polszczyzny”, rysunki enenek, Wydawnictwo Znak,
Kraków
2003,
177 stron,
cena 29 peelenów.