05. Nałkowska w gimnazjum

Dzień 15 maja na zawsze wpisał się w historię Gimnazjum nr 1 w Wołominie. Szkoła w tym dniu uroczyście przyjęła imię Zofii Nałkowkiej oraz sztandar ufundowany przez Radę Rodziców.

– To, że wybraliście Państwo jako społeczność szkolna imię Zofii Nałkowskiej dla Gimnazjum w zasadzie mieszkańców Wołomina dziwić nie powinno…
– Zależało nam na tym, by Gimnazjum posiadało swojego patrona, ale związanego z Wołominem. Myślę, że takie połączenie jak w naszej szkole ojca z córką (LO im Wacława Nałkowskiego i Gimnazjum im. Zofii Nałkowskiej) w jednym zespole szkół jest logicznym połączeniem. Przed nadaniem imienia w szkole odbył się szereg ciekawych konkursów dla młodzieży, dzięki czemu wiedza na temat patronów została poszerzona.
– Wśród gości nie zabrakło pani Marzeny Kubacz, dyrektor Muzeum Domu nad Łąkami. Czy szkoła będzie współpracowała z Muzeum?
– Jeszcze przed nadaniem imienia młodzież szkolna odwiedziła muzeum. Okazało się, że część młodzieży nie wiedziała, że taki Dom jest w naszym mieście. Jestem pełen uznania dla Pani Marzeny Kubacz, dyrektor Muzeum, która w sposób wyjątkowo i przystępny opowiadała młodzieży o rodzinie Nałkowskich oraz o ich związkach z Wołominem. Mam nadzieję, że takich spotkań Pani Dyrektor z naszą młodzieżą będzie więcej.
– A co szkoła może zaoferować Muzeum?
– Będziemy czynili starania by objąć patronat nad Muzeum Zofii i Wacława Nałkowskich. Mam nadzieję, że jeśli dojdziemy do porozumienia, to nasi uczniowie chętnie włączą się w prace na terenie wokół Muzeum.
Rozmawiała
Teresa Urbanowska

2 przemyślenia nt. „05. Nałkowska w gimnazjum

  1. Ja z racji swojego wieku nie należę do szczgólnych wielbicieli Z. Nałkowskiej. Zapewne z tego powodu, że pamiętam ją z najgorszego okresu tzn. z czasów wczesnego PRL. Wtedy tak nie odbierałem, bo byłem za młody, ale w latach studiów (koniec lat pięćdziesiątych) zrozumiałem, że po prostu tak jak wielu pisarzy i literatów kolaborowała z komunistami. Przecież jej to nie było wcale potrzebne. Miała już sławę. Tym bardziej dziwi mnie fakt, że przy swojej wrażliwości nie widziała tego co się działo w kraju. Tych mordów na niewinnych ludziach. Tego kłamstwa na każdym kroku. Ona przecież sobą legitymizowała ten bandycki system. Może dlatego Bierut obdarowywał ją wszystkim co było. Łącznie z sąsiedztwem w Alei Zasłużonych. Ile warte były te nagrody? Np. gdy Nałkowska w 1953 otrzymywała nagrodę literacką, to razem z nią otrzymywała niejaka H. Bobińska za powieść dla dzieci pt. Soso (to o Stalinie). Następna sprawa to czy interesowała się w tym czasie Wołominem. Raczej nie. Pamiętam, jaki był szum w szkole kiedy miała przyjechać do Wołomina. Czy interesował ją „Dom nad łąkami”? Chyba niewiele. Po wojnie ten dom popadał przez kilkadziesiąt lat w ruinę (byłem w nim w połowie lat pięćdziesiątych). Nawet w tym czasie kiedy Nałkowska żyła. Dom Nałkowskiej został doprowadzony do porządku wtedy kiedy upadł komunizm. Zakrawa to na chichot historii. Zatem czy jest ona znakomitym patronem szoły mogącym być wzorem dla młodzieży? Mam wątpliwości.

Możliwość komentowania jest wyłączona.