Dolcan Ząbki jak feniks z popiołu …

thumb__1500x1500_0_0_auto

W sobotnie popołudnie na boisku w Przasnyszu spotkały się zespoły, które zawsze toczyły równe pojedynki. Tym razem mecz też był wyrównany a remis 2:2 nikogo nie krzywdził.

Zawodnicy z Przasnysza rozpoczęli spotkanie z animuszem licząc, że złamią defensywę ząbkowian. Stan boiska, (twardość jego nawierzchni) nie sprzyjał widowiskowej grze. Zawodnicy obu zespołów mieli trudności z opanowaniem uciekającej piłki (wiatr), która jak poszła w przysłowiowy kozioł, to niestety, ale trzeba było jej szukać poza boiskiem. Gospodarze z uwagi na to, że trenują na tym boisku codziennie, radzili sobie lepiej. Drużyna Dolcanu potrzebowała czasu. Do 30. minuty meczu defensywa spisywała się bez zarzutu grając na dobrym poziomie. – I właśnie jedno z wielu dośrodkowań na pole karne spowodowało, że po faulu naszego defensora, sędzia bez zastanowienia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił dobrze dysponowany tego dnia Dominik Lemanek. Właśnie ta stracona bramka pobudziła naszych zawodników do lepszej gry. Raz za razem nasi pomocnicy starali się zmniejszyć dystans i w 37 minucie meczu Bartłomiej Balcer strzałem w krótki róg bramki gospodarzy wyrównał na 1-1. Od tego momentu nasz zespół przejął inicjatywę walcząc o każdy metr boiska – relacjonują przedstawiciele Dolcanu.
Po przerwie zespoły wyszły na boisko bez zmian, a obraz meczu nie ulegał zmianie. Dalej częściej przy piłce był Dolcan. Ale, jak to często bywa, jedna z kontr gospodarzy dała im prowadzenie. Bramkę z narożnika pola karnego strzelił Piotr Piasecki. 2-1 dla MKS Przasnysz zadziałało na piłkarzy Dolcanu jak płachta na byka i od tego momentu to oni siedzieliśmy na połowie gospodarzy próbując strzelić tą upragnioną bramkę dającą remis. – Na boisku w naszym zespole nastąpiły zmiany dające nadzieje na zmianę niekorzystnego wyniku. Stara zasada piłkarska, która mówi, że jeśli nie możesz wygrać to zremisuj i tak się stało, gdy w 90 minucie meczu po składnej akcji naszego zespołu Bartłomiej Balcer strzelił bramkę wyrównującą. Sędzia główny zawodów do regulaminowego czasu gry doliczył co najmniej 4 minuty i gdyby mecz potrwał jeszcze pięć minut, to zwycięska bramka dla naszego zespołu zostałaby strzelona, bo akcje były coraz lepsze – relacjonuje komentator.
Za tydzień pojedynek z Koroną Ostrołęka – czy Dolcan zagra o zwycięstwo w IV lidze? Przed sezonem w klubie mówiliśmy, że aby się utrzymać w IV lidze trzeba od początku grać o zwycięstwo.

Dariusz Dudkiewicz

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.