Jeszcze nic nie wygraliśmy. Trzeba ciężko pracować

Z Andrzejem Grelochem, trenerem piłkarzy czwartoligowego Huraganu Wołomin, o podsumowaniu rundy jesiennej, założeniach na rundę wiosenną, bilansie statystycznym zespołu, perspektywach awansu Huraganu do III ligi, rozmawia Paweł Choim.

– Jak Pan ocenia wynik Huraganu na finiszu piłkarskiej jesieni?
– Miło jest kończyć rundę jesienną na pierwszym miejscu, aczkolwiek różne były momenty. Bardzo dobry start sezonu, w trzeciej części rundy lekka zadyszka. Było to spowodowane tym, że graliśmy w Pucharze Polski  i doszło nam troszeczkę tych meczów. Zagraliśmy bodajże 13-14 meczów bez porażki, co (intensywność rozgrywek – red.) skutkowało tym, że złapaliśmy lekką zadyszkę. Mimo wszystko potrafiliśmy dowieść to pierwsze miejsce do końca sezonu, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że na dzień dzisiejszy nic jeszcze nie wygraliśmy. Trzeba ciężko pracować i dopiero wtedy możemy sobie pogratulować – w czerwcu.
– Jakie są Wasze założenia na rundę wiosenną?
– Gramy o jak najwyższe cele. Robimy swoje, walczymy. Chcemy się pokazać. Gra mieszanka chłopców doświadczonych z młodymi zawodnikami. Ci młodzi grają na nazwisko, chcą się pokazać w IV lidze. Trzeba pracować. Fajnie, że widać rezultaty, fajnie, że nadajemy ton tej grupie. Myślę, że jak podejdziemy tak jak w poprzednich okresach, to możemy zrobić jakąś niespodziankę. Ale tak jak mówię, jeszcze nic nie wygraliśmy. Trzeba ciężko pracować.
– Proszę o scharakteryzowanie składu, jakim obecnie dysponuje Huragan?
– Tak jak powiedziałem, jest to mieszanka ludzi doświadczonych, gdzieś tam już u schyłku swojej kariery – tutaj mówię o Przemku Górskim, Marku Lendzionie Mariuszu Marczaku czy Marcinie Figielu. Reszta to są zawodnicy na dorobku bądź na lepszym etapie. Jest to taka mieszanka, można powiedzieć, proporcjonalna do tego, jak powinna wyglądać drużyna piłkarska.
Cieszy też to, że mamy sporo wychowanków w zespole. Tutaj mówię o grupie młodzieżowców, która bardzo fajnie się pokazuje. Cieszy to, że oprócz tego, że starzy zawodnicy są w stanie się pokazać, ciągnąć ten zespół, to myślę że młodzież też próbuje im dorównać. Do młodzieży można zaliczyć:  Dominika Ołdaka, Macieja Ołowskiego, Kamila Żmudę, Grzegorza Trzonkowskiego. Warto stawiać na tych chłopców  i myślę, że będziemy z nich zadowoleni.
– Jak Pan ocenia szansę drużyny na awans do III ligi?
– Jeżeli chodzi o stronę sportową, to każdy zawodnik (…) po to to robimy, żeby awansować sportowo. Tym bardziej, że doświadczyliśmy awansu już dwa sezony temu. Natomiast tutaj jest praktycznie decyzja po stronie prezesa, zarządu, nie tylko wygrywa się od strony sportowej. Musi być też budżet, aczkolwiek trzeba tutaj przyznać, że prezes stanął na wysokości zadania.
– Jak Pan ocenia bilans statystyczny drużyny?
– Patrząc na nasz bilans (dorobek statystyczny) to do ostatniego meczu strzeliliśmy najwięcej bramek.  W obronie, w trzecim etapie, troszeczkę się popsuła relacja strzelonych bramek do straconych. Ale myślę, że na to miała wpływ ta ilość rozegranych meczów, m. in. w Pucharze Polski. Przez miesiąc czasu graliśmy środa sobota, środa sobota. To też się odbiło (na formie – red.). Nie jesteśmy zawodowcami. Chłopcy przychodzą na treningi po pracy. I to zmęczenie narasta. Gdzieś tam była jakaś zniżka, aczkolwiek też tak nie można powiedzieć do końca. Po takim dołeczku potrafiliśmy się podnieść w meczach z MKS-em Ciechanów ( wygrana 5:2) i z Pogonią II Siedlce (wygrana 3:2). Trzeba przyznać, że później był fatalny mecz z Ożarowem, gdzie przebywaliśmy 70 % czasu na ich połówce, mieliśmy sześć – siedem  sytuacji, zdominowaliśmy Ożarowiankę jak żadną inną drużynę, ale nie udało nam się wygrać. Myślę, że to (końcówka sezonu – red.) świadczy o sile drużyny, że potrafiliśmy wyjść z takiego marazmu, z takiego dołeczka.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.