L40 – bez przystanków w Kobyłce

IMG_1868

– Czy wiecie, że w Kobyłce nie zatrzymuje się autobus L40? To skandal! – z takim przesłaniem od jakiegoś czasu dzwonią do naszej redakcji mieszkańcy okolicznych miejscowości. Kobyłka wycofując się z negocjacji w sprawie finansowania tej linii przysporzyła sobie wielu słów krytyki i niezadowolenia mieszkańców i sąsiednich samorządowców.

wy_l40_pp

Linia L40 miała być projektem czterech sąsiadujących ze sobą samorządów łącząc stacje PKP w Wołominie, Galerię Handlową Wołomin, wszystkie urzędy gminne i powiatowe znajdujące się na terenie gmin: Kobyłka, Wołomin, Marki i Radzymin oraz Sąd Rejonowy w Wołominie jak też znajdujący się na terenie Wołomina Szpital Powiatowy z Markami. – Po drodze linia ta miała przejeżdżać przez Kobyłkę i Marki a na pętli przy ul. Dużej w Markach pasażerowie, którzy chcieli kontynuować podróż do Warszawy mogli się przesiąść do 140, 240, 340 i 738 – mówi Krzysztof Chaciński, burmistrz Radzymina.
Rozmowy pomiędzy stronami zakończyły się jeszcze przed ogłoszeniem przetargu ustaleniami z których wynikało, że każdy samorząd zaakceptował przypadający na niego udział finansowy. – Z pewnymi perypetiami, ale ZTM-owi udało się udzielić zamówienia publicznego. Umowa została zawarta, i w ostatnich dniach marca linia L40 ruszyła.  Niestety, już po zawarciu umowy, Kobyłka wycofała się z ustaleń i odmówiła zawarcia porozumienia – podkreśla burmistrz Radzymina.
O tym, że temat jest ważny i wywołał dyskusję świadczy zamieszczony na oficjalnej stronie Miasta Kobyłka komunikat w którym, między innymi, padło zapewnienie o gotowości do dalszej rozmowy:  „W trakcie rozmów negocjacje zostały wstrzymane i przystanki w mieście zostały zamknięte. Nie wycofaliśmy się jednak z dialogu, Miasto jest otwarte na rozmowę, tym bardziej, że z Radzyminem łączą nas także inne inwestycje, takie jak wspólne odwodnienie terenu kobyłkowskiego Zalaska i radzymińskiej Nadmy. Mieszkańcy Nadmy korzystają również z finansowanej wyłącznie przez Kobyłkę linii L27. Miasto Kobyłka chce nadal utrzymywać współpracę z Radzyminem w tym zakresie” – czytamy.
– Ponieważ komfort podróżowania mieszkańców między miastami jest ważną i dużą wartością dla Marek, Radzymina i Wołomina, mimo wszystko, samorządy te podzieliły pomiędzy siebie deklarowane przez Kobyłkę koszty. Chcę też podkreślić, że  linia L40 ruszyła zanim jeszcze samorządy zawarły porozumienie. W związku z zaistniałymi okolicznościami przebieg trasy na terenie Kobyłki został skrócony.  Mam jednak nadzieję, że Kobyłka zmieni zdanie i będzie możliwa pełna obsługa komunikacyjna również mieszkańców tego miasta – dodaje burmistrz Chaciński.
– Założeniem linii L40 było umożliwienie mieszkańcom Nadmy i Zalaska dotarcia bezpośrednio do stacji PKP Kobyłka tak, aby przesiąść się na pociąg do Warszawy. Udział mieszkańców Kobyłki w wykorzystaniu tej linii był nieporównywalnie mniejszy w stosunku do wykorzystania jej przez mieszkańców Gminy Radzymin. Koszty, jakie nam narzucono miały wynosić 30% w finansowaniu całej linii. Niejednokrotnie wskazywaliśmy, że jest to za duży procent nieodzwierciedlający wykorzystania tej linii przez naszych mieszkańców – tymi słowami Robert Roguski, burmistrz Kobyłki, tłumaczy podjętą decyzję. I dalej dodaje: – Widząc zapotrzebowanie na transport zbiorowy i mając świadomość rozwoju i rozrastania się Miasta, w budżecie na ten rok są zabezpieczone pieniądze na przedłużenie istniejących linii L26 i L27, by swoimi trasami pokryły jak największą część Miasta i znacząco poprawiły komunikację. Rozważamy też objęcie Kobyłki kartą Warszawiak+.
Edyta Zbieć, wiceburmistrz Wołomina zwraca uwagę na negatywne skutki wynikające z braku współpracy między gminami, co jej zdaniem odbija się bardzo niekorzystnie na mieszkańcach. – A do tego, jako odpowiedzialni samorządowcy, nigdy nie powinniśmy dopuszczać – uważa.
Linia L40, to linia autobusowa, która funkcjonuje w Wołominie najdłużej. W dzień powszedni autobus ma aż 14 kursów i obsługuje sporą część mieszkańców Wołomina, szczególnie zamieszkałych osiedle Nafta, ludzi starszych, którzy często docierają w ten sposób do Szpitala Powiatowego. Ci, którzy chcieliby dotrzeć  do zlokalizowanych dalej od stacji PKP rejonów Kobyłki już niestety tego nie zrobią, ponieważ brak podpisanego porozumienia ze strony władz Kobyłki spowodował, że linia ta będzie kursowała bez zatrzymywania się na terenie tego miasta.
– Nasi mieszkańcy przyzwyczaili się do funkcjonowania tej linii, która łączyła do tej pory cztery gminy: Radzymin, Wołomin, Kobyłkę i Marki. Wstępne porozumienie, również związane z podziałem kosztów, miało być podpisane przez cztery zainteresowane gminy. W ostatnim momencie Gmina Kobyłka wycofała się z jego podpisania pozostawiając pozostałych partnerów w sytuacji przymusowej, wobec wyzwania uporania się z wyższymi kosztami jednostkowymi utrzymania tej linii. Wołomin, Radzymin i Marki sprostały co prawda temu wyzwaniu, ale brak partycypacji finansowej ze strony Kobyłki stanowi dla pozostałych gmin nie lada wyzwanie. Bardzo martwi mnie fakt braku współpracy między gminami i odbieram to, jako zły sygnał na przyszłość. W mojej ocenie synergiczna współpraca sąsiadujących ze sobą gmin, szczególnie w obszarze komunikacji publicznej, jest niezmiernie cenna dla rozwoju wszystkich partnerów. W przypadku pozyskiwania środków zewnętrznych, stanowi element ona wręcz konieczny, czego formalnym wyrazem jest dodatkowa punktacja z tego tytułu przy ocenie wniosków – wyjaśnia wiceburmistrz Zbieć.
– Z punktu widzenia naszych mieszkańców praktycznie nic się nie zmienia. Dla nas najważniejsze jest umożliwienie dotarcia pasażerów z Marek do instytucji publicznych zlokalizowanych w Wołominie. Niestety, z racji nieoczekiwanego wycofania się władz Kobyłki ze współfinansowania tej linii, będziemy musieli wyasygnować dodatkowe środki z naszego budżetu – mówi, poproszony o komentarz Jacek Orych, burmistrz Marek.
W swoim komunikacie władze Kobyłki uspokajają: „Chcemy być postrzegani, jako Miasto, które budując ścieżki rowerowe, zachęca mieszkańców do zdrowszego trybu życia i ma świadomość, że dobrze rozwinięta komunikacja autobusowa ogranicza w sposób znaczny ilość samochodów na drogach. Musimy jednak dbać też o to, by partycypowanie w kosztach komunikacji było realnie zasadne i sprawiedliwe”.
Czy takie tłumaczenie wystarczy, aby przekonać zdziwionych widokiem autobusu, który w Kobyłce się nie zatrzymuje?
Teresa Urbanowska

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.