Mama, babcia, samorządowiec

z mężem

O tym jak pogodzić pracę zawodową i społeczną z rolą mamy i babci z Małgorzatą Zyśk, wiceburmistrz Ząbek, rozmawia Aleksandra Olczyk

– Jest Pani rodowitą Ząbkowianką ?
– Rodzina mojego taty w 1932 roku sprowadziła się do Ząbek z Warszawy. Mama pochodzi z małej wioski pod Drobinem. Ja jestem mieszkanką Ząbek od urodzenia, tak jak mój mąż. Tu się poznaliśmy, pokochaliśmy i założyliśmy rodzinę, tu urodziła się nasza córka Patrycja i przyszły na świat dwie wnuczki Lena i Natalia.

– Jak przebiegała Pani kariera zawodowa i jak udawało się to pogodzić z życiem rodzinnym?
– Pierwszą pracę rozpoczęłam w Biurze Studiów i Projektów Służby Zdrowia. W latach dziewięćdziesiątych, a dokładnie w 1993 roku na rynku budowlanym panował ogromny zastój. Brało się wszystkie zlecenia jakie wpadły w rękę. Zdarzało się, że nie było pracy przez miesiąc lub dwa, a później jak dostaliśmy zlecenie to doba była za krótka. Pracowałam przy „desce” dzień i noc, praktycznie bez przerwy, biegałam na koordynacje branżowe i to wszystko kosztem rodziny, męża i małej córeczki. Później dowiedziałam się od kuzynki, że w Szkole Podstawowej nr 2 zwolnił się etat nauczyciela biblioteki. Od pewnego czasu zamierzałam podjąć studia psychologiczne, więc pomyślałam, że może warto spróbować. Kiedy okazało się, że w szkole potrzebny jest historyk, nie wahałam się i podjęłam wyzwanie. Po dwóch latach, jeszcze w trakcie studiów zaczęłam już uczyć historii. I tak oto zaczęła się moja przygoda z dziećmi. W 2001 roku przeszłam ze szkoły podstawowej do gimnazjum. Ówczesna dyrektor, p. Halina Wielądek była już w wieku emerytalnym, wiedziała, że nie będzie startować w konkursie na koleją kadencję. W rozmowie padła propozycja, żebym skończyła zarządzanie w oświacie i spróbowała wystartować w konkursie na dyrektora w 2002 roku. Zdobyłam kwalifikacje, wystartowałam i wygrałam konkurs. Gimnazjum kierowałam przez 15 lat. Mam szczęście do ludzi. Wspólnie udało nam się stworzyć wspaniały zespół nauczycieli, pracowników administracji i obsługi. Rodzice doceniali nasz zapał, chęć współpracy, podejście do młodzieży oraz atmosferę jaka panowała w szkole. Wyraźnie odczuwaliśmy, że mocno nas wspierają. Już po pięciu latach szkoła zaczęła być postrzegana jako najlepsza w okolicy. A życie rodzinne, no cóż. Ja zawsze mam tak, że im więcej pracy, nowych wyzwań, tym lepiej funkcjonuję. Staram się dawać z siebie jak najwięcej. Zarówno w szkole, jak i w domu działałam na 100%. Pracę, spotkania, uroczystości, łączyłam ze wspólnymi zakupami (zawsze z mężem), obowiązkami domowymi, spotkaniami rodzinnymi, wyjściami do teatru, do znajomych itp.

– Była Pani dyrektorem szkoły i jednocześnie przez cztery lata sprawowała Pani mandat radnej powiatowej, czy to trudne do pogodzenia?
– Nie, nie było to trudne. Mam w sobie żyłkę społecznika i praca w samorządzie daje mi wiele satysfakcji. Tak, jak w szkole cieszyłam się z osiągnięć uczniów i nauczycieli,  możliwości rozbudowy gimnazjum i pozyskiwania środków na rozwój i zajęcia dodatkowe, tak w powiecie, byłam bardzo szczęśliwa, kiedy w końcu udało się przekonać radę do budowy ulic Szpitalnej, Drewnickiej, Kochanowskiego, czy wyniesionego skrzyżowania Sobieskiego/Wojska Polskiego. Żałuję tylko, że nie było woli, żeby wybudować w Ząbkach szkołę średnią. Mam nadzieje, że będzie to możliwe w kolejnej kadencji, jeśli będziemy mieli w powiecie silną reprezentację. Z dróg powiatowych natomiast pozostała nam tylko do modernizacji ulica Piłsudskiego. W lipcu br. wnioskowałam o jej przebudowę, jako drogi dwupasmowej z dwoma rondami dwupasmowymi istniejącym Piłsudskiego /Powstańców i projektowanym Piłsudskiego/Skrajna.

– Wspomniała Pani o swoich wnuczkach. Jak Pani czuje się jako babcia i wiceburmistrz?
– Jako babcia czuję się cudownie. Ktoś kiedyś powiedział, że wnuki kocha się bardziej niż dzieci i coś tu jest na rzeczy. Wnuki kocha się może nie bardziej, lecz inaczej. Jestem teraz bardziej spokojna, cierpliwa, wyrozumiała. Jako wieloletni pedagog nauczyłam się być również konsekwentna. Dziewczynki wiedzą, że jak coś powiem, to tak musi być, nie zmieniam zdania, ale jak coś im obiecam, to święte. Rola młodej babci jest o wiele łatwiejsza niż mamy. Staram się pomagać córce, jak mogę. Przyjeżdżam rano, szykuję śniadanie, budzę dziewczynki, odprowadzam do przedszkola i szkoły, a potem pędzę do pracy. Zawsze bez problemu godziłam życie prywatne z zawodowym, a reprezentowanie wcześniej szkoły, a obecnie miasta, dawało i daje mi wiele satysfakcji.

– Kandyduje Pani na stanowisko burmistrza. Co zamierza Pani zmienić, udoskonalić w Ząbkach?
– Nie będę tu opowiadała o moim programie wyborczym, bo jest on dostępny na mojej stronie internetowej (www.malgorzatazysk.pl), ale chcę podkreślić, że powstał on w wyniku konsultacji społecznych z mieszkańcami i ankiet przeprowadzonych w czerwcu 2018 r. Największym wyzwaniem dla mnie jest dalsza rozbudowa infrastruktury oświatowej i drogowej, poprawa komunikacji miejskiej oraz realizacja projektów zieleni, miejsc odpoczynku i rozrywki dla Ząbkowian. Do 2020 r. wybudujemy przy ul. Różanej szkołę podstawową wraz z przedszkolem. Wiosną 2019 r. powstanie parking podziemny przy ul. Orlej z modernizacją pasażu: fontanną i ogródkami oraz parking przy Piłsudskiego (obok przejścia kolejowego). Będziemy realizować projekt ogród: parki, małą architekturę, tężnię, zieleń, fontanny, place zabaw oraz strefy odpoczynku w całym mieście. Mamy ambitne plany na Centrum Kulturalne Ząbek. W 2018 r. na inwestycje w budżecie zaplanowano 40 mln zł, z dofinansowaniem unijnym i rządowym. Odbyłam kilka spotkań z wojewodą, dotyczących możliwości pozyskania kolejnych dotacji z programu rządowego dla samorządów. Możliwości w przyszłym roku i w kolejnych są jeszcze większe i trzeba umiejętnie z tego skorzystać. W chwili obecnej budujemy jednocześnie wiele ulic, nie dlatego, że źle zaplanowaliśmy, albo że zbliżają się wybory, ale z powodu ogromnych dotacji, które dostaliśmy i trzeba je dobrze wykorzystać, w rekordowym tempie.

– Dla mieszkańców Ząbek bardzo istotna jest komunikacja z Warszawą. Jak zamierza Pani poprawić i usprawnić komunikację miejską?
– Na spotkaniu z dyrekcją ZTM, we wtorek 9 września 2018 r., doszliśmy do porozumienia, że za dwa miesiące, kiedy rozpocznie się budowa nowego odcinka metra w Warszawie (ul Trocka), autobus linii 345 zacznie kursować do dworca Wileńskiego, a więc do linii metra. W  połowie 2019 roku zostanie  zwiększona częstotliwość kursowania obecnych linii 145, 199 i 345 (będą kursowały co 10 minut), bo będzie taka możliwość, kiedy nowy odcinek metra będzie uruchomiony. Wtedy też autobus linii 199 będzie dowoził mieszkańców Ząbek do tej kolejnej linii przy Trockiej.  Rozmawialiśmy też o  ewentualnym uruchomieniu nowych połączeń komunikacji miejskiej i dowożeniu mieszkańców do stacji PKP oraz bezpośrednio z Ząbek  na Stadion Narodowy. Ponadto uzyskaliśmy zapewnienie, że również do tego punktu będzie mógł dojeżdżać nasz ząbkowski darmobus. Ostatnio byłam też na spotkaniu Komisji Infrastruktury i Inwestycji Rady Miasta Stołecznego Warszawy, na którym dyrektor biura infrastruktury Tramwajów Warszawskich, Robert Grzywacz, przedstawiał plany inwestycyjne Spółki Tramwaje Warszawskie z uwzględnieniem możliwości realizacji trasy tramwajowej do Ząbek. Przewodnicząca Komisji zadała mi pytanie, czy można liczyć na powstanie parkingów P&R w Ząbkach, no co odpowiedziałam twierdząco. Komisja wypracowała stanowisko i zakończyła się konkluzją, że należy zorganizować spotkanie włodarzy Ząbek z władzami Warszawy, aby te plany nabrały tempa. Długość odcinka trasy tramwajowej to 7 km, z czego 2 km przebiega w naszym mieście. Koszt to ok. 180-200 mln złotych. Trzeba podjąć rozmowy o partycypacji w kosztach i możliwościach pozyskania dotacji.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.