O śmieciach na miejskiej komisji w Markach

Tematem przewodnim ostatniego posiedzenia Komisji Zdrowia, Opieki Społecznej, Bezpieczeństwa Publicznego i Ochrony Środowiska była kwestia odbioru i zagospodarowania odpadów. Jest to temat palący – z powodu kryzysu śmieciowego na Mazowszu i jego skutków dla Marek. W październiku ubiegłego roku dotychczasowy operator wypowiedział miastu umowę, tłumacząc, że jest ona nieopłacalna. Firma zdecydowała się na taki krok mimo konsekwencji naliczenia ponad 700 tys. zł kary. W tej sytuacji ratusz ogłosił przetarg na wyłonienie nowego wykonawcy. O zamówienie ubiegały się dwie firmy. Jedna z firm wyceniła miesięczny koszt usługi na 1,4 mln zł, druga – na 1,7 mln zł. Czy to dużo? W porównaniu z dotychczasowymi stawkami – nawet bardzo. Do końca stycznia miasto płaciło 0,33 mln zł miesięcznie.

– Gdyby szukać przyczyn tak drastycznych zmian na rynku, trzeba byłoby się cofnąć do początku tej dekady. Sejm uchwalił wówczas nową ustawę śmieciową, która zadania związane z odbiorem odpadów odebrała mieszkańcom i przekazała gminie. W konsekwencji doszło do zmniejszenia liczby firm, które działają na rynku. Efektem jest brak konkurencji – tłumaczy Dariusz Pietrucha, wiceburmistrz Marek.

Gmina na tym nie zarabia

Marcin Skrzecz, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, opisywał też zmiany cen wewnątrz całego systemu odpadowego.

– W 2013 r. przetworzenie tony śmieci w regionalnych instalacjach przetwarzania odpadów kosztowało 130 zł netto. Obecnie jest to już prawie 600 zł. Wzrosły też koszty transportu śmieci. Kiedyś wynosiły 100-200 za tonę, teraz 300-700 zł netto. Łączne koszty odbioru i zagospodarowania śmieci zmieszanych zwiększyły się z około 300 zł do ponad 1000 zł – podaje Marcin Skrzecz.

Tu warto dodać, że gminy nie zarabiają ani grosza na śmieciach. Muszą jednak tak skalkulować opłatę dla mieszkańca, by pokryć koszty odbioru i zagospodarowania odpadów. Przez wiele lat udawało się Markom utrzymywać jedną z najniższych stawek w okolicy – 8 zł za odpady segregowane i 17 zł za niesegregowane. Wyniki przetargu pokazują, że opłaty się niestety zmienią.

U sąsiadów podobnie

I nie jest to przypadek wyłącznie Marek. Przykładem niech będzie Radzymin. Nasi sąsiedzi otworzyli oferty 29 stycznia. Gmina przewidziała na to zadanie 3,7 mln zł rocznie. Wpłynęła tylko jedna oferta – od dotychczasowego operatora – na kwotę ponad 9,5 mln zł.

W Izabelinie pierwszy raz otwarto oferty w listopadzie, ale nie wybrano wykonawcy. Wpłynęła bowiem tylko jedna propozycja, niemal dwukrotnie przewyższająca środki gminy na realizację zamówienia. Po niewielkiej zmianie warunków przetarg został ogłoszony ponownie. Otwarcia ofert dokonano 21 grudnia 2018 r. Sytuacja powtórzyła się. Wpłynęła oferta tej samej firmy, blisko dwukrotnie przewyższająca zaplanowane przez gminę środki.

Podwyżki nie ominęły również Starych Babic, gdzie ceny wzrosły z 19 do 29 zł od osoby.

Analizy w toku

Grzegorz Kasprowicz, wiceburmistrz Marek, podkreślił, że nasz samorząd rozważa zmianę systemu opłat. Prawo daje cztery możliwości – naliczanie opłat od gospodarstwa domowego (tak jak w Ząbkach), od liczby osób zamieszkujących na terenie nieruchomości (tak jak w Markach), na podstawie powierzchni lokalu mieszkalnego (Białystok) oraz na podstawie zużycia wody z nieruchomości (Szczecin). Dwa pierwsze rozwiązania mają spore wady. W pierwszym przypadku tyle samo płaci samotny emeryt, co wieloosobowa rodzina. W drugim przypadku – istnieje pokusa zaniżania liczby osób faktycznie zamieszkujących nieruchomość. Trzecie rozwiązanie jest niesprawiedliwe. W 40-metrowym mieszkaniu może mieszkać pięć osób, a na 100 metrach dwie. Natomiast czwarte rozwiązanie – od zużycia wody – wydaje się najbardziej rozsądne.

– Jest to system, w którym każdy płaci za siebie. Jeśli ktoś mieszka, musi zużywać wodę. Na tej podstawie można wyliczyć rzeczywistą opłatę za odpady. W tym systemie nie ma mowy, by uczciwi dopłacali do nieuczciwych – tłumaczy Dariusz Pietrucha.

Samorządowcy podkreślają, że ta kwestia jest przedmiotem wnikliwych analiz. Do czasu ich zakończenia ceny za odbiór śmieci dla mieszkańców nie zmieniają się.

O efektach prac będziemy Państwa na bieżąco informować.

źródło: UM Marki

Komentarze

komentarzy

Jedno przemyślenie nt. „O śmieciach na miejskiej komisji w Markach

  1. Tak. Tylko w Markach nie wszyscy mają wodę miejską lub mają dodatkowo zamontowane hydrofory (ostatnio dwie eleganckie Panie chwaliły się w autobusie, jak to oszukują nasz marecki system ciągnąc wodę do WC z własnego ujęcia- oszczędność na ściekach znaczna). Kto to zweryfikuje? Nikt. Jak ktoś chce oszukać to zawsze znajdzie sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.