Rozwój ZEC Wołomin i dywidenda dla miasta

krolak

O sytuacji wołomińskiego ZEC, dywidendzie przekazanej na rzecz poprawy bezpieczeństwa w mieście i zarzutach kierowanych przez radnego Roberta Kobusa pod adresem zarządu spółki, z Pawłem Królakiem, wiceprezesem Zakładu Energetyki Cieplnej w Wołominie rozmawia Teresa Urbanowska.

– Robert Kobus, wołomiński radny, na łamach jednej z lokalnych gazet, zarzucił władzom miasta i spółki ZEC nieprzemyślane decyzje. Czy mógłby się Pan odnieść do zarzutów jakie padły we wspomnianej publikacji?
– Proszę pamiętać, że mamy pół roku do wyborów, w związku z tym fantazja polityczna części radnych będzie coraz większa. Choć do tego rodzaju zaczepek nie warto przykładać szczególnej wagi, to jednak do zarzutów zawsze warto się odnosić, aby pewne sprawy prostować i wyjaśniać. Stąd moje oświadczenie, które rozesłałem tuż po świętach do lokalnych mediów i zamieściłem w mediach społecznościowych. Dodatkowo należy podkreślić, że pan radny Kobus ma wyjątkowo wybiórcze wnioski, jak na osobę, która w ciągu ostatnich dwóch lat często gościła w ZEC.
– Radny Kobus zarzuca ZEC, że oddał część zysku, czyli t.zw. dywidendę, do miasta, zamiast zatrzymać pieniądze w kasie spółki. Czym było spowodowane to działanie?
– Dywidenda, to naturalna praktyka stosowana przez wiele samorządów. Spółka miejska, która wypracowała zysk oddaje jego część, dywidendę, do kasy miasta, aby samorząd mógł z tych pieniędzy sfinansować pilne potrzeby własnych mieszkańców. To odpowiedzialne społecznie zachowanie, bo środki z naszej spółki, pani Elżbieta Radwan – Burmistrz Wołomina, przeznaczyła na modernizację przejść dla pieszych. Czyli pieniądze z ZEC zostały zainwestowane w bezpieczeństwo mieszkańców Wołomina. To działanie godne uznania a nie nagany, dlatego dziwię się tego rodzaju zarzutom formułowanym przez pana radnego na dodatek członka Komisji Bezpieczeństwa. Mogą one wynikać albo z niewiedzy, albo ze złej woli. Tego nie wiem.
– Nie sądzi Pan, że mogą też wynikać z troski radnego o miejską spółkę? Proszę powiedzieć – w jakiej sytuacji finansowej, jest na dzień dzisiejszy, ZEC Wołomin?
– Najkrócej mówiąc – skomplikowanej, co wynika wprost z decyzji poprzedniego prezesa ZEC, Jerzego Mikulskiego, który, choć od początku 2016 roku znał potrzeby inwestycyjne spółki, wynikające ze zmieniających się przepisów, preferował działania z pominięciem tych potrzeb. Pomimo dobrej jeszcze wówczas sytuacji finansowej spółki, wynikającej z korzystnych kontraktów dotyczących cen węgla zawartych przez swoich poprzedników, zmierzał do budowy biurowca, a nie do realizacji inwestycji w instalacje ochrony środowiska niezbędne dla ZEC. Przypomnę, że te instalacje są niejako wymuszane przez zmieniające się przepisy ochrony środowiska, o czym Pan Mikulski, jako wieloletni samorządowiec, wiedzieć powinien.
– Faktem jest jednak, że biura ZEC do imponujących nie należą. Może ZEC potrzebuje również nowego biurowca na miarę czasów?
– Też się nad tym zastanawiałem, ale po analizie wszystkich „za” i „przeciw”, uznaję taki kierunek inwestycji za fanaberię poprzedniego zarządu.  ZEC, to nie deweloper a spółka, która ma dostarczać ciepło mieszkańcom i w tym obszarze powinna lokować swoją aktywność inwestycyjną, a nie w nowe gabinety dla prezesa. Trzeba zaznaczyć, że pan Mikulski objął spółkę, która miała zaplanowaną przez poprzedników, działalność inwestycyjną polegającą na podłączaniu dużych odbiorców zlokalizowanych w wołomińskim centrum handlowym. Miał też okazję korzystać z efektu działań poprzedników polegającym na uruchomieniu dodatkowego małego kotła grzewczego na lato.
– Czy to, że mówi Pan na ten temat, jest sugestią, że nie skorzystał z tych rozwiązań?
– Widoczny jest brak właściwych reakcji i działań Zarządu na rosnące ceny węgla już od roku 2016, widoczny jest też brak właściwego planu działania związanego z koniecznością dostosowania ZEC do  wymogów środowiskowych. Właśnie to spowodowało niestabilną sytuację finansową na dziś. Wygląda to tak: – w jednym roku mieliśmy do czynienia z obniżką taryfy i dużym zyskiem spółki a w roku kolejnym z podwyżką z powodu braku środków na realizację koniecznych działań inwestycyjnych.
– Proszę doprecyzować – co Pan chce przez to powiedzieć? Czy sugeruje Pan, że nie zostały wykonane działania – a jeśli tak to jakie, które skutkują obecnie tą, jak Pan określa, skomplikowaną, sytuację finansową spółki?
– Konkretnie chodzi o to, że w roku  2015 i 2016 nie wykonano działań inwestycyjnych związanych z relacją taryfy i czekającymi spółkę wydatkami. Z punktu widzenia nadzoru mogło to wyglądać tak, że spółka wykazuje olbrzymi zysk, planując budowę biurowca, a nie realizuje zakupu potrzebnych narzędzi do pracy np.  systemu telemetrycznego, GIS, czy prostych narzędzi informatycznych do obsługi księgowości i kadr lub też po prostu nie buduje wystarczającej sieci cieplnej. Brak określonych kierunków rozwoju czy planów działania jest brakiem pomysłu na tę firmę. Dziś, przez takie zaniedbania,  musimy tłumaczyć się z tego, dlaczego w grudniu 2016 URE ustaliło obniżkę taryfy dla ZEC w Wołominie, a to samo URE w grudniu 2017 ustaliło nam podwyżkę tej taryfy.
– A Pan – jakie cele wyznacza dla ZEC na najbliższe lata?
– Z pewnością nie budowę zbędnego, w moim odczuciu – biurowca. W chwili obecnej przed Zakładem Energetyki Cieplnej w Wołominie są duże wyzwania inwestycyjne i duża codzienna praca związana z dostarczaniem ciepła do mieszkańców oraz realizacją strategii rozwoju spółki. Nadmienić należy, że sytuacja ZEC jest tym trudniejsza, że w chwili obecnej pracuje na taryfach z cenami ciepła na poziomie roku 2016 a węglu z cenami z roku 2018 czyli o ok 40 % wyższymi. Mimo to, czeka nas wydatek minimum trzy mln złotych na inwestycje, by dostosować zakład do norm ochrony środowiska. To bardzo duże wyzwanie.
– Czy można było temu zapobiec, a jeśli tak, to w którym momencie?
– Łatwo się ocenia po fakcie, ale moim zdaniem podstawą każdego procesu zarządzania jest plan działania. W momencie mojego przyjścia do spółki takiego planu nie było. To z inicjatywy nadzoru właścicielskiego spółka została zmuszona do określenia kierunków rozwoju. I takie kierunki powstały. Zostały wypracowane przez samych pracowników. Warto to podkreślić, ponieważ w dużych korporacjach dla takich zadań zatrudnia się firmy konsultingowe, którym płaci się oczywiście znaczne wynagrodzenia. Wyglądało to tak, że zarząd w maju 2017 roku powołał mnie na kierownika zespołu projektowego do budowy kierunków rozwoju spółki. Dzięki zaangażowaniu pracowników udało nam się zbudować zespół projektowy, który po trzech miesiącach pracy, wykraczającej poza zwykłe obowiązki, zbudował sześć kierunków rozwoju, a w dalszym ciągu strategię działania dla ich realizacji.  Niestety nasza dzisiejsza sytuacja finansowa pozwala nam na realizację tylko tych najważniejszych. O to pracownicy mają trochę żalu do poprzedniego zarządu, co wyrazili jako członkowie Rady Nadzorczej, odwołując Pana Mikulskiego z funkcji prezesa, że zamiast realizować najważniejsze potrzeby, całą swoją determinację skupił na działania związane z budową biurowca.

zec

Jakie – Waszym zdaniem – powinno być przeznaczenie dywidendy?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Komentarze

komentarzy

Jedno przemyślenie nt. „Rozwój ZEC Wołomin i dywidenda dla miasta

  1. Prezesie Królak, nie opowiadaj głupot o zagrożonym przez P. Mikulskiego rozwoju firmy. W okresie jego zarządzania, spółka generowała pokaźne zyski, a o kierunkach ich wykorzystania decydują członkowie zarządu przy akceptacji rady nadzorczej oraz reprezentanta właściciela. Jednoosobowo takich decyzji nikt nie podejmuje. Zobaczymy niebawem jak będą wyglądały sukcesy pod Pana kierownictwem.
    Zaplanowany przez cały zarząd ZEC wzrost taryfy z pobudek politycznych obniżył Pan na polecenie burmistrz Radwan. Biznes z polityką w parze ze sobą nie chodzą, o czym rychło przyjdzie się przekonać. Informację o kulisach wystąpienia do Urzędu Regulacji Energetyki opublikował Kurier Wyszkowski. Zbliżają się wybory, burmistrz więc chce się czymś wykazać. Niedobrze gdy są to androny o ulgach w kosztach ogrzewania. Nieco później zapłacą więcej za to, co zostało teraz tylko przesunięte w czasie.
    Decyzja o korekcie taryfy nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnym zarządzaniem spółką i gminą. W następstwie takich kroków zyski się nie pojawią. Inwestycje realizowane będą wyłącznie w oparciu o kredyty, co dodatkowo obciąży klientów oraz mieszkańców.
    Może to i lepiej, bo wykorzystanie wcześniejszej dywidendy w kwocie 700 000 zł. rodzi poważne wątpliwości, a przyczynia się do tych prawdziwych zmian na lepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.