Teresa Urbanowska: Manewry przedwyborcze

teresa

Ostatnio, coraz częściej odnoszę wrażenie, że polityka – nawet ta lokalna, zaczyna wszystkich już mocno mierzić i coraz częściej, coraz więcej osób, daje odpór zmasowanym hejtom. Proste tricki nadużywane w PJ, opierające się o zasadę „łapaj złodzieja” już nie wystarczą.
Choć do wyborów samorządowych mamy jeszcze ponad pół roku i formalnie kampanii nie można prowadzić to i tak gołym okiem widać, że manewry wyborcze są w toku co powoduje, że w kręgach samorządowych atmosfera staje się coraz bardziej nerwowa i napięta.
Czasem, w duchu zmagań zapowiadających zbliżającą się kampanię wyborczą, na publicznych forach pojawiają się dyskusje, które – być może w założeniu miały być śmieszne i zabawne i być może dla piszących i publikujących takowymi są – ale już dla czytających – nie zawsze.
Najwięcej zajadłości daje się zaobserwować podczas dyskusji osób, do niedawna bawiących się w jednej i tej samej piaskownicy, z których ktoś nagle postanowił zmienić barwy i lokalizację swojej aktywności. W takich przypadkach na ogół obie strony nie przebierają w ocenach zarówno postaw moralnych jak też światopoglądu politycznego czy wiary.
I gdyby tylko na samej ocenie i dyskusji dało się zakończyć tego rodzaju spory, nie byłoby tak źle, jednak z każdą kadencją  raz rozpoczęte manewry wyborcze kończą się większym rozdźwiękiem pomiędzy poszczególnymi środowiskami – i, to co dla mnie jest osobiście wyjątkowo przykre – środowiskami prawicowymi. Nie ma tu już miejsca dla osób niepolitycznych, od każdego, kto w jakikolwiek sposób uczestniczy w życiu publicznym, wymaga się deklaracji, a jak jej nie ma, to z pewnością i tak zostanie mu ona przypisana.
Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli, a jeśli nie, to spróbuję wyjaśnić na przykładzie mojej pracy społecznej jak również zawodowej – dziennikarskiej, gdzie staram się współpracować i prezentować jak najszersze spektrum postaw i poglądów osób związanych z naszym życiem lokalnym i bez większego znaczenia jest dla mnie to, czy moje poglądy są zgodne z tymi, jakie prezentują moi rozmówcy, czy bohaterowie tekstów. Do każdego staram się podejść równie rzetelnie i uczciwie. Dlatego niemal wszystkie wywiady, które przeprowadzam są autoryzowane i niemal zawsze każdego pytam na zakończenie rozmowy o to, czy jest coś ważnego dla omawianego tematu, o co nie zapytałam. Celowo użyłam tu słów „rzetelnie” i „uczciwie” a nie „obiektywnie” ponieważ działanie każdego z nas, bez względu na to jak bardzo będziemy się tego wypierali, nacechowane jest naszym subiektywnym podejściem do życia.
Przez wiele lat nie odczuwałam jakiegoś większego dyskomfortu z powodu przeprowadzenia rozmów z tą czy inną osobą a staram się rozmawiać niemal ze wszystkimi od prawa do lewa – jeśli uważam, że osoby te mają coś interesującego do przekazania innym i wyrażą zgodę na publiczne podzielenie się swoją wiedzą i poglądami. Niestety, od kilku lat coraz częściej odnoszę wrażenie, że poglądy prezentowane przez tych, z którymi rozmawiam, są przenoszone zarówno na moją osobę, jak też moich bliskich, czy tych z którymi współpracuję na niwie społecznej. Jest to szczególnie odczuwalne dziś, kiedy rozpoczęły się już wspomniane w tytule manewry przedwyborcze.
Ktoś powie – no tak to już jest! Oczywiście, że tak. Ale wybory mijają, a po nich często trzeba ze sobą współpracować. Warto o tym już dziś pamiętać.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.