Teresa Urbanowska: Stracone szanse

Tematy poruszane w przestrzeni publicznej często skupiają się na stronie finansowej poszczególnych działań czy inwestycji – na ogół pada wówczas pytanie: Ile to kosztuje? Czemu tak drogo? Nie można było taniej?
Przemieszczam się po drogach powiatowych dość często w zasadzie we wszystkich kierunkach. Te pytania wracają do mnie, gdy mijam liczne dziury w asfalcie na terenie tej czy innej gminy, w dopiero co naprawionej nawierzchni. Ale zaraz pojawia się inna myśl: dlaczego ważna jest tylko cena? Dlaczego jakość nie ma dla nas znaczenia?
Droga, chodnik, czy inna trwała inwestycja wykonana zgodnie ze sztuką, z dobrych materiałów, powinna mieć swoją cenę i powinna służyć przez wiele lat. Realizacja w myśl zasady „dużo i najtaniej” to często jedna ze straconych szans na lepszy standard, na dłuższą eksploatację – to stracone pieniądze.
Coraz częściej złości mnie to, jak nasze elity samorządowe podchodzą do wartości wypracowanych i wytworzonych przez poprzedników – opracowanych dokumentacji, wdrożonych polityk lokalnych. Czasem wprowadzenie zmian w dokumentacji jest konieczne, niestety zdarza się też często, że jedynym argumentem jest „nie, bo nie”. Nie bo to nie ta opcja, nie bo to nie ta osoba, nie bo nie lubię tego czy innego poprzednika.
Złości mnie, gdy samorządowcy, na ogół zawsze mocno zatroskani o publiczne finanse, lekką ręką odkładają w czasie, a więc często „wyrzucają do kosza” od lat oczekiwane przez mieszkańców decyzje – szczególnie te z gotową już do realizacji dokumentacją.
Nikt nigdy nie zrobił bilansu strat i nie policzył ile wszyscy tracimy na wojenkach podjazdowych i na zaniechaniu.
Wielka szkoda, że nie da się tego policzyć. A coraz częściej są to stracone szanse na szybszy rozwój, na poprawę sytuacji tego czy innego przedsiębiorstwa, tej czy innej rodziny.
Obserwuję samorządy lokalne od blisko 30 lat. Z tej perspektywy widzę pewne prawidłowości. Sukces osiągają tylko ci, którym udaje się pamiętać z jakim zamysłem weszli na samorządową ścieżkę i nie dają się wciągnąć w nie swoje rozgrywki.
Szanowni Samorządowcy dostaliście szansę od wyborców na realizację własnej wizji miejscowości, w których mieszkacie. To bardzo ciekawe przeżycie i doświadczenie życiowe, które dla wielu może przerodzić się w przygodę życia. Tylko od Was zależy aby nie była to stracona szansa. Ale też od Was zależy czy mieszkańcom gminy, za którą wzięliście ciężar odpowiedzialności nie zostanie odebrana ich życiowa szansa.
Żal o straconą szansie do nowej Rady Miasta Kobyłka ma jeden z przedsiębiorców, który skierował do przewodniczącego kobyłkowskiej rady Kamila Kowaleczki list z wnioskiem o zwołanie sesji nadzwyczajnej.
Podjęta na ostatniej sesji rady uchwała dotycząca Miejscowego Planu Zagospodarowania powoduje utratę szansy nie tylko na rozwój firmy, w którą inwestował czekając na uchwalenie planu, dokumentu nad którym wiele osób długo pracowało. Ktoś za tą pracę zapłacił.
Na wielu nieoficjalnych spotkaniach pada często stwierdzenie w stylu „mnie polityka nie interesuje”. Jeśli uważamy, że nie ma ona wpływu na nasze życie to jesteśmy w błędzie. Ma, często nawet większy niż jesteśmy to w stanie sobie wyobrazić.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.