Baśniowy świat Elżbiety Zdrodowskiej

IMGP2061

– W wolnych chwilach śpiewam, maluję obrazy, odnawiam stare meble spotykam się z przyjaciółmi – mówi o swoich życiowych pasjach Elżbieta Zdrodowska, której wernisaż odbył się w minioną niedzielę w Pałacu w Chrzęsnem. Tak dużej frekwencji nie odnotowała jeszcze żadna indywidualna wystawa z tych, które do tej pory się tu odbyły.

Są ludzie, obok których nie przechodzi się obojętnie, taką właśnie osobą jest Elżbieta Zdrodowska, którą trudno jest sklasyfikować i określić jednym zdaniem.
Ela, to osoba pełna ekspresji, którą znam chyba od zawsze. Żywiołowa, serdeczna i ciągle nienasycona w swojej pasji tworzenia. To człowiek bardzo wrażliwy, dostrzegający cierpienie i potrzeby innych, wierzący w to, że poprzez twórczość wiele z tych potrzeb da się zaspokoić. Swoją pasją tworzenia zaraża innych, a im ktoś jest słabszy, tym więcej dostaje od niej serca na dłoni. Trochę szalona, trochę ekscentryczna, kobieta, żona, matka – po prostu artystyczna dusza.
– W wolnych chwilach śpiewam, maluję obrazy, odnawiam stare meble i tworzę różne inne rękodzieło, korzystając z wielu technik plastycznych  i spotykam się z przyjaciółmi – tak sama mówi o swoich życiowych pasjach.
Na jej wernisaż, który odbył się  w minioną niedzielę w Pałacu w Chrzęsnem licznie przybyli przyjaciele, znajomi, ludzie z którymi pracuje i dla których tworzy. Tak dużej frekwencji jeszcze tu nie było podczas indywidualnej wystawy.
Autorka prac jest absolwentką Liceum Ekonomicznego w Wołominie, Studium Architektoniczno-Budowlanego na Przyrynku w Warszawie oraz studiów Architektury Krajobrazu w SGGW w Warszawie.
Jest również pracownikiem Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Wołominie, a po pracy współpracuje  z Fundacją Kreatywni Słupno prowadzoną przez Teresę Jóśk, gdzie spełnia się jako instruktor warsztatów artystycznych oraz jako terapeuta zajęciowy, co, jak sama mówi, sprawia jej ogromną satysfakcję.

2018-04-13_143314

Dzięki działaniom w fundacji postanowiła kontynuować naukę wybierając nowy kierunek studiów podyplomowych  z tzw. przygotowania pedagogicznego, który da jej kwalifikacje nauczycielskie, pozwalające zostać specjalistą w dziedzinie integracji sensorycznej.
– Od kilku lat prowadzę własnego bloga dzieląc się swoimi pasjami z innymi. Malowanie towarzyszy mi odkąd pamiętam. Mam wiele pasji i z żadnej nie potrafię zrezygnować. Wszystko mnie zawsze interesowało, a najbardziej tworzenie, wymyślanie, malowanie, przerabianie i eksperymentowanie z różnymi technikami plastycznymi, które ciągle odkrywam, uczę się ich, inspirują mnie – opowiada.
– Wszędzie gdzie spojrzę, widzę coś, co przypomina mi jakąś postać, fragment abstrakcyjnego świata, który uwieczniam na różnych powierzchniach np. blejtramach, sklejkach, kawałkach drewna,  czy szkła. Tworzyłam tak od zawsze, ale wszystkie prace za chwilę znajdowały swoich właścicieli w rodzinie, czy wśród znajomych. Mimo ciągłego malowania nie trzymałam i nie gromadziłam stworzonych przez siebie prac. Namowa przyjaciół, którzy ciągle zwracali mi uwagę, że czas najwyższy, abym pokazała w końcu swoje prace spowodowała, że zaczęłam tworzyć i gromadzić na nowo swoją własną twórczość, która jest bardzo kolorowa, bajkowa, często abstrakcyjna. Artystą,
z którym się utożsamiam odkąd natknęłam  się na jego prace jest Hundertwasser – człowiek związany z ekologią, bardzo kolorowy, trochę szalony, ale jednocześnie bardzo świadomy. Jego prace przypominają mi bardzo mój świat, mnie samą – opowiada o swoich inspiracjach.
Ma wiele marzeń, z których część ostatnio zaczyna się spełniać.
– Moim marzeniem zawsze było stworzenie miejsca tzw. domu pracy twórczej, gdzie będę mogła dalej się realizować i pomagać młodym i dojrzałym ludziom odkrywać siebie, swoje pasje w każdym wieku i wylewać emocje w różnoraki sposób – podkreśla.
Prace, prezentowane na wystawie w Chrzęsnem powstały głównie z użyciem farb akrylowych, złoceń, farb do szkła, konturówek, spękań z użyciem medium jednoskładnikowego, decoupage i innych. – Obrazy są odzwierciedleniem mojego wewnętrznego, bajkowego i anielskiego świata, w którym widać również chwile zwątpienia, czy zagubienia, ale jest to świat, w który uciekam przed tym co realne – dodaje.

Teresa Urbanowska

Drugą część wydarzenia stanowił koncert, zatytułowany – „Droga”. W cyklu – „Pałac w poetycko-muzycznym pejzażu”, licznej publiczności, zaprezentowali się – aktor, Stanisław Górka oraz pianista, kompozytor – Jerzy Derfel. Na ten niezwykły i bardzo osobisty koncert złożyły się utwory skomponowane przez Jerzego Derfla do tekstów Wojciecha Młynarskiego. Tytułowa DROGA, to nie tylko tytuł popularnej piosenki z serialu „Droga” (znanej również pod tytułem „Absolutnie”), ale także niełatwa nieraz droga wieloletniej współpracy dwójki wybitnych artystów i niezwykłych osobowości. Koncert ten to nie tylko piosenki. Powstanie każdej z nich to pewna historia, anegdota – Jerzy Derfel – kompozytor, aranżer, akompaniator, wcieli się również w rolę gawędziarza, opowiadając o Wojciechu Młynarskim i czasach, w których te kompozycje powstały. Piosenki, z dużą finezją, przedstawił Stanisław Górka, aktor, przyjaciel Jerzego Derfla.
Zdjęcia: Jarosław Marek Komorowski

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.