Edward M. Urbanowski: Kac

Nie milkną komentarze po obiecanych przez Prawo i Sprawiedliwość pieniądzach jakie każdy z nas miałby otrzymać w przeddzień majowych wyborów do europarlamentu i jesiennych do Sejmu i Senatu. Oto jeden z nich, Ludwika Dorna, byłego wiceprezesa PiS.
– Marketing polityczny jest ważny, ale nie należy go mylić z polityką, a „piątka” Kaczyńskiego, reakcje na nią, to, co ją poprzedziło, i to, czego można się spodziewać w przyszłości, wiele o polskiej polityce mówią. Przede wszystkim to, że jednym z głównych czynników napędzających dynamikę polityczną staje się redystrybucja dochodu narodowego, oderwana od jakiejkolwiek koncepcji polityki społecznej i podporządkowana wyłącznie względom wyborczym.
– Najpierw mamy wybory europejskie, a parę miesięcy później krajowe i nie tylko komentatorzy, ale każdy wyborca z ilorazem inteligencji wyższym od 100 wie, że PiS liczy na zasadę „do ut des”, czyli na to, że część wyborców odwdzięczy się przy urnach. W ramach logiki przedwyborczej jedynym kryterium rozdziału kiełbasy jest przewidywana głosodajność.
– Z jednej strony mamy, zwłaszcza w budżetówce, potężne sektory usług, który bez wzrostu płac będzie popadać
w coraz cięższy kryzys (nauczyciele, biały personel w ochronie zdrowia, pracownicy administracyjni w sądach), z drugiej strony grupy rzeczywiście i trwale upośledzone – np. rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi i dorosłych niepełnosprawnych. Ich głosodajność jest jednak albo znikoma, albo wyraźnie mniejsza niż grup, którym PiS zaoferował konsumpcję wędliny. Owszem, nauczyciele to liczna grupa – obecnie około 490 tys. osób, ale z racji perturbacji we wprowadzaniu reformy oświaty mało entuzjastycznie nastawiona do PiS, więc uzysk głosów z podwyżek byłby niewielki. A przede wszystkim kudy im tam do emerytów – 8,2 mln głosów.
– Gdy po konwencji PiS się zorientował, że prezes Kaczyński w swoim wystąpieniu nie napomknął o rencistach, a przecież to 820 tysięcy głosów, korektę po paru dniach wprowadziła wicepremier Beata Szydło – także renciści dostaną swoje 1100 złotych i to niezależnie od stopnia niepełnosprawności zawodowej.
– Ciekawie z punktu widzenia głosodajności przedstawia się zapowiedź zerowej stawki PIT dla pracowników do 26. roku życia. W tym przypadku kiełbasę wyborczą uformowano w kształt jawnie bezwstydny, bo pomysł ten nie daje się obronić z punktu widzenia jakiegokolwiek kryterium moralnego, społecznego i gospodarczego, a wprowadza tylko niczym nieuzasadnioną nierówność wobec prawa. Za wyborem tej grupy jako konsumenta kiełbasy zdecydowały dwa względy. Po pierwsze, wyborcy w wieku 18-26 lat najrzadziej uczestniczą w wyborach; po drugie, są najbardziej labilni politycznie, czego wyrazem jest to, że najczęściej oddają głosy na partie protestu (w 2015 roku na partię Korwin-Mikkego i Kukiz’15). Związanie dużej części z nich ze sobą poprzez interes portfela daje nadzieję na dodatkowe 100-200 tys. głosów.
– Wdzięczność w polityce utrzymuje się krócej niż kiełbasa na wiejskim weselu, a wielu konsumentów kiełbasę zje, a nie podziękuje przy urnie wyborczej.
– Do poważnej rozmowy o rozwoju Polski będzie można wrócić, gdy wyborcy na własnej skórze przekonają się, że kiełbasą ich tylko mamiono, a naprawdę dostali po szklance bimbru – miło się wychyla, ożywiony człowiek jest, ale kac po tym trwa długo i jest bolesny.

Komentarze

komentarzy

Jedno przemyślenie nt. „Edward M. Urbanowski: Kac

  1. Zabolało totalną targowicę. Wycie słychać po wszystkich szczujniach. I „redaktór” zmobilizowany.
    A ja wolę kiełbasę wyborczą, niż gender i podwyżkę wieku emerytalnego.
    Kim jest Dorn???.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.