Edward M. Urbanowski: Konstytucja

edward urbanowski11

Dla wielu to już historia. Przed 20 laty, 2 kwietnia 1997 roku, Zgromadzenie Narodowe – Sejm i Senat – uchwaliło Konstytucję RP. Zaś w dniu 17 października 1997 roku Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej weszła w życie. Tyle historii.
Jak wspomina prof. Wojciech Sadurski, w dniu jej przyjęcia nie było ogni sztucznych, ulice i place polskich miast nie wypełniły się uradowanymi suwerenami, którzy właśnie przyznali sobie nową ustawę zasadniczą. Ale okazało się, że ta Konstytucja zapewniła prawie 20 lat stabilnego i efektywnego funkcjonowania polskiej demokracji … aż po kryzys rozpętany przez „grupę trzymającą władzę” w 2015 roku.
„Kompromisy, które na początku wyglądały na zgniłe, okazały się w istocie dużo mądrzejsze i bardziej pryncypialne, niż można było sądzić na początku. Mieszany system prezydencko – parlamentarny do 2015 roku opierał się nie tylko na lojalnym współdziałaniu prezydenta, wyposażonego w niemałe kompetencje, z większością parlamentarną, ale także na wzajemnym równoważeniu się. Dopiero wygrana Andrzeja Dudy, całkowicie uległego wobec przywódcy parlamentarnej większości, zakłóciła tę delikatną równowagę.
„Kryzys polityczny ma zazwyczaj dwa oblicza – i oba ukazały się w całej jaskrawości w Polsce „dobrej zmiany”. Jedno oblicze to zwyczajne ignorowanie norm konstytucyjnych przez władzę. Gdy Andrzej Duda odmówił zaprzysiężenia trzech legalnie wybranych członków Trybunału Konstytucyjnego, choć konstytucja nie daje mu tego uprawnienia (a Trybunał dodatkowo stwierdził, że ciąży na nim taki obowiązek) – to jest to proste pogwałcenie normy konstytucyjnej. Tak samo było, gdy pod czujnym okiem Jarosława Kaczyńskiego tenże Andrzej Duda zaprzysiągł piątkę innych sędziów, choć względem trzech z nich już się toczyła przed TK procedura dotycząca niezgodności z konstytucją ich wyboru.
„Drugie oblicze kryzysu konstytucyjnego jest trudniejsze do odnotowania przez opinię publiczną, choć jest jeszcze groźniejsze niż zwyczajne łamanie konstytucyjnych norm. To zaprzeczanie normom konstytucyjnym w drodze ustawowej, przy ubezwładnieniu organu, który mógłby to wytknąć i unieważnić. Faktyczna zmiana konstytucji przez ustawy, jest szczególnie groźnym przejawem kryzysu konstytucyjnego, gdyż podważa samą rację bytu konstytucji, a mianowicie jej prymat nad ustawami zwykłymi. To właśnie Trybunał ma zapobiegać erozji konstytucji w drodze ustawowej. Dlatego głównym celem ataku Kaczyńskiego był Trybunał. Jego ubezwłasnowolnienie, właśnie dokonane na naszych oczach, jest formą rozbrojenia konstytucji. Pozbawienia jej mechanizmu samoobronnego!
„Czy to oznacza, że Konstytucja RP jest całkowicie bezbronna? Absolutnie nie. Kluczowy przepis konstytucji mówi, że stosuje się ona „bezpośrednio” (art. 8.2). Oznacza to, że wszyscy muszą w pierwszej kolejności stosować konstytucję, a inne akty prawne tylko o tyle, o ile są z nią zgodne. Co oznacza:
– że wszyscy sędziowie mają obowiązek stosować konstytucję, a ignorować przepisy niższego rzędu, jeśli ich zdaniem są sprzeczne z konstytucją;
– że taki obowiązek ciąży również na wszystkich urzędnikach państwowych;
– i po trzecie, że dotyczy to nas wszystkich. Jako obywatele RP jesteśmy związani konstytucją. Jeśli w naszym rozumieniu dotyczące nas akty prawne nie są z nią zgodne, kierujmy się konstytucją, a nie tymi aktami.”
Szanujmy więc Konstytucję!

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.