Koty na muszce

Na jednej z wołomińskich ulic, ktoś zabawia się w myśliwego. Ofiarą padły już dwa koty. Jeden z nich mimo starań weterynarza, nie zdołał przeżyć czterech strzałów. Drugi po jednym strzale jest w trakcie leczenia.

Mieszkańcy ulicy Błotnej zaalarmowali nas, że w ich sąsiedztwie ktoś strzela z wiatrówki do kotów. Sprawca postrzelił do tej pory dwa koty. Właściciele martwią się również o swoje bezpieczeństwo, gdyż przez przypadek, to oni mogą zostać zranieni. Za tę lekkomyślną „zabawę” cierpią zwierzęta a ich właściciele muszą ponosić koszty leczenia.

Anna N. właścicielka jednego z postrzelonych kotów poinformowała nas o tym zdarzeniu. Pani Anna dowiedziała się, że postrzelenie jej kota nie jest odosobnionym przypadkiem. Jej kot – Wycior został postrzelony w łapę dwa miesiące temu.

– Kilka dni temu głaszcząc kota poczułam zgrubienie na jego łapie. Myślałam, że to kleszcz. Razem z mężem obejrzeliśmy łapę Wyciora i okazało się, że to śrut. Weterynarz, który zajął się kotem stwierdził, że zwierzę zostało zranione około dwóch miesięcy temu. Wokół rany zaczęły pojawiać się torbiele. Leczenie było kosztowne ? usunięcie śrutu pod narkozą, kroplówki, antybiotyki (ok. 300 zł). Na szczęście Wycior wraca do zdrowia. Być może jest to głupia zabawa a może celowo ktoś strzela w koty. Jako matka małego dziecka boję się, że gdy mój syn wyjdzie na podwórko może przez przypadek zostać zraniony ? opowiada właścicielka Wyciora.

Anna N. zgłosiła sprawę na policję. Spisano zeznania. Panią Annę poinformowano, że sprawa zostanie przekazana patrolom.

Okazuje się, że Wycior nie jest jedynym kotem postrzelonym w tej okolicy. Jeden z mieszkańców tej samej ulicy znalazł się w podobnej sytuacji. Jego kot również wszedł na celownik „strzelca”. Niestety ten przypadek był gorszy w skutkach. Wszystko wydarzyło się w lutym tego roku. Badanie RTG wykazało w ciele zwierzęcia obecność czterech cieniujących ciał obcych- śrutu. Jeden prawdopodobnie w jamie otrzewnej. Mimo hospitalizacji i poniesienia dużych kosztów leczenia (ok.1.000 zł) zwierzęcia nie odratowano.

Bezmyślność ludzi nie zna granic. Na wiatrówkę nie potrzebne jest zezwolenie. Można ją używać np. do strzelania w tarczę a nie do zwierząt. Miejmy nadzieję, że sprawca zostanie odnaleziony i ukarany w przeciwnym przypadku może dojść do kolejnych tragedii.

Emilia Chąchira

Komentarze

komentarzy