Co roku wracam do ulotki wyborczej

chacinski

Dziś małe podsumowanie minionych trzech lat okiem burmistrza Radzymina – Krzysztofa Chacińskiego, który sprawuje urząd burmistrza pierwszą kadencję. W radzie miejskiej zasiada 6 radnych (na 21) z którymi szedł w wyborach ze wspólny programem na kolejne cztery lata. O tym jak dziś postrzega swoje obietnice i ich realizację opowiada w rozmowie z Teresą Urbanowską.

– Wyjątkowo dobrze pamiętam Pańskie przedwyborcze spotkania, a szczególnie – chyba jedno z ostatnich, które odbyło się w bibliotece, gdzie zmierzył się Pan z urzędującym wówczas burmistrzem Zbigniewem Piotrowskim. Obietnice były ambitne i było ich całkiem sporo. Czy Pan o nich jeszcze pamięta?
– Oczywiście, że tak. Staram się co roku wrócić do swojej ulotki wyborczej. Saldo jest raczej dodatnie. Razem ze mną, z tym programem w Radzie znalazło się sześciu radnych, a do większości w Radzie potrzeba jest jedenastu. Aby zrealizować nasze wyborcze założenia musieliśmy przekonać do naszej wizji rozwoju Radzymina co najmniej pięć nowych osób, które znalazły się w radzie.
– We wcześniejszych latach często był Pan w opozycji do działań Zbigniewa Piotrowskiego, poprzedniego burmistrza Radzymina. Jednak po wyborach wiele razy podkreślał Pan jego rolę w samorządzie. Jak układa się Wam współpraca?
– Trudno mówić o współpracy, gdyż Pan Piotrowski nie uczestniczy w życiu politycznym Radzymina. Wcześniej – faktycznie wiele razy krytykowałem działania mojego poprzednika, gdy rządził w naszym mieście, ale starałem się w debacie politycznej nie odnosić do osoby Pana Piotrowskiego, natomiast zawsze mówiłem o tym, co mi się nie podobało w jego działaniach. Gdy kończymy którąś z inwestycji zaczętą przez poprzedników staram się o nim pamiętać.
– Powiedział Pan, że złożone deklaracje udaje się realizować…
– Ostatecznie to co robię ocenią mieszkańcy za kilkanaście miesięcy. Na chwilę obecną 75% z tego co zakładałem i deklarowałem w wyborach zostało zrealizowane lub jest w trakcie realizacji. A do końca kadencji pozostał nam jeszcze rok. Więc jeszcze kilka rzeczy z pewnością zostanie zrealizowanych.
– Nie wierzę, że jest tylko różowo… musi być jakiś obszar, który z tego czy innego powodu został lub zostanie odłożony albo przesunięty w czasie…
– Takim obszarem jest rewitalizacja. Jesteśmy na początku procedury rewitalizacyjnej centrum miasta, ale i tu sytuacja nie jest beznadziejna ponieważ pozyskaliśmy dofinansowanie zewnętrzne w wysokości 14 milionów zł dla czterech parków. Gross tej kwoty pójdzie na Park E. Czartoryskiej, ale również na te w centrum miasta jak też na dawny Cmentarz Ewangelicki przy ulicy Polnej, który od wielu lat cmentarzem już nie jest. Chcemy tam zorganizować część historyczną i rekreacyjną. Kolejnym trudnym elementem jest melioracja. Dużym błędem minionych lat było zlikwidowanie Spółek Wodnych. Dodatkowo większość rowów w Radzyminie jest w rękach prywatnych i gmina nie może wydawać środków publicznych na ich utrzymanie.
– I co gmina może w takiej sytuacji zrobić?
– Staramy się zmieniać lokalizację tych rowów czyli tworzyć nowe zlewnie, co jest bardzo kosztowne i długotrwałe, ale nie ma innego wyjścia. Jeśli w jakimś miejscu prowadzimy inwestycje drogowe, to staramy się porządkować tam również sytuację wodną. Budujemy nie tylko kanalizację, ale również systemy drenarskie. Obecnie z takich systemów mamy trzy w trakcie realizacji: ul. Maczka w Radzyminie, ul. Majowa – Dybów Kolonia oraz Platanowa i Bieszczadzka w Słupnie. To w sumie ok. 3,5 km i sama tylko branża odwodnieniowa tych inwestycji kosztowała ok. 4 mln. zł.
Przed nami kolejne duże projekty. Tworzymy koncepcję odwodnienia zlewni Kanału Sierakowskiego,
a w projekcie budżetu na rok 2018 znajdzie się projekt budowy grobli przy rzece Czarnej w Nadmie. Robimy też koncepcję budowy zbiornika retencyjnego na Rządzy – Emilianów (Stary Dybów przy trasie ekspresowej).
W realizacji tego projektu pomoże nam przyszły kierownik nowotworzonego w naszej gminie Wydziału Melioracji i Odwodnienia.
– Z której inwestycji jest Pan najbardziej zadowolony?
– Z tych związanych z edukacją. Osiągnęliśmy wynik 1000 nowych miejsc w szkołach i 1100 miejsc w przedszkolach. Ale w kampanii w 2014 roku nie odważyłem się złożyć takiej ilościowej deklaracji.
– Czy to znaczy, że w oświacie radzymińskiej nie potrzebne są już żadne duże inwestycje?
– Będziemy tak mogli powiedzieć wówczas, gdy dokończymy budowę oddziału przedszkolnego w Załubicach i rozbudowę oddziału w Nadmie. Po zakończeniu tych inwestycji nie będzie konieczności rozbudowy bazy oświatowej w Gminie Radzymin przez kilka kolejnych lat. Natomiast do doskonałości – czyli jednozmianowości w szkołach jeszcze nam trochę brakuje.
– A czego Pan nie obiecywał, a mimo to zrobił?
– Bon malucha na przykład. Wspieramy finansowo od 300 do 500 zł miesięcznie te rodziny, które korzystają z opieki żłobkowej lub niani.
– Jak układa się współpraca z Radnymi?
– Cieszę się, że pomimo różnic w ważnych dla mieszkańców tematach potrafimy wypracować porozumienie.
– Z tonu naszej rozmowy wnioskuję, że powalczy Pan o reelekcję. Czy jest już wizja nowych działań?
– Chciałbym żeby gmina Radzymin była przyjaznym miejscem do życia. Żeby Radzymin wybierany jako miejsce do życia przez tak wiele osób nie był tylko sypialnią, ale żeby całymi garściami czerpał ze swoich atutów i położenia. Chciałbym, żeby praca była do 10 minut drogi od domu, a po pracy, żeby każdy miał możliwość odpoczynku i rekreacji na miejscu – szlaki rowerowe, gra w piłkę, czy tenisa. To równie ważne jak dobra droga, odwodniona działka, czy dostęp do opieki medycznej. Chciałbym, żeby mieszkańcy czuli się tu dobrze.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.