Spartans klub wojowników – dżentelmenów

Maciej Pietrowski

Klubów bokserskich jest w Powiecie Wołomińskim wiele. Zielonkowski Spartans Promotions wyróżnia się na tym tle wyjątkową atmosferą. O tym w jaki sposób udało się w tak krótkim czasie stworzyć grupę pasjonatów, dla których treningi to nie tylko ciężka praca, ale też możliwość wszechstronnego rozwoju i budowania przyjaźni z Maciejem Pietrowskim rozmawia Aleksandra Olczyk

– Skąd pomysł na utworzenie klubu?
– Hmm,  pewnie byś chciała usłyszeć coś co mega się sprzeda (śmiech)  Coś w stylu – chodziłem po Zielonce, widziałem dzieci chodzące bez celu i dorosłych stojących na ulicach nie mających co zrobić ze sobą. Wpadłem na pomysł otworzenia klubu, aby dać tym ludziom sens istnienia.
No niestety, tak nie było. Pomysł powstał dzięki mojemu przyjacielowi Kubie, który jest trenerem personalnym. Kiedyś zadzwonił do mnie i zapytał się czy mógłbym trenować parę młodych chłopaków w wieku 10 lat, ponieważ rodzice chcieli ich zapisać na jakieś sporty walki, a Kuba wiedział, że jestem trenerem. Zgodziłem się, mieliśmy to robić w jednej z siłowni w okolicy, ale jakoś nie po drodze było chyba właścicielowi klubu, który bardziej nastawił się na ciężary niż na sporty ruchowe.
Minął miesiąc i nic – dzieciaki czekały, nie było gdzie trenować. Kuba rozmawiał z Arturem, a on zaproponował nam małą salkę, która stała nie używana. I tak krok po kroku ruszyłem z trenowaniem w Zielonce, zaczynając od… pomalowania ścian
– Jakie korzyści płyną z uprawiania sportów walki?
– Jakie? Dobre pytanie, takie no wiesz – z górnej półki. Wiesz co, odpowiem Ci tak – dokładną definicję znajdziemy pewnie razem u wujka Google. Popatrz na ludzi, którzy  u mnie trenują, myślę, że odpowiedzi jest tyle ile tych osób. Zobacz – jest młody Adam – ma 10 lat jakie ma korzyści? rozwija się, charakter itd. itp. Mogę mówić godzinę co mu to da. Patrz dalej – Krzysiek, facet 36 lat – głowa rodziny, dobre stanowisko – czy daje mu to samo co Adasiowi? Nie – on wpada, aby podtrzymać kondycję, aby poruszać się. Zobacz Pawła – brzuszek, też koło 40, zupełnie inny niż Krzysiek – a on po co? Pewnie, aby brzuszek zgubić, a widzisz – tu się można pomylić.  Zaczął pewnie dla brzuszka, a teraz chce się rozwinąć dalej, widzi że można więcej, więcej zmian, więcej walki z własnym ja.
Wiesz pytanie dosyć trudne, aby odpowiedzieć w jednym zdaniu. Każdemu z chłopaków sporty walki dają coś innego, ale każdy to musi znaleźć sam w sobie. Ważne, aby znaleźć nim się zrezygnuje i powoli, powoli pracować nad tym.
– W jaki sposób i przez kogo są prowadzone treningi
– No i tutaj mnie masz (śmiech). Sam nieraz sobie zadaję pytanie czy ja do końca jako trener jestem potrzebny.  Powinienem powiedzieć pewnie, że to ja je prowadzę i wszyscy trenują tak jak ja ustalę, ale i tutaj jest inaczej. Właśnie w tym tkwi moc i duch klubu, który stworzyli oni wszyscy.
Nieraz czuję się tylko osobą, która odpala sekundnik. Zobacz jakie to jest tutaj pomieszane – w ciągu jednych zajęć ćwiczą kopacze  z bokserami, gdzieś tam partery też widać.
Widzisz gdzie jest moc? W tych wszystkich, którzy już dłużej trenują – każdy podpowie temu co dopiero zaczął. Albo poprawi pozycje przy worku nim ja dojdę. Albo pokaże jak założyć dźwignię lub dobrze kopnąć z biodra. Zobacz – Jacek jeden  z lepszych kopaczy, doświadczony, sam może być trenerem, bo ma mega wiedzę, a ćwiczy z K1 czyli
z Kamilem którego szykuję na MMA na październik. Na parterze młody Oskar – kiedyś jak będzie się rozwijał także może być mega trenerem, bo ma super podejście do ludzi. W parterze ogarnięty, może siedzieć pięć godzin i jak już sam nie ćwiczy to pomaga w parterze tłumacząc. Janek, młody bokser, właściwie najmniejszy ze wszystkich, trenuje cztery dni
w tygodniu, a jak trzeba to już umie trzymać tarczę, potrafi znaleźć wady w postawie i je poprawić.
Wracając do pytania – myślę, że ja daję napęd, a wszyscy razem tworzą samo rozwijającą się grupę. Chyba jestem zbędny w tym klubie (śmiech)
– Kto może uczestniczyć w zajęciach?
– Kto może? Może odwrócę pytanie – kto nie może? – nie może ten, co nie chce. Może mały i duży, może chudy i gruby, ten co jest szybki i ten co wolny  i ten co ma sześć lat i ten co ma…
Nie ma zależności, nie ma reguły, nie ma ograniczenia. Chcesz, przychodzisz, ubierasz rękawice i trenujesz w swoim tempie, chcesz siedzieć co minutę – siedzisz, chcesz co pięć minut iść na dwór odpocząć, to idziesz. Po prostu przyjdź i się rozwijaj w swoim tempie, a po dwóch – trzech miesiącach będziesz chodził na takich obrotach jak ci, którzy chodzą dłużej.
Podam Ci przykład – jak chłopaki  i dziewczyny zaczynają, to są przerwy jak zawsze, później powoli zmieniam czas – wydłużam zadania, zmniejszam przerwy. I powoli, powoli dochodzimy do przerw w których robią zadania, po paru miesiącach kondycja podnosi się na tyle, że potrafią przepracować półtorej godziny bez przerw.
Kiedyś po dłuższym treningu powiedziałem „a teraz przerwa” i nastała cisza – 14 osób stanęło i czekało.  Mówię – no przerwa – jedna minuta. A oni – ale że jak to? czyli co mają robić? Ja na to, że to taka przerwa, kiedy nic nie robią, a Paweł – „ale takich przerw nie ma przecież”
I wiesz co – to nie żadni zawodnicy, nie tylko chłopaki po 18-20 lat, którzy na zawody się szykują. Tak działa cały klub od 10-cio po 50-ciolatków. To jest mega – rozumiesz?
– Co poradziłbyś osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tą dyscypliną sportu?
– No i znowu pytanie takie poważne (śmiech).To powiem może coś od siebie – kupcie dobre długie owijki takie czterometrowe, aby dbać
o nadgarstki, ponieważ każdy z Was, który zaczyna zabawę nie wie jaką moc posiada w sobie. Jak nauczy się dokręcać ciosy, zamykać biodro  i dokręcać bark to zobaczy jaka siła w każdym drzemie.
Na pewno ważne jest, aby po pierwszych treningach jak dowiemy się że mamy mięśnie w miejscach
w których nawet nie sądziliśmy, że je mamy i trochę poboli – nie odpuszczać, a jednak wpaść na salkę i jak nie poćwiczyć, bo za bardzo boli to posiedzieć w tym klimacie. Po prostu zacznijcie – to nie jest dla wybrańców.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.