Teresa Urbanowska: Przetargi – zmora inwestorów i samorządów

teresa

Od lat rok wyborczy oznacza wzmożone działania inwestycyjne na terenie miast i gmin. Ale inwestycje kumulują się nie tylko dlatego, że akurat w danym roku są wybory. Zdarza się – choć nie umiem określić jak często – że po prostu wcześniej się nie dało – bo procedury są długie, bo własność gruntów nieuregulowana, bo braki w dokumentacji, bo przepisy się zmieniły itd.
Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że obecny rok jest w tym względzie wyjątkowy również z kilku innych powodów. Choćby z tego, że w związku z rozpędzoną już nową unijną perspektywą finansową, na rynek inwestycyjny trafia więcej pieniędzy, dzięki rozstrzygniętym i ogłaszanym konkursom, co pozwala gminom na planowanie do realizacji coraz to większej liczby inwestycji. Nie bez znaczenia jest tu również odpływ fachowców którzy wyjechali „za pracą” do innych krajów.
Wpływ na to, co dzieje się na rynku inwestycyjnym, mają również przetargi rozstrzygnięte w roku ubiegłym, kiedy to ceny, zarówno materiałów, jak i usług były znacznie niższe niż obecnie, kiedy przyszło do realizacji inwestycji.
Tak więc, z jednej strony – w samorządowych planach na 2018 rok, pojawiło się stosunkowo dużo pomysłów na nowe działania, a z drugiej – spotykamy się coraz częściej z rezygnacją przez gminy z tej czy innej inwestycji. Powód? Zbyt duża różnica kosztów robocizny i materiałów obowiązująca w roku ubiegłym, gdy sporządzano kalkulacje, w stosunku do cen obowiązujących dziś, gdy przyszło do realizacji zadania. Takim przykładem jest choćby Kobyłka, która w ostatnim czasie coraz częściej rezygnuje z tego, czy innego działania.
Nie chciałabym tu być sędzią i wskazywać winnego tej sytuacji, choćby dlatego, że mam zbyt mało danych dotyczących inwestycji, których zaniechano.
W ostatnich dniach głośna stała się rezygnacja przez GDDKIA ze współpracy z realizatorem węzłów w Kobyłce i Wołominie wiążących obie miejscowości z drogą S8. Tu inwestor zaprzestał działań nie licząc się z konsekwencjami jakie może z tego powodu ponieść.
Z powodu różnic w cenach prac budowlanych i remontowych obowiązujących w tym roku do zakładanych kalkulacji w roku ubiegłym, często dochodzi też do braku rozstrzygnięć przetargów. Stało się to już prawdziwą zmorą dla samorządów. Ale pojawiają się też jaskółki niosące dobrą nowinę, takie jak ostatnio w Markach czy Wołominie, gdzie mimo wszystko, w ostatnim czasie rozstrzygnięto kilka przetargów i podpisano umowy z wykonawcami. Trzymamy kciuki za kolejne.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.