Teresa Urbanowska: Worek rzeczy do przerobienia

Nie marzy Wam się chwila wytchnienia, spokoju i błogiego lenistwa? Nie uwierzę, jeśli ktoś powie „NIE”. Mnie się marzy i chyba ją sobie w ten wyjątkowo długi świąteczno-weekendowy czas zafunduję. Będę robiła to, na co przyjdzie mi ochota.
Czy to znaczy, że jestem oporna na świąteczne szaleństwo? Może jeszcze nie tak całkiem, ale jestem blisko, coraz bliżej no i postanowienie zostało poczynione i wypada je spełnić – głównie przed sobą samą.
Zadawnionych lektur do przeczytania stoi dość okazały stosik. Niedokończonych obrazków i rysuneczków – też uzbierała się niemała piramidka. Jeśli do tego dołożymy niedokończone, dziergane na szydełku, serwetki; rozpoczęte robótki na drutach, którym brakuje już tylko pół rękawa, zgromadzony worek ubrań, które „kiedyś tam” doczekają się przeróbek. Oj, lista takich zaniechań jest całkiem okazała.
Trzeba chyba coś z tym zrobić, żeby przestały dręczyć jak wyrzuty sumienia…
Książki mogę przeczytać, ale wcale nie muszę – nie obowiązuje mnie już szkolna lektura. Rozpoczęte rysunki i obrazki – no cóż – fajnie by było kiedyś je dokończyć, ale skoro nie przybrałam się do nich przez kolejny rok to może należy je zamalować, dać dzieciom do zabawy? Serwetki i worek nici – są osoby, które chętnie przyjmą taki datek bo akurat dzierganie jeszcze jest dla nich fascynujące, podobnie z niedokończonym swetrem czy chustą. Najprościej będzie z tym workiem do przeróbek – tu decyzja jest najszybsza. Znajoma chętnie zabierze dla krewnych, gdzieś na wschodzie… uff – bez większego wysiłku przybyło trochę wolnej przestrzeni w mieszkaniu ale też w t.zw. „tyle głowy”.
Każdy z nas ma w swoich zasobach „worek” spraw i rzeczy niedokończonych, które ciągle nam o sobie przypominają. Czasem warto zrobić w nich mały remanent i z niektórych po prostu zrezygnować, sprzedać, przekazać, oddać komuś, komu będą przydatne „tu i teraz”. Mnie to na ogół poprawia nastrój. Uwalnia myślenie. Sprawia, że lżej mi się oddycha.
Okres przedświąteczny to czas w którym biegamy za… no właśnie zastanówmy się za czym. Czy wszystko co w ciągu najbliższego tygodnia przywieziemy, przyniesiemy, przytaszczymy do naszego domu będzie nam na pewno potrzebne? Czy stanie się zaczątkiem nowego „worka rzeczy do przerobienia”?
Życzę Wam, abyście ten najbliższy czas mogli przeżyć w pokoju i spokoju, bez zbędnego gonienia za czasem, karpiem, śledziem czy rodzynkami. Niech będzie to czas najmilej spędzony w gronie osób Wam najbliższych i najmilszych Waszym sercom. Życzę też, niech worki prezentów wrzucane przez Mikołaja do Waszych kominów nie zamienią się w „worki rzeczy do przerobienia”.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.