To nie jest już kolejny urzędowy spór ani przeciągające się procedury. To sytuacja, która wprost dotyczy bezpieczeństwa mieszkańców. W Wołominie, przy ulicy Łukasiewicza 11, od lat zalegają tysiące ton odpadów – w tym substancje niebezpieczne. Skala problemu jest ogromna: według dokumentów mowa nawet o ponad 20 tysiącach ton materiałów, które powinny zostać pilnie usunięte. Tymczasem zamiast działań – mamy unieważniony przetarg i brak finansowania.
Rodzinna tragedia w Wołominie. Dwa zarzuty zabójstwa dla 19-latka po śmierci seniorów
Groźny atak dzika w Wołominie. Seniorka ciężko ranna po spotkaniu z dzikim zwierzęciem.
Jeszcze jesienią 2025 roku wydawało się, że sprawa w końcu ruszy. Województwo Mazowieckie ogłosiło przetarg na usunięcie odpadów, przewidując dwuletni termin realizacji. Jednak już od początku postępowanie napotykało trudności. Pojawiły się wątpliwości co do dokumentacji, a jeden z wykonawców złożył odwołanie. Choć ostatecznie je wycofano, był to pierwszy sygnał, że proces nie przebiega stabilnie.
Później było już tylko gorzej. Termin składania ofert przesuwano aż pięciokrotnie – z października 2025 roku na początek kwietnia 2026. Każda zmiana oznaczała kolejne tygodnie zwłoki. W tym czasie odpady nadal pozostawały na miejscu, a realne działania nie ruszyły nawet o krok.
Kulminacja nastąpiła pod koniec marca 2026 roku. Przetarg został oficjalnie unieważniony. Powód? Brak przyznanych środków publicznych. W praktyce oznacza to jedno – mimo świadomości zagrożenia i wielomiesięcznych przygotowań, nie zabezpieczono pieniędzy na rozwiązanie problemu.
To szczególnie uderzające w kontekście wcześniejszych deklaracji. Już we wrześniu 2024 roku zapowiadano, że sprawa Wołomina jest priorytetem, a koszt usunięcia odpadów może sięgnąć nawet 200 milionów złotych. Mówiono o konieczności pilnych działań i pracach nad finansowaniem. Minęło półtora roku – a mieszkańcy zostali z tym samym problemem.

Jeszcze bardziej kontrowersyjny jest fakt, że w tym samym czasie państwo przeznaczało setki milionów złotych na likwidację nielegalnych składowisk w innych częściach kraju. Wołomin nie znalazł się jednak wśród lokalizacji objętych tym wsparciem. Dla mieszkańców oznacza to jasny sygnał: gdzie indziej się dało – tutaj nie.
Problem nie jest wyłącznie teoretyczny. W październiku 2024 roku zgłoszono wyciek substancji do rzeki Czarnej w pobliżu składowiska. Choć oficjalnie nie potwierdzono wtedy zagrożenia dla zdrowia, sam fakt wystąpienia incydentu pokazuje, że sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji. To nie jest zamknięta sprawa w dokumentach – to realne ryzyko środowiskowe.
Od lat trwa także spór o odpowiedzialność. Samorządy i instytucje publiczne przerzucają się kompetencjami – kto powinien zająć się odpadami, kto zapłaci, kto podejmie decyzję. W efekcie mieszkańcy obserwują administracyjny impas, który nie prowadzi do rozwiązania.
Niepokojące są również kulisy samego przetargu. Przy tak dużym i skomplikowanym zadaniu nie przeprowadzono szerokich konsultacji rynkowych, a zakres prac określono w sposób bardzo rozbieżny – od kilku do ponad dwudziestu tysięcy ton. To pokazuje, że nawet na etapie przygotowań brakowało precyzji i stabilności.
Dziś sytuacja jest jasna: zagrożenie pozostaje, a plan jego usunięcia nie istnieje. Wołomin nie potrzebuje kolejnych deklaracji ani konferencji. Potrzebuje konkretnych działań – wskazania źródła finansowania, harmonogramu i terminu rozpoczęcia prac.
Każdy dzień zwłoki to ryzyko, które ponoszą mieszkańcy. I coraz trudniej uwierzyć, że to tylko problem administracyjny. To realny test sprawności państwa – który, jak na razie, Wołomin przegrywa.
źródło załączonego dokumentu: https://platformazakupowa.pl/transakcja/1171247
Więcej wiadomości z Mazowsza
Duży pożar traw wzdłuż torów kolejowych. Ogień objął około 16 kilometrów, pociągi stanęły
Tragiczny wypadek na DW707. Samochód uderzył w drzewo, jedna osoba zginęła na miejscu
Nietrzeźwy sprawcą kolizji drogowej
Auto wjechało na niestrzeżony przejazd. Chwilę później uderzył w nie szynobus
Szynobus uderzył w ciężarówkę na przejeździe w Kaczorowach. W środku było 12 pasażerów
Zderzenie busa z motorowerem – jedna osoba trafiła do szpitala
Chwila nieuwagi mogła zakończyć się tragedią. Dostawcze renault uderzyło w drzewo
Poszukujemy świadków zdarzenia drogowego
Brawura i brak uprawnień. Kierowca toyoty odpowie przed sądem
Wypadek na hulajnodze – dziecko było bez kasku
113km/h przez obszar zabudowany, kierowca Cupry stracił na 3 miesiące prawo jazdy
Pijany i bez prawa jazdy za kierownicą Tesli. Policjanci zatrzymali obywatela Ukrainy
16-latek za kierownicą niesprawnego Peugeota. Policjanci warszawskiej „drogówki” przerwali niebezpieczną jazdę po Warszawie
Nocne poszukiwania na gliniankach w Zielonce. Mężczyzna zniknął pod wodą, akcję przerwała burza

