Niebezpieczne zdarzenie na Pradze-Północ. W sobotni poranek, 31 października, z dachu tramwaju jadącego ul. 11 Listopada zaczął wydobywać się dym. Pojazd zatrzymał się, a około 20 osób opuściło jego wnętrze jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. Na miejsce skierowano dwa zastępy JRG nr 5. Ratownicy weszli na dach składu, otworzyli obudowę klimatyzatora, użyli gaśnicy, a po odłączeniu napięcia także prądu wody. Na szczęście nikt nie został poszkodowany.
Zgłoszenie wpłynęło do straży pożarnej o godz. 9.39.
Na ul. 11 Listopada skierowano dwa zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 5 Komendy Miejskiej PSP m.st. Warszawy.

zdjęcia Komenda Miejska PSP m.st. Warszawy
Dym wydobywał się z urządzenia na dachu
Po dojeździe strażacy ustalili, że źródłem zadymienia jest skrzynia klimatyzatora zamontowana na dachu tramwaju.
Pantografy były już opuszczone, a pracownicy Pogotowia Sieciowego Tramwajów Warszawskich rozpoczęli procedurę wyłączania napięcia w sieci trakcyjnej.
Było to konieczne, ponieważ działania na dachu pojazdu mogły zostać bezpiecznie rozpoczęte dopiero po odpowiednim zabezpieczeniu instalacji elektrycznej.
Około 20 osób opuściło tramwaj
Jeszcze zanim na miejsce dotarły wozy strażackie, tramwaj opuściło około 20 pasażerów.
Nikt nie wymagał pomocy medycznej.
To najważniejsza informacja w całym zdarzeniu – mimo zadymienia na dachu i konieczności interwencji straży pożarnej nie było osób rannych ani podtrutych.
Strażacy weszli na dach
Po zabezpieczeniu miejsca rozpoczęła się właściwa akcja.
Strażacy rozstawili drabinę i dostali się na dach pojazdu. Następnie otworzyli obudowę modułu klimatyzacyjnego i użyli gaśnicy proszkowej GP6x.
Po potwierdzeniu, że napięcie zostało wyłączone, a sieć trakcyjna odpowiednio zabezpieczona, ratownicy mogli zastosować także prąd wody.
Działania wymagały więc nie tylko gaszenia, ale również ścisłej współpracy z pracownikami Tramwajów Warszawskich.
Trzeba było częściowo rozebrać sufit
Strażacy sprawdzali nie tylko dach pojazdu.
Aby upewnić się, że ogień lub wysoka temperatura nie przedostały się do wnętrza konstrukcji, konieczne było wykonanie częściowej rozbiórki sufitu wewnątrz tramwaju.
Po zakończeniu zasadniczych działań cały obszar sprawdzono kamerą termowizyjną.
Pozwala ona wykryć miejsca o podwyższonej temperaturze, nawet jeśli na zewnątrz nie ma już widocznego dymu ani płomieni.
Tramwaj linii 4
Według ustaleń Miejskiego Reportera zdarzenie dotyczyło tramwaju linii 4, który znajdował się w rejonie przystanku Bródnowska 01 i jechał w kierunku Mokotowa.
Lokalne media informowały również, że uszkodzony pojazd nie mógł później kontynuować jazdy.
Do jego usunięcia z torowiska wykorzystano specjalistyczny pojazd Unimog należący do Tramwajów Warszawskich.
Ruch tramwajowy został wznowiony
Według Miejskiego Reportera działania straży zakończyły się około godz. 10.13, a po usunięciu niesprawnego składu ruch tramwajowy na ul. 11 Listopada wznowiono około godz. 10.21.
Oznacza to, że utrudnienia trwały kilkadziesiąt minut.
Dzięki sprawnej akcji służb sytuację udało się opanować bez poważniejszych konsekwencji dla pasażerów.
Źródłem problemu był moduł klimatyzacji
Najważniejsze ustalenie strażaków dotyczy miejsca, z którego wydobywał się dym.
Była to skrzynia klimatyzatora umieszczona na dachu tramwaju.
Nie ma jednak podstaw, aby bez oficjalnej ekspertyzy przesądzać dokładną techniczną przyczynę awarii – czy było to zwarcie, przegrzanie któregoś z elementów czy inne uszkodzenie.
Takie ustalenia wymagają późniejszego sprawdzenia pojazdu przez służby techniczne przewoźnika.
Praga-Północ z chwilowymi utrudnieniami
Ul. 11 Listopada jest jednym z ważniejszych ciągów tramwajowych na Pradze-Północ.
Każde zatrzymanie pojazdu na torowisku szybko wpływa na kolejne składy.
W tym przypadku interwencja służb wymagała nie tylko wyłączenia napięcia, ale też ustawienia sprzętu ratowniczego przy pojeździe i późniejszego usunięcia uszkodzonego tramwaju.
Mogło wyglądać bardzo groźnie
Gęsty dym wydobywający się z urządzenia umieszczonego na dachu tramwaju zawsze budzi poważne obawy.
Tym razem najważniejsze było to, że pasażerowie szybko opuścili pojazd, a ratownicy mogli rozpocząć działania bez konieczności prowadzenia ewakuacji osób z wnętrza.
Brak poszkodowanych oraz stosunkowo szybkie przywrócenie ruchu sprawiły, że zdarzenie zakończyło się znacznie łagodniej, niż mogły sugerować pierwsze chwile.
Strażacy sprawdzili wszystko kamerą termowizyjną
Po ugaszeniu źródła zadymienia działania nie zakończyły się natychmiast.
Konieczne było jeszcze upewnienie się, że wewnątrz konstrukcji nie pozostały rozgrzane elementy.
Właśnie dlatego strażacy wykonali kontrolę kamerą termowizyjną i częściowo rozebrali elementy sufitu.
Dopiero po wykluczeniu dalszego zagrożenia można było uznać akcję za zakończoną.

