Jeden z trzech najmłodszych w Polsce

W Dusznikach-Zdroju odbył się (19 marca) I Kongres Młodego Samorządu, na który zaproszono najmłodszych prezydentów, burmistrzów i wójtów z kraju (25-35 lat). Powiat wołomiński reprezentowało na nim dwóch wójtów i dwóch burmistrzów (Dąbrówka, Strachówka, Marki i Radzymin). Najmłodszy z grupy – Radosław Korzeniowski z Dąbrówki jest jednym z trzech najmłodszych wśród wójtów i burmistrzów w Polsce.

– Jaki cel przyświecał organizacji Kongresu Młodego Samorządu?

– Pomysłodawcą Kongresu jest 30-letni burmistrz Dusznik-Zdroju – Piotr Lewandowski. Nasze spotkanie było okazją do wymiany poglądów, towarzyszyło mu również szkolenie z udziałem ekspertów i praktyków. Posłuchaliśmy osób znanych i doświadczonych, takich jak burmistrz Zakopanego Adam Bachleda-Curuś czy generał Roman Polko i Bogdan Rymanowski, którzy skupili się na ważnych zagadnieniach – sprawne przywództwo, kształtowanie wizerunku, współpraca z biznesem i mediami, rola wolontariatu, korzystanie z funduszy europejskich. Było ciekawie i merytorycznie i nie był to czas stracony, wręcz przeciwnie. O Kongresie pisały media, m.in. pismo samorządowe „Wspólnota” i „Wprost”.

– Czy taki kongres „jednopokoleniowy” różni się od spotkania wszystkich samorządowców – w różnym wieku?

– Kongres Młodego Samorządu zgromadził osoby, które wygrały wybory bez trzymania się utartych ścieżek. Wszyscy biorący udział w tym Kongresie podkreślili, że chcą postępu w swoich samorządach. Chcą końca wojny „polsko-polskiej”, chcą skupić się na pracy i rozwoju.

– Wiele osób uważa, że na czele samorządu powinna stać osoba z dużym doświadczeniem. Jednak w około 200 samorządach najważniejszą funkcję powierzono osobom pomiędzy 25 a 35 rokiem życia…

– Oczywiście, że doświadczenie jest ważne, ale dobry gospodarz gminy nie działa sam, pracuje z zespołem i w tym zespole ma zarówno osoby doświadczone, jak i bardzo młode, które często chętniej angażują się w nowe zadania i lubią wyzwania. Ja nie wstydzę się czerpać z dorobku innych, chętnie obserwuję starszych kolegów i uczę się od nich.

– Nie raz już o to pytałam – początki sprawowania władzy w gminie mając 26 lat – to chyba nie jest łatwe zadanie?

– Rozmawialiśmy więc pani wie, że wcześniej pracowałem na kierowniczym stanowisku w jednostce podległej gminie. Gdy zostałem wójtem, miałem za sobą doświadczenie w kierowaniu zespołem i nabyłem umiejętności konieczne do podejmowania decyzji. Oczywiście funkcja wójta wymaga pełnego zaangażowania i pracy bez oglądania się na zegarek: „O, już 16.00, więc jadę do domu”. Bywa, że trzeba pracować 12 godzin, ale nie założyłem jeszcze rodziny, więc mam czas i angażuję się bez reszty w swoją pracę, można powiedzieć, że jestem dla mojej gminy w pełni dyspozycyjny.

– Słuchając Pana przypominam sobie, że podobne idee przyświecały pokoleniu, które 25 lat temu zmieniało polską rzeczywistość organizując wolne wybory samorządowe. Czy nie obawia się Pan, że wkrótce Wy – młodzi – będziecie myśleć podobnie jak starsi koledzy?

– Jest to naturalne. Ale dziś chcemy nasz zapał, młodość i energię jak też innowacyjne pomysły przełożyć na nowe standardy funkcjonowania samorządu. Myślę, że obecnie samorząd zaczyna wracać do swoich pierwotnych założeń – chce być blisko ludzi i dla ludzi.

– Co trzeba zmienić, żeby samorząd nie tylko chciał, ale był dla ludzi?

– Przede wszystkim prawo a kolejną rzeczą konieczną do zmiany jest zmiana mentalności urzędników w tym kontekście, żeby nie piętrzyli trudności, natomiast żeby szukali prostych rozwiązań.

– Cóż, w takim razie trzymam kciuki, żeby choć część zakładanych celi udało się zrealizować…

– Dziękuję. Proszę mi wierzyć, że ludzie młodzi w samorządzie mają nie tylko pomysły, ale też odwagę, by stawiać sobie cele, przy których wielu doświadczonych powie „niemożliwe”. I często plan, pomysł jest niemożliwy do realizacji do momentu, gdy przyjdzie ktoś młodszy i powie: „Jak to niemożliwe? Spróbujmy wszystkiego, co w naszej mocy i przekonajmy się”. Przy takim podejściu często okazuje się, że niemoc to tylko stan umysłu. Wiem, że nie wszystkie cele można zrealizować, ale jestem przekonany, że wola, determinacja i sprawny zespół współpracowników przyczynią się do sukcesu Dąbrówki.

Rozmawiała Teresa Urbanowska

 

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.